<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dzieciowo mi! &#187; ciąża</title>
	<atom:link href="http://www.dzieciowo.pl/tag/ciaza/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dzieciowo.pl</link>
	<description>Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 05:00:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wodnik Szuwarek i Baran z zawodu dyrektor &#8211; horoskop dla malucha, cz.5</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/wodnik-szuwarek-i-baran-z-zawodu-dyrektor-horoskop-dla-malucha-cz-5.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/wodnik-szuwarek-i-baran-z-zawodu-dyrektor-horoskop-dla-malucha-cz-5.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 05:00:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[horoskop]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=7113</guid>
		<description><![CDATA[Co mają wspólnego Wodnik i Baran z kotem? Obydwaj chodzą własnymi drogami. Różnica jest tylko taka, że Baran, jak leci, pokonuje mury i płoty, innymi słowy z uniesionymi wysoko rogami rwie przez życie przebojem. Biada temu, kto stanie mu na drodze. Wodnik przepływa opłotkami i po cichu realizuje swoją własną koncepcję na rzeczywistość. Baran z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Co mają wspólnego Wodnik i Baran z kotem? Obydwaj chodzą własnymi drogami. Różnica jest tylko taka, że Baran, jak leci, pokonuje mury i płoty, innymi słowy z uniesionymi wysoko rogami rwie przez życie przebojem. Biada temu, kto stanie mu na drodze. Wodnik przepływa opłotkami i po cichu realizuje swoją własną koncepcję na rzeczywistość.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Baran z zawodu dyrektor</h4>
<p style="text-align: justify;">Niby królem zwierząt jest lew, ale to właśnie Baran jest urodzonym przywódcą. Jeśli na podwórku jest banda (dżizas, są jeszcze bandy podwórkowe czy utknęłam w prehistorii?), to z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że jej przywódcą jest Baran. Jeśli ktoś ktoś włazi na najwyższą latarnię w okolicy i eksploruje najgłębszy rów, to również należy podejrzewać Rogatego. Barana rozpiera energia. Baran jest w piętnastu miejscach na raz, wszystko bada, wszystko musi sprawdzić organoleptycznie. Kiedy nadejdzie epoka nawiedzania placówek edukacyjnych, wiedz, że czekają cię ciężkie czasy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Twoje dziecko od najmłodszych lat będzie wykazywało zdolności przywódcze na placu zabaw lub przedszkolu i w szkole. Ciekawe świata, będzie lubiło odkrywać nowe miejsca i rzeczy do zabawy. Bardzo impulsywne, nie będzie się zbytnio przejmować skutkami swoich zwariowanych pomysłów. Jako mama powinnaś mieć je stale na oku, bo małe barany są bardzo energiczne i nie znają lęku. (<em>M jak Mama 01/2012.)</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Baran jako urodzony wódz zupełnie naturalnie przejmuje dowodzenie. W swoim prywatnym wojsku zwłaszcza, dlatego z wielką wprawą potrafi włazić rodzicom na głowy. Energia z niego strzela jak pociski artyleryjskie. Nie jest to, eufemistycznie mówiąc, witane z rozkoszą i na dłuższą metę można być zmęczonym pędem (owczym), do którego potrafi zagonić Baran.</p>
<p style="text-align: justify;">Jest ratunek? Jest. Należy Barana przeczołgać. I to porządnie. Niech się dziecko wypstryka, od razu zacznie być bardziej podatny na sugestie. Zafunduj Baranowi jakieś karate czy inne judo, potem tenis a na koniec dobij go basenem <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Powinien zmięknąć.</p>
<p style="text-align: justify;">Rodzice Baranów, co was nie zabije, to was wzmocni. A i zaprocentuje w przyszłości, bo krnąbrny potomek ma rewelacyjne widoki na zrobienie kariery w życiu dorosłym. Już to z racji swoich skłonności przywódczych, już to z powodu braku obiekcji. Wystarczy przetrwać. Życie dalej będzie procentować <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<h4 style="text-align: justify;">Wodnik Szuwarek</h4>
