<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dzieciowo mi!</title>
	<atom:link href="http://www.dzieciowo.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dzieciowo.pl</link>
	<description>Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 11:07:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>A to było tak, czyli krótka piłka</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Sep 2010 11:07:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3894</guid>
		<description><![CDATA[Siała baba mak, nie wiedziala jak&#8230; Różnie się ten wierszyk konczy, np. &#8222;a dziad wiedział, nie powiedzial i za kare w pierdlu siedzial&#8221;. W kazdym razie na koncu dodaje sie &#8222;a to bylo tak&#8221;. Epopeję szpitalna czas zaczac. Na izbę przyjęć zgłosiłam sie jak bozia kazala w poniedziałek. Trzeci dzień 37. tygodnia. Grzecznie wyczekalam swoje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siała baba mak, nie wiedziala jak&#8230; Różnie się ten wierszyk konczy, np. &#8222;a dziad wiedział, nie powiedzial i za kare w pierdlu siedzial&#8221;. W kazdym razie na koncu dodaje sie &#8222;a to bylo tak&#8221;.<br />
Epopeję szpitalna czas zaczac.</p>
<p>Na izbę przyjęć zgłosiłam sie jak bozia kazala w poniedziałek. Trzeci dzień 37. tygodnia. Grzecznie wyczekalam swoje dwie godziny (&#8222;ale jak to szybciej, doktorze, przecież ja komputera muszę używać, nie da się szybciej&#8221;) i powedrowalam na oddział. </p>
<p>Tam wcale nie okazali się moim widokiem zaskoczeni i uprzejmie zapytali, dlaczego zaszczycam ich po raz szósty. Ją im na to, że spokojnie, bez paniki, poleze sobie kilka dni,.łaskawie dam się zbadać razem z dzieciarnia, bo rodzic przyszłam. Acha, skoro rodzic, to zupełnie inna historia, bo myśleli, że znowu muszą mnie  ratować. A tak to po prostu od razu podłącza mi KTG, żeby z głowy mieć.</p>
<p>Podlaczyli zatem. Kurcze, a tam skurcze! Co siedem minut. Niebolesne, ale regularne  jak w zegarku. Obserwować postanowili i w tym celu jeszcze dwa razy zapodali KTG. I zapisała się ewidentna powtórka z rozrywki, skurcze co minut sześć.</p>
<p>Postanowiono czekać. Miałam informować o wszelkich zmianach. Zmiany klarowaly się przez całą  noc (w związku z tym noc była do dupy i nieprzespana, bo cały czas gapilam się na zegarek) a przed szóstą rano stalo się jasne, że skurcze nie dosc, że są co 4 minuty, to jeszcze bolą jak cholera.</p>
<p>Wzięli mnie zatem na obserwacje na porodowke, żeby poobserwowac i po raz kolejny podlaczyli KTG. Raz spojrzeli i stalo się  jasne, że na patologie już nie wrócę. Pięć minut później już zakładano mi cewnik.<br />
Pojawilam sie na porodowce uzbrojona w bieliznę, kolczyki itp, czym wzbudzilam nieklamana wesołość wśród personelu. </p>
<p>Dziewczyny urodziły się w odstępie minuty. Jedna o 6:54, druga o 6:55.  Zdjęcia wkrótce. Są identyczne, jak się okazało i zgodnie te wersję podtrzymuje cała neonatologia. Widocznie wbrew wszystkiemu są jednojajowe.</p>
<p>Tak oto nagle stalam się matka trójki dzieci. O wieściach z oddziału wkrótce. W skrocie: mogę już karmić piersią, a dziewczynki jutro wyjdą z inkubatora. Czasami jednak łapie mnie niezły wkurw. Na rzeczywistość. O tym potem, idę karmić <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I juz :)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/i-juz.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/i-juz.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Sep 2010 06:18:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3891</guid>
		<description><![CDATA[Wytrzymalam do 6 rano i zabrali mnie na porodowke. Dwie nowe Polki są na swiecie. Marysia 2190 g i Marcysia 2130 g. Obie jednakowo duże 47 cm, obie czarne i kudlate I identyczne. Własnych córek nie rozrozniam.:) Z sali pooperacyjnej nadawała kruszyzna.:)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wytrzymalam do 6 rano i zabrali mnie na porodowke. Dwie nowe Polki są na swiecie. Marysia 2190 g i Marcysia 2130 g. Obie jednakowo duże 47 cm, obie czarne i kudlate <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I identyczne. Własnych córek nie rozrozniam.:)<br />
Z sali pooperacyjnej nadawała kruszyzna.:)</p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/i-juz.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>49</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jezdem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 12:13:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3888</guid>
		<description><![CDATA[Stary kawał z broda: Córka do matki: mamo, jezdem w ciąży. Matka: nie po to cie, ladacznico, wysylalam na studia, zebys mówiła &#8222;jezdem&#8221;. No więc jezdem w szpitalu. Nadciagnelam tam celem planowej cesarki. Trzeci dzien 37. tygodnia to nie w kij dmuchal. I, cholera, kto wie, czy nie trafiłam z terminem, bo mam zupelnie regularne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stary kawał z broda:<br />
Córka do matki: mamo, jezdem w ciąży.<br />
Matka: nie po to cie, ladacznico, wysylalam na studia, zebys mówiła &#8222;jezdem&#8221;.<br />
No więc jezdem w szpitalu. Nadciagnelam tam celem planowej cesarki. Trzeci dzien 37. tygodnia to nie w kij dmuchal. I, cholera, kto wie, czy nie trafiłam z terminem, bo mam zupelnie regularne skurcze. Co 5 minut. A fenoterolek poszedl out. Dlatego wybaczcie brak polskich literek. Poczekam jeszcze troche i chyba to zglosze. Czy sie boję? Teraz to nie. Przybylam, zobaczyłam, moge rodzic <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwulatek z papierosem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/dwulatek-z-papierosem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/dwulatek-z-papierosem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 10:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wstrząśnięta i zmieszana]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>
