Przychodzi taka chwila, kiedy gondoli mówimy żegnaj, żegnaj, oooo, bye, bye. Zapobiegliwi byliśmy niezwykle, dlatego zainwestowaliśmy w wózek kombajn, czyli gondola, spacerówka i fotelik samochodowy w jednym. I co? No i przesiadamy się na spacerówkę. Przesiedliśmy się i… kurde. Coś nasza spacerówka nie teges. Niby się nadaje, nie to, że nie, jeździ, działa, ale wszystko jest nieco inaczej niż sobie to wyobrażaliśmy.
Sięgam, gdzie wzrok nie sięga, i dochodzę do wniosku, że nie znam rodzica, który pomimo posiadania wózka-kombajnu nie zainwestował w inną spacerówkę. Taką spacerówkę spacerówkową, sto procent spacerówki w spacerówce.
Co jest nie tak ze spacerówką kombajnową? Pokuszę się o wskazanie najczęstszych przyczyn niekompatybilności z rodzicem.
- jest za duża
- jest za szeroka
- jest za ciężka
- brak skrętnych kółek (zdarza się nawet w XXI wieku)
- po złożeniu zajmuje powierzchnię boiska piłkarskiego
- kiepsko rokuje w kontekście potrzeby spakowania maneli i wyruszenia na wczasy z dzieckiem
Znalazło by się jeszcze to i owo. Dzieje się więc tak, że człowiek do szczęścia potrzebuje dwóch wózków. Wózka właściwego i spacerówki, na którą może się przestawić, kiedy junior osiągnie wiek ku temu słuszny.
No i teraz po przydługim wstępie zawijamy do meritum. Jakie cechy powinna posiadać spacerówka idealna? Jedziemy z tym koksem.
Skrętne kółka – warunek sine qua non. W spacerówce ciężar rozkłada się inaczej niż przy zastosowaniu gondoli. Inaczej się taki wózek podbija, inaczej się nim manewruje.
Mała waga – z czołgiem już chodziliśmy, potrzebujemy czegoś lżejszego, bo i dziecku kilogramów nie ubywa, a wręcz przeciwnie.
Składanie przyjazne użytkownikowi – spacerówka zgodnie z nazwą służy nam na spacery. Ma się składać szybko, łatwo i przyjemnie. Spacerówkę często zabieramy na rozmaite wypady i istnieje potrzeba umieszczenia jej w środku lokomocji. Środek lokomocji zawsze jest, kurza twarz, za mały na nasze potrzeby, jakie by one nie były. Im spacerówa mniej miejsca zajmuje po złożeniu, tym lepiej.
Siedzisko z regulacją nachylenia – powiem szczerze: spacerówka bez możliwości rozłożenia siedzenia (prawie) na płasko to pomyłka tych gabarytów, co wybór Joanny Muchy na ministrę (<– yes) sportu. Dziecko na spacerze potrzebuje sobie kimnąć, co witamy oberaskiem z przytupami. Dzięki kimnięciu bezboleśnie oblecimy najbliższy market, zgarniając z półek wałówę, czy zwalimy cztery litery na ławkę, żeby wreszcie odpocząć.
Kółka przystosowane do jazdy w terenie – po równym i płaskim chodniku można przejechać nawet na kółkach kwadratowych, żaden wyczyn. Spróbuj pojeździć po alejkach parkowych nasiąkniętych od kilkudniowych deszczów. Umiesz – rządzisz
Ja nie umiem. Małe kółeńka to zło, dużych nie złożysz w sposób cywilizowany. Ból i dylemat nierozwiązywalny.
Szeleczki – właściwie wspominać nie ma sensu, bo każda spacerówka to ma. Nie muszą być nie wiem jakie wypasione i kosmiczne, grunt, że są. I że nie tak prosto je odpiąć, bo dziecię z pewnością będzie próbować.
Budka rozmiarów rozsądnych – daszkowi szerokości papieru toaletowego mówimy stanowcze nie. To nie ozdoba i designerski bajer, tylko ochrona. Niech zakryje lico, jeśli młode śpi. Można oczywiście dokupić parasolkę, ale ideałem jest taka budka, która spełni swe zadanie solo.
Okienko w budce – rozsądne rozmiary sprawiają, że żeby zobaczyć, co się z dzieckiem dzieje, musimy wykonywać mini-akrobacyjki. Wizjerek dużo ułatwia, dużo.
Hamulec – mniej więcej tak jak w przypadku szeleczek. Trudno, żeby go nie było.
Siedzisko, które można ściągnąć i wyprać w pralce – docenicie ludzie, wierzcie mi. Dzieci w spacerówce wsuwają najrozmaitszą materię organiczną, od lodów, przez ciasteczka, bułki, jabłka, banany i setki innych produktów. Z czasem siedzisko przypomina obraz nędzy i rozpaczy. Jeśli, załóżmy, jesteś na tyle zdeterminowana, że chcesz je wyczyścić, to niech to nie wiąże się z traumą. W obydwu spacerówkach, które mam, i pojedynczej, i bliźniaczej, można siedzisko szast, prast odczepić, wyprać i założyć ponownie. Cudo!
Kosz na zakupy – będziemy łazić też po sklepach, nie ma innej opcji!
Folia przeciwdeszczowa i moskitiera – O ile pierwsza to oczywista oczywistość, to do drugiej producenci dopiero dojrzewają. Jeśli dziecko ma już spać w tym parku, to niech śpi niezżerane przez mikroorganizmy.
Tylko tyle i aż tyle. Kiedy już rodzic postanowi spacerówkę zakupić, staje przed kolejnym dylematem: spacerówka „normalna” czy spacerówka-parasolka?
Obydwa typy mają swoje wady i zalety. Jestem fanką spacerówek-parasolek. Jadzia miała wózek firmy Coneco (nie ten, co na zdjęciu, ale bardzo podobny).