<p style="text-align: justify;">Duch wieje, kędy chce i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Jakoś tak to było. Z Wodnikiem jest podobnie. Wodnik ma swój świat i w tym świecie swoje własne kierunki geograficzne, a całość niekoniecznie musi współgrać z prozaiczną rzeczywistością. Wodnik czasem odpływa, nurt gdzieś go niesie, nie wiadomo gdzie i ciężko jego trasy wyśledzić, co dopiero za nim nadążyć. Słowem, jeśli świat robi coś TAK, Wodnik zrobi to INACZEJ.</p>
<p style="text-align: justify;">I dobrze. Mamy świetną okazję, by docenić indywidualistę. Nie jest on może wzorem posłuszeństwa i nie bryluje w przedszkolnym towarzystwie, ale jest świetny w wynajdywaniu nowych, nietypowych rozwiązań. Otwarty umysł to skarb! A ponieważ nie wylatuje ponad stereotypy, Wodnik potrafi być prawdziwym odkrywcą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wodnik jest z reguły bardzo inteligentny, osiąga dobre wyniki w nauce, ale nie lubi się podporządkowywać nauczycielom. Bywa klasowym prymusem i często określany jest mianem &#8222;genialnego dziecka&#8221;.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Miłe, prawda? A jak <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Co powinien robić rodzic Wodnika? Przede wszystkim nie przeszkadzać. Niech płynie. Trzeba tylko zadbać, by zawsze w zasięgu dorosłego znajdowała się jakaś kotwica, by zatrzymać go w porcie, na wypadek gdyby miał fantazję wyruszyć na niebezpieczne wody. Być może więcej kumpli będzie miał wśród bohaterów książek czy gier niż w przedszkolu, ale trzeba to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Nie każdy jest urodzoną duszą towarzystwa. Po prostu miej go na oku i życz przyjaznych portów oraz stopy wody pod kilem. Będzie dobrze <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/wodnik-szuwarek-i-baran-z-zawodu-dyrektor-horoskop-dla-malucha-cz-5.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ciążorekcja &#8211; chorobliwe odchudzanie w ciąży</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/ciazorekcja-chorobliwe-odchudzanie-w-ciazy.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/ciazorekcja-chorobliwe-odchudzanie-w-ciazy.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 05:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6994</guid>
		<description><![CDATA[Jadę tramwajem i słyszę dialog gdzieś nad moją głową. Konwersuje młodzież gimnazjalna lub licealna. - Ty, wiesz, Anka jest w ciąży &#8211; mówi chłopak. - No wiem, wiem &#8211; odpowiada dziewczyna. - Dopiero trzeci miesiąc, ale wiesz, jaka gruba jest? Masakra! Wieloryb, mówię ci. - Daj spokój, strasznie przytyła, porażka. Mentalnie wyrżnęłam w kły jedno [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="text-align: justify;">Jadę tramwajem i słyszę dialog gdzieś nad moją głową. Konwersuje młodzież gimnazjalna lub licealna.</span></p>
<blockquote><p>- Ty, wiesz, Anka jest w ciąży &#8211; mówi chłopak.</p>
<p>- No wiem, wiem &#8211; odpowiada dziewczyna.</p>
<p style="text-align: justify;">- Dopiero trzeci miesiąc, ale wiesz, jaka gruba jest? Masakra! Wieloryb, mówię ci.</p>
<p>- Daj spokój, strasznie przytyła, porażka.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mentalnie wyrżnęłam w kły jedno i drugie. Nieważne, jak faktycznie ta Anka wygląda. Ważne, czy ona także swój wygląd postrzega jako katastrofę, tak samo jak jej durni znajomi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kobieta w ciąży zmienia się i tyje</strong>. Nic nie można na to poradzić. Patrzy jedna z drugą na siebie w lustrze i stwierdza: plus dwadzieścia kilo, kufa, zwały cellulitu, kufa, czerwone pręgi na brzuchu, kufa, obrzmiała twarz, kufa, nogi jak balerony, kufa. Pięknie. A Victoria Beckham szczupła jak zawsze paraduje z krągłą piłeczką pod sukienką.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/01/ciazorekcja-chorobliwe-odchudzanie-w-ciazy.html/vb" rel="attachment wp-att-6995"><img class="aligncenter size-full wp-image-6995" title="vb" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/01/vb.jpg" alt="" width="250" height="350" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Zdjęcie z kozaczek.