Jakoś tak dziwnie mam, że co zaryzykuję z tańszą pieluszką, to obwieszczam sukces, w niebo strzelają petardy, w domu karnawał niczym w Rio, a chór gospel mógłyby mi pozazdrościć okrzyków „alleluja”. Jak sięgnę po tańsze chusteczki, to mamy płacz i zgrzytanie zębów, a z ust zamiast ludzkiej mowy wartkim strumieniem płynie łacina. Wyjątkiem są tutaj jedynie Dada z Biedronki i Cien z Lidla. Reszta wywołuje modelowy wkurw.

Tym razem padło na chusteczki Quanti od Happy Baby.

Po co w ogóle kupuję coś takiego? Dobre pytanie. Po pierwsze dlatego że była to potrzeba chwili. Nagle się okazało, że chusteczki „wyszły”, a pies od dłuższej chwili groził wzrokiem, że podniesie nogę i wykona sik. Jedno zbiegło się z drugim i z prędkością światła pognałam przez czasoprzestrzeń prosto ku delikatesom – nomen omen – Zwierzak, jedynemu sklepowi w okolicy czynnemu o nieludzkiej godzinie. A w Zwierzaku było tylko to cudo.

Po drugie ciągle liczę na to, że odkryję „na dnie popiołu gwiaździsty diament”, „wiekuistego zwycięstwa zaranie” za grosze. Nie jest to do końca takie naiwne patrzenie, bo właśnie z pieluchami mi się udało. Z chusteczkami ciągle nie i nie tym razem także triumf dane mi było obwieścić.

Krzywdy te chusteczki Quanti nam nie zrobiły, uczulenia żadnego szanowne tyłki nie zanotowały. Czyścić – czyściły, rolę swoją spełniły, tragedii nie było. Co więc mi przeszkadzało? Są niemożebnie mocno perfumowane. Ja rozumiem, że obkupany zadek niepięknie zapodaje, ale stosowanie metody klin klinem w tym przypadku nic nie daje. Rodzic nawdychawszy się wprzódy metanu, następnie aromatów jest w stanie paść jak pies Pluto z nadmiaru zapachowych wrażeń. Podejrzewam też, że dla bardziej wrażliwych dzieci, nie dla takich antyalergicznych pancerników jak moje, naperfumowanie mogłoby stać się przyczyną uczulenia.

Chusteczek z opakowania wyłazi od razu pięćset, ale to akurat norma, jeśli chodzi o produkty dostępne na polskim rynku. Bardziej przeszkadza mi to, że same chusteczki są szorstkie mniej więcej tak jak badziew Johnson’s Baby. Papierowi ściernemu dla niemowląt mówię stanowcze nie.

Jeśli więc kogoś zaświerzbi ręka, by sięgnąć po przyjemnie niebieskie opakowanie z ładnym bocianem, to niech się pohamuje. Zdecydowanie nie warto.

Podsumowanie:

Producent: Happy Baby? (cholera wie, czy to producent), Nazwa: Quanti premium chusteczki nawilżane.

Ocena w skali 1 do 62

Share →

5 komentarzy do Chusteczki Quanti – jesteśmy anti

  1. aniula pisze:

    My też unikamy wszelkich nowości, po odkryciu Dady używamy tylko jej, nawet w biedronie była promo i zakupiliśmy 8 opakowań, leżą i nie martwię się, że zabraknie. Tak samo szorstkie są dla nas Huggiesy.

  2. ashja pisze:

    A ja kupuję Pampersowe chusteczki w opakowaniu 4+2 i wychodzi 4zł z groszami za opakowanie. Jestem z nich zadowolona i nie mam na razie zamiaru ich zmieniać. Używałam też Huggies w żółtym opakowaniu i też byłam zadowolona,ale jakoś Pampers lepiej wychodzą :) Ostatnio jednak natknęłam się na bubel firmy Pampers – pieluchy Sleep&Play. Córa przesikuje je często i nie mają rozciągliwych boczków, ani tyłu… :/ Mąż zakupił, bo wyszły nasze standardowe w niebiesko zielonym opakowaniu. Już go przestrzegłam, żeby więcej nie brał ;)

  3. tola123 pisze:

    A my nie używamy na codzień chusteczek. Jedynie przecieramy pupę wacikiem umoczonym w przegotowanej wodzie i nawet nie bardzo wyciśniętym, tak żeby lekko ściekało. Powód? Dostaliśmy kiedyś Pampers Baby Fresh i tak Dzidziowi pupę załatwiły,że miał wręcz rany, nie wspominając,że nabawił się traumy i każde położenie go na przewijak wywoływało taką histerię,że się granatowy robił od płaczu. Swoje przeszliśmy. Wspomniane wyżej Baby Fresh były jakieś takie perfumowane i to może stąd taka reakcja. Po tamtym koszmarze i radzie naszej Pani Doktor na przewijaku stoi plastikowy pojemniczek na wodę przegotowaną i paczka wacików, takich większych, prostokątnych, firmy Clinic bodajże. Na wyjazdy bierzemy Pampers Sensitive – jak do tej pory nic się po nich nie działo.Ale też mało ich używamy. Jak policzyłam, to waciki i woda przegotowana wychodzą o niebo taniej, a pupę leczyliśmy długo :dopiero pomógł termentiol i nasiadówki z wywaru z kory dębu. Teraz już od dawna mamy spokój, a Dzidź kładziony na przewijak głośno rechocze :)

  4. bagienka pisze:

    Kruszyzna a jakie w rezultacie pieluchy noszą panny na zadkach… bo z tego co kojarzę to już parę różnych zostało przetestowanych ?!

  5. kruszyzna pisze:

    @bagienka
    Teraz jedziemy na pieluchach z Lidla – Toujours, 4-9 kg. Bo nam Biedronkę zamknęli dranie i remontują. Wcześniej były Pampers Premium Care, Pampers New Baby, Happy Newborn, Huggies Newborn, Dada 3-6 kg i to chyba wszystko. Toujours nie próbowałam do tej pory na takich małych dzieciach, ale teraz wypróbowałam i polecam. Świetne pieluchy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>