Screen ze strony bobowozki.pl
Bliźniaczki mają obecnie brykę firmy Inglesina:
Screen ze strony bobowozki.pl. Tam też wózek kupiliśmy (tylko że w kolorze czerwonym)
Zalety parasolek? Proszę bardzo:
- lekkie
- bardzo zwrotne
- można je składać i rozkładać właściwie jedną ręką (dobra, noga też się przyda, ale wiecie, o co chodzi)
- zajmują malutko miejsca w samochodzie i świetnie nadają się na wakacyjne wypady
- można je rozmontować na części pierwsze i zmontować z powrotem
- można odpinać budkę, ściągać siedzisko i wszystko można bez problemu wyprać w pralce, po czym założyć ponownie.
- jest kosz na zakupy
- można rozkładać siedzisko do pozycji leżącej (i w Coneco, i w bliźniaczej Inglesinie jest to możliwe)
- cena wózka najczęściej jest niższa niż spacerówki „normalnej”
Wady spacerówki-parasolki też mają, a i owszem:
- małe kółeczka możemy sobie wsadzić, jeśli na dworze jest błoto lub śnieg. Nie przejedziesz.
- kosz na zakupy najczęściej jest malutki i niefunkcjonalny
- budka często wielkości symbolicznej i tak-tylko-aby-coś-było
- czasami odnosi się wrażenie, że wózek zaraz się rozleci (skutek lekkiej, ażurowej konstrukcji)
- jeśli jesteś w sklepie i masz ubłocone kółka wózka, a podłoga jest mokra, kółka nie kręcą się, tylko ślizgają i wózkiem ciężko jest manewrować, bo traci swoją rewelacyjną skrętność
Przebrnęli przez notkę? No. Chwała temu, kto dotarł do tego miejsca, he he
Niedługa moja rodzicielska kariera, ale na podstawie tego, co przeżyłam, mogę powiedzieć jedno: idealna spacerówka nie istnieje. Wybierając zawsze decydujesz się na mniejsze zło. W wersji dla optymistów – większe dobro.




Kalendarz ciąży

o tak, ideałów nie ma, zawsze wyłazi jakieś „ale”. Miałam dużą, masywną spacerówę firmy Deltim (model Krzyś sprzed dekady) -super czołg, bez skrętnych kółek, ciężki (trzymam go jeszcze dla młodej w górach), potem parasolka Coneco, model Speedy – niby ok, ale brakuje mi czasem większych kółek i koszyka ( młoda ma go po bracie, więc za wytrzymałość Coneco ma u mnie duży plus), spacerówka Baby design (po dziecku koleżanki)-też daje radę, ale firmowa folia to jakiś żart, no i te małe kółka (też wytrzymały wózek!), no i miałam spacerówkę w swoim cosatto mobi 3 w 1, i ta była najlepsza dla mnie, bo mogłam pchać jedną ręką wózek z wsadem (tak lekki był!), ale trochę miejsca potrzebował. I przy składaniu do auta, trzeba było go „rozebrać do rosołu” ( zdejmować koła). A teraz czekam na chwilę,gdy młoda przestanie korzystać z wózka,zakładam, że jeszcze tylko rok i koniec. Uff
Szkoda, że teraz piszesz, bo dwa tygodnie temu kupowaliśmy spacerówkę
Chciałabym synkowi poopowiadać, co widzi, pogadać do niego, i muszę się przechylać przez wózek, a do tego on i tak się dziwi, że głos z niebios do niego przemawia 
W sumie w mojej brakuje mi tylko jednej rzeczy – przekładanej rączki, o czym zresztą też ne piszesz, tylko Ty masz starsze dzieci
Mamy Coneco, lekki nie jest, ale uznałam, że taka kombinacja wad i zalet mi pasuje. Lżejszej juz pewnie nie będziemy kupować, bo jak synek będzie miał rodzeństwo to na nóżkach będzie musiał się poruszać
O przekładanej rączce nie pisałam z premedytacją. Może i ma ona sens przy gondoli, ale przy spacerówce nie użyłam tego bajeru ani razu. Moja Emmaljunga miała różnej wielkości kółka z przodu i z tyłu i przekładana rączka była ni przypiął, ni wypiął. W parasolkach przekładanej rączki nie ma z definicji – konstrukcja nie pozwala. Dla mnie nie jest to warunek sine qua non, tym bardziej że często budowa wózka sprawia, że przekładanie rączki to tylko nic nie warty wodotrysk. Ale może dla kogoś taki patent jest ważny, dlaczego nie? Ilu ludzi, tyle priorytetów
Tak się domyślam, że z premedytacją
Ja właśnie myślałam, że będzie wodotrysk, a jednak teraz mi tej rączki trochę brakuje. Kółka są prawie identyczne, więc by nie przeszkadzało.
Gdy pojawia się drugie dziecko, warto dla starszego kupić dostawkę do wózka. ja mam buggy boot+ i bardzo sobie chwalę. tylko śrubki trzeba podokręcać solidnie i najlepiej zakleić na stałę (mi to zrobił znajomy mechanik), bo inaczej co chwila, którąś się gubi. Mała w wózku, syn na schodku, a jak chce to idzie sam.
Aha, no i oczywiście mieliśmy wielki wózek gondola + spacerówka + fotelik, do spacerówki ani razu nie wsiadł, bo tylko czekałam, aż z III piętra będę mogła znosić mniej niż 17kg.