		<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[rodzic]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3885</guid>
		<description><![CDATA[Czy dwulatek może być uzależniony od papierosów? Ależ owszem, czemu nie, jemu też należy się. Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz&#8230; No tak, tak se przypalał osiem razy raz po raz. Konkretnie odpalał jednego peta od drugiego. Kto? No, 2-latek oczywiście. Cud, że kółek z dymu nie puszczał, ale może umiał, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czy dwulatek może być uzależniony od papierosów? Ależ owszem, czemu nie, jemu też należy się. Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">No tak, tak se przypalał osiem razy raz po raz. Konkretnie odpalał jednego peta od drugiego. Kto? No, 2-latek oczywiście. Cud, że kółek z dymu nie puszczał, ale może umiał, a po prostu nie był łaskaw się pochwalić. Wczoraj (albo przedwczoraj) w tvn-owskim <em>&#8222;Świecie według Jacka&#8221;</em> pokazano dwuletniego młodzieńca, który wypalał 40 papierosów dziennie. Jego starzy ponoć kopcą jak kominy, a wiadomo, że dzieci naśladują i&#8230; tak jakoś samo się zrobiło. Dali do ręki, a on pięknie się wykształcił i oto uczeń przerósł mistrza. Nie wierzycie? To popatrzcie.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="560" height="340" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/VJVPQ9x2boA?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="560" height="340" src="http://www.youtube.com/v/VJVPQ9x2boA?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">Młodzianowi, który jak widać jeszcze pampersy na dupsku nosi, a już dymi jak stary, zapodano trzymiesięczny odwyk. Po tym odwyku ponoć pali nie 40 sztuk dziennie, a 10. Łał, to się nazywa osiągnięcie pedagogiczne.  A starzy obiecali &#8211; przynajmniej ojciec &#8211; że od tej pory będzie palił tylko na balkonie lub coś w ten deseń. Podejrzewam, że specjalnie pozwolili, żeby się ich potomek uzależnił i teraz zgarniają niezłą kasę od ekip telewizyjnych, które uskuteczniają liczne pielgrzymki do ich domu.  Nie ma nic za darmo, chcesz filmować, to zapłać. Młody ponoć najbardziej lubi Malboro.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważcie, że przy okazji dzieciak jest upasiony jak prosię. Fantastyczne połączenie &#8211; uzależnienie od nikotyny i spora nadwaga. Miażdżyca za jakiś czas cud-miód, palce lizać. O ile już jej nie ma.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy więc myślę, że się nie nadaję na matkę, to taki filmik przywraca mi wewnętrzną równowagę. Są tacy, co nie nadają się naprawdę.</p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/dwulatek-z-papierosem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blondyna poranną porą</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/blondyna-poranna-pora.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/blondyna-poranna-pora.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 08:11:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>
		<category><![CDATA[czytamy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3881</guid>
		<description><![CDATA[Ojapierdziu! Muszę to z siebie wyrzucić, bo mam paszczę w parterze. Ciężko pisać, kiedy zęby zahaczają o klawiaturę, ale czego się nie robi dla przyszłych pokoleń.Wyglądam przy okazji jak bohaterowie tandetnych amerykańskich komedii, którym z wrażenia wypada z japy przeżuty kawałek wybitnie amerykańskiej pizzy, a oczy wyłażą z orbit. Siedzę ja sobie rano w kuchni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ojapierdziu! Muszę to z siebie wyrzucić, bo mam paszczę w parterze. Ciężko pisać, kiedy zęby zahaczają o klawiaturę, ale czego się nie robi dla przyszłych pokoleń.Wyglądam przy okazji jak bohaterowie tandetnych amerykańskich komedii, którym z wrażenia wypada z japy przeżuty kawałek wybitnie amerykańskiej pizzy, a oczy wyłażą z orbit. Siedzę ja sobie rano w kuchni i powoli, partiami przyjmuję do wiadomości, że najwyższy czas odzyskać dzienną przytomność, kiedy słyszę następujący odgłos paszczowy z pokoju obok:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- &#8230; ciężka, ogromna i pot z niej spływa, tłusta oliwa&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">(Żuchwa sru o panele, a ja skradam się i czaję w przedpokoju za komodą)</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- &#8230; stoi i sapie, dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">(wystawiam oczy zza framugi drzwi i chłonę zjawisko. Oczywiście zamiast wszystkich literek &#8222;r&#8221; pojawia się &#8222;j&#8221;, ale fakt ten ostentacyjnie olewam)</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- &#8230; puff, jak gorąco&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">(Jadzisko siedzi na krześle i kontempluje Misia w Dużym Niebieskim Domu, ale najwyraźniej tylko połową swojej świadomości, bo druga połowa jest zupełnie gdzie indziej)</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- &#8230; już ledwo sapie, już ledwo zipie, a jeszcze palacz węgiel w nią sypie. Wagony do niej podoczepiali wieeeeeelkie i cięęęęęęęężkie z żelaza, stali&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I w tym momencie ujawniłam swoją obecność, a dziecku się wszystko popierniczyło. Zaczęła wyliczać wagony od drugiego pakować do nich innych lokatorów, niż to postanowił pan Tuwim. Chwilę potem zacięła się, a widząc mój cielęcy zachwyt i ogólną euforię, zaczęła się wygłupiać, biegać po pokoju i tarzać po ziemi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jestem w ciężkim szoku, bo nie zdawałam sobie sprawy, że taki kawał wiersza zna na pamięć. Nikt jej specjalnie tego nie uczył. Fakt, wałkujemy <em>&#8222;Lokomotywę&#8221;</em> od czasu do czasu i to nie tylko ja, bo babcie do spółki też, ale Jadźka cichociemna nie ujawniała się do tej pory.</p>
