USG w 32 tc – bliźniaki
Ha! Byliśmy wczoraj dać się obejrzeć. USG z założenia miało być 3D i liczyłam na jakąś spektakularną pamiątkę, ale okazało się, że dziecizna odmówiła współpracy. Po pierwsze jest im już tak ciasno, że oglądanie czegokolwiek jest mocno utrudnione. Na tym etapie ciąży pojedynczej – 32. tydzień – można ponoć wyczyniać jeszcze cuda-wianki, ale w przypadku bliźniaków pole manewru zawęża się okrutnie. Po drugie obie panny (w mrożące krew w żyłach ginekologa „a tu po lewej czy aby nie chłopczyk?” nie wierzę, bo akurat po lewej trzech lekarzy stwierdziło, że panna, bardziej po prawej były wątpliwości, a po prawej zobaczyć się nic nie dało) głowicę USG miały w głębokim poważaniu i pomimo nadludzkich wyczynów żadnej nie udało się uwidocznić twarzy.
Niewiele na tym USG widać, pan doktor szaleje z głowicą, ale parę rzeczy rzuca się w oczy.
To pykające takie, takie jakby falujące poziome yin-yang to serce. Widać kręgosłup i żebra. Pod koniec widać również pępowinę w przekroju i trzy naczynia w środku.
Dziewczyna po lewej, mniejsza, waży 1432 g, dziewczyna po prawej 1677 g. Tolerancja na tym etapie wynosi +/- 200 g, dlatego gabaryty wagowe należy brać nieco w cudzysłów. Różnica wagi wynosi około 15% i mieści się w granicach normy. Kontrola wagi przy bliźniętach jest niezwykle ważna, bo zdarza się, że dochodzi do tzw. zespołu podkradania. Nikt tu nikomu niczego nie zabiera ani na nikim nie pasożytuje, chodzi jednak o to, że przewodzenie przez jedną pępowinę może być słabsze niż przez drugą. Skutkiem tego różnica wagi może być znaczna, a tym samym rozwój może nie przebiegać harmonijnie. Co tu kryć – to bywa niebezpieczne. Najczęściej zespół podkradania zdarza się przy ciąży jednokosmówkowej (czyli kiedy oba płody mają jedno łożysko), ale przy dwukosmówkowej (każdy ma swoje łożysko) też różnica wagi może być znaczna. Nie mam pojęcia dlaczego. Teoretycznie są to dwie niezależne ciąże tylko noszone jednocześnie
Ja mam właśnie taką sytuację i wszyscy mówią, że to najlepsze rozwiązanie dla bliźniaków. Minimum powikłań lub ich brak. U nas jest ten brak.
Dziecizna zdążyła się przekręcić i teraz zajmuje pozycję – cytuję doktora – sześć na dziewięć
Po lewej głową w dół, po prawej tyłkiem w dół, a głową do góry. A zatem góra, która mi raz po raz wyrastała z prawej strony brzucha na górze i którą brałam za tyłek, okazała się być głową.
No dobra, dziołchy rosną pięknie i wielkimi susami zbliżamy się do 36. tygodnia, kiedy to ciążę będzie można uznać za donoszoną. Jak pomyślę, że muszę jeszcze skombinować śpiochy, kocyki, beciki, wózek, kosmetyki, ręczniki, pieluchy, smoczki, butelki i sto miliardów innych rzeczy, to… Właśnie. Dlatego, żeby nie zwariować, zastosuję niezawodną metodę Scarlet O’Hary – pomyślę o tym jutro.
„mrożące krew w żyłach ginekologa „a tu po lewej czy aby nie chłopczyk?” nie wierzę”
)))))))
Dlaczego mrożące krew w żyłach?
Chłopce fajne są.
TTTS o ktorym mowisz to jednak jest troche takie pasozytowanie, bo jeden blizniak rosnie i odzywia sie kosztem drugiego. Nasze panny byly z jednym lozyskiem i cala ciaze drzalam, zeby im sie to nie przytrafilo, choc pocieszali – ze nawet jesli gdyby – to potrafia to laserem naprawic. Dziekuje, nie skorzystalam
Nie no, chłopaki są OK, tak se żartuję
W sumie płeć mi wsio rawno, byle zdrowe były. Ostatecznie niemowlakowi wszystko jedno, czy śpiochy ma różowe czy nie. Zanim zacznie świadomie kreować wizerunek, wyrośnie z garderoby
@sistermoon
Tak, odżywia się kosztem drugiego, tłumaczyli mi jednak, że to nie dlatego, że taki wredny i zaborczy, tylko dlatego, że pępowina tego drugiego nie jest tak wydolna, jak być powinna, dlatego większość żarcia trafia do pierwszego. Czy coś w ten deseń. Nie zgłębiałam tematu, bo u mnie tego zjawiska nie ma.
Miluchno
fajne takie dwa stworzenia w pakiecie
To musi być niesamowite! Takie 2w1
w tej plataninie trudno sie polapac gdzie dzieciaki sa- a troche tych usg widzialam
Na filmie jest jedno z dzieci, zgodnie zresztą z filmu tytułem
I widać je we fragmentach, bo jest za duże, żeby złapać w całości. Można popatrzeć na bijące serce, które akurat jest stosunkowo łatwo znaleźć, można podziwiać kręgosłup i wykształcone żebra.
Sprawy takie jak żołądek, przepona, wątroba, nerki też są widoczne, ale trzeba faktycznie być specjalistą, żeby coś tam zobaczyć. Lekarz tłumaczył mi jak krowie na rowie, na co akurat patrzy, ale musiałam mu wierzyć na słowo.
Byłam w stanie jednak bez pudła rozpoznać pępowinę w przekroju poprzecznym, a to dlatego że widziałam ją w pierwszej ciąży i wtedy lekarz dokładnie mi powiedział, na co patrzę. Pępowina widoczna jest na samym końcu jako taki kształt przypominający, hmmm, chyba pieróg i posiadający trzy otwory. Jeden duży w środku i dwa małe po bokach. To naczynia krwionośne.