Myślę, że tak naprawdę dobrze mieć i spacerówkę-kombajn i parasolkę. Kombajn na spacery w trudnych warunkach terenowych i atmosferycznych, a parasolkę do pomykania po mieście. Ano jedno ani drugie nie sprawdzi się w KAŻDYCH warunkach. My mamy Murę 4 i parasolkę Inglesina Trip. Mura 4 super się sprawdza w terenie, na błoci w śniegu, ale ma wady: trochę waży (jak każdy wózek na pompowanych kołach zresztą), żeby zapakować ją do samochodu trzeba siedzisko zdjąć ze stelaża, stelaż zapakować w pozycji stojącej do bagażnika (mamy Toyotę yaris i zajmuje on dokładnie cały bagażnik), a siedzisko włożyć do środka. Jednym słowem jeśli dodać do tego Młodego w foteliku i nas dwoje to na zakupy nie zostaje już zbyt wiele miejsca, a o wyjeździe na wakacje w ten sposób nawet nie ma co marzyć bo po zapakowaniu paczki pieluch nie ma już żywcem miejsca na jakiekolwiek inne bagaże. Mura wiec stoi w garażu i używamy jej do wycieczek terenowych i zimą. Parasolka Inglesina praktycznie w ogóle nie jest wnoszona do domu. jeździ sobie złożona w bagażniku i zostaje jeszcze trochę miejsca na inne rzeczy. Wyciągamy ją w razie konieczności, np. gdy nie uda się zaparkować wystarczająco blisko czegoś by Młody sam doszedł, gdy jedziemy na plac na zakupy, na spacery po mieście. No i zabieramy ją na wakacje, na szczęście pracujemy w takich branżach, że nie ma mowy o dłuższych wyjazdach zimą, więc parasolka daje radę. Ale z kolei zima cięzko nią przejechać przez brejowaty śnieg.
Nessie
My posiadamy baby design walker i ma większe koła niż tradycyjne spacerówki-parasolki.Ale dlatego,ze to nie jest parasolka.Jestem zadowolona,ma dużą budkę,spore koła i dobrze się prowadzi po dziurach
i spory kosz na zakupy
Ha, mam miesiąc na zakup wózka i sama się zastanawiam jak to rozegrać, więc notka jak najbardziej przydatna. Chyba jednak wybiorę opcję kolumbryny all in one i przemęczę się póki młódź do parasolki nie dorośnie, ech, gdybym miała gdzie trzymać 3 wózki
eh, moje dziecko w wieku 1,5 roku stanowczo odmówiło jeżdżenia w wózku. Spacer na nóżkach albo na baranach (u barana hehe) a w sklepie jakoś się dawał do niedawna przekonać. Teraz już tez tylko na nóżkach, dobrze ze większych centrach handlowych są autka do których można go zapakować – wtedy się nie puszy. A co do spacerówki faktycznie mieliśmy dwie. Jedna kombajnowa (roan marita – boski, polecam), żeby wyjść na spacer z domu, bo mamy wyboje i nierówności, a nie musiałam go nosić więc było mi wygodnie. Druga (coneco) właśnie do sklepu i na szybkie wypady do parku (łatwość zmieszczenia w bagażniku). Co nie zmienia faktu że wg mnie kombajn jest dużo wygodniejszy dla dziecka.
No tak, kombajn jest wygodniejszy. Ale w kombajnie zwykle jeżdżą dzieci młodsze, jeszcze nie chodzące, częściej śpiące na spacerach, a parasolka to taki właśnie awaryjny wózek żeby zmęczonego bieganiem szkraba na chwilę posadzić lub szybko gdzieś przewieźć.
Nessie
Lekkie parasolki są świetne na jazdy po niesprzyjających terenach, takich jak urzędy, baseny, sklepy i w trakcie jazdy komunikacją miejską. Niestety są lekkie, mi się zdarzyło, że po wyjęciu dziecia, parasolka przewracała się pod ciężarem toreb, zabawek i innego zawieszonego na nich śmiecia.
A my nabyliśmy takie cuś http://www.delti.com.pl/wozek-dzieciecy-dot. Po tachaniu z III piętra i z powrotem kombajnu Bebe Confort, odmiana wagi na 7,5 kg była cudownym doświadczeniem
Gorzej było jak młoda kimnęła przed samym wejściem do domu i próbowałam ją wnieść na górę w wózku… Składa się jak parasolka, można rozłożyć prawie do leżenia, siedzisko szerokie, więc maluchowi wygodnie podczas spania (w kasie sklepowej nawet w Biedronce się mieszczę
), budka – rewelacja – jest suwaczek, który po rozpięciu zwiększa jej powierzchnię do podwójnych rozmiarów i dzieć schowany zarówno przed słońcem jak i przed deszczem. Kółka zwrotne, co jak już zauważyła Krusz ma plusy dodatnie i plusy ujemne – na śliskiej sklepowej powierzchni można dostać apopleksji, ale na spacerze niezawodne. Jedyne zasadnicze minusy (a jakże!) to rączki, które pomimo regulacji dla wyższych osób są za krótkie i kompletnie nie przemyślany pokrowiec na nogi – póki nogi Hance za bardzo nie wystawały to można było przypiąć pokrowiec bliżej i wszystko było ok, ale kiedy przyszedł czas na zapięcie „jak w oryginale” okazało się, że od kolan są przykryte, ale cała reszta dziecięcego ciałka kompletnie wystaje :/ Jak za cenę ok 350zł to nie ma co narzekać
Krotkie raczki to bol – plecow dla wysokiego rodzica :/ Znam z wlasnego doswiadczenia niestety. Dostalismy taka spacerowke, a ze darowanej spacerowce nie patrzy sie w zeby naiwnie wzielismy a nasz wysoki kombajn podalismy dalej. I teraz zadne z nas nie chce chodzic na spacerki z dzieckiem, a w kazdym razie nie te wozkowe, bo mamy obydwoje powyzej 180cm wzrostu i strasznie sie meczymy.
Notka jak najbardziej przydatna
czeka mnie zakup spacerówki parasolki więc rady bezcenne
Sama zaopatrzyłam się w kombajn 3w1 i jak bym wiedziała że użyje gondoli tylko 3 miesiące to bym odpuściła sobie ten wypas
My kupiliśmy spacerówkę firmy Graco, model Mirage i jesteśmy zadowoleni.