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Pal licho panią Beckham. Wystarczy sięgnąć po swojskie Vivy i inne Gale i zobaczyć wszelkie możliwe aktorki zadbane jak jasna cholera, jędrne jak nastolatki i szczupłe, że Boże mój. Patrzy sobie jedna z drugą na to i myśli, że w takim razie coś jest z nią nie tak. Za bardzo przytyła. Zaniedbała się. Można jej tłumaczyć, że figura jak u baletnicy jest bardziej wynikiem pracy grafika komputerowego, fotografa czy wynajętego osobistego trenera niż uwarunkowań organizmu. Nieważne. Aktorka ma zgrabną piłeczkę, a ona, kufa, nie ma.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego kobiety w ciąży się odchudzają? Pomyślałam sobie, że może być kilka takich przyczyn:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">obawa, czy mężczyzna, z którym się jest, zaakceptuje jej nowy wygląd</li>
<li style="text-align: justify;">obawa przed nieodwołalną utratą atrakcyjności</li>
<li style="text-align: justify;">obawa, że nigdy już nie zrzuci kilogramów, które w ciąży nabyła</li>
<li style="text-align: justify;">obawa przed rozstępami na brzuchu</li>
<li style="text-align: justify;">obawa przez pogardą znajomych (kaszalot, słonica)</li>
<li style="text-align: justify;">chęć dorównania celebrytkom</li>
<li style="text-align: justify;">swoiste zawody, która dłużej obędzie się bez ciuchów ciążowych</li>
<li style="text-align: justify;">chęć powrotu do dawnej figury natychmiast po porodzie</li>
<li style="text-align: justify;">kompletnie niezrozumienie, czym jest ciąża i co się wtedy dzieje (ciąża to nie choroba, będę robiła DOKŁADNIE tak samo, co wcześniej)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Z przerażeniem czytam, że coraz głośniej o zjawisku <strong>ciążoreksji (pregoreksji)</strong>, czyli <strong>anoreksji ciążowej</strong>, <strong>jadłowstrętu w czasie ciąży</strong>. Tymczasem odchudzanie w ciąży to fatalna decyzja! Fatalna przede wszystkim dla płodu. Głodząc się, kobieta odmawia dziecku prawa do prawidłowego rozwoju i niejako skazuje je na wcześniactwo. Dzieci kobiet głodzących się w ciąży często rodzą się przedwcześnie i mają niższą niż rówieśnicy masę urodzeniową, co dodatkowo jeszcze zmniejsza ich szanse.</p>
<p style="text-align: justify;">Jasne, że kobieta w ciąży powinna odżywiać się racjonalnie. Co innego jednak odstawienie słodyczy, bez których świetnie sobie poradzi i wcale niezbędne do życia nie są, a co innego odmawianie sobie pożywienia. <strong>W ciąży odchudzać się nie wolno</strong>. Kobietom z otyłością lekarze zalecają zdrowe odżywianie, tak aby przyrost kilogramów był mniejszy niż u kobiet z prawidłową wagą, ale ciężar ciała i tak się zwiększy.</p>
<p style="text-align: justify;">Myślicie, że świetnie mi z moim ciałem po ostatniej ciąży? Wcale mi nie świetnie. Przeszkadza mi pobliźniaczy wał na brzuchu (a brzuch był potężny), przeszkadza mi nadwaga, której nie mogę się pozbyć. Przeszkadza mi to, że musiałam zrobić czystki w szafie i wyrzucić w diabły wszystkie ubrania w rozmiarze 38. Rozmiar 40 na górę i 42 na dół to obecnie minimum. Szkoda mi pięknych bordowych szpilek i czerwonych sandałków na obcasie, których już nigdy nie włożę, bo zmieniły mi się stopy. Ale wiecie co? Im więcej czasu od porodu mija, tym bardziej jestem przekonana, że nie o to w życiu chodzi. Skończył się pewien etap, przedciążowe ciało przeszło do historii, zostało ciało matczyne. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Ciąża jest ogromnym wyzwaniem dla organizmu i naiwnością jest oczekiwanie, że po porodzie będzie tak, jakby nigdy nie zaistniała. Trzeba się z tym pogodzić. Zdrowo żyć, ale się pogodzić.</p>
<p style="text-align: justify;">Wiosną wsiądę więc na rowerek (nie mam wymówki &#8211; z domu do pracy bezpośrednio droga rowerowa jak strzelił <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), odstawiłam słodycze. Coś tam zdziałam. Moje ciało jest jednak ciałem matki, a nie nastoletniej podfruwajki. Cieszę się, że w porę to zrozumiałam.</p>
