Przez hipermarket Tesco przeszło tornado. Albo armia orków. Albo pięćdziesiąt trzy grupy starszaków przedszkolnych na raz. Albo w mięsnym ogłosili promocję i tłum pałający żądzą posiadania świeżej kaszanki rzucił się ku chłodniom, tratując wszystko po drodze.

W każdym razie to, co zostało z działu dziecięcego, który miał pecha znajdować się na linii strzału, prezentowało się żałośnie.

Dział odwiedziłam w godzinach przedpołudniowych, słusznie dedukując, że wtedy większość narodu pracowicie przyczynia się do wzrostu produktu krajowego brutto, a kasy – jeśli w ogóle będą napastowane – to przez emerytów i matki z dziećmi. I jednoosobową reprezentację kobiet w ciąży, czyli mnie.

Zakupy miały być szybkie, łatwe i przyjemne, bo kondycją maratończyka poszczycić się raczej nie mogę. Chodziło o to, żeby wpaść, złapać, zapłacić i wypaść.

Plan legł w gruzach już na samym początku, przy strefie bodziaków, pajacyków i innych śpiochów marki Cheerokee. Większość opakowań była wypatroszona i brakowało w nich ciuszków. Jeśli nie brakowało, i tak trzeba było je otworzyć i przejrzeć, czy wszystkie ubranka są w tym samym rozmiarze, bo złożenie rzeczy typu „psu z gardła” generowało pewne wątpliwości.  I słusznie, bo rozmiary były przemieszane. Część ubranek była brudna – najwidoczniej ktoś w czasie oględzin uzupełniał kalorie lub też ćwiczył krok samby (tak, ślady butów też były).

Chciałam zaopatrzyć się w kocyki, motywacja zduszona jednak została przez wygląd tychże, nieodbiegający znacząco od wyglądu ubranek. W dodatku kocyki leżały zmiętolone.

Postanowiłam – kierując się waszymi pozytywnymi opiniami, więc jakby co, to jesteście winni, hy hy :) – zainwestować w butelki i smoczki Tommee Tippee, ale i tu każde opakowanie trzeba było poddać dokładnym oględzinom, bo napis sugerujący, że środek zawiera DWA smoczki niekoniecznie odpowiadał prawdzie. W połowie opakowań brakowało smoczków, w kilku opakowaniach butelek pakowanych po dwie brakowało jednej z nich.

Smoczki uspokajające też nie uniknęły rzezi. Te firmy Avent, pakowane po dwa straszyły opakowaniem rozdartym i na powrót złożonym. Widać ktoś chciał zapoznać się bliżej.

Beciki znalazłam w miarę niemacane. Trzeba było w tym celu zanurkować do głębokiego kosza, w którym na wierzchu walały się zdekompletowane poduszeczki, kompletnie zagubione w przestrzeni ręczniki, a nawet piłki plażowe.

Sapnęłam, otarłam pot z czoła, upewniłam się, że wszystkie elementy istnieją, i zaczęłam manewrować wielkim wózkiem w kierunku kas. Na mój widok emeryci gwałtownie przyspieszyli i rozpaczliwie zaczęli wykładać na taśmę zgrzewki wody mineralnej, sięgając jednocześnie ku pobliskim półkom po dziesięciokilowe proszki do prania. Nie dość, że baba z brzuchem ma czelność zakupy robić, to jeszcze nie kupiła jednej oranżadki, tylko ma koszyk, delikatnie mówiąc, budzący szacunek.

Widząc opór materii ożywionej i chcąc uniknąć rozlewu krwi, udałam się na poszukiwanie kas pierwszeństwa. Były dwie. Obie nieczynne. Fala asertywności zalała mi ślepia i musiałam wyglądać jak byk zionący na widok mulety, bo kasjerka poproszona stanowczym tonem o uruchomienie właściwej kasy, wywiązała się z zadania piorunem i minutę później  uszy moje koiło miarowe piiip, piiip, piiip.

Po tej przygodzie złożyłam ślubowanie, że od tej pory zaopatrywać się będę wyłącznie w sklepach internetowych i pierdzielę koszty przesyłki. Takich skutków ubocznych działalności konsumentów nie widziałam już dawno. Mam pewną koncepcję na temat, gdzie podziały się brakujące smoczki Tommee Tippee, ale nie będę wyskakiwać przed szereg, bo może jakimś cudem znajdują się między nóżkami kurzęczymi i inną golonką bezwiednie zaniesione przez tłum do działu mięsnego.

Tagi:  
Share →

12 komentarzy do Tornado w hipermarkecie

  1. Theli pisze:

    Tommee Tippie spokojnie kupisz w innych sklepach :) W tesco niezmiennie mnie dziwi dlaczego nie wywieszą po jednym śpiochu/bodziaku z każdego rozmiaru, podejrzewam, że liczba otwartych opakowań by zmalała. A może nie?

  2. vinnocente pisze:

    Magnolia czy Długa? Jeśli to pierwsze, to nie dziwię się wcale a wcale – ostatnio szukałam czegoś ubraniowego (tyle że w moim rozmiarze) i miałam podobny kłopot – wszystko pomieszane, wymiętoszone, połowa rzeczy na podłodze. Albo to efekty sezonu urlopowego, albo ewidentnych braków kadrowych, albo totalnego lekceważenia „takich drobiazgów” przez pracowników. Cholera wie…
    PS Ciekawe, czy mają tam księgę skarg i zażaleń ;)

  3. kruszyzna pisze:

    Magnolia. To niestety najbliższe mi Tesco, gdzie są te ciuszki. Polazłam tam z nadzieją kupienia śpiochów. Zwykłe śpiochy rozpinane na dole, nie w komplecie, nie pajacyk, bez wodotrysków itp. I nie było. Poratowało mnie allegro, jak zwykle.