Teraz czeka nas zakup, z tej samej firmy, wózka „rok po roku”.
spacerowy jest lekki, ale stabilny, dobrze sie prowadzi. Rozkłada sie do leżenia; minus- brak zagłówka, ale są 5-punktowe pasy więc latorośl nie wylata
To już znasz (nie osobiście niestety) osobę która zainwestowała w wózek 3w1 i z wieką przyjemnością i zadowoleniem od prawie roki korzysta z opcji spacerowej i ani myśli kupować innej spacerówki. Myślę, że ta wystarczy nam już do końca. Dodam, że moja córa jest 2 tyg. młodsza od Twoich bliźniaczek.
!
Wydaje mi się, że jak na początku Rodzice, dokształcą się w temacie wózkowym i zainwestują w lepszy wózek, to nie będzie potrzeby kupowania kolejnego wózka. My wyszliśmy z takiego założenia i jak widać to się sprawdza. W moim miasteczku, jeszcze co najmniej dwójka innych dzieciaków jeździ w takich wózkach jak nasz. Dziewczynka starsza od mojej, będzie mieć z 2 lata, chłopiec w podobnym wieku. I co? Da się
Dodam jeszcze, nasza spacerówka z kombajnu: jest lekka 10-12kg, ma BARDZO SKRĘTNE kółka a tylne pompowane, jest wąska (wspominałam już, że nigdy nie miałam problemu ze zmieszczeniem się w kasie w żadnym sklepie), składa się i rozkłada jedną ręką, zajmuje mało miejsca po złożeniu, sprawdziła się podczas wczasów nad morzem: jazda po piasku, wodzie, lesie, łące…hmmm, czego chcieć więcej
Cóż to za cudo? Może przy drugim dziecku się
skuszę:)
My mamy 3w1, ale wybieraliśmy wózek pod kątem spacerówki w tym zestawie. Wybór rozstrzygał się właściwie pomiędzy MAXI Cosi Mura4, Casualplay S4 i X-Landerem A.
Mura4 miał świetną gondolę i, jak na kombajn, składał się do dość małych gabarytów, ale spacerówka w tym modelu to jakaś porażka… Budka to w zasadzie taki daszek nad czółko dziecko, w dodatku jest dość nisko zamontowana, więc jeśli dziecko jest duże, może mu się ta „budka” opierać na główce. (Dla nas było to bardzo istotne, bo spodziewaliśmy się niemałego brzdąca – i nie myliliśmy się. Mała urodziła się z wagą 3900g. Za kilka dni skończy 4 miesiąc, a już ją trzeba ubierać w rozmiar 74cm i wagowo dochodzi do 8kg…). Kolejna wada Mura4 to bardzo płytkie boki w spacerówce. W polskich warunkach atmosferycznych byłoby dobrze, żeby dziecko trochę się w spacerówkę zagłębiło – zwłaszcza gdy śpi. A tu guzik – po rozłożeniu siedziska okazuje się, że dzieciak leży nam jak na patelni, a wiatry i deszcze mogą go owiewać, omiatać i chłostać od prawa do lewa i od lewa do prawa… Znajomi, którzy mają te wózek, chwalą go za radzenie sobie na wertepach (w terenach leśnych, polnych, miejskich i podmiejskich), ale narzekają na ciężar (wózek wnoszą na 4 piętro!). Casualplay odradzili nam w sklepie (sprzedawca powiedział, że uważa ten wózek za coś, co kiedyś będzie być może bardzo dobre, ale póki co to raczej prototyp dobrego wózka, niż produkt wart polecenia). Ostatecznie zdecydowaliśmy się na X-Landera. Co prawda gondola jest w nim mniejsza niż w Mura4 (a, jak wspomniałam, spodziewaliśmy się potomkini dużych gabarytów), ale do tego 5-6 miesiąca wystarcza. Za to spacerówka ma:
- baaardzo dużą budkę (z taką częścią rozsuwaną suwakiem, dzięki czemu nawet przy rozłożonym siedzisku można dzieciaka osłonić przed wiatrem, deszczem czy czym tam chcemy),
- oczywiście skrętne kółka,
- dość głęboko zabudowane boczki, zwłaszcza przy rozłożonym siedzisku (wracam znów do tego rozłożonego siedziska, ale wiecie, w tamtym roku w kwietniu jeszcze śniegi były, więc i w tym może być różnie z pogodą, a 6-miesięczny berbeć będzie często spał na spacerach – zależy mi się na tym, żeby Małej nie wiało wtedy za bardzo),
- spory kosz na zakupy,
- dość szerokie siedzisko, co by dzieć miał nieco wygody.
Jak zaczniemy go użytkować (już, już za momencik! zwłaszcza że gondola jest już na styk, a i Mała garnie się do siadania, więc może to ostatnie tygodnie z gondolą), to zobaczymy, jak te plusy w praniu (tj. użytkowaniu) się sprawdzają.
Minusy to oczywiście:
- waga wózka (ale mamy windę w bloku, więc luz. Za to prowadzi się bardzo lekko – lżej, niż Maxi Cosi z dzieckowym załadunkiem o podobnej wadze),
- duże wymiary po złożeniu (pół bagażnika auta zajmie… i to z odczepionymi kółkami, bo bez ich odczepienia wcale nam do auta nie wejdzie. Ale mechanizm odczepiania jest banalny, a rzadko gdzieś jeździmy, nie jest to więc duży kłopot).
Więcej jego grzechów nie pamiętam.
Sądzę, że „parasolkę” kupimy dopiero w kolejne wakacje, bo w te i tak Mała jeszcze nie będzie chodzić (dużo czasu w wózku, więc niech będzie on komfortowy), a na wakacje jedziemy w dzicz, więc przydadzą się duże, terenowe kółka.