<p style="text-align: justify;">Śmiem twierdzić, że zbieram owoce zapodawania wierszyków od kołyski i cowieczornego rytuału pt. &#8222;poczytamy&#8221;. Nieraz miałam ochotę powiedzieć, żeby dała mi spokój, dzisiaj nie czytamy, książeczki poszły spać, a mamusia też nieprzytomna itp., ale zawsze się łamałam i w rezultacie na kołdrze lądowała sterta książeczek. Kuźwa, nie wiem, czy jestem bardziej dumna czy bardziej blada. No, to już pewne, że w przypadku bliźniaczek polecimy tym samym schematem <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/blondyna-poranna-pora.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klocki dla dwulatka</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 11:26:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>
		<category><![CDATA[rekreacja]]></category>
		<category><![CDATA[zabawki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3872</guid>
		<description><![CDATA[Które dziecko nie ma klocków? Klocki to absolutna podstawa wszystkiego! Można pominąć milczeniem konia na biegunach (choć to zbrodnia), można zlekceważyć zapotrzebowanie na huśtawkę, można machnąć ręką na auto, na które się siada i się jedzie, ale klocki rządzą, wymiatają i ogólnie są the best. No dobra, wiaderko i łopatka też są the best, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Które dziecko nie ma klocków? Klocki to absolutna podstawa wszystkiego! Można pominąć milczeniem konia na biegunach (choć to zbrodnia), można zlekceważyć zapotrzebowanie na huśtawkę, można machnąć ręką na auto, na które się siada i się jedzie, ale klocki rządzą, wymiatają i ogólnie są the best. No dobra, wiaderko i łopatka też są the best, ale wcale to nie ujmuje rangi klockom, co najwyżej robią trochę miejsca na pierwszym miejscu podium.</p>
<p style="text-align: justify;">Klocki prędzej czy później w domu się pojawią, wywołując z jednej strony zachwyt, z drugiej płacz i zgrzytanie zębów. Jeśli do tej pory nie wyobrażaliście sobie, jak wielki bałagan można zrobić, to teraz już wiecie. Co więcej sprzątanie go to istna syzyfowa praca, bo klocki świeżo umieszczone w pudełku są oczywistym zaproszeniem do ponownego ich wywalenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Klocki mamy wszędzie. W kuchni, w łazience, pod meblami, w szafach, na niektórych sprawdzono działanie siły grawitacji, wysyłając je w podróż przez balkon. Wyjścia mamy dwa: ładować je do pudełka kilka razy dziennie lub udawać, że ich nie widzimy. Ponieważ nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, wybieramy to drugie wyjście.</p>
<p style="text-align: justify;">No i teraz na jakie klocki warto się szarpnąć, bo że się szarpniemy prędzej czy później, to raczej pewne. Klocki muszą mieć DUŻE ELEMENTY. Nie tylko dlatego, że istnieje cały czas ryzyko ich połknięcia, ale również dlatego, że łapki dwulatka nie są jeszcze supersprawne i operowanie dużymi elementami jest po prostu znacznie łatwiejsze i daje więcej frajdy (cenne: my dłużej mamy spokój, bo młode nie przychodzi co dwadzieścia sekund z prośbą o pomoc w zaczepieniu jednego klocka o drugi).</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze klocki kupiliśmy w Biedronce (skoro jest tak blisko&#8230;) i był to luźny zestaw różnych różności wzbogacony o wielgachną plastikową ciężarówkę, na przyczepie której się znajdował. O taki mniej więcej:</p>
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-3874" href="http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html/klocki-2"><img class="aligncenter size-full wp-image-3874" title="klocki" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2010/09/klocki1.jpg" alt="" width="332" height="246" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Ciężarówka służy nam dzielnie do tej pory, natomiast klocki szlag trafił już dawno. Wybór uważam za mocno nietrafiony. Dlaczego?</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze najmniejsze elementy są dość małe i bez problemu można je połknąć. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, kiedy nieletnia trzyma je w rękach, a przecież nie da rady przez pół dnia stać przy dziecku i pilnować.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie klocki bardzo szybko się wyrabiają, przez co przestają trzymać się jedne drugich. Powoduje to wybuch młodocianej irytacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Po trzecie elementy typu drzwi i okienka lubią się rozwalać i w ogóle nie wiem, po kiego tam one. Nigdy nie wzbudziły zainteresowania.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaletą jest niska cena, ale co nam po niej, skoro dziecizna szybko się do klocków zniechęciła, a one same nie robiły nic poza wzmożonym chaosem.</p>
<p style="text-align: justify;">Następnym podejściem było <strong>Lego Duplo</strong>. Mamy dokładnie taki zestaw, jak poniżej:</p>
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-3875" href="http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html/klocki3"><img class="aligncenter size-full wp-image-3875" title="klocki3" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2010/09/klocki3.jpg" alt="" width="448" height="304" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Zdjęcie z <a href="http://klockowo.pl/index/kid/" target="_blank">klockowo.pl</a></em></p>
<p style="text-align: justify;">Karetka bije rekordy popularności. Zaletą jest to, że nie trzeba jej składać &#8211; wystarczy zamontować drzwiczki z tyłu, syrenę na dachu i włożyć do środka ludzika. Syrena świeci i wydaje dźwięki. Nie zaszkodziła jej nawet kąpiel w wannie (przypadkowa, rzecz jasna). Nasza dziewczyna jest wybitnie motoryzacyjnie ukierunkowana, był więc czas, że nie ruszała się bez tej karetki na krok. Zabawa jest przednia, samochód wozi schorowane klocki i inne wymagające reanimacji patyczki od danonków.</p>