<p style="text-align: justify;">PS. Do napisania notki zainspirowała mnie <em>Frukt.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>PS 2. Pssst, uwaga, słyszę głosy! Coś piszczy&#8230; To z czyjejś komórki! Sms o treści <strong>B00064</strong> prosi &#8222;wyślij mnie, wyślij mnie, chcę dołączyć do kolegów, oni już poszli na numer <strong>7122</strong>&#8222;. Bądź człowiek, puść smska <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/ciazorekcja-chorobliwe-odchudzanie-w-ciazy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czkawka w życiu płodowym &#8211; hyk, hyk!</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/czkawka-w-zyciu-plodowym-hyk-hyk.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/czkawka-w-zyciu-plodowym-hyk-hyk.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 23:18:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój płodu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6863</guid>
		<description><![CDATA[Są dwie grupy organizmów ludzkich, które zmagają się z częstą czkawką &#8211; obficie drinkujący i dzieci w okresie rozwoju płodowego. Jednych i drugich pozwala do wspólnego zbioru zaliczyć kondycja przepony. U dzieci jest ona jeszcze kiepska. U drinkujących już kiepska. Tak mnie jakoś retrospektywnie naszło (wybaczcie te skoki od Sasa do Lasa, ale kilka ciąż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Są dwie grupy organizmów ludzkich, które zmagają się z częstą czkawką &#8211; obficie drinkujący i <strong>dzieci w okresie rozwoju płodowego</strong>. Jednych i drugich pozwala do wspólnego zbioru zaliczyć kondycja przepony. U dzieci jest ona jeszcze kiepska. U drinkujących już kiepska.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak mnie jakoś retrospektywnie naszło (wybaczcie te skoki od Sasa do Lasa, ale kilka ciąż w rodzinie, bronię się ostatkiem sił, żeby nie ulec pokusie, hy, hy <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ) i postanowiłam o <strong>czkawce u płodu</strong> napisać. To częste zjawisko. Czkawka, nie pisanie, choć pisanie też. Powiem więcej, to zaskakująco częste zjawisko. Pod koniec ciąży, jak tak sięgnę pamięcią, stwierdzam, że co najmniej raz dziennie czkawkę dane mi było stwierdzić.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy to jest czkawka, czy to jest kopanie?</strong> Dość prosto to poznać. <strong>Czkawka u płodu</strong> to niezbyt mocne, miarowe uderzenia najczęściej w równych odstępach czasu. Odczuwamy je nie jako silne kopanie, ale raczej jako dotknięcia. Spotkałam matki, które mówiły: &#8222;O, ale mój mały równo mnie okłada&#8221;. No właśnie nie okłada, tylko zwyczajnie czka. Czkawka u moich panienek okazywała się być zaraźliwa. Najpierw zapodawała jedna, chwilę potem druga. Ciekawa jestem, czy to reguła, czy też nosiłam wyjątkowo zgrany duecik.</p>
<p style="text-align: justify;">Czkawka może trwać dłużej lub krócej. Bywa, że dopiero co się skończyła, a zaczyna się znowu. To zupełnie normalna sprawa i nie ma co się tym przejmować. W żaden sposób nie leczy się tego, nie niweluje, nie wpływa na osłabienie zjawiska. Tak po prostu jest. Czkawka jest wynikiem słabego działania przepony &#8211; ten mięsień jest dopiero w fazie rozwoju.</p>
<p style="text-align: justify;">Ci, którzy potomka mają już po drugiej stronie brzucha, mogą stwierdzić, że w okresie noworodkowym i wczesnym niemowlęcym czkawka również zdarza się raz po raz. Stopniowo pojawia się coraz rzadziej, aż w końcu staje się zjawiskiem sporadycznym. Po upływie 15 miesięcy wiem, że kiedy któreś z dzieci czka, to po prostu marznie, bo do kondycji przepony nijak przyczepić się nie mogę <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Wot i taka krótka notencja. Jak wspomniałam, trzymam się ostatkiem sił i wściekam się na siebie za myśli o kolejnej ciąży. W celu osłabienia rozrodczego entuzjazmu zapodaję sobie retrospekcję, jak to było, kiedy do bliźniaczek wstawałam co 30 minut w nocy, a czas poza karmieniem przeznaczałam na odciąganie pokarmu. Oraz kontempluję wałek okołobiodrowy. Działa. Zwłaszcza to drugie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/czkawka-w-zyciu-plodowym-hyk-hyk.