Natomiast jeśli w przyszłym roku gdzieś polecimy lub zaczniemy się wozić częściej po kraju to obowiązkowo kupuję „parasolkę” oczywiście
Ja jako pierwszy miałam 3w1 stylizowanego na retro Firkona. Już mówię plusy i minusy. Plusy to ogromne 17calowe pompowane koła które przedzierały się przez wszystkie zaspy i wertepy i zawieszenie na paskach!! Rewelacja! No i Największa gondola jaką widziałam (nie licząc tych duńskich) Spacerówka z kombajnu…KOSZMAR. Wąska, krótki podnóżek i w rezultacie mały miał prawie rok to jeszcze się czasem bujał w gondoli:) Co do spacerówek z większości kombajnów polskich producentów to maja jeszcze jedna wadę – mają bardzo płytkie siedzisko przez co rocznemu dziecku nie mieści się już głowa pod budką! Zapomniałabym o tym, że zazwyczaj nie mają stopki lub mocowanego do stelaża podnóżka dla starszych dzieci. Gdy Leo miał 3 miesiące kupiliśmy do samolotu jak HaniowaMama parasolkę Delti Dot. No i jakby nie ten pokrowiec na nóżki to jest idealna. Kółka zdecydowanie większe niż w innych (nastawne nasmarowałam masłem i już nie szaleją w marketach). No i ta budka! rozłożona zasłoni przed deszczem prawie całe siedzisko. No i w porównaniu do innych parasolek ma mocna konstrukcję i nie ma się wrażenia że zaraz sie rozpadnie. 4 miesiące temu ze względu na nadchodzącą zimę zakupiłam kolejny wózeczek: http://przystanekdziecko.pl/wozek-voyager-ligero5/ No i jest najbardziej uniwersalnym i ogólnie idealnym wózkiem. Super lekki jak na pompowane koła bo 11,5kg. Po wyjęciu nosidła dla niemowląt i zabezpieczenia jeszcze mniej bo 9kg! Siedzisko ogromne! 16 miesięczny synek ( 86cm 13,5kg) ma jeszcze na długość i szerokość mnóstwo luzu! może spać jak w łóżeczku. siedzisko bardzo głębokie więc gdy mały siedzi ma budkę 30cm nad głową! ma super rozwiązane pasy które można odczepić i robią się zwykłe szeleczki nie krepujące dziecka. Wentylowana budka, okienko i coś co wcale nie jest takie niepotrzebne w spacerówce czyli przekładana rączka! Dla mnie super bajer, kiedy świeci słońce czy wieje wiatr. Ciepły fajnie rozwiązany pokrowiec na nóżki. kolejny bajer to składanie wózka. Chyba szybsze niż parasolki! Po złożeniu malutkie rozmiary. W każdym wózku ważne jest w miarę płynne rozkładanie oparcia. W Ligero na paskach całkiem płynnie, w Docie linkowe tez ok, w Firkonie 3 stopniowe – porażka! Bardzo ważne przy kupowaniu to przymierzenie do bagażnika, bo może się okazać, że pomimo zdjęcia kółek i gondoli czy tez siedziska stelaż nam ni jak nie wejdzie.
a ja jestem właśnie posiadaczką takiego „kombajnu” i aktualnie korzystamy z jego wersji „spacerowej”, i szczerze powiem, że poszukuję czegoś ewidentnie lżejszego..
nie wygrałam niestety kręgosłupa na loterii, by dźwigać 16kg + młode z 3 piętra heh 
dlatego też serdecznie dziękuję za artykuł
Qunny Buzz 4.
Wiadomo, że ma też wady. Nie ma wózków idealnych, ale naprawdę jestem z niego zadowolona i mogę, go szczerze polecić.
Z wad muszę wymienić: cenę, ok.2500 zł z fotelikiem Maxi Cosi CabrioFix, gondola nie należy do największych, akurat nam na styk wystarczyła na okres zimowy do 6-7 m-ca życia córka, która do małych dzieci nie należała, daszek mógłby być większy i małe siedzisko spacerowe (są dwa rozmiary w standardzie) jest dość płytkie – latem to plus, zimą nie koniecznie, ale ze śpiworkiem, kocem dawaliśmy radę…co jeszcze…to, że sporo rzeczy trzeba do niego dokupywać osobno, mp. kosz na zakupy = 100 zł, parasolka = 100 zł (tutaj akurat kupiliśmy zamiennik za 40 zł, ale przy koszu się nie dało), na szczęście moskitiery, folie przeciw deszczowe są w cenie. Wiem, że niektóre mamy narzekają na mały kosz w tym modelu, ale szczerze dla mnie jest w sam raz, ale nie potrafię robić małych zakupów.
Za to skupaniec jest taki zwrotny i tak łatwo się go podbija, ze jak padał deszcze, zakładałam kalosze, parkę, młodą w wózek na niego folię i szłam na zakupy z parasolką w dłoni…bez problemu prowadziłam go jedną ręką, pokonując krawężniki itp i wracałam tą samą drogą z dwoma torbami zakupów + córką ważącą z 10 kg
moja siostra też go sobie chwaliła, mój – nie quinny- też taki lekki i zwrotny był ( po ciąży nasiliły mi się kłopoty z kręgosłupem, więc był dla mnie idealny), i cena też podobna…
Mieszkamy z bloku, więc muszę wciągać wózek na 2 piętro i jestem po operacji kręgosłupa. Spokojnie go też parkujemy w naszym malutkim mieszkanku
Kurczę, sama nie wiedziałam, że ma aż tyle zalet ten nasz KOMBAJN
No to odpada. Jakoś tak jestem przeciwniczką siedzisk kubełkowych. Ma małą budkę i niestety nie nadaje się na nasze „rajdy po górkach” bo kółka nie takie. No i koszyk taki raczej z tych micro.
