Rozwój dziecka w szóstym miesiącu życia
Ruszam się, więc jestem. Czy raczej ruszam się, więc wszędzie wlezę. Nie, to jeszcze nie ten etap, ale powoli możemy otrzymywać już zapowiedź tego, co nas czeka w najbliższej przyszłości. Stety czy niestety kocyk przestaje być krańcem wszechświata, a położenie delikwenta na samym środku małżeńskiego łoża nie gwarantuje, że pięć minut później będzie on tam nadal leżał. Zaczyna być naprawdę ciekawie. Nic dziwnego, dotarliśmy do szóstego miesiąca życia dziecka i ten szósty miesiąc nierzadko okazuje się w jakimś znaczeniu przełomowy.
Jakie umiejętności MOŻE posiadać dziecko pod koniec szóstego miesiąca życia?
- Pełna samoobsługa – dajemy butelkę do łapek i młodzież doi bez pomocy. Z czystym sumieniem można przestawiać się na niekapki (te z miękkim ustnikiem, przy okazji zyskujemy coś w rodzaju gryzaka). Samoobsługa obejmuje również jedzenie chrupek czy herbatników. Dajemy do łapy i wsio.
- Młode potrafi przekręcać się na boki. Tak, na tym etapie moje wreszcie zaczęło się przewracać z pleców na brzuch i odwrotnie, a także samo z własnej i nieprzymuszonej woli kładło się na boczku i kontemplowało świat w takiej pozycji.
- Może przekładać przedmioty z ręki do ręki. Niby takie proste, a dopiero w szóstym miesiącu na to wpada
- Jeśli trzymamy dziecko na swoich kolanach, to nóżkami potrafi stawiać już całkiem silny opór i sprawia wrażenie, jakby stało.
- Jest całkiem prawdopodobne, że przez pewien czas może siedzieć i wtedy będzie podpierać się rączkami.
Jadzisko, kiedy się czegoś trzymało, potrafiło siedzieć naprawdę długo. W tym czasie też zaczęła sama siadać. Na początku próbowała podnieść się z pozycji leżącej za pomocą mięśni brzucha. Szybko spracowała, że metoda jest mocno nieefektywna, wpadła więc na inny pomysł. Przewracała się mianowicie z pleców na brzuch, następnie podciągała pupkę pod siebie, a potem podpierając się rękami, powoli windowała się do siadu. Na koniec prostowała nóżki i siup, już siedziała. Szczerze mówiąc, do tej pory jestem dumna z jej pomyślunku
- Dziecię może zaczynać powoli pełzać lub uskuteczniać coś w rodzaju wstępu do tej czynności. Moje tego nie robiło, ale tajemniczym sposobem potrafiło przetransportować własne ciałko na brzeg łóżka i po prostu spaść. Podejrzewam, że po prostu się turlało do skutku.
- Zaczyna odróżniać rodziców od nieznajomych. No tak, dopiero na tym etapie. Wcześniej wszyscy jesteśmy ciotki i wujkowie. Niesprawiedliwe, no nie? A tyle zarwanych nocy było
Może też wykazywać nieufność w stosunku do obcych. - Potrafi naśladować dźwięki i wyraz twarzy, dlatego w ramach zabawy warto się powydurniać i strzelać najróżniejsze miny. Ubaw po pachy
- Reaguje na własne imię.
- Kiedy usłyszy jakiś ciekawy dźwięk, odwraca głowę w stronę jego źródła.
- Zaczyna gaworzyć na całego. Może mówić „mama”, „papa”, „dada”, ale nie ma się co spodziewać, że zdaje sobie sprawę ze znaczenia wypowiadanych dźwięków. Mama nie oznacza mamy, jest po prostu fajnie brzmiącym czymś. Z pewnością nie rozumie, że mama to ta, która daje fajne żarcie i najczęściej zmienia pieluchę. Równie dobrze zamiast „mama” może próbować mówić „koko”, „bubu” lub coś w ten deseń. „Mama” jest po prostu najprostszym do wymówienia ciągiem zgłosek.
Najwyższy czas, żeby mieć oczy dookoła głowy. Od tej pory nasze dziecko będzie nas codziennie zaskakiwać nowymi umiejętnościami i zdolnością poruszania się.
Niektórzy na tym etapie zmieniają gondolkę wózkową na spacerówkę. My tak zrobiliśmy. Dziecko było niezwykle ciekawe wszystkiego, co się dzieje wokół niego na spacerze i wszczynało awantury, bo cały czas chciało siedzieć (tak jak na zdjęciu). Przewracała się też z pleców na brzuch i udawało jej się zarzucać nogę na krawędź wózka. Istniało niebezpieczeństwo, że niechcący sobie wyjdzie. A w gondolce nie było szeleczek. Zmieniliśmy więc „wkład” wózkowy i protesty ustały. Za to oczka zrobiły się okrągłe ze zdziwienia i zachwytu nad światem
Przy pisaniu notki z uporem maniaka korzystałam z książki „Pierwszy rok dziecka dla bystrzaków”.

och, Jadzia jest słodka na tym zdjęciu
dałabym jej więcej niż 6 miesięcy
moja Jagoda jest właśnie w 6 miesiącu-nie przekręca się jeszcze sama z plecków na brzuszek, do samodzielnego siadu też jej daleko jeszcze
resztę „robi”
mój synek właśnie tak-jak samo jak Jadzia-nauczył się siadać ( ale trochę później-dopiero gdy miał 10 m-cy) rehabilitantka była zdziwiona jak to zobaczyła-mówiła,że widzi dopiero drugie dziecko, które tak robi
zaraz potem nauczył się siadać tak jak reszta bobasów. Właśnie zastanawiam się, kiedy przesadzić Jagodę na spacerówkę, właśnie ze względu na bezpieczeństwo-wykłada nogi na krawędź gondoli, no i jest dość mobilna.Ostatnio, gdy jest chłodniej i jest przyodziana w grubszą bluzę ma mało miejsca wszerz w gondoli.Młodego przesadzałam, gdy skończył 8 m-cy, ale nie był taki ruchliwy jak Jagoda.Hmm, sama nie wiem…
Ona zawsze wyglądała na więcej. Może przez czuprynę? A siadać tak „klasycznie”, czyli przed podciąganie tułowia do siadu zaczęła dość późno. Chyba coś około roku.
A moja Jagódka też ma 6 miesięcy i wszystko robi to,co było notce!
)) Ale to fajne jest! Jest niesamowicie ruchliwa! Czasami nie mam siły jej utrzymać,bo tak się rwie tu i tam! Co to będzie,co to będzie-jak już zacznie chodzić! Będzie jej pełno wszędzie!!!
A Jadzia boska jest! Fajną ma tą czuprynke :]
Może zjadać nie tylko chrupki ale i normalne jedzenie. Gdy dziecko siedzi można rozszerzać dietę poprzez BLW. Spokojnie sobie z tym poradzi. Tylko trzeba przed poczytać o pierwszej pomocy i rozróżniać krztuszenie gdy dziecko usuwa jedzenie od dławienia gdy potrzebna jest pomoc rodzica bo inaczej może skończyć się tragicznie.
fajne są bobaski
))))
O, właśnie moje dziecko tak samo dzisiaj po raz pierwszy usiadło
Normalnie byłam w szoku,bo nie pomyślałabym,że w taki sposób można usiąść z pozycji leżenia na brzuchu