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trochę o &#8222;Ciszy pod sercem&#8221;</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/troche-o-ciszy-pod-sercem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/troche-o-ciszy-pod-sercem.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 09:18:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[bocian]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6591</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraźcie sobie, jedna babka napisała książkę. Ot, taką: Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, bo nie ona pierwsza i nie ostatnia, a jeszcze pewnie nie dwie i nie trzy napisze (zresztą nie wiem, czy to jej pierwsza ), czego jej życzę gorąco, rzecz jednak w tym, że zaraz za okładką znajduje się następująca dedykacja: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wyobraźcie sobie, jedna babka napisała książkę. Ot, taką:</p>
<p><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/cisza.jpg" alt="" width="450" height="656" /></p>
<p style="text-align: justify;">Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, bo nie ona pierwsza i nie ostatnia, a jeszcze pewnie nie dwie i nie trzy napisze (zresztą nie wiem, czy to jej pierwsza <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), czego jej życzę gorąco, rzecz jednak w tym, że zaraz za okładką znajduje się następująca dedykacja:</p>
<p><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/cisza2.jpg" alt="" width="450" height="600" /></p>
<p style="text-align: justify;">Otóż to, autorka tu zagląda. Jaram się? No ba! Pisarki mnie czytają <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wiecie, jak trudno jest napisać książkę? Ja trochę wiem, bo trzy razy próbowałam i trzy razy mi nie wyszło. Wszystkie trzy projekty nigdy poza fazę wstępną nie wykroczyły, publikowane nie były, pozaśmiecały trochę dysk, po czym je&#8230; skasowałam. Wiem, wiem, pewny Nobel poszedł się rypać, przyszłe pokolenia mi tego nie wybaczą i niech mi ziemia lekką będzie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Z ostatniego przedsięwzięcia został mi pomysł, który uparcie nie chce wywietrzeć ze zwojów mózgowych (tak, wbrew pozorom posiadam takie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) i tytuł &#8211; &#8222;Jest robota dla stróża&#8221;. Może kiedyś, jak dzieci będą większe, coś się z tego urodzi.</p>
<p style="text-align: justify;">No więc Monice Orłowskiej się udało. Mało tego, że się udało. Swoją książką kazała mi się zastanowić nad problemem, który do tej pory może nie tyle mało mnie obchodził, bo tak powiedzieć nie mogę, ile nie poświęcałam mu jakiejś wzmożonej uwagi. Dlaczego? Z prostego powodu. Znam go jedynie od strony teoretycznej. I oby tak już zostało. I cieszę się niezmiernie, że nie dane mi było &#8222;zakosztować&#8221; praktyki. Mówię o poronieniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wielokrotnie zastanawiałam się, co czuje kobieta, która poroniła. Jakąś odpowiedź na to pytanie otrzymałam podczas moich pobytów na patologii ciąży, kiedy kobiety jedna po drugiej traciły swoje dzieci na różnym etapie (ponieważ to właśnie taki oddział był, a nie inny, to raczej o późne poronienia chodziło, między 14. a 29 tc. &#8211; te ostatnie to już przedwczesne porody). Babki w szpitalu funkcjonują trochę jak jeden wielki organizm, macie to samo wrażenie? Jak jakaś zaczynała rodzić, wszystkie inne mentalnie razem z nią parły. Jak któraś traciła ciążę, wszystkim innym po trochu też się to działo. Ponieważ natura obdarzyła mnie galopującą empatią, ciężko przeżyłam wszystkie te straty, ale przecież w dalszym ciągu pod moim sercem tej ciszy nie było.</p>