Ja miesiąc temu kupiłam spacerówę i z Twojej listy to brakuje mi tylko folii i moskitiery, ale to można dokupić
Zainwestowałam w x-landera xt i nie żałuję. Spełnia wszystkie cechy wymienione wyżej, ale jest na 3 kółkach, są model na 4, lecz ten używany był tańszy. Kosz mógłby być ciut większy, bo dużo wożę ze sobą. Wcześniej jeździłam kombajnem i teraz tak fajnie lekko mi 
Zainwestowałam i dokupiłam gondolę na dwa miesiące, ale test spacerówki już był.
A co sądzicie o wózkach typu Graco Fusio? Tu jest link do all http://allegro.pl/leo-wozek-fusio-graco-fotel-gond-adapter-folia-i2160939239.html Jest parę wózków tego typu i właśnie się nad takim zastanawiam. Może któraś z was miała do czynienia, chociażby w sklepie, albo widziała u znajomej? Ja jak na razie widziałam tylko filmik http://www.youtube.com/watch?v=hjQ4TqENQ8M Wydaje mi się, że wózeczek jest ciekawym rozwiązaniem i alternatywą dla kombajnów
Jeśli będzie Ci służył tylko w mieście to super, bo lekki, zwrotny i uniwersalny. Na piach, nierówny teren i śnieg się nie nada. Małe kółka, gumowe… Ale ładny:)
Myślałam, żeby jeszcze na spacery po parku służył, tam gdzie jest udeptany piach.
Moja obecna spacerówka też średnio sobie radzi na piachu czy śniegu więc nie robiłoby mi to dużej różnicy
graco mirage- zastrzezen brak
ale dziecie juz od roku prawie smiga na nozkach- a wozio czeka na pasazerke nr 2
Kombajn Jane Nomad. Gondola eksploatowana na maksa (również do przewożenia młodej w aucie) do 7. m-ca. Wielki plus – wyciąganie ze stelaża jedną ręką (przycisk na pałąku). Spacerówka głęboka, buda duża, folia też, ale nigdy jej nie używałam. Siedzenie rozkładane niemal całkiem na płasko, młoda niejedną drzemkę sobie w niej ucięła. Kosz taki se, dość trudno dostępny. Torba firmowa do zawieszania na rączce po nadmiernym wypchaniu wywracała wózek, zwłaszcza pusty. Koła – dwie pianki, dwie dmuchanki – super. Raz złapałam gumę, w serwisie pan nie wymagał żadnych paragonów czy kart gwarancyjnych, zabrał stare koło, dał nowe. Raczej lekka, jak na swoje gabaryty, zwrotna, łatwo się składa i rozkłada, tylko miejsca zajmuje dużo. Szeroka. Chyba nigdy nie próbowałam przejeżdżać nią przez kasy, ale podejrzewam kłopoty.
Po wakacyjnym romansie z parasolką Inglesina Swift (same zalety, jak na parasolkę), na zimę wróciliśmy do kombajnu, choć młodej już nogi wystają za podnóżek. Zawsze to wyżej i cieplej niż w parasolce, no i zimowe podłoże niestraszne.
Ja mam kombajn mutsy na trudny teren i teraz przy trzecim dziecku będzie się sprawdzał. A jako spacerówkę – parasolkę polecam w 100% quinny zipp. Ja mam wersję pierwszą, podstawową czyli bez możliwości położenia dziecka (i ze względów oszczędnościowych nie będę zmieniać), ale są już udoskonalone z rozkładanym siedziskiem do płaskiego, z koszykiem na zakupy. Wózek jest mega lekki, zwrotny jakby sam jechał i można spakować go do torby.Jest świetny.
Taka ciekawostka co do wózków. Jest 1 kraj na świecie a mianowicie Dania gdzie wózki się produkuje żeby łamały wszystkie nasze zasady. Bo tam mamy mają zasady inne: żeby wepchać do niego jak najwięcej dzieci, zakupów, zabawek i ewentualnie psów, żeby był czarny i służył dziecku do czasu jak pójdzie do szkoły;) Po mojej wizycie w Danii u siostry byłam w szoku! Kilka wózków polskich marek, kilka parasolek a tak… same wielkie jak czołg, zazwyczaj czarne (dodatkowo okryte czarną moskitierą), ważące po 30kg, wyposażone w gondole o długości 120cm olbrzymie wózki które staranowałyby samochód! A w nich… Dwójka dzieci w gondoli, jedno na montowanym na gondole krzesełku, jedno w koszyku na zakupy i jeszcze jedno na dostawce! Tona zakupów, dzieci leżały na baranim kożuchu, przykryte puchowa kołdra (a był lipiec). Wózki się w drzwiach nie mieszczą, więc w przeciwieństwie do reszty świata wszystkie dzieciaki w pojazdach zostają przed sklepem czy kawiarnią.. Jak któreś płacze, to przechodnie pobujają, wsadzą smoka i jest git!!! Hamulce w w/w wózkach to dopiero jazz! z przodu i tyłu mają stopki jak w rowerze i na nich wózek stoi na postojach!!! A oto kilka.. http://www.onskeborn.dk/oenskeboern/vogne-og-tilbehoer/–tilbehoer/babytrold-soeskendesaede/c-23/c-159/p-4274 http://mads.gemal.dk/blog/16/vognparken http://mads.gemal.dk/blog/109/dobbeltdaekker-barnevogn http://www.youtube.com/watch?v=cHFwPxZhek8&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=sBr76LCIdnI W Danii większość akcesoriów dla dzieci jest w ciemnych kolorach np foteliki tez prawie same czarne. tu link do sklepu np.http://www.bornebiksen.dk/category/barnevogne-og-tilbehoer-21/ Nie wiem z czego to wynika ale np na stronie Emmaljungi na każdy kraj ta sama oferta, dajemy na duński i co? wyskakuje co innego. Nawet Emmaljunga specjalnie pod duńskie zapotrzebowanie stworzyła czarne czołgi:) Na początku byłam w szoku ale potem nawet taka koncepcja mi się spodobała:)
Takie coś: http://www.onskeborn.dk/oenskeboern/vogne-og-tilbehoer/–tilbehoer/teutonia-muffe/c-23/c-159/p-4237 to i u nas by się przydało
Witam, a moze mialabys jakies sugestie co do wozkow dla dzieci rok po roku??
