A to było tak, czyli krótka piłka
Siała baba mak, nie wiedziala jak… Różnie się ten wierszyk konczy, np. „a dziad wiedział, nie powiedzial i za kare w pierdlu siedzial”. W kazdym razie na koncu dodaje sie „a to bylo tak”.
Epopeję szpitalna czas zaczac.
Na izbę przyjęć zgłosiłam sie jak bozia kazala w poniedziałek. Trzeci dzień 37. tygodnia. Grzecznie wyczekalam swoje dwie godziny („ale jak to szybciej, doktorze, przecież ja komputera muszę używać, nie da się szybciej”) i powedrowalam na oddział.
Tam wcale nie okazali się moim widokiem zaskoczeni i uprzejmie zapytali, dlaczego zaszczycam ich po raz szósty. Ją im na to, że spokojnie, bez paniki, poleze sobie kilka dni,.łaskawie dam się zbadać razem z dzieciarnia, bo rodzic przyszłam. Acha, skoro rodzic, to zupełnie inna historia, bo myśleli, że znowu muszą mnie ratować. A tak to po prostu od razu podłącza mi KTG, żeby z głowy mieć.
Podlaczyli zatem. Kurcze, a tam skurcze! Co siedem minut. Niebolesne, ale regularne jak w zegarku. Obserwować postanowili i w tym celu jeszcze dwa razy zapodali KTG. I zapisała się ewidentna powtórka z rozrywki, skurcze co minut sześć.
Postanowiono czekać. Miałam informować o wszelkich zmianach. Zmiany klarowaly się przez całą noc (w związku z tym noc była do dupy i nieprzespana, bo cały czas gapilam się na zegarek) a przed szóstą rano stalo się jasne, że skurcze nie dosc, że są co 4 minuty, to jeszcze bolą jak cholera.
Wzięli mnie zatem na obserwacje na porodowke, żeby poobserwowac i po raz kolejny podlaczyli KTG. Raz spojrzeli i stalo się jasne, że na patologie już nie wrócę. Pięć minut później już zakładano mi cewnik.
Pojawilam sie na porodowce uzbrojona w bieliznę, kolczyki itp, czym wzbudzilam nieklamana wesołość wśród personelu.
Dziewczyny urodziły się w odstępie minuty. Jedna o 6:54, druga o 6:55. Zdjęcia wkrótce. Są identyczne, jak się okazało i zgodnie te wersję podtrzymuje cała neonatologia. Widocznie wbrew wszystkiemu są jednojajowe.
Tak oto nagle stalam się matka trójki dzieci. O wieściach z oddziału wkrótce. W skrocie: mogę już karmić piersią, a dziewczynki jutro wyjdą z inkubatora. Czasami jednak łapie mnie niezły wkurw. Na rzeczywistość. O tym potem, idę karmić
Wow!!!!
Moje GRATULACJE!!!!!!!!
Czekam na zdjęcia
Widzę, że hasło „wkurw” zostało zaadoptowane
Czekam na dalsze wieści!
Czekam rowniez na cd!!! Pomiziaj panienki!!!
Moje gratulacje!Kibicowałam Ci przez całą ciążę.
Gratuluje!!!