Życie zaczyna się robić skomplikowane. Faza naprzemiennego spania i jedzenia przechodzi do historii. Teraz młodociany domaga się uwagi. Mniej śpi, a więcej czasu przeznacza na szeroko pojętą integrację z otoczeniem. Problem polega na tym, że integruje się najczęściej nie wtedy, kiedy my chcemy, ale z tym po prostu należy się pogodzić. To zostanie nam już do końca życia. Zazwyczaj dzieci coś od nas chcą, kiedy my się najmniej tego spodziewamy.
- Jadzia chce kupkę – tajemniczym szeptem zawiadomiła mnie dzisiaj moja panna o godzinie 5.55.
Cóż było robić? Na ślepo pognałam cwałem do łazienki po nocnik. Żadnego spektakularnego dzieła przemiany materii oczywiście nie uświadczyliśmy, ale sumienie widać młodą ruszyło, bo nocnik zapodał zdychające elektroniczne „Happy birthday”, a bez powodu tego nie robi.
W trzecim miesiącu życia nie jest jeszcze tak inwazyjnie, ale coś już zaczyna się dziać.
Na tym etapie dziecko MOŻE:
- bardziej kontrolować szyję i kark. Jeśli podciągamy je za rączki do siadu, to główka nadal opada, ale w mniejszym stopniu niż to wcześniej miało miejsce. Bywa też i tak, że utrzyma główkę na sztywno. Trening czyni mistrza.
- Potrafi trzymać głowę uniesioną do góry podczas leżenia na brzuszku.
Na początku opcja ta wcale mu się nie podoba i obserwujemy spektakl pod tytułem żucie kołderki i proteścik.
Pod koniec miesiąca sprawia już bez porównania więcej frajdy.
- Dziecko wykazuje o wiele bardziej zaawansowane zainteresowanie przedmiotami, które przesuwają mu się przed oczyma. Potrafi wyciągać rączki w ich kierunku. Silny chwyt to jeszcze pieśń przyszłości, ale usilnie próbuje osiągnąć ten etap.
- Jeśli damy mu do rączki grzechotkę, będzie ją trzymać.
- Zaczyna łapać się za poszczególne części swojego ciała i ze zdumieniem odkrywa, że np. ma ucho, paluszki, nosek i tego typu wynalazki. W późniejszym etapie przyjdzie pora na zabawę nóżkami, a szczególnie ssanie palców u nóg.
- Może już umieć przewracać się z pleców na brzuch i z powrotem albo przynajmniej próbuje to robić.
- Cały czas rozróżnia tylko kilka kolorów i tak mu zostanie jeszcze przez mniej więcej miesiąc.
- Na twarzy widać pierwsze świadome emocje. Na pewno rozróżnisz, kiedy dziecko jest zdenerwowane a kiedy zadowolone.
- Rozpoznaje głosy. Rozróżni głos mamy od głosu taty (to wcale nie było takie oczywiste na początku) i głosy „swoje” od głosów „obcych”. W stosunku do osób spoza ścisłego grona może zacząć wykazywać nieufność.
- Głużenie (według Wiki: gurzenie) czyli gruchanie przechodzi w stadium bardziej zaawansowane. Dziecko nie powie jeszcze mama albo tata, ale wyraźnie próbuje nawiązać kontakt kanałem werbalnym.
Jak widość ilość przyswajanych nowości przyrasta lawinowo. Za jakiś czas odkryjemy, że nasze dziecko bez problemu potrafi posługiwać się naszym telefonem komórkowym i odnalazło w nim funkcje, o których nie mieliśmy pojęcia. Jeszcze później pokorny rodzic przyjdzie do swojego podopiecznego i powie:
- Słuchaj, Zeniu, a jak w komputerze zrobić to i to?
Młodzież westchnie, przewróci oczami i zjechanym mutacyjnie głosikiem odpowie:
- Oj tato, ty nic nie rozumiesz. – Po czym litościwie uruchomi proces, który widzimy pierwszy raz w życiu i tym samym wybawi nas z opresji.
Na wszystkich zdjęciach jest moje Jadzisko w trzecim miesiącu życia. Część, którą łapie w kołysce, należy do misia. Obok wisi żaba. Istnieją obydwoje do dzisiaj, ale raczej nie chcielibyście ich oglądać
Przy pisaniu notek rozwojowych korzystam z książki „Pierwszy rok dziecka dla bystrzaków”.