wlasciwie mozna zastosowac te same wytyczne co do blizniaczego. Sa specjalne wozki rok po roku. Jedyne, co mi przychodzi do glowy, to zwrocic uwage na to, ile miejsca na nozki ma starsze dziecko. Bo bywa, ze malo.
Temat jak najbardziej na czasie, bo właśnie myślę o zakupie jakiejś spacerówki-parasolki, żeby ja w aucie wozić. Mamy wózek kombajn, ale że syn urodził się w czerwcu i był duży 94,5kg;-) ), to w miękkiej gondoli jeździł tylko 2 msc, a teraz już ponad 6 jeździ w wersji spacerowej. Z wózka jesteśmy zadowoleni, jest jak czołg, tylko wagę ma sporą, ale ja na 1 piętro daję radę go wciągnąć, nie jest źle. Niestety, zajmuje też dużo miejsca w bagażniku, a do mojej corsy, to już w ogóle nie ma opcji żeby go wcisnąć, tak więc parasolka musi być. Na razie mam pożyczoną od koleżanki,a le przymierzam się do kupna. Najważniejsze, żeby oparcie się fajnie rozkładało do spania, wózek był łatwy w złożeniu i zajmował mało miejsca, bo raczej będzie nam służył na wyjazdach, a na spacery i tak jeździmy naszym wózkiem- czołgiem, i w zasadzie wszędzie nim wjadę, no chyba, że do sklepu trzeba wejść po 2-3 schodkach, to już gorzej.
ps. W naszej biedronce śmigamy nim aż miło, nie ma problemu żadnego;-)
…no nieźle… napisałam, że syn miał 94,5 kg/// oczywiście chodziło o 4,5 kg
Mam kombajn, który ma tyle zalet, co wad (niektóre idiotyczne, gdzie miał rozum konstruktor???). Kupiliśmy lekką spacerówkę (hawk, czy jakoś tak) i szybko oddaliśmy, bo kręgosłup bolał po kilku metrach pchania wózka (tu wskazówka- kupujcie wózek razem z dzieckiem, bo nasz był kupowany bez młodego i inaczej się pcha kilkanaście kilo, a inaczej pusty wózek- okazało się, że musieliśmy się za mocno pochylać- wózek był fatalnie wyważony, kółka malutkie, a hamulec- pręt przez całą szerokość wózka umocowany nisko, bo kółka malutkie nie pozwalał kroczyć inaczej, niż drobniutkim kroczkiem japońskiej gejshy i to w lekkim pochyleniu- bardzo niefizjologiczna pozycja). Bolały plecy, kark, nogi i głowa. Ta ostatnia z przerażenia, że będziemy musieli się z tym bublem męczyć, skoro kupiliśmy.
Więc jednak jeździmy kombajnem i jakoś przywykłam. I tak sobie myślę, że kiedy będziemy jeździli do przedszkola (do sąsiedniego miasta, autobusem) lepszy będzie jednak solidny, wysoki, stabilny i wyposażony w duże koła kombajn, bo w naszej komunikacji miejskiej jeżdżą dziwne autobusy i małym wózkiem z małymi kółkami nie wjechałabym.
Dlaczego będę woziła wózkiem przedszkolaka? Bo będzie miał 2,5 roku, start do przedszkola może około godz 6 rano (dziecko niekoniecznie wyspane, marudne, aura różna…), a w naszych autobusach tłok robi się już na przystanku początkowym (w obie strony), to w wózku dziecko będzie chociaż siedziało i nie będą mi go deptać, przepychać, bo nie utrzymam go 25 minut na rękach .
http://millymally.pl/pl/produkty/entry/9-venus.html ja dysponuje takim wózeczkiem i stwierdzam że i tak ma jedne z większych kół w spacerówce. Waży 7,8 kg Resztę parametrów macie na stronce. Najbardziej podoba mi się buda, która po rozłożeniu cała w pełni zakrywa wózek, żeby paliło nie wiem jak słońce do wózka nigdy nie przyczepiałam parasolki. Buda ją świetnie zastępowała pod każdym kątem. Ja uważam że ten wózek który mam jest dla mnie idealny.
A ja miałam wybór między 2 spacerówkami-parasolkami, ponieważ potrzebowałam takiej, która udźwignie dziecko cięższe niż 15 kg. Bo młody już ważył 15 kg, kiedy przyszedł czas na lekką i małą spacerówkę. I nie zdecydowałam się na MacLarena, tylko na wózek 3 razy tańszy. Uznałam, że jak się zaspuje, to kupię drugi, a i tak wyjdzie mnie taniej niż cholerny MacLaren.