<p style="text-align: justify;">Wad <strong>klocków</strong> <strong>Lego Duplo</strong> jest kilka. Klocki są niby dla dzieci od lat dwóch, ale zestaw zawiera małe elementy (w postaci tejże syreny oraz torby pana doktora). Mamy również dwa zestawy &#8222;wiejskie&#8221;, czyli parę klocków plus zwierzyna kopytna i zagrodowa (owca, krowa, koń, prosiaczek, kot, pies itp.). Zwierzątka są w dechę, natomiast najmniejsze klocki Duplo są&#8230; małe. Ach, znów wychodzi na to, że rozmiar ma znaczenie. Ano ma. Robię więc tak, że większe spokojnie jeżdżą karetką razem ze zwierzyną, a mniejsze schowałam.</p>
<p style="text-align: justify;">Drugą wadą jest cena. Cena <strong>klocków Lego</strong> boli mniej więcej tak samo jak zabawek Chico lub Fisher Price.</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy jednak również klocki, które co prawda nie powalają różnorodnością form jak Lego, nie dają takiego pola do popisu, nie zachwycają wykonaniem, ale okazały się strzałem w dziesiątkę. To <strong>klocki</strong> firmy <strong>Wader</strong>. Ostatnio stoją w pokoju w postaci nieco surrealistycznego zameczku.</p>
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-3878" href="http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html/klocki4"><img class="aligncenter size-full wp-image-3878" title="klocki4" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2010/09/klocki4.jpg" alt="" width="450" height="631" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Poza fundamentami resztę zamku Jadzisko popełniło własnoręcznie, stąd to kreatywne podejście do architektury. Klocki Wader po pierwsze są tanie. Po drugie są DUŻE. Nawet najmniejszych elementów nie da się połknąć, choćby nie wiem, jak się chciało. Po trzecie łatwo trzymać je w rękach, łatwo układać.</p>
<p style="text-align: justify;">Wykonanie, jak wspomniałam, nie zachwyca, bywa, że klocki trzymają się zbyt mocno i dziecko wychodzi z nerw <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Frajdę jednak dają nieprzeciętną. Takie klocki gorąco polecam. Jeśli się zniszczą lub zgubią, nie ma jęku zawodu (portfel w końcu nie zemdlał z wrażenia). Można spokojnie zostawić dziecko sam na sam z pomysłem na dom, a samemu iść do kuchni i robić obiad.</p>
<p style="text-align: justify;">W planach mam kupno <strong>klocków drewnianych</strong> (ach, te wspomnienia z dzieciństwa!), ale one muszą chwilowo poczekać, aż przeżyjemy okres burzy i naporu po narodzinach dwóch kolejnych amatorek klocków. Bo że będą je uwielbiać &#8211; w to nie wątpię <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/klocki-dla-dwulatka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwój dziecka w szóstym miesiącu życia</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/rozwoj-dziecka-w-szostym-miesiacu-zycia.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/rozwoj-dziecka-w-szostym-miesiacu-zycia.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 09:33:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3868</guid>
		<description><![CDATA[Ruszam się, więc jestem. Czy raczej ruszam się, więc wszędzie wlezę. Nie, to jeszcze nie ten etap, ale powoli możemy otrzymywać już zapowiedź tego, co nas czeka w najbliższej przyszłości. Stety czy niestety kocyk przestaje być krańcem wszechświata, a położenie delikwenta na samym środku małżeńskiego łoża nie gwarantuje, że pięć minut później będzie on tam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ruszam się, więc jestem. Czy raczej ruszam się, więc wszędzie wlezę. Nie, to jeszcze nie ten etap, ale powoli możemy otrzymywać już zapowiedź tego, co nas czeka w najbliższej przyszłości. Stety czy niestety kocyk przestaje być krańcem wszechświata, a położenie delikwenta na samym środku małżeńskiego łoża nie gwarantuje, że pięć minut później będzie on tam nadal leżał. Zaczyna być naprawdę ciekawie. Nic dziwnego, dotarliśmy do <strong>szóstego miesiąca życia dziecka</strong> i ten szósty miesiąc nierzadko okazuje się w jakimś znaczeniu przełomowy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jakie umiejętności MOŻE posiadać dziecko pod koniec szóstego miesiąca życia?</strong></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Pełna samoobsługa &#8211; dajemy butelkę do łapek i młodzież doi bez pomocy. Z czystym sumieniem można przestawiać się na niekapki (te z miękkim ustnikiem, przy okazji zyskujemy coś w rodzaju gryzaka). Samoobsługa obejmuje również jedzenie chrupek czy herbatników. Dajemy do łapy i wsio.</li>
<li style="text-align: justify;">Młode potrafi przekręcać się na boki. Tak, na tym etapie moje wreszcie zaczęło się przewracać z pleców na brzuch i odwrotnie, a także samo z własnej i nieprzymuszonej woli kładło się na boczku i kontemplowało świat w takiej pozycji.</li>
<li style="text-align: justify;">Może przekładać przedmioty z ręki do ręki. Niby takie proste, a dopiero w szóstym miesiącu na to wpada <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li style="text-align: justify;">Jeśli trzymamy dziecko na swoich kolanach, to nóżkami potrafi stawiać już całkiem silny opór i sprawia wrażenie, jakby stało.</li>
<li style="text-align: justify;">Jest całkiem prawdopodobne, że przez pewien czas może siedzieć i wtedy będzie podpierać się rączkami.</li>
</ul>