Kalendarz ciąży

Kruszyzna, ja Cię bardzo przepraszam, bo teraz belfrowsko pojadę… Możesz usunąć ten wpis, nawet polecam
chodzi o to, że nie ma czegoś takiego, jak gurzenie, tylko głużenie. Na pociechę dodam, że 99% wieści internetowych podaje błędną nazwę. Wieści pochodzą ze studenckiej księgi psychologii rozwojowej człowieka cz. 2, autorów nie pamiętam, bodajże ich 2 było…
nie usuwaj, nie usuwaj
czekałam na ten wpis, gdyż moja Ewka aktualnie robi nam „spektakl pod tytułem żucie kołderki i proteścik”. przede wszystkim robi proteścik. ale pracujemy nad tym
to co? za miesiąc poproszę coś o miesiącu nr 4
a fotki, a przede wszystkim Jadźka – super
Ale po co wpis? Mogę wyraz poprawić. Nie wiedziałam, że jest głużenie. Wszędzie czytam o gurzeniu i gaworzeniu. Cały wpis w pizdu przez jeden wyraz? Eeeeee
@melora
Proteścik należy olewać. Młodzież musi ćwiczyć. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Jeśli widzisz, że naprawdę nie ma siły, to przekładasz na plecki i po jakimś czasie znowu na brzuszek.
Moja co prawda skończyła dopiero 2 miesiące, ale lubię poczytać cóż zaskakującego mnie czeka w najbliższym miesiącu:)
Na brzuszku nie lubi- chyba jak każde dziecko- ale mam na nią sposób- kładę sie na płasko i ją na siebie.
Co do spania- to moja teraz zaczyna w dzień miewać drzemki, bo do tej pory- MASAKRA- bywały dni bez snu dziennego W OGÓLE.
Zresztą każdy dzień jest zaskakujący.
Co do zaskakujacych dni- mamy to samo, dziewczę raz śpi po trzy godzinki, a raz nie śpi w dzien wcale. Na (moje) szczęscie, raczej śpi w nocy, przynajmniej po kilka godzin. Już myślałam, że się nam tryb nocny wyregulował i jest pobudka ok 5 na jedzenia, a tu- tadam- ja karnie wstaję, a dziecię nie:), albo – opcja zdecydowanie mniej ulubiona- pobudka z nienacka o 3 nad ranem… Eh.
Moja dziewczyna skończyła właśnie 3 miesiące, jestem wieć bardzo na bierząco, no i takleżenia na brzuchu nie znosimy, oj nie, proteścik to ładne słowo… Gdyby nie to, że nie podejrzewam niemowlaka o takie emocje, nazwałabym to niezłym wkurwem;) Ale wariant z leżeniem na mnie przechodzi, przynajmniej do pierwszego zmeczenia. Ulubiona pozycja to w tej chwili „noś mnie przodem do świata”. A mój absolutny hit ostatniego czasu to faktyczny wzrost umiejętnosci werbalnych. My naprawde sobie gadamy! Może jeszcze nie po angielsku (ha ha), ale już dużo bardziej niż ghm khm. Ponadto dziecią konwersuje nie tylko z nami (mamą, tatą, dziadkami) ale również i zwierzątka z karuzelki nad łóżkiem uraczy rozmową. Ot, taki typ społeczny się zrobił.
„Już myślałam, że się nam tryb nocny wyregulował i jest pobudka ok 5 na jedzenia, a tu- tadam- ja karnie wstaję, a dziecię nie:)”
U mnie to samo było, ale byłam stanowcza. Karmiłam na śpiąco. Laktacja się wyregulowała i gdybym przysnęła z dzieciem, albo pękłyby mi cycki, albo zalałoby mnie mleko z góry do dołu
Nie dało rady spać, trzeba było nakarmić. Ono spało i wsuwało, a ja też drzemałam nad poduszką do karmienia
Mała uwaga odnośnie tego: „Może już umieć przewracać się z pleców na brzuch i z powrotem albo przynajmniej próbuje to robić”.
Większość dzieci nawet palcem nie kiwnie, żeby w trzecim miesiącu życia gdziekolwiek i na cokolwiek się przewracać. Wiele z nich robi to około piątego, szóstego czy nawet siódmego miesiąca życia (etapami, najpierw z pleców na brzuch czy też odwrotnie). Są oczywiście takie, które próbują czy wręcz turlają się jak wściekłe, ale to rzadkość.
