Ale mi tytuł wyszedł, niech to szlag. To miało być subtelne nawiązanie do „Między ustami a brzegiem pucharu”, ale subtelność diabli wzięli wraz z postawieniem pierwszego „M”. Trudno, kostropacizna bije po oczach, ale dzisiaj właśnie o tym, kolejny raz o dziecku od strony zadka. Sprawa jest ważna, bo nie przypuszczałam, że znajdą się jeszcze takie pieluchy, które uda się przetestować na mojej najstarszej. A pieluchy to, myly państwo, nie belejakie, bo to pieluszki i majtki w jednym.
Nie pierwszy to raz zakładamy na najszlachetniejszą część pleców pieluchomajtki. Przetestowałam już dawno (ponad rok temu) Pampers Active Pants Girl oraz Huggies Little Walkers. Tak na marginesie „Walkersy” to jedyne Huggiesy, które zdobyły sto (no, prawie sto) procent mojego uznania. Nie liczę tu pieluszek do pływania, bo to zupełnie inna kategoria wagowa.
Teraz mamy Easy Fit, czyli pieluchomajtki spod sztandaru Tesco. Dlaczego one? Cena oczywiście zdecydowała – chodziło o jak najtańsze i takie, które nie są pakowane w megapaki (inna sprawa, że megapakiem potrafi być opakowanie mieszczące 46 pieluch – śmiech na sali). Pieluchę zakładamy tylko i wyłącznie na noc, bo zdarza się, że coś tam się dziecku nieświadomie siknie, oraz w sytuacjach ekstremalnych, czyli podczas wypadu z młodą w miejsce publiczne typu bank lub coś w ten deseń.
Wiadomo, jak to jest z dziećmi, kiedy do domu daleko, kibla nie uświadczysz w promieniu kilometra i nie wzięliście z sobą nic do jedzenia. Idę o zakład, że pierwsze, co usłyszycie, to siku i jeść. To zawsze działa. Żeby w popłochu nie rozglądać się za jakimś ogryzkiem trawnika, gdzie można młodocianą wysadzić (zresztą wysadzaj sobie dzieciaka tuż pod bankiem – ruch w środku zamiera i cała instytucja łącznie z klientami wlepia w ciebie gały), zakładamy na wszelki wypadek pieluchę. W razie komunikatu „siku!”, można z czystym sumieniem powiedzieć „a lej w cholerę, nie mam czasu”.
Pieluchomajtki pampersowe, huggiesowe i no-name’y zostały stworzone w jednym celu – mają przyzwyczaić dziecko do przejścia w następny etap ewolucji, czyli do siadania na nocnik. I to jest właśnie coś, czego zupełnie nie mogę zrozumieć. Młodemu ma się wytworzyć w mózgu połączenie mokro=źle, mokro=nieprzyjemnie, a nie osiągniemy tego, ładując je w superchłonne pieluszki w kształcie majtek. Tak, pieluszki Tesco w niczym nie ustępują tutaj Huggiesom i Pampersom. Są chłonne jak jasny gwint (czy gwint jest chłonny? Mniejsza z tym). Co ciekawe, żadne z „normalnych” pieluch huggiesowych i pampersowych tak perfekcyjnie nie izolowały wilgoci jak właśnie pantsy. Z pieluszką Easy Fit jest podobnie. Efekt jest taki, że młodzież otrzymuje doświadczenie życiowe typu zlałem się w gacie=nic nie szkodzi, gacie to wchłoną i dalej jest git. Kompletna pomyłka.
Do majtek jako takich najlepiej przyzwyczajać dziecko poprzez ubranie tychże. Żadnych tam chłonnych. Zwykłe majtasy. I nie przebierać od razu, jak się zleje. Niech poczuje, że mokre gacie to żaden szał. Pieluchomajtki czy też pantsy, jak je tam zwał, działają dokładnie odwrotnie.
Możemy więc ich używać jako inaczej wyglądających zwykłych pieluch. Przewagę mają taką, że rzepy się nie przesuną, na tyłku siedzą bardzo dobrze, chłonne są, a jeśli chcemy je bezproblemowo zdjąć, wystarczy rozerwać boczki. Nota bene w Easy Fit boczki czasem rwą się bez naszego udziału i to jest jak dotąd jedyny minus, który udało mi się znaleźć.
Czy polecam? A polecam, a co się będę, ale zaznaczam, że sik dopieluszny u nas sporadyczny. Pantsy pampersowe i huggiesowe są bardzo drogie. Jeśli ktoś już się uparł na używanie tego rodzaju pieluch, to Easy Fit są faktycznie easy dla portfela.
Podsumowanie
Producent: Hmmm…?, Nazwa: Easy Fit Pants
Ocena w skali 1 do 6 – 4+ (nie dam więcej, bo nie przetestowałam w ogniu prawdziwej bitwy).



Kalendarz ciąży

Z czystym sumieniem powiem ci że są istotne zajebiste:)
są OK
)
nie widzę różnicy między nimi a Pampersami czy Huggisami (oprócz obrazków oczywiście
ale dodam, że po roku walki z pieluchami jest mi wszystko jedno!