<p><a rel="attachment wp-att-3869" href="http://www.dzieciowo.pl/2010/09/rozwoj-dziecka-w-szostym-miesiacu-zycia.html/dsc_2974_blog"><img class="aligncenter size-full wp-image-3869" title="dsc_2974_blog" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2010/09/dsc_2974_blog.jpg" alt="" width="450" height="301" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Jadzisko, kiedy się czegoś trzymało, potrafiło siedzieć naprawdę długo. W tym czasie też zaczęła sama siadać. Na początku próbowała podnieść się z pozycji leżącej za pomocą mięśni brzucha. Szybko spracowała, że metoda jest mocno nieefektywna, wpadła więc na inny pomysł. Przewracała się mianowicie z pleców na brzuch, następnie podciągała pupkę pod siebie, a potem podpierając się rękami, powoli windowała się do siadu. Na koniec prostowała nóżki i siup, już siedziała. Szczerze mówiąc, do tej pory jestem dumna z jej pomyślunku <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Dziecię może zaczynać powoli pełzać lub uskuteczniać coś w rodzaju wstępu do tej czynności. Moje tego nie robiło, ale tajemniczym sposobem potrafiło przetransportować własne ciałko na brzeg łóżka i po prostu spaść. Podejrzewam, że po prostu się turlało do skutku.</li>
<li style="text-align: justify;">Zaczyna odróżniać rodziców od nieznajomych. No tak, dopiero na tym etapie. Wcześniej wszyscy jesteśmy ciotki i wujkowie. Niesprawiedliwe, no nie? A tyle zarwanych nocy było <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Może też wykazywać nieufność w stosunku do obcych.</li>
<li style="text-align: justify;">Potrafi naśladować dźwięki i wyraz twarzy, dlatego w ramach zabawy warto się powydurniać i strzelać najróżniejsze miny. Ubaw po pachy <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li style="text-align: justify;">Reaguje na własne imię.</li>
<li style="text-align: justify;">Kiedy usłyszy jakiś ciekawy dźwięk, odwraca głowę w stronę jego źródła.</li>
<li style="text-align: justify;">Zaczyna gaworzyć na całego. Może mówić &#8222;mama&#8221;, &#8222;papa&#8221;, &#8222;dada&#8221;, ale nie ma się co spodziewać, że zdaje sobie sprawę ze znaczenia wypowiadanych dźwięków. Mama nie oznacza mamy, jest po prostu fajnie brzmiącym czymś. Z pewnością nie rozumie, że mama to ta, która daje fajne żarcie i najczęściej zmienia pieluchę. Równie dobrze zamiast &#8222;mama&#8221; może próbować mówić &#8222;koko&#8221;, &#8222;bubu&#8221; lub coś w ten deseń. &#8222;Mama&#8221; jest po prostu najprostszym do wymówienia ciągiem zgłosek.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Najwyższy czas, żeby mieć oczy dookoła głowy. Od tej pory nasze dziecko będzie nas codziennie zaskakiwać nowymi umiejętnościami i zdolnością poruszania się.</p>
<p style="text-align: justify;">Niektórzy na tym etapie zmieniają gondolkę wózkową na spacerówkę. My tak zrobiliśmy. Dziecko było niezwykle ciekawe wszystkiego, co się dzieje wokół niego na spacerze i wszczynało awantury, bo cały czas chciało siedzieć (tak jak na zdjęciu). Przewracała się też z pleców na brzuch i udawało jej się zarzucać nogę na krawędź wózka. Istniało niebezpieczeństwo, że niechcący sobie wyjdzie. A w gondolce nie było szeleczek. Zmieniliśmy więc &#8222;wkład&#8221; wózkowy i protesty ustały. Za to oczka zrobiły się okrągłe ze zdziwienia i zachwytu nad światem <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #999999;"><em>Przy pisaniu notki z uporem maniaka korzystałam z książki &#8222;Pierwszy rok dziecka dla bystrzaków&#8221;.</em></span></p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/rozwoj-dziecka-w-szostym-miesiacu-zycia.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Depresja ciążowa, czyli wszystko OK :)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/depresja-ciazowa-czyli-wszystko-ok.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/depresja-ciazowa-czyli-wszystko-ok.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 10:40:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3859</guid>
		<description><![CDATA[Najsampierw mały lansik. Wczoraj dzieciowo.pl zanotowało ponad 1000 odwiedzin. Zaczyna być tłoczno No dobra. O depresji poporodowej wiemy chyba wszystkie. To znaczy, że taka istnieje, wiemy, bo nikomu oczywiście nie życzę doświadczenia jej na własnej skórze. Podobno nic przyjemnego. Okazuje się jednak, że jest coś takiego jak depresja ciążowa, która potem może, ale nie musi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Najsampierw mały lansik. Wczoraj <a href="http://www.dzieciowo.pl" target="_self"><em>dzieciowo.pl</em></a> zanotowało ponad 1000 odwiedzin. Zaczyna być tłoczno <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">No dobra. O <strong>depresji poporodowej</strong> wiemy chyba wszystkie. To znaczy, że taka istnieje, wiemy, bo nikomu oczywiście nie życzę doświadczenia jej na własnej skórze. Podobno nic przyjemnego. Okazuje się jednak, że jest coś takiego jak <strong>depresja ciążowa</strong>, która potem może, ale nie musi przerodzić się w tą poporodową.</p>
<p style="text-align: justify;">Niektórzy westchną i stwierdzą, że dopiero teraz zlazłam z drzewa, jeszcze raz odkryłam Amerykę i tego typu sprawy. No tak, jeśli odkrycie jest z tych mocno wtórnych, to pozostaje mi złożyć publiczną samokrytykę za kompletny brak refleksu i na wszelki wypadek porządnie się wybatożyć. Zanim jednak dojdzie do aktu autoagresji kilka słów o tejże depresji właśnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Skąd się bierze? Podobno z samotności. Nie znaczy to oczywiście, że dotyczy kobiet w toksycznych związkach, bynajmniej. Rzecz jest w samotności wewnętrznej. Kobieta w ciąży ma wrażenie, że pozostaje przez innych niezrozumiana. Zwłaszcza jeśli ciąża jest zagrożona, stwarza problemy i w ogóle jest tą pierwszą, nie mamy się więc do czego odnieść.  Lub że nieplanowana była. Wewnątrz narasta strach o dziecko, o siebie, o przyszłość, o pracę i o związek (eufemistycznie mówiąc, nie wszyscy mężczyźni to wcielone anioły).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Huśtawka uczuć w ciąży</strong> to rzecz najzupełniej naturalna i o żadnej depresji nie świadczy, ale bywa, że niektóre kobiety przeżywają stan okresowego przygnębienia znacznie głębiej. Przypuszcza się, że tych kobiet może być około 15%.