My zanim Młody się urodził szukaliśmy samego wózka głębokiego o dużej gondoli żeby przejeździł całą zimę /wrześniowy chłopak/a że o taki trudno zakupiliśmy używany JEDO Bartatina na paskach, pompowane koła. Jak na to że i 3 razy dziennie zjeżdżał i był wciągany na drugie piętro – rewelacja. Las, wertepy, nasze tutejsze chodniki – idealny. Młody jeździł chwile w spacerówce od wózka ale potem przesiadł się na Chicco SimpliCity. Zaletą było to że rozkładał się na płasko i miał duży kosz na zakupy. W czerwcu przed drugimi urodzinami kupiliśmy używany Maclaren Triumph /szukaliśmy wózka na wakacje/. Zalety – lekki i jak dla mnie korzystającej z komunikacji miejskiej posiada przydatny pasek do noszenia na ramieniu. Zresztą i tak częściej jeżdżą w nim zakupy bo Młody to mały piechur
Ja również jak Asteria mam spacerówkę Milly Mally Venus, a na allegro udało mi się ją znaleźć w wyjątkowo ładnym jagodowym kolorze z czarnymi dodatkami. Faktycznie wózek ma b.duże,jak na parasolkę, podwójne(!),skrętne kółka i jest naprawdę lekki i solidny.Żadnego tam telepania i klekotania.Porządne, miękkie pasy, oparcie można rozłożyć całkiem na płasko a siedzenie można na wysokości kolanek regulowac tak, żeby nóżki dziecko miało wyprostowane (np. kiedy śpi) albo zgięte. No i ta budka,która faktycznie rozkłada się prawie do 180stopni.Kiedy moja dwuletnia córa zaśnie w wózku po rozłożeniu oparcia i siedzenia leży całkiem „na płasko” i śpi wygodnie. Mamy jeszcze pierwszy wózek 3-funkcyjny ale spacerówki w nim prawie nie używamy bo jest mało praktyczna, korzysta z niej niania na wyjścia do sklepu z małą.Natomiast rewelacyjnie spisywał się fotelik wpinany do stelaża w tym wózku- wyjmujemy fotelik z samochodu, klik! wpinamy na stelaż i jedziemy na zakupy.Super rozwiązanie jeśli jedziemy do na weekend do rodziców a nie chcemy pchać do samochodu gondolki.
Z wózkiem to tak bywa że w praniu dopiero wychodzi co i jak. Niby sie wie na co zwracac uwage ale i tak potem sie klnie na to czy na tamto. Ja miałam x-landera na 4 kółkach- gondola- rewelacja, spacerówka- juz nie do końca. Okazało sie ze to co miało byc przewagą nad parasolkami- szerokość, waga, stabilność przegrało w praktyce z małymi, lekkimi wózeczkami które mozna zarzucic na ramię. Nie wspomnę jaki mielismy wqrw ładując to cudo do auta. Nie pomyśleliśmy też że często latami samolotami i na lotniskach też jazda bez trzymanki- albo dziecko solo (rozbiegane albo na odwrót- cały czas „na rączkach”) albo z tobołem w postaci x-landera (czyli dwa toboły). I jak nie mogłam patrzeć na parasolki tak z męzem poszlismy do sklepu- powsadzalismy dzieciaka do wszystkich parasolek i dobralismy do Małej i do siebie pieknego maclarena który służy nam niezawodnie od 2 lat i jest w świetnym stanie (oprócz tylnych zjechanych kółek). Mozna spokojnie zdejmowac pokrycie- piore je bardzo często normalnie w pralce z praniem i nic sie nie dzieje- kolory nie bledną, nic sie urywa, nic nie odlatuje, nie kurczy. Mechanizm zapinania jest skomplikowany nawet dla niewtajemniczonego dorosłego- dziecko nie da z nim sobie rady. Jedyny minus- koszyk- jakas taka namiastka koszyka ale cos za cos. Nie jeden raz wspinałam sie do lekarza dwa pietra z dzieckiem za rękę i z maclarenem na ramieniu (ma specjalny pas do zarzucania na ramię)- mało wygodnie ale to był jedyny sposób gdy winda w przychodni sie zepsuła. Innego wózka bym nie wtargała.
Proponuje dostosować wózek do swojego życia- do siebie i do dziecka biorąc dosłownie wszystko pod uwagę.
ja polecam parasolki Hartan. kółka 17cm, podwójne, skrętno-blokowane, duza buda, siedzisko rozkłada się zupełnie na płasko, pomieści spokojnie 3letnie dziecko, składa i rozkłada się zupełnie przyzwoicie, nie telepie się. wady? mały kosz (ale można taką wozkową siatę na zakupy zamontować,wypełnić cegłami, wyjąć dziecia z wózka a ten dalej stoi na 8 kołach;) i waga 10,5kg. i dużo, i mało. cena ok1200zł, my mamy z allego za 300 z przesyłką
a ja kupiłam w tym roku Baby Design Sprint i bardzo sobie chwalę
a my mamy Inglesine taką jak M&M tylko pojedyncza-rreewweeelacjaaa!
Witam, zaczyna się sezon spacerowy i ja mam właśnie pytanie wózkowe
chodzi o Inglesinę (akurat model Trip, ale rozwiązanie kwestii plecków dotyczy wszystkich modeli tej firmy.
Czy to jest wygodne? – mam na myśli plastikowe pionowe listewki opierające się na delikatnym metalowym stelażu. Chodzi mi komfort dzieciaka, siedzącego w wózku nie 30 minut a na przykład na 3godzinnym spacerze. Jak jest z wygodą, poceniem się, mam wrażenie, że materiał pod ciężarem dziecka ugina się dość szczelnie otulając łeptetynkę delikwenta. A może się mylę i zastosowane rozwiązanie jest bardzo ok?
Użytkowniczki Inglesin, proszę, dajcie znać jak to wygląda w praktyce.
Mam też pytanie o jakość materiału, czy dobrze się sprawuje?
Serdecznie wiosennie pozdrawiam!
Ania i mały Michaś
zapomniałam dopisać najważniejsze – czy oprócz wygody takie oparcie w Inglesinie mają Waszym zdaniem negatywny wpływ na delikatne plecki?
Bo nie chciałabym zafundować pierworodnemu wady postawy gratis
W wózkach Cybex i Maclaren oparcie jest sztywniejsze i plaskie, stąd moje pytania.
Pozdrawiam Ania