Piszę o tym, żeby matki trzymiesięczniaków nie dostały gorączki z powodu lenistwa ich dzieci i nie zaczęły gwałtownie nawiedzać neurologów
My też już na podobnym etapie – Igła kończy 11 tydzień:) Brzuszkowania chyba trochę za mało ćwiczymy, ale młoda i tak daje radę:) Najprzyjemniej nam obu jest kiedy ja w pozycji półleżącej kładę sobie młodą na brzuchu:) Choć jej samodzielne polegiwanie na własnym brzuszku nie jest takie nieprzyjemne – potrafi już na chwilę podeprzeć się łokciami, to i widoki szersze się rozpościerają:) A co do pobudek i karmienia w nocy – nie wiem jak Wam się udaje karmić/przebierać te małe szkodniki na śpiąco? Moja Pindulina ma swoje własne zdanie na ten temat – spanie przy piersi – owszem tak, ale pod warunkiem, że to już zasypianie w trakcie lub pod koniec karmienia, a nie karmienie przez sen. A przebieranie pół-śpiącego dziecia = pobudka i np. godzinna przerwa w tak cennym maminym nocnym śnie… Ech… Nic to, czekam na notki o kolejnych miesiącach;-) Bo jakoś nie mogę się pozbierać żeby przestudiować w realu książkę, z której korzystasz…
Chwilunia
Ja miałam na myśli MÓJ wpis, moją wypowiedź
Absolutnie nie chodziło mi o tekst Kruszyzny
A tak w temacie – me dziewczę jet w 12 tygodniu. Leżenie na brzuchu to taka wyrafinowana forma tortur, za to leżenie na brzuchu taty (łoooo! co to za włosy!!!
) to już przyjemność. Przewracanie się z pleców na boki to norma, ale dziewczę robi to chyba od 6 tygodnia, tak samo jak obraca się wokół własnej osi, przewrócenie się z brzuszka na plecy odbyło się raz – i owszem, to był wkurw na pozycję
Pchanie pięści do paszczy ogromne, tudzież gadanie do zabawek (zwłaszcza do biedronki i małpy). Nocki super, ale dziewczę od początku w nocy pięknie spało, próbowałam wybudzić ją 2 razy – i nigdy więcej :] Herkules przy tej czynności to lajtową pracę miał.
Karmienie kolo północy (tatuś), a potem 6-6:30 rano. A potem jeszcze dospanie – właśnie chrapią sobie razem w łóżku, bo o tej porze zdarza się, iż dziewczę zostaje w łożu małżeńskim, a ja rozkoszuję się kawą
Za to łapanie przedmiotów i trzymanie (prócz pieluchy, bo tę trzyma koncertowo) wychodzi mocno słabo, co mam w nosie – rączki ma, po pielusze widzę, że trzymać potrafi, no to na inne rzeczy też pora przyjdzie.
a to ja źle zrozumiałam
i się zdziwiłam właśnie
fajnie poczytać o różnicach w dojrzewaniu maluszków
u mnie też pieluchę trzyma, ale wszystko inne eeeee słabo
Nie, no głupio tak publicznie uwagę zwracać i dlatego można mój wpis wywalić w cholerę
@nominativa
Rzecz jest tylko w tym, że nie można już bezkarnie zostawić malucha na przewijaku i np. iść po aparat fotograficzny, bo możemy się nieźle zdziwić
Właśnie dlatego jest, że MOŻE to robić, ale wcale nie jest powiedziane, że to jakaś norma na ten wiek. Moje dziecko wcześniej siedziało niż się przewracało, ale znam takie, które zaczęły wywrotki wyjątkowo wcześnie. Dobrze, że to napisałaś, bo nie ma co paniki robić, faktycznie
@szajajaba
Eeeee, to ja już nie kumam, moje zwoje mózgowe działają ostatnio wyjątkowo wolno. Na wszelki wypadek nie usuwam niczego
Łapać przedmiotów jeszcze nie musi. Może próbować to robić, ale jakieś spektakularne efekty to dopiero przyszłość. Chyba że włożysz w łapę grzechotkę. Wtedy może ją utrzymać. Ale też nie musi.