<p style="text-align: justify;">Książka Moniki Orłowskiej od poronienia wychodzi i stanowi ono również swego rodzaju szkielet powieści, na którym oparte są losy czterech głównych bohaterek (bardzo różne losy, niekoniecznie orbitujące wokół ciąży). Dziewczyny poznają się na jednym z forów, gdzie został założony wątek dla kobiet, które straciły swoje dzieci. Książka skonstruowana jest tak, że &#8222;normalna&#8221; narracja przeplata się z wpisami z tegoś forum właśnie. I to właśnie część forumowa najbardziej przybliżyła mi problem poronienia.</p>
<p style="text-align: justify;">W książce więc nawet jeśli poronienie następuje w 6. tygodniu ciąży, kobieta czuje, że traci dziecko. Nie zbitek komórek z ledwo co wykształconą cewą nerwową. Dziecko. Głęboko to przeżywa i czuje potrzebę, by w jakiś sposób rozliczyć się z rzeczywistością, zamknąć jej rozdział, bo niezamknięty jest jak otwarta, jątrząca się rana. Zapala znicz albo wirtualny, albo rzeczywisty. Buduje swego rodzaju nagrobek, nawet jeśli tylko w swoim umyśle, właśnie po to, by postawić kropkę nad i i móc żyć dalej. Nigdy to życie nie będzie takie samo, ale serce kobiety nadal bije, mimo że jej dziecko odeszło, i ona musi jakoś funkcjonować pomimo bólu.</p>
<p style="text-align: justify;">Co czuje w relacjach z innymi? Chyba coś na kształt wstydu. Rodzina i znajomi już wiedzieli o ciąży (a ludzie zawsze się czyjąś ciążą jarają) i teraz nagle trzeba stanąć przed koniecznością odpowiadania na pytania w stylu &#8222;Jak tam dzidziuś?&#8221;. Pamiętam, jak spotkałam na ulicy znajomą, która wcześniej powiedziała mi, że jest w ciąży z drugim dzieckiem. Dokonałam szybkich obliczeń i stwierdziłam, że brzuszek powinien już być wyraźny, a tutaj płasko. Nie miałam pojęcia, jak zacząć rozmowę. &#8222;Co słychać?&#8221; zapytałam w końcu, a ona odpowiedziała, że nie udało się. Zastanawiałam się wtedy, ile razy przede mną musiała odpowiadać na podobne pytanie i jak się z tym czuła. Teraz znów jest w ciąży i niedługo powinna rodzić. Ciekawa jestem, co u niej.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyobrażam sobie, że każda rozmowa na temat straty wywołuje ból, a jeszcze jak, nie daj Bóg, jakiś życzliwy wyskoczy z radą od serca, że powinno się to i to, albo &#8211; co gorsza &#8211; rzuci tekstem, że &#8222;przecież zrobisz sobie drugie&#8221;, to można się zachlastać. Pamiętam do tej pory (mimo że mam trzy gagatki), jak ciężko znosiłam wszelkie imprezy, w których uczestniczyły dzieci, podczas gdy ja ciągle nie mogłam zajść w ciążę. Domyślam się, że kobieta, która ciążę straciła, może to odczuwać jeszcze bardziej dojmująco.</p>
<p style="text-align: justify;">W relacjach społecznych jestem po tej drugiej stronie barykady. W książce &#8222;<em>Cisza pod sercem</em>&#8221; jedna z bohaterek wyznaje, że kiedy poroniła w szpitalu, inne ciężarne z sali traktowały ją jak trędowatą. Ja też przyznaję się do takiej postawy. Na patologii ciąży panuje irracjonalne, podświadome przeświadczenie, że jeśli jednej się coś zdarzyło, udzieli się to innym. Z każdym poronieniem, którego byłam świadkiem (no kurde, właśnie świadkiem), wzrastał lęk o moją własną ciążę, również przecież zagrożoną. Marzyłam tylko o jednym, żeby dana kobieta jak najszybciej albo wyszła do domu, albo została przeniesiona na inny oddział.</p>
<p style="text-align: justify;">Trochę tutaj na rzeczy jest sam fakt umieszczania kobiet, które straciły ciążę, na jednej sali z ciężarnymi. Byłam świadkiem, jak lekarz robiący obchód udzilił ostrej reprymendy personelowi oddziału, żeby raczył wykazać odrobinę współczucia i zorganizował wszystko inaczej. Bo rzadko kiedy się nie da. Tak samo miałam, kiedy raz z braku miejsc leżałam na położnictwie (zamiast na patologii) w sali z matkami, których dzieci były na &#8222;erce&#8221;. I do tej sali dokooptowali kobitkę z bliźniakami, które urodziły się dorodne po donoszonej ciąży i od razu miała je przy sobie. Czujecie? Ja pod kolejną serią kroplówek z fenoterolem (skurcze co 10 minut, 27. tc), ich dzieci walczą o życie, a ona cieszy się macierzyństwem i spokojnie przystawia oseski do piersi. W takich sytuacjach myślałam sobie, że człowiek, na miłość boską, to nie tylko procedura medyczna, za którą zapłaci NFZ.</p>