    Wiesz, braki kadrowe swoją drogą, ale to nie personel pewnie takie bydło tam robi :(

  4. Myszqa pisze:

    Dlatego ja wszelkie zakupy wyprawkowe – beciki, kocyki, pościel, śpioszki, czapeczki, pieluszki tetrowe robiłam na allegro. Dowiezione do domku. W przyzwoitej cenie. I naprawde dobrej jakości. Śpioszki za 7,99 z allegro po moim dzieciu leżą i czekają w dobrym stanie na powtórkę z rozrywki u mojej siostry.
    To niestety nie dla tych mamuś co lubią „pomacać” :D
    Ja nie nawidzę robić zakupów i dlatego allegro było dla mnie wybawieniem – i jest nadal :D

  5. lap pisze:

    ja też kupuję na allegro czasem. Aczkolwiek nie zawsze. Polecam allegrowiczkę acm-aga. Ubranka dobrej jakości w dobrej cenie.

    Nie wiem czy tu można tak z imienia polecać, ale najwyżej zostanę usunięta:)

    Myszqa podaj gdzie te śpioszki za 7,99.

  6. lap pisze:

    dodam tylko, że np. body 7 sztuk za 38 zł.

  7. Villemo pisze:

    ja z tych ‘macajacych’, bowiem lubię organoleptycznie sprawdzić fakturę materiału. Ciuchy niemowlakowe wolę kupować w tradycyjnych sklepach, na równie tradycyjnych wyprzedażach, wtedy nawet siedmiopak bodziaków w Mothercare trafia się za jakieś czterdzieści pięć zeta. Acz na allegro siostra kupiła pół szafy ubrań dla siostrzeńca, jakościowo bdb, cenowo takoż i usilnie namawia mnie do grzechu pt. kupno hurtem zestawu z ciuszkami angielskimi :)

  8. A ja ostatnio pokochałam zakupy w SMYKu. Jakość ich produktów sygnowana nazwą Coolclub jest zachwycająca, a przy tym mają tak słodkie wzory, że naprawdę nie mogę się powstrzymać. Jakieś tam wyprzedaże są zawsze, więc z każdą wizytą udaje mi się coś kupić. Oczywiście ceny nie są aż tak małe jak na allegro (na wyprzedaży w SMYKu śpiochy po 15 zł), ale ja też z tych macających, a kupując w sklepach mogę wszystkiego dotknąć. Chociaż na początku kupowałam na allegro i nie mogę powiedzieć, trafiło mi się nieźle.

  9. kruszyzna pisze:

    @Myszqa
    W końcu i tak wiele rzeczy kupiłam na allegro, tylko wiesz, zależało mi na tym, żeby zapłacić kartą kredytową, bo nie chciałam wyskakiwać od razu z gotówki. Na allegro znam jednego użytkownika, który pisze, że akceptuje karty, ale on akurat tych rzeczy nie ma. Stąd moja wyprawa.

    @lap
    Poleciłaś z nicka,nikt Cię za to nie będzie usuwał :)

    @blogging skylark
    W SMYKu kupiłam kiedyś jeden pajacyk. Zaraz na drugi dzień rozwaliły mi się dwie zatrzaski. Poza tym miał najbardziej skomplikowany system zapinania, na jaki kiedykolwiek trafiłam. Naprawdę trzeba było się nagłowić ;) Na pewien czas się zraziłam, co nie przeszkadza mi tam kupować zabawek itp.

  10. Theli pisze:

    Smyk zachwycający? Słodkie wzory? Chyba o innych smykach myślimy. Zauważyłam, że generalnie w pakach warto kupować w sieciówkach typu H&M, C&A, Marks&Spencer – za sztukę wychodzi wtedy całkiem tanio. A i jakość zdecydowanie lepsza od choćby Smyka.
    Zabawek zresztą też tam lepiej nie kupować ze względu na zaporową cenę – na tym samym zestawie np. klocków Lego różnica potrafi być grubo ponad 100zł. Sieciówki mają jeszczę tę przewagę, że nie boją się sprzedawać prostych, jednokolorowych ubranek.

  11. Myszqa pisze:

    @lap wystarczy że wejdziesz na allegro-dla dzieci-odzież-niemowlęta i małe dzieci-rozmiar 62-śpioszki,pajacyki i ustal wg ceny – i masz nawet za 7,50 zł

    Ja kupowałam wszystkie dostępne kolory i dlatego mój syn miał również i rózowe zestawy :)
    Oczywiście to nie są jakieś wystrzałowe wzorki, misie i motylki – wybór raczej mały ale naprawdę trafiło mi się wszystko dobrej jakości. Milutkie w dotyku. Ani jeden napek mi się nie rozwalił.
    I również polecam zestawy z H&M – bodziaczki są super. I z długim i z krótkim rękawem. Jak dzieć mały był to kupowałam pajacyki do spania z Early Days a teraz takie „dorosłe” piżamki.

  12. kruszyzna pisze:

    „warto kupować w sieciówkach typu H&M, C&A, Marks&Spencer”

    Potwierdzam. Regularnie od siostry przychodzi dostawa ciuszków z metką H&M i to są naprawdę bardzo ładne rzeczy i dobrej jakości. Spodenki, sukieneczki – takie dla 2-latka – cudo, naprawdę!
    H&M ma też fajne rzeczy dla ciężarnych. Np. tuniki. Są naprawdę śliczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>