Jakie jest marzenie każdego producenta? Mieć produkt przetestowany w sytuacjach ekstremalnych i wiedzieć, że zdał egzamin. Jakie jest marzenie każdego konsumenta? Mieć produkt przetestowany w sytuacji ekstremalnej, wiedzieć, że zdał egzamin, ale nie testować tego na sobie.

Jak widać, pragnienia różnią się o ten mały niuansik dotyczący testów. Ktoś jednak te pieluchy – bo o pieluchach będzie – sprawdzać musi. Z naciskiem na MUSI, bo doświadczenie najczęściej nabywamy mimo woli. Tak było i tym razem, kiedy miałam wątpliwą przyjemność przetestować pieluchy Bambino w trakcie dziecięcej jelitówki.

Żeby było jasne: jelitówka była tą wątpliwą przyjemnością, a nie pieluchy jako takie. Bo do pieluszek Bambino nie mam nic. No, prawie nic. A prawie jednak czyni różnicę.

Cóż to za pieluchy? Zapewne widzicie je pierwszy raz na oczy. Dziwne nie jest. To biały kruk hipermarketów. Można je złowić w Tesco, ale nie w każdym. Pieluchy Bambino popełniła ta sama firma, która ma na koncie chusteczki Hygienic Baby. Chusteczki niedawno zebrały entuzjastyczną recenzję zupełnie zresztą zasłużenie. Kiedy więc pieluchy wreszcie dopadłam, chciałam od razu zrujnować się na pięć opakowań. Wąż w portfelu dostał jednak zawału, poświęciłam się więc reanimacji tegoż, litościwie pakując do koszyka jedną skromną paczkę.

Paczka jest naprawdę skromna, bo zawiera 48 pieluch i jest w cenie 25.99 zł. To ta sama półka, co Toujours, Dada i Babydream, jednak Toujoursów jest 56, Dady 64 sztuki, a Babydreamów co prawda tyle samo, ale za to cena nie przekracza 20 zł (19,90). Wniosek z tego taki, że Bambino wychodzą w tym biznesie najdrożej.

Pieluszki są miękkie, nawet bardzo. Babydreamom nie dorastają co prawda do pięt, ale już takie Toujours biją na głowę.

Troszeczkę dziwi rozmiarówka. Na opakowaniu midi (tzw. trójki) jest informacja, że przeznaczone są dla dzieci od 5 do 10 kg. Zazwyczaj widnieje 4-9, prawda? Nie ma się co cieszyć na zapas z zaoszczędzonego kilograma, bo pieluszki są mniejsze niż u konkurencji. Podczas gdy inne z tego przedziału wagowego będziemy jeszcze nosić i nosić, to Bambino wydały się lekko maławe (dzieci ważą około 7 kg).

Maławość paradoksalnie może wynikać nie z rozmiaru pieluszki (wiem, brzmi bez sensu), co z faktu braku elastycznych boczków. Zamiast rozciągliwych boczków mamy elastyczny tył pieluszki, dokładnie tak jak w Happy (przynajmniej starszej wersji, nie w tych hiper-flexi wynalazkach). Dla mnie ogromny minus. Za cholerę nie można tej pieluchy odpowiednio dopasować, zwłaszcza jeśli dziecię dostaje akurat badawczego pierdolca i MUSI NATYCHMIAST sprawdzić, co znajduje się tuż za nim, przez co utrzymanie delikwenta na przewijaku wymaga zegarmistrzowskiej precyzji w połączeniu z determinacją żołnierza marines.

Wyposażone są boczne falbanki, które mają zapobiegać wydostawaniu się zawartości i które szczególnie mi się przydały.

Pieluszki mają jeszcze jedną cechę, która komuś może nie wadzić, a którą ja akurat odbieram negatywnie. Tył i przód są niezwykle podobne. Nawet takiemu zaprawionemu w bojach zmieniaczowi gaci zdarzyło się kilka razy założyć pampersa tyłem na przód. Co prawda po ciemku, ale fakt zaistniał. Inne osoby myliły się znacznie częściej. To bywa upierdliwe, by nie powiedzieć dosadniej.