<p style="text-align: justify;">Tematem tabu jest to, co się dzieje podczas samego poronienia i co robić potem. W książce wypowiada się dziewczyna, która w 12. tc poroniła na podłodze w łazience. W swoim mieszkaniu. To straszne pytanie, ale co zrobić z utraconym dzieckiem? Coś zrobić trzeba. Gdzie włożyć? Gdzie zanieść? To poziom problemu, który dla mnie jest kompletnie abstrakcyjny, ale przecież ktoś się z nim musiał zmierzyć. Czy można się dziwić, że kobieta ma po tym traumę? Kiedy szpital wydaje ciało matce, a kiedy nie? Czy i kiedy można je zobaczyć? Czy powinna je zobaczyć, czy może lepiej, żeby tego nie robiła? Czy starać się o akt zgonu i stawiać nagrobek, czy jednak tego zaniechać? Co będzie lepsze? Jak postąpić, żeby okazać zmarłemu dziecku szacunek? Co się z nim dalej dzieje, jeśli nie odbierze się ciała ze szpitala? Czy można pochować 12-tygodniowy płód? Czy wirtualny znicz jest w porządku? Jak inaczej uczcić pamięć? Czy starać się o dziecko ponownie? Jeśli to pierwsze poronienie, odpowiedź nie nastręcza zazwyczaj trudności, ale jeśli jeśli kobieta przeżyła właśnie czwarte lub szóste? Czy i kiedy powiedzieć sobie &#8222;stop&#8221; i pogodzić się z rzeczywistością? Rozumiecie, w czym rzecz? Kobieta w sytuacji poronienia potrzebuje szybkiej odpowiedzi na wszystkie te pytania, a zazwyczaj nie ma gdzie jej znaleźć.</p>
<p style="text-align: justify;">Wiecie, na czym, moim zdaniem, polega podstawowa wartość książki Moniki Orłowskiej? Ona nie tylko stawia pytania, które wymieniłam powyżej, ale daje również na nie odpowiedzi. A jeśli nie bezpośrednio, to wskazuje miejsca, gdzie można je znaleźć. Autorka, jak sama mi wspomniała, ze zdumieniem stwierdziła, że początkowe babskie czytadło ewoluuje w pewien rodzaj terapii dla kobiet po poronieniu. Ja się nie dziwię. Gdybym przeżyła utratę ciąży, po przeczytaniu tej książki wiedziałabym, co robić. Albo przynajmniej od czego zacząć.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy okazji po raz kolejny okazało się, jak mało jeszcze wiem i jak mało znam życie. Bardzo mi się podoba to moje spokornienie. Dobrze rokuje na przyszłość.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/troche-o-ciszy-pod-sercem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>44</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwój prenatalny &#8211; człowiek jest cudem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozwoj-prenatalny-czlowiek-jest-cudem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozwoj-prenatalny-czlowiek-jest-cudem.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2011 05:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[asystent ciążowy]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój płodu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozwoj-prenatalny-czlowiek-jest-cudem.html</guid>
		<description><![CDATA[Uch, jak g&#243;rnolotnie tytuł zabrzmiał, aż człowiek nie wie, klękać czy uciekać Spokojnie. Wszystko mam pod kontrolą. Po prostu wpadł mi w oko pewien film, a raczej sfilmowane wystąpienie pewnego pana, na kt&#243;rym pokazano (na filmie, nie na panu, oczywiście), jak skr&#243;towo wygląda rozw&#243;j człowieka w okresie prenatalnym. Rzecz co prawda nie po polskiemu jest, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Uch, jak g&oacute;rnolotnie tytuł zabrzmiał, aż człowiek nie wie, klękać czy uciekać <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Spokojnie. Wszystko mam pod kontrolą. Po prostu wpadł mi w oko pewien film, a raczej sfilmowane wystąpienie pewnego pana, na kt&oacute;rym pokazano (na filmie, nie na panu, oczywiście), jak skr&oacute;towo wygląda <strong>rozw&oacute;j człowieka w okresie prenatalnym</strong>. Rzecz co prawda nie po polskiemu jest, ale skoro nawet tak nieanglojęzyczny lamer językