Mówi się, że optymiści mają w życiu lepiej. Jako optymistka praktykująca zaprawdę powiadam wam: lepiej nie mają, ale na pewno mają weselej ;) To mylne przeświadczenie reszty narodu odnośnie optymistów od samych optymistów się bierze. Sprawiają wrażenie, jakby największym życiowym problemem, jaki im się trafi, był pypeć na języku, a jeśli już w ogóle się poruszają, to tylko w kierunku sukcesu. W rzeczywistości obrywają po tyłku dokładnie tak samo jak inni, ale swoje negatywne emocje mniej uzewnętrzniają.

Nic dziwnego, że Twój Maluszek (nr 1/2012) potraktował zagadnienie niezwykle poważnie. Ponieważ optymista wydaje się być skazany na Shawshank, eee… tego, na sukces, chciałam powiedzieć, pismo proponuje intensywną pracę u podstaw. Zgodnie z zasadą „chcesz zmienić świat, zacznij od siebie”, matka sama sobie powinna zapodać optymistyczne pranie mózgu.

Pokaż, jak można cieszyć się życiem. Wystarczy, że bańki mydlane szybują pod sufit, a na dworze można się rzucać śnieżkami.

Bo wiadomo, że jedynym zmartwieniem optymisty jest sam rozmiar baniek i konsystencja śniegu. Zostawmy jednak matkę, skupmy się na dziecku. Co zrobić, żeby z juniora wyrósł optymista? Trzeba mu zapodać kolorową terapię. Jak? Proszę bardzo:

Daj smykowi kolorowe pisaki i kredki. Niech jego twórczość będzie pełna pięknych barw.

No i pewnie bym się nie czepiała, ale spójrzcie na zdjęcie poniżej.

Komentarz? A co sobie będę żałować.

Być może przemawiają przeze mnie traumatyczne doświadczenia w postaci zeżarcia kredek Bambino razem z opakowaniem. Nie ja żarłam, uprzedzam, jeno dzieci moje, które wskutek mojej macierzyńskiej obsuwy dorwały własność pierworodnej.

Być może czkawką się odbija czyn mało rozsądny polegający na zakupieniu w Biedronce jakichś totalnie badziewiastych flamastrów i sprezentowaniu ich Jadzi, który to prezent został następnie dokładnie i metodycznie wyssany.

Być może wybujała wyobraźnia spaczona książkami Kinga podpowiada mi turpistyczne obrazy z gardłem, gałkami ocznymi i pisako-kredkami w roli głównej.

Być może w końcu mam dziwne dzieci a może nie dość optymistycznie przeszkolone, ale obstawać będę przy poglądzie, że małe dziecko pisaki żre, a nie cieszy się orgią barw.

A zresztą pieprzyć to. Idź na całość i daj smykowi kilka puch farby. Niech jego twórczość będzie tak pełna pięknych barw, by zamiast zastanawiać się nad możliwością usunięcia dzieła sztuki z mebli i ścian, eksplozja twojego optymizmu przyćmiła erupcję talentu twojego dziecka. Howgh.

Share →

13 komentarzy do Kolorowy jest po prostu żywot mój

  1. lenn pisze:

    Dobrze Cię rozumiem, moje dziecko nawet przy pomocy niewinnej książeczki potrafi zbudować bombę atomową, nie mówiąc już o tak zaawansowanej technologii jak kredki czy, o zgrozo, farby o.O u nas występuje ołówek, pod ręką jest zawsze gumka bądź cif w zależności od siły rażenia. Kredki tylko w izolatce i nadzorem kamer ;)

    • kruszyzna pisze:

      Wiesz, wszystko jest dla ludzi, ale kredki czy flamastry dla niemowlaka to poroniony pomysł. Nażre się tuszu, wpierniczy kredki, a przy odrobinie szczęścia udławi się zatyczką. Nie mówiąc już o tym, że musisz non stop patrzeć na łapska, czy aby nie już nie połyka, czego nie powinien. Rysowanie to późniejszy etap.

  2. Theli pisze:

    Hmm, znajdźcie mi rodzica, który _nie_ daje dziecku kolorowych kredek. Oczywiście takiemu, które już chociaż jakiegoś maziaja potrafi zrobić, a nie pcha wszystkiego do paszczy.
    Takiemu maluchowi kredki ołówkowe? Gratulacje, Twój maluszku 1/2012. Swoją drogą, chciałabym poznać osoby stojące za takimi genialnymi artykułami. Naprawdę tak sądzą, jak piszą, czy to tylko dopasowanie do wymagań wydawcy, a na co dzień są normalnymi, nieodmóżdżonymi, rozsądnymi matkami?

