Moja wielka noworodkowa wyprawka
Jeszcze nie mogę w to uwierzyć, ale udało mi się w końcu skompletować właściwie wszystko, co dziewczyny będą potrzebować na starcie. Albo czego potrzebować nie będą, ale warto to mieć w rezerwie. Ponieważ dla bliźniąt na wszystko trzeba było szarpnąć się podwójnie, wydałam straszne pieniądze. Sumy nie podam, bo sama zaraz zemdleję
Firmy produkujące artykuły dla dzieci wypracowują chyba kosmiczne zyski, bo większość rzeczy jest, moim zdaniem, haniebnie droga.
Ponieważ w poprzedniej ciąży bazowałam głównie na produktach Avent (butelki, smoczki, laktator itp.), tym razem postanowiłam sięgnąć po inszą inszość, nie zaniedbując jednakowoż produktów sprawdzonych. Cała wyprawka polega więc na połączeniu tradycji i innowacji
Za waszą radą (jak się nie sprawdzi, będę was straszyć po nocach, he he
) zaopatrzyłam się w butelki i smoczki Tommee Tippee (dwie dostałam, dzięki, dobra duszo, dwie dokupiłam). Nawet nie padłam na zawał, cenę zobaczywszy, porównywalna do Avent.
Zainwestowałam też w butelki Nuk – na wypadek, gdyby moje gwiazdy okazały się jednostkami wybrednymi.
Na wszelki wypadek (strzeżonego i tak dalej…) dołożyłam mleko modyfikowane początkowe Nan 1. Akurat Nan (tylko wersję dla starszych) stosowałam i mam po nim dobre wspomnienia.
Smoczki uspokajające? Kupiłam Avent, bo mam o nich jak najlepsze zdanie, ale kupiłam też Nuk. Co prawda Nuka starsza jakoś nie bardzo polubiła, ale zapodany został po Aventach i kształt inny, może więc o to chodzi. Spróbuję tym razem zacząć od Nuka, a potem – w razie porażki – zaskoczyć młodzież Aventem.
Smoki Nuk są profilowane i z czegoś takiego żółtego (kauczuk?), smoki Avent są silikonowe i w kształcie spłaszczonej łezki. Aventy są mniejsze (choć przeznaczone na ten sam okres), zobaczymy, jak będzie.
Oilatum rządzi (Emolium nie mieli), dlatego na wyposażeniu kąpielowym musiało się znaleźć. Oprócz niego jednak zainwestowałam w dwie nowości (nowości dla mnie). Płyny do kąpieli firmy Ziaja (natłuszczający płyn do kąpieli) i Nivea (płyn do kąpieli z oliwką). Oba specyfiki można stosować od pierwszych dni życia, przy czym na Ziai stoi to napisane wołami, natomiast w przypadku Nivea Baby nikt nie wpadł na pomysł dookreślenia, od kiedy można płyn stosować (halo, czy marketing mnie słyszy?), niewiele więc brakowało, a Nivea poszłaby w odstawkę.
Jechanie na samym Oilatum to skazanie portfela na śmierć głodową. Zwłaszcza jeśli kąpiółki trzeba będzie urządzać dwie. Na początku można to sobie stosować, ale potem warto urozmaicić akcesoria kąpielowe. Ciekawa jestem i Ziajki, i Nivei.
Z rzeczy kąpielowych jeszcze szampon. Pamiętam, jakie Jadzisko miało tłuste włosy po tym Oilatum całym. Nie chcę takich. Posiadam więc szampon Musteli, który już zresztą kiedyś oceniałam. W skrócie – świetny!
Krem dopupny Nivea S.O.S. nie mógł nie znaleźć się na wyposażeniu. Oprócz niego (dostałam w ilości hurtowej) mam jeszcze Mustelę.
Przy obydwu wpadam w cielęcy zachwyt.
Pieluchy? Docelowo będę kupować Dada z Biedronki. Są świetne i tanie. Niestety rozmiarówka zaczyna się od 3 kg, a moje dziewczyny to będą mikrusy. Wszystko wskazuje na to, że będą ważyć troszkę ponad 2 kg i chyba raczej nie dociągną do 2,5 kg. Musiałam wybrać pieluszki z zakresu 2-5 kg. Tu również postawiłam na sprawdzoną rzecz, czyli Pampers.
Z ręką na sercu uważam, że Pampers to najlepsze pieluchy na rynku. Problem polega na tym, że również najdroższe. Ponieważ będę miała dwa tyłki do obsłużenia, pampersów będę zużywać dwa razy więcej. Stąd decyzja o późniejszym przejściu na Dada.
Chusteczki dodupne? Johnson&J0hnson. Dlaczego? Bo tych konkretnie jeszcze nie miałam
Miałam nieco inne, wspominam miło. Przy okazji stwierdziłam, że chusteczki Happy strasznie podrożały – cenowo nie różnią się od tych powyżej.
I wreszcie coś, do czego zapałałam żądzą jeszcze w szpitalu. Trzy matki karmiące w mojej sali korzystały z tego wynalazku i wszystkie trzy wychwalały pod niebiosa. Wychwalałyście również wy, dlatego się zdecydowałam. Laktator elektryczny Medela Swing.
Kosztował straszne pieniądze (450 zł), ale skoro pół narodu mówi, że warto… Sprawdzimy.
To oczywiście skromna część tzw. wyprawki dla noworodka, w skład której weszły jeszcze ubranka, beciki, kocyki, ręczniki, foteliki samochodowe, wózek, bujaczki, pieluchy tetrowe i miliard innych rzeczy. Można się załamać, a niby to, kurczę, już przerabiałam.
No dobra. Powoli kończymy 34. tydzień. Jeszcze jeden i ciążę będzie można uznać za dotrzymaną. Jeszcze dwa i zgłaszam się do szpitala. A potem… Potem to dopiero się zacznie jazda bez trzymanki









Aaa i jeszcze jedno płyn zwiera kontrowersyjne parabeny…