A samo działanie? Cóż, jak wspomniałam, zaliczyliśmy niemowlęcą jelitówkę.  U obu panienek, fajnie, nie? Klasyka gatunku: temperatura 39,3 i rzadki szit walący drzwiami i oknami. Zawartość pieluchy opuściła miejsce internowania tylko raz i to wtedy, kiedy gacie zostały w naprędce byle jak zapięte podczas wizyty u lekarza. Poza tym niezależnie od konsystencji guana nie odnotowano żadnych wpadek.

Gorzej było z siuśkami. Panny z racji wysokiej gorączki ładowały w siebie mniej więcej tyle herbatki, co menele gorzały, nie raz więc i nie dwa zaliczyliśmy boczny wyciek. Auć.

Podsumujmy. Zalety: niska cena, miękkość, zdanie egzaminu z działania poparte rodzicielskim survivalem. Wady: brak elastycznych boczków, mała ilość pieluch w opakowaniu, problem z dostępnością, zawirowania w rozmiarówce, design mało przyjazny dla (niedoświadczonego) użytkownika, wpadki sikaniowe. Wad, jak widać więcej.

Polecam? Chyba jednak nie. Jeśli ktoś chce, niech się kopnie do Tesco, nabędzie i sam zweryfikuje. Ja zaliczyłam, zaspokoiłam ciekawość i dam sobie spokój.

Podsumowanie:

Producent: Hygienica S.A.

Nazwa: Pieluszki dla niemowląt Bambino.

Ocena w skali 1 do 6 – 3

Tagi:  
Share →

23 komentarzy do Poligon doświadczalny z pieluszkami Bambino

  1. No i proszę. Skoro jedno jest świetne, drugie musi być do kitu… A przecież tak idealnie by bylo, gdyby spokojnie można było połączyć dwa produkty tego samego producenta i byłby spokój.
    No nic, chusteczki też niestety idą u nas w odstawkę, bo chociaż cudownie się je wyjmuje, to jednak kapkę za drogie są i wracamy do biedronkowych.

  2. Weronika pisze:

    Krusz, a ja mam pytanko – czy widziałaś gdzieś pieluchy Libero? Pytam, bo to są moje ulubione duńskie pieluchy (zdecydowanie naj-najlepsze, polecam wszystkim którzy będą kiedykowliek w Danii, zwłaszcza kupno „megapacka”, gdzie ok. 200 pileuch kosztuje 230 koron) i zastanawiam się, czy dostanę je też w Polsce? Niedługo przyjeżdżam do Ojczyzny na kilka miesięcy, no i już robię rozeznanie u najbardziej doświadczonego testera pieluch, jakiego znam :) ) Z góry dzięki za odpowiedź!!

  3. Kamuska pisze:

    Pieluchy Libero kupiłam w Auchan, nawet niedawno były w promocji. Właśnie je testuje i muszę powiedzieć, że są całkiem, całkiem …ale jeszcze nie skończyliśmy całej paczki. Zresztą coraz więcej nowych pieluszek pojawia się na rynku, miałam jeszcze jakieś nowe Huggiesy z bawełną czy coś (tych premium nie lubię) i były rewelacyjne niestety cena dość kosmiczna.

  4. kruszyzna pisze:

    @Weronika
    Pierwsze słyszę, nie znam ich kompletnie.

    @Kamuska
    W Auchan, mówisz? Daleko mam jak cholera, ale chyba się wybiorę, skoro Weronika tak zachęca :)

  5. Mamaeli pisze:

    „badawczy pierdolec” :) …tjaaa – najtrafniejsze określenie jakie spotkałam.
    Jak dziewczyny znosiły jelitówkę?

  6. kruszyzna pisze:

    @Mamaeli

    Nawet bez tragedii. Gorzej znosiła Jadzia, która rzygała dalej, niż widziała. Temperatura poszła won i tylko rzadkie kupsko zostało. Nawet wigorek mają i szczególnie nie marudzą. Tylko nie śpią w nocy, skubane. Wczorajsza noc – od 3.00 wstawanie co 10 min. Nie przesadzam, mam świeżo naprawiony zegarek :)

  7. tafranca pisze:

    Krusz, a może Ci się jednak zepsuł??? ;-) )) to wszystkie trzy zapadły? ojacie…oja.olę;-) a Ty z małżem się uchowaliście? jak zapadłam na jelitówkę (tutaj nazywaną ładnie gastro) to szorowałam w domu wszystko od kibelka po każdej wizycie po wszystkie klamki w domu…

  8. Weronika pisze:

    @Szajajaba: kurczę, nie wiem, czy to te – w Danii te, których aktualnie używam, czyli trójki, wyglądają o tak: http://www.libero.dk/Pages/Products/ProductItem.aspx?id=83643
    @Kamuska: w Auchan? dzięki, na 100% sprawdzę!