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czym objawia się depresja ciążowa?</strong> Czujemy pustkę, smutek (ale nie taki przez piętnaście minut, tylko ciągły), przemęczenie, niepokój nawet o najbardziej bzdurne pierdoły. Tracimy zainteresowanie przyjemnościami, wszystko nam zwisa i powiewa i mamy problemy z koncentracją. Do tego dochodzą zaburzenia snu i jedzenia. Bywa, że taki permanentny stan przygnębienia może wywoływać myśli samobójcze. Na wszystko to nakłada się powszechne przekonanie, że dziecko kocha się zabójczo od samego spojrzenia na dwie kreski w teście ciążowym. Jeśli kobieta nie czuje żadnej bliższej więzi, zaczyna się dodatkowo katować myśleniem, że nie nadaje się na matkę i nie będzie w stanie pokochać swojego dziecka. Większość kobiet dojrzewa do uczucia do dziecka i przywiązanie rodzi się stopniowo, a nie natychmiast, ale weź tu to wytłumacz zdołowanej ciężarówce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy depresję ciążową się leczy?</strong> Farmakologicznie nie. No bo czym wyleczymy? Przecież nikt nie będzie w ciąży żarł antydepresantów. Najważniejsze jednak wydają mi się dwie sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze zdanie sobie sprawy, że w swoich odczuciach nie jest się odosobnionym. Stany przygnębienia w ciąży a nawet depresji w ścisłym sensie odczuwa wiele kobiet. To nic nadzwyczajnego i nie świadczy o jakimś wypaczeniu czy też, co gorsza, o tym, że ktoś się nie zrealizuje w roli matki. W mordę, tak naprawdę z roli matki czy ojca będziemy rozliczeni, jak nasze dzieci będą pełnoletnie. Dopiero wtedy będziemy mogli spojrzeć wstecz i stwierdzić, co zrobiliśmy źle. A zatem uczucie przygnębienia nie jest ewenementem.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie nie powinno się ze swoimi odczuciami zamykać w sobie. Jasne, że inni nie zrozumieją w stu procentach tego, co usiłujemy im przekazać, bo nie siedzą w naszej własnej skórze, ale rozmowa zawsze dobrze robi. Nie mówiąc już o tym, że mamy możliwość przyjrzeć się naszemu położeniu z innego punktu widzenia. To bardzo cenne, bo strach, jak wiadomo, ma wielkie oczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Czasami depresja ciążowa przechodzi w poporodową i wtedy to już, Houston, mamy problem. Nie przechodzi jednak tak sobie, ot, bo przejść postanowiła, tylko jest to skutek nawarstwienia negatywnych emocji, które nie znalazły nigdzie ujścia. Inaczej mówiąc kobieta dusiła w sobie wszystko, katowała się poczuciem winy, strach ją zżerał, a silne przeżycie, jakim jest poród, posłużyło jako katalizator niekontrolowanej reakcji termojądrowej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy istnieje jakaś grupa ryzyka odnośnie depresji ciążowej?</strong> Ano istnieje. Co nie znaczy oczywiście, że ktoś, u kogo czynniki ryzyka wystąpią, NA PEWNO będzie taką depresję przeżywał, ale prawdopodobieństwo jest większe. Narażone są szczególnie osoby, które mają bliskich zmagających się z jakąś formą depresji, te, które z powodu komplikacji ciążowych musiały być hospitalizowane, u których ciąża przebiega z problemami lub dziecko rozwija się nie tak, jak przewidują normy (np. ma stwierdzone wady wrodzone).  Narażone są kobiety, których sytuacja finansowa nie jest stabilna i te, których związek z mężczyzną chwieje się w posadach. W końcu te, które bardzo intensywnie przeżywają PMS.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to zwykle bywa z podawanymi objawami, spojrzałam i stwierdziłam, że to, kurde, o mnie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Tak to już jest, że jak się człowiek naczyta, to potem cierpi na wszystko, odnośnie czego wiedzę pogłębił. Siłą woli wstrzymuję się od udekorowania się depresją ciążową, bo zapewne takiej nie przeżywam. Kamień jednak spadł mi z serca, kiedy dotarło do mnie, że moje odczucia nie są odosobnione. Co więcej, można je uważać za zupełnie normalne. Miło jest widzieć, że jednak wszystko jest w porządku <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">W związku z tym, ciężarówki drogie, uszy do góry! I nie dusić w sobie, bo nie jesteście żeńskim wydaniem gulaszu.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Przy pisaniu notki posiłkowałam się pisemkiem &#8222;Blisko zdrowia&#8221;, czyli magazynem dla pacjentów leczących się w przychodni, do której łażę.</em></p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/depresja-ciazowa-czyli-wszystko-ok.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antykoncepcja po porodzie – alternatywy cztery</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/antykoncepcja-po-porodzie-alternatywy-cztery.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/antykoncepcja-po-porodzie-alternatywy-cztery.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 09:35:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antykoncepcja]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3854</guid>
		<description><![CDATA[Druga ciąża jeszcze trwa, ale nie przeszkadza to myśleć o tym, co potem. To znaczy wiadomo co: pieluchy, karmienie, szczepienia, spacerki, wstawanie nocne, roboty w cholerę, czyli tak zwany zwykły kieracik matki-Polki. Ale matka-Polka kobietą jest, a celibatu nie ślubowała, prędzej więc czy później przyjdzie ją ochota na małe bzyku-bzyk. Nie tak prosto będzie przejść [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Druga ciąża jeszcze trwa, ale nie przeszkadza to myśleć o tym, co potem. To znaczy wiadomo co: pieluchy, karmienie, szczepienia, spacerki, wstawanie nocne, roboty w cholerę, czyli tak zwany zwykły kieracik matki-Polki. Ale matka-Polka kobietą jest, a celibatu nie ślubowała, prędzej więc czy później przyjdzie ją ochota na małe bzyku-bzyk. Nie tak prosto będzie przejść od słów do czynów, bo jednak wykroić z doby parę chwil tylko dla dorosłych, kiedy w domu grasuje trójka dzieci, najprostsze nie jest, ale w końcu potrzeba matką wynalazków, dla chcącego nic trudnego i takie tam, wiecie. A wtedy lepiej być zabezpieczonym, bo łatwo można sobie zmajstrować niespodziankę w postaci czwartego dziecka.