@betcherovka
„A przebieranie pół-śpiącego dziecia = pobudka i np. godzinna przerwa w tak cennym maminym nocnym śnie… Ech…”
No, u mnie to właśnie tak wyglądało. Cycki same dawały znać, że są pełne. Wyciągałam małą z łóżeczka, przystawiałam – z tym nie było problemu, ssała na komendę. Potem przebierałam pieluchę (niech żyją rozpinane na dole śpiochy – młoda praktycznie się nie budziła) i z powrotem kładłam ją do łóżeczka a siebie do wyra. Przerwa w śnie była. Ale gdybym nie karmiła, też by była, bo piersi miałam tak obrzmiałe, że sama się budziłam. To było nieprzyjemne uczucie i coś trzeba było z tym zrobić. Albo laktator, albo dziecko
to jest nas tu więcej, trzymiesięczniaków
Nasza pakuje łapę do paszczy, jeśli łapa z łapą zetkną się na przykład na brzuchu to jest mega zdziwienie, podejmowane sa próby konwersacji z zabawkami z łóżeczka. Przewrócić się z brzuszka na plecy udało się dziecku raz, przypadkowo i oczywiście młode było tym bardzo zdumione. I ulubioną rozrywką na spacerze są aktualnie drzewa z zielonymi listkami. Można postawić wózek pod i ma się dłuższą chwilę błogiego spokoju.
A bezkarnie zostawić nie można, oczywiście.
BTW jedna pani neurolog mówiła, że przewracanie się na bok dziecka dwu- czy trzymiesięcznego to raczej skutek wzmożonego napięcia mięśniowego (które, o ile mnie pamięć nie myli, do pewnego wieku jest fizjologiczne, nie patologiczne), niż świadomy ruch. Tak czy siak – uważać trzeba.
Z tą godzinną przerwą w śnie to nie chodziło mi o samo karmienie, ale to, że młoda po nim zasnąć nie chce:/ Choć ostatnio uczy się zajmować sobą sama na tyle, że nie wymaga współpracy ze strony mamy (no, w sumie to udało się tak ze 3 razy dopiero, ale widoki na przyszłość są;-)) Piąstki smakują jej baaaaardzo już od pewnego czasu, ślinotok przy tym pełny, jakby bernardynem jakimś była albo cuś;-) Z innych umiejętności – odkrywa możliwości przewrócenia się z brzuszka na plecki, spanie na boczku już dawno nie wychodzi – dzieć szybko na plecki się wywraca:) Poza tym – grzechotka włożona w łapkę szaleje, a ostatnio udało się ją nawet do paszczy skierować:)
„Z tą godzinną przerwą w śnie to nie chodziło mi o samo karmienie, ale to, że młoda po nim zasnąć nie chce:/ ”
A to gorzej. U nas tego nie było. Jeśli ktoś nie mógł potem zasnąć, to ja, ale byłam tak zmęczona, że chwile bezsenności praktycznie się nie zdarzały
Teraz sobie tak przypomniałam, że Karolina nie lubiła leżeć na brzuchu do tego stopnia, że się nauczyła na plecy przewracać, a miała 2,5 m-ca!
Uch, moje nie cierpią leżeć na brzuchu. Starsza zresztą też nie lubiła. Ale przymuszam, przymuszam. Mięśnie karku muszą mieć mocne
A moja trzymala glowke juz od drugiego dnia zycia.. I na brzuszku uwielbia lezec. Niestety okazuje sie, ze nie jest to takie dobre – swiadczy o wzmozonym napieciu miesniowym i potrzebna jest rehabilitacja – masaze, ktore niedlugo rozpoczniemy. Sledzi przedmioty juz od 3 tyg zycia, swiadomie usmiecha sie od 5. Teraz rozpoczela 8 tydzien, nie potrafi jeszcze zlapac grzechotki ale wyciaga raczki. Najlepsze sa poranki: budzi sie usmiechnieta, gada z karuzela, mnie wita mnie cudownym smiechem i ‘opowiada’ 20 minut co tam jej sie przysnilo
leżenie na brzuszku jest karą najgorszą a protesty słyszą sąsiedzi w promieniu kilku pięter…
Widze ze nie tylko moja nie znosi brzuszka!! A najgorsze jest to ze ja jej nie mam kiedy klasc! Bo moja budzi sie, wola o jesc (glodna jest wsciekla), potem wiadomo – po jedzeniu nie odloze, i wiele nie minie a ona chce spac (spiaca tez wsciekla) wiec kiedy… no i jak raz dziennie sie uda to konczy sie wrzaskiem i trzeba uspokajac!
Przewrot na brzuszek odpada! Ale za to odpycha sie do tylu, wcina raczki namietnie, zabawki chwyta, ciagnie i dyskutuje – najczesciej ze mna zeby wziac ja na rece, bo lezenie to straszna nuda!
