Słownictwo dwulatki przyrasta w tempie ekspresowym. Ostatnio wzbogaciło się o wielce cenne słowo „przepraszam”. Nie moja to niestety zasługa, dostałam przed oczy  – właściwie przed uszy – już gotowy produkt. W kręgu podejrzanych najbardziej prawdopodobnym sprawcą zapodania nowego słówka wydaje się babcia.

Młoda jest zachwycona nowością. Powtarza „przepraszam”, kiedy tylko można, kompletnie nie dbając o kontekst sytuacyjny.

- Przepraszam – mówi, podając książeczkę do czytania.

- Przepraszam – i na moją rękę wędruje niedojedzone jabłuszko w stanie staszliwie zmiętolonym.

- Mamusia! Przepraszam! – oznajmiła ostatnio na powitanie, próbując mnie pocałować, co skończyło się zaślinieniem połowy twarzy.  Pies mógłby się uczyć, on tak nie potrafi.

Problem w tym, że o ile nowe słownictwo się pojawia, o tyle stare i niechciane nie za bardzo chce się wycofać. Już myślałam, że odeszło w niebyt, ponieważ  od czasu doświadczenia porażki pedagogicznej pilnuję się bardzo, żeby najcięższym pociskiem padającym w obecności nieletnich było „do jasnej anieli”. Niestety, ziarno rzucone zostało w glebę żyzną i cały czas przynosi plon.

W porze nieludzkiej (6.20) leżymy więc sobie z Jadźką i powoli wrastamy w zaczynający się dzień. Bandzioch trzymam ostentacyjnie goły z racji potraktowania go Iwostinem (recenzja jutro) i przeczekuję proces  wchłaniania. Jadzia nieoczekiwanie naciska brzuch, a ten natychmiast reaguje pojawianiem się gór i dolin w coraz to nowych miejscach. To wywołuje częsty ostatnio dialog.

- Będziesz dać dzidziom piju – oznajmia moja najstarsza. Tak jak Dziedzic Pruskyego mówi o sobie w drugiej osobie liczby pojedynczej. Różnica między aspektem dokonanym a niedokonanym należy na razie do subtelnych niuansów językowych, którymi nie zawracamy sobie głowy.

- Tak – mówię – będziesz dawać im pić. A co jeszcze będziesz robić?

- Przyniesiesz pieluszkę.

- Ślicznie. Jak mamusia powie „Jadziu, przynieś pieluszkę”, to przyniesiesz, tak?

- Taaaaaak.

- A pokażesz dzidziom swoje zabawki?

- Taaaaaak! – w oczach powoli pojawia się płomień entuzjazmu.

- A będziesz się bawić z dzidziami?

- TAAAAAAAK! – wizja zabawy z dzidziami musi być oszałamiająca, bo Jadźka ewidentnie odlatuje.

- A jak tatuś będzie kąpał dzidzie, to podasz ręczniczek?

- TAAAAAAAAAK!!!

- A jak tatuś z mamusią wejdą do domu z dwiema dzidziami i je zobaczysz, to co powiesz?

- Przepraszam, kuja mać!

Ożeż…

Tagi:  
Share →

6 komentarzy do Przepraszam, rozszerzamy słownictwo

  1. Marlenica pisze:

    Brawa dla tej małej Pani! :) Dobra jest :) :) :) Kruszyno, przynajmniej Cię nie zaskoczy, wiesz na co możesz być przygotowana po powrocie z porodówy ;p

  2. kyja pisze:

    o mało nie spadłam z krzesła:))!
    jeszcze nie raz Jadzia Was zaskoczy podobną pointą:)

  3. oshin pisze:

    Przepraszam, kuja mać, ale popłakaliśmy się z tż ze śmiechu :) )))))))

  4. Asiek pisze:

    zdolna dziewczynka :)

  5. banga pisze:

    Zdolny dzieciak! Pomyśl, jak będzie edukowała swoje siostry :-) Tylko pamiętaj, żeby tu nam donosić o kolejnych werbalnych odsłonach Jadźki – nie ma to jak ryknąć sobie zdrowo śmiechem od samego rana :-)

  6. kasiowiec pisze:

    jezuu nie moge czytac w pracy bo wybuchnelam smiechem na glos….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>