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejnej ciąży mój organizm mógłby nie przeżyć. I nie jest to mój wymysł, tylko tak właśnie usłyszałam na ostatniej wizycie od gina. Trzecia ciąża po pierwsze byłaby szalenie trudna w utrzymaniu, hipotetyczna cesarka bardzo trudna w przeprowadzeniu, a dla mnie stan błogosławiony mógłby się przerodzić w stan zagrożenia życia. Dosłownie. Dostałam nakaz co najmniej  rocznej bezwzględnej antykoncepcji. Ponieważ trójki dzieci osierocić nie mam zamiaru, zaczęłam rozważać rozmaite opcje antykoncepcyjne. Oto one.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Metoda objawowo-termiczna</strong>. Odrzucam na wstępie. Bawiłam się w wykresy temperatury i śluzu przez 10 lat (sic!) przed narodzinami pierwszego dziecka i to jeszcze w czasach, kiedy z czystym sumieniem mogłam o sobie powiedzieć &#8222;like a virgin&#8221;. Chciałam się nauczyć własnego organizmu. Śmiem więc twierdzić, że coś niecoś na ten temat wiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego odrzucam? Za cholerę nie będę w stanie zapewnić regularnego pomiaru temperatury zawsze o tej samej porze i PRZED wstaniem z łóżka. Noce poprzerywane będą karmieniami i zmianą pieluch, a na samych objawach śluzu bazować nie mam zamiaru. Poza tym, kiedy się jest osobą o BARDZO nieregularnych cyklach, najgorszym momentem na sięganie po tę metodę jest okres połogu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Tabletki jednoskładnikowe</strong>. Już lepiej. Po pierwszym porodzie stosowałam Cerazette i było to bardzo wygodne rozwiązanie. Nie zaburzało karmienia piersią, nie wpływało na produkcję pokarmu. Można je zacząć brać praktycznie zaraz po porodzie, gdyby ktoś za nic nie chciał czekać do zakończenia 6-tygodniowego okresu połogu. Nic tylko się cieszyć.</p>
<p style="text-align: justify;">No tak, ale wad takiego rozwiązania w moim przypadku było kilka. Tabletki jednoskładnikowe mają tak mało hormonu, że trzeba bardzo pilnować pory zażycia. U mnie z tym pilnowaniem kiepsko. Zdarzało mi się nie tylko połykać znacznie później, ale też w ogóle o tym zapominać, co skutkowało jedno- lub nawet dwudniowymi  przerwami. To mniej więcej tak, jakby na środku pokoju rozpalić ognisko i liczyć na to, że może się jednak chałupa nie zjara.</p>
<p style="text-align: justify;">Drugi minus to konieczność wizyty u ginekologa co dwa &#8211; trzy miesiące po kolejne recepty. Niby nic, ale ostatnio tak intensywnie odwiedzałam lekarzy tej specjalności, że mam tego serdecznie dosyć. Chciałabym pojawiać się raz na rok w celu cytologii zrobienia i już.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeci minus &#8211; to jest hormon i jako hormon z pokarmem matki dostaje się oczywiście do organizmu dziecka. Lekarze zapewniają, że dawki są naprawdę minimalne i bezpieczne, ale&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Czwarty minus to cena. Opakowanie Cerazette kosztuje około 40 zł. To jak dodatkowy abonament telefoniczny. Za porządne tabletki nowej generacji trzeba niestety sporo płacić.</p>
<p style="text-align: justify;">Piąty minus &#8211; współczucie dla wątroby. Niestety tego organu nie da się w tym przypadku ominąć i katujemy go codziennie porcją, z którą musi sobie poradzić.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zastrzyk antykoncepcyjny.</strong> Podobno są takie, które można wykonać, kiedy się jeszcze karmi piersią. Raz na trzy miesiące idziemy do lekarza, nadstawiamy ramię i mamy spokój. Metoda skutecznością dorównuje tabletkom antykoncepcyjnym, a nie trzeba pamiętać o codziennym łykaniu pigułek. Trzeba za to pamiętać o regularnych wizytach u gina i odpowiednio wcześniej zadbać o zarejestrowanie się na wizytę. Na dodatek trzeba tak wycyrklować, żeby iniekcję wykonać NAJPÓŹNIEJ do piątego dnia cyklu.  Inaczej trzeba się dodatkowo zabezpieczać. I weź tu planuj, człowieku. Co oznacza zjawianie się w gabinecie co trzy miesiące, czyli coś, czego chciałam uniknąć. No trudno. Co do ceny &#8211; impreza jest oczywiście droższa niż tabletki, ale i wygoda o niebo większa. Rozważam.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Plaster antykoncepcyjny</strong>. Tak samo, jak wyżej. Zmieniamy plaster raz na tydzień, co oznacza, że miesięczny wydatek na antykoncepcję to 60-70 zł. Droooooogo. Co prawda omijamy wątrobę i nie katujemy jej pigułkami, ale też podobno tą drogą (czyli przez skórę) dostaje się do organizmu więcej hormonu niż za sprawą tabletek. Etap karmienia piersią odpada. Poza tym jak wygląda sprawa kąpieli i pływania w basenie? Podobno może się odkleić. Poza tym znoszony plaster wygląda wstrętnie (nawet jeśli gdzieś mamy lansik i nie nosimy na ramieniu). A i cena zniechęca. Odrzucam.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wkładka wewnątrzmaciczna. Z hormonami</strong>, dodajmy, bo o tę chodzi. Przyznam szczerze, że to jest coś, nad czym zastanawiam się naintensywniej, ale co jednocześnie budzi to moje największe zastrzeżenia. Zalet takiego rozwiązania jest kilka.</p>
<p style="text-align: justify;">Wkładkę można założyć zaraz po połogu (trzeba odczekać 6 tygodni od cesarki i wszystko musi być zagojone &#8211; mniej więcej oczywiście). Nie wpływa na karmienie piersią, nie utrudnia go, można spokojnie służyć za bar mleczny.</p>