To mija, spoko. Moje nie cierpiały, wszystkie trzy. A teraz (mają prawie 8 msc) leżą na brzuchu go-dzi-na-mi. No i pełzają rzecz jasna i takie tam bajery, ale nawet jak się je położy na plecach, młode fajt i na brzuch
Mój nie znosił leżenia na brzuchu, ale jak rehabilitantki zrobiły pewien myk, to zapomniał, że nie lubi. Trzeba położyć sobie dziecko na kolanach (w poprzek), a przed nim jakąś zabawkę
Jest to nawet wygodniejsza pozycja, bo nie musi zadzierać głowy do góry.
A ja zaczęłam nosić Gagatka na przedramieniu, sposobem „na samolocik”. O ile przy leżeniu na brzuszku w łóżeczku, na kanapie, na mnie, na tatusiu, na kolanach czy gdziekolwiek indziej zawsze był jeden wielki ryk, o tyle „samolocik” został łaskawie zaakceptowany
Wtryniam więc Małej łapę pod klatkę piersiową i brzuszek, tak, że leży mi na ręce, a Ona zadziera głowę o 90%, żeby móc się rozglądać. Jak się trochę zmęczy, to opiera sobie łebek w zgięciu mojego łokcia, ale po chwili znów dźwiga główkę, bo tyle ciekawych rzeczy chciałaby zobaczyć! Przy okazji mnie porządnie obślinia
Sposób się świetnie sprawdził, zwłaszcza że przy leżeniu na brzuszku Mała nie chciała kręcić główką – ciągle w jedną stronę tylko ją trzymała i to tak uparcie, że lekarze kazali mi siłą tę główkę jej przekręcać w drugą stronę… I weź tu człowieku kręć takim maleńkim karczkiem, jak dziecko się opiera… Strach trochę, że się krzywdę zrobi… Ale po kilku samolocikach już zaczęła się mega rozglądać. A ostatnio łączę ten samolocik z normalnym leżeniem – minuta na ręce, 10 sekund na kanapie, znów trochę na ręce i znów troszeczkę na kanapie – zanim Mała się zorientuje, że nie leży u Matki na łapie, już coś tam poćwiczy własne przedramiona
Po przeczytaniu Waszych przeżyć z małymi trzymiesięcznymi bąblami,postanowiłam włączyć się do dyskusji:)Mój synuś wczoraj skończył 3 miesiączki,powiem że jakoś nie udaje mu się zbytnio przewracać z plecków na brzuszek i odwrotnie,ale to może dlatego że jest niezłym pulpecikiem;)Za to sam chwyta zabawki powieszone nad nim i dziarsko pakuje łapki do buzi…szczególnie upodobał sobie ssanie kciuka:)-co staram się tępić zastępując kciuk smoczkiem.Bardzo lubi zwiedzać mieszkanie usadowiony wysoko na ramieniu taty:)-główkę wtedy zadziera wysoko i uważnie się rozgląda:)Uwielbia „gadać”z karuzelką i domownikami,wydając przy tym odgłosy gruchania i piski radosne:)Na brzuszku jakoś tam wytrzymuje szczególnie gdy jest zrelaksowany po wieczornej kąpieli,wtedy na golaska sobie leży i wierzga nóżkami:)
Leosiard z zafascynowaniem rozgląda się na boki leżąc na brzuszysku
znaczy macha łebkiem na prawo i lewo, bez zatrzymywania się w pozycji środkowej… Nawet buziaka nie można upolować po drodze, bo ta nowa umiejętność absorbuje go na całego
Z innych objawów „dojrzewania”, ostatnio znalazłam go w łóżeczku obróconego o 90 st. w stosunku do pozycji pierwotnej, ale nie wiem, czy nie był to przypadek za pomocą kocyka zwałkowanego w trakcie spania w nóżkach, w każdym razie nie powtórzyło się to na razie :/. Co do wydawania dźwięków, to Leo nadaje na całego, żali się, chichra w głos, ‘opowiada’ historie, jęzorkuje z braćmi aż któremuś zbrzydnie, a wówczas Młody z rozżaleniem wędruje wzrokiem za utraconym interlokutorem
Właśnie, w trakcie tego żaleństwa parę razy uchwyciłam „ma-mma”… Czyżby padło mi na słuch, czy na umysł? hmmm… Czy brak córki może intensywnie uderzyć w ośrodek słuchu i po …ekhm… ukrytych potrzebach różowych kokardek?…
toć babki gadali, że kolejne potomstwo uzależnione jest od pierwszych słów…
)