    • Moe pisze:

      Podejrzewam, że część z tych tekstów piszą osoby, które nie mają własnych dzieci. Teksty piszą według harmonogramu rocznego (jesienią o hartowaniu i odporności, zimą o zabawach na śniegu i kosmetykach na mróz, wiosną o uczuleniach, latem – co zabrać do wakacyjnej walizki, gdzie jechać na urlop z dzieciem i jaki krem mu kupić…), podpatrując równocześnie, o czym już pisała konkurencja. Ponieważ teksty mają być lekkie, łatwe i przyjemne, a przede wszystkim target ma być możliwie szeroki, nie ma miejsca na wchodzenie w szczegóły. Stąd w harmonogramie niemowlaka fragmenty o wysokim krzesełku do karmienia, a tu te cudne kredki i flamastry ;)
      Sama w czasach studenckich pisałam artykuły o rozwoju i pielęgnacji niemowląt, więc nieco się orientuję w tych redakcyjnych procedurach :) Szef miał gdzieś to, czy zapodaję teorie pedagogiczne i czy w ogóle moje teksty mają jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości (np. w psychologii rozwojowej). Ważne było tylko to, czy temat jest ciekawy i czy się łatwo czyta…

      • Nika pisze:

        Taaak, tak właśnie piszą- według harmonogramu. Powtarzają się bardzo i już nie ma o czym czytać- mam te gazetki z 5 lat- po koleżance i moje z 2 lat (nie kupuję, dostawałam do skrzynki jakimś cudem). I do tego rady są wciąż te same, tylko raz pochodzą od redakcji, a kiedy indziej- tymi samymi słowami w dziale „czytelniczki radzą” od „mamy Marka”, czy „Joanny”.

        • Theli pisze:

          Ale harmonogram nie tłumaczy pisania głupot :)

          • Moe pisze:

            Nic nie tłumaczy pisania głupot :) Niestety prawda jest taka, że jak się chce znaleźć jakieś sensowne porady, to albo trzeba obdzwonić znajome mamy, albo poszperać w poradnikach (choć i w nich coraz częściej jest tona idiotyzmów…), albo pobuszować na Dzieciowo mi :)

  3. karolasieradz pisze:

    Zapodałam kredki Krysi(13m) (takie grubaśnie świecowe Crayola czy jakoś tak, 12M+), uprzednio pokazując na karteczce, jak się nimi posługiwać. I owszem, mogę pochwalić się kilkoma pierwszymi mazami, ale dość szybko kredki zawędrowały do paszczy. Potem przez chwilę była zabawa w układanie ich w pudełku, wyciąganie i wkładanie znów, a potem znów paszcza. Kredki więc powędrowały do szafy, wyjdą za jakiś czas, kiedy mama znów będzie mogła całkowicie poświęcić się rysowaniu z potomstwem.
    A co do palety barw? Dziecku na tym etapie to chyba zwisa, jak dorwie jedną sztukę, to tylko ją obrabia :)

  4. aga pisze:

    Ja polecam kredę kolorową, taką jak do tablicy – owszem, bardzo brudzi, ale też bardzo łatwo ze wszystkiego schodzi i nie jest (chyba ;P) szkodliwa dla zdrowia. Moja córa ma już 1,5 roku i do buzi na szczęście nie pakuje, próbowałam ją aktywizować plastycznie wcześniej ale miała gdzieś moje pomysły :D

  5. adelheid pisze:

    mój młody dostał znikopis za 5zł – owszem czasem cos maźnie ale bardziej go interesuje niebieski suwak do mazania dzieła
    na razie próbujemy na ołówku – młody nie moze załapać ze to trzeba docisnąć do kartki – pomizia delikatnie i rzuca w kąt bo nic nie widać

    hmmm ale kreda to niezły pomysł – dysponuję kawałem betonu przed domem – jak sie zrobi cieplej to chyba sie tam pobawimy :D

  6. Polyanna pisze:

    Dziubalonka (12 m) na pewno czas jakiś jeszcze nie dostanie kredek/ołówków/mazaków: wszystko pakuje do paszczy, za nic mając wysiłki rodzicieli zmierzające do narysowania czegokolwiek. Ostatecznym argumentem na „nie” dla rzeczy piszących było objedzenie grafitów z dwóch ołówków i zakąszenie gumką do wycierania.
    „Twój Maluszek” ma widocznie inne dzieci na myśli, kiedy doradza tak spektakularnie;)

  7. garonna pisze:

    ja planuję pomalować drzwiczki do spiżarni farbą tablicową i dać młodemu kredę, czy ktoś próbował? Młodzież ma 1,5 roku i już umie ładnie ołówek złapać i gryzmolić na kartce, laptopa ołówkiem pomazał. Ma jeszcze taki sprzęcik z rysikiem na sznurku rysuje na szaro coś na bazie magnesu czy jak…. i też mu dobrze idzie ale jak ma rysować po ścianie to problem, mamy ściany pomalowane farba strukturalną więc nie jest tak łatwo chociaż już niedługo to może nie być przeszkodą dla niego i wolę zapewnić mu tablicę do wyżycia się

  8. 1+double Mama pisze:

    „Daj smykowi kolorowe pisaki i kredki” a o ile nie wyssa z niej całej zawartości i jeszcze będą się nadawały do użytku to masz malowanie murowane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>