<p style="text-align: justify;">Wkładka może bytować w macicy nawet 5 lat &#8211; jak dla mnie jeden z koronnych argumentów za. Prawidłowo założona jest niewyczuwalna i nie daje żadnych efektów ubocznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Skuteczność antykoncepcyjna wkładki hormonalnej jest taka sama jak w przypadku tabletek, czyli bardzo wysoka. Samego hormonu uwalnia się mniej niż przy pigułkach, bo &#8211; znów &#8211; omijamy wątrobę. Poza tym szybko można wrócić do normalnej płodności. Wyjmujemy po prostu wkładkę i heja.</p>
<p style="text-align: justify;">Klasyk mawia, że są plusy dodatnie i plusy ujemne, teraz więc o plusach ujemnych. Wkładkę może założyć tylko i wyłącznie lekarz ginekolog i musi to zrobić prawidłowo. Trzeba więc pójść do kogoś zaufanego, żeby nie trafić na konowała, który zrobi nam kuku.</p>
<p style="text-align: justify;">Wygoda kosztuje. Wkładka hormonalna to cena około 900-1000 zł (zwykła jest o połowę tańsza, ale też mniej skuteczna, o niej zatem nie myślę). Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę to, że zakładamy ją na pięć lat i porównamy, ile rocznie wydalibyśmy na tabletki antykoncepcyjne, to wychodzi na to, że wkładka jest rozwiązaniem tańszym. Co nie zmienia faktu, że trzeba wyskoczyć z niezłej kasy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wkładka może powodować wzmożone i bolesne krwawienia miesiączkowe. Jeśli założy ją partacz, może dojść do przebicia ściany macicy. Poza tym istnieje pewna ilość przeciwwskazań odnośnie tej metody, których nie ma przy pomysłach podanych wyżej. I doliczyć trzeba koszt wizyty (w moim mieście co najmniej 1oo zł, a najczęściej 150 zł)</p>
<p style="text-align: justify;">Do tego dochodzą &#8211; przynajmniej u mnie &#8211; wątpliwości natury etycznej. Co prawda podobno 25% kobiet z założoną wkładką w ogóle nie jajeczkuje (cykle są bezowulacyjne), to jednak u reszty jajeczkowanie jest. A wkładka działa w ten sposób,  że oprócz utrudnienia plemnikom dotarcia do jajeczka (hormony zagęszczają śluz), uniemożliwia zapłodnionemu jajeczku zagnieżdżenie się w ścianie macicy (bo hormony zmieniają jej &#8222;wygląd&#8221;). Jest zatem w niektórych środowiskach uznawana nie tyle za środek antykoncepcyjny (bo do &#8222;koncepcji&#8221;, czyli poczęcia może czasem dojść), co wczesnoporonny.</p>
<p style="text-align: justify;">I teraz, kuja mać, nie wiem, co wybrać. Niby jest jeszcze czas, ale&#8230;</p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/antykoncepcja-po-porodzie-alternatywy-cztery.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieomylna</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/nieomylna.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/nieomylna.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 11:17:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3847</guid>
		<description><![CDATA[Nic nie jest nam od razu dane. Nowej rzeczywistości młody człowiek musi się nauczyć. Nauka przebiega naprawdę intensywnie, nawet jeśli na taką nie wygląda, a przyswojeniu nieznanych dotąd treści częstokroć towarzyszy cielęcy zachwyt. Siedzimy z Jadziskiem wieczorową porą w wyrku przygotowanych dla nas i Morfeusza, i ostatnim rzutem na taśmę czekamy na jakiś kabaret. Wlepiamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nic nie jest nam od razu dane. Nowej rzeczywistości młody człowiek musi się nauczyć. Nauka przebiega naprawdę intensywnie, nawet jeśli na taką nie wygląda, a przyswojeniu nieznanych dotąd treści częstokroć towarzyszy cielęcy zachwyt.</p>
<p style="text-align: justify;">Siedzimy z Jadziskiem wieczorową porą w wyrku przygotowanych dla nas i Morfeusza, i ostatnim rzutem na taśmę czekamy na jakiś kabaret. Wlepiamy gały w 15-minutowy blok reklamowy. To znaczy dziecko wlepia, a ja zgłębiam prasę.</p>
<p style="text-align: justify;">- A to taka wanienka! &#8211; stwierdza Jadzia podczas reklamy podpaski Always.</p>
<p style="text-align: justify;">Patrzę na tiwi. Faktycznie, podpaska wyposażona w super-hiper-mega-chłonną powłokę przyjmuje w siebie nieprawdopodobne ilości płynu i przypomina kształtem wannę.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Nie, to nie jest wanienka, to podpaska &#8211; uświadamiam.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przeszło bez echa i dziecko patrzy dalej.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- A to takie lody! &#8211; woła z entuzjazmem na widok reklamy śmietany.</p>
<p style="text-align: justify;">- Nie, to nie lody. To śmietana.</p>
<p style="text-align: justify;">- A to wisienka! &#8211; radość na widok reklamy jogurtu.</p>
<p style="text-align: justify;">- Nie, kochanie, to nie wisienka, to truskaweczka. Ale też smaczna.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Cisza i maksimum skupienia, ja wracam do czytania</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- A to piwo!</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Już nabrałam powietrza, by oznajmić, że w żadnym wypadku piwo, tylko jakiś napój energetyczny, a w najgorszym wypadku coca-cola, ale zamarłam.</p>
<p style="text-align: justify;">Na ekranie tkwił samotnie na czarnym tle spocony kufel Żywca, zwieńczony apetyczną pianką.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Piwo! &#8211; powtórzyło dumne dziecko.</p>
<p style="text-align: justify;">- Tak, to jest piwo.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nieomylność godna pochwały. Czyż może być jednak inaczej, skoro intensywne szkolenie wzrokowe trwało od dłuższego czasu?</p>
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-3848" href="http://www.dzieciowo.pl/2010/08/nieomylna.html/dsc_2946_blog"><img class="aligncenter size-full wp-image-3848" title="dsc_2946_blog" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2010/08/dsc_2946_blog.jpg" alt="" width="450" height="380" /></a></p>

<div style="font-size:0px;height:0px;line-height:0px;margin:0;padding:0;clear:both"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/nieomylna.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