  9. Mamaeli pisze:

    Pewnie coś je męczy…Krusz notka o jelitówce obowiązkowa – muszę się psychologicznie nastawić….bo prędzej czy później to też nas spotka, mimo że Elek szczepiony.

  10. black_sheep pisze:

    My tez świeżo po jelitówce. Taksańska masakra w dwóch słowach. Krusz, nie uprzedzałaś, ze przez bloga tez cholerstwo zaraźliwe! :)

  11. kruszyzna pisze:

    Cholera, może się mentalnie przenosi :)

    @tafranca
    Sama się dziwię, że żyjemy :) Tak, wszystkie miały, najpierw Jadzia, a 2 dni później one. Ogólnie da się żyć, tylko, wamać, nie śpią. Teraz jest 3.30, czuwają na zmianę od 2.00.

    @Mamaeli
    Nocia będzie, tylko zrobię przerwę od gownianych tematów :) Jak to szczepiony, na jelitowke? To jest taka szczepionka czy to o rota chodzi?

  12. kruszyzna pisze:

    @Weronika
    Logo to samo… Jadę :)

  13. Mamaeli pisze:

    Kurczę, myślałam, że rota i jelitówka to to samo :/.

  14. kruszyzna pisze:

    Trochę jest to samo, bo rota to taki koncentrat jelitówki :) Pamiętaj, że szczepionka nie chroni dziecka przed zachorowaniem. Po prostu łagodniej się to przechodzi.

  15. Mamaeli pisze:

    Wiem, wiem…za pięknie by było, gdyby chroniła tak na mur beton.

  16. duszka84 pisze:

    Właśnie z musu kupiłam te pieluchy. twarde jakieś, do nowej Dady im baaardzo daleko. Stałam przed półką i myślałam, cholera, co Kruszyzna napisała o tych pieluchach? Nie pamiętałam…trzeba w internet w telefonie zainwestować :)

  17. ewa.emilia12 pisze:

    Byłam ostatnio u siostry i wizyta się przeciągnęła z kilku godzin do 3 dni,wiadomo z ciuszkami łatwiej bo jej troszkę starszy,ale pieluchy…wpadłam do Tesco i kupiłam te Bambino( bo u nich nie ma biedronki),założyć ją równo 1,5 roczniakowi to jest wyzwanie ,niby się nie czepiam,ale nocne wycieki siuśkowe każdej nocy i nie wiem jak późno bym tą pieluszkę zakładała.Poza tym przy rozmiarze 5 w paczce jest już tylko 38 sztuk przy cenie 27,99 co u Dady jest 52 sztuki za 26,46zł.Z jednej strony się cieszę,że szybko się skończyły,ale fakt-wiedziałam ,że Krusz testowała te pieluch ale zupełnie nie pamiętałam co było w nich blee.Duszka84 ma rację -jedyna opcja internet w telefonie.

  18. misiek pisze:

    Witam! Jeśli chodzi o pieluszki Libero to jest to produkt ze Szwecji. To znaczy firma SCA pochodzi ze Szwecji, natomiast same pieluchy są robione m. in. w Polsce w Oławie :) Wg mnie są to chyba najlepsze pieluchy na rynku i faktycznie można je ostatnio kupić w Auchanie. Pozdrawiam. Michał

  19. viena pisze:

    gdybyś dostała w TESCO paczkę bambino za niecałe 13 PLN z pewnością je kupisz prawda, a za tyle zdarza się je kupić

  20. kruszyzna pisze:

    @viena
    Jeśli się zdarzy, to pewnie tak. Podaj jakieś konkrety do tego zdarzania się, bo jak żyję, nie widziałam PEŁNOWYMIAROWEGO opakowania pieluch po 13 zł.

  21. Magda pisze:

    A ja kupiłam za 6.9 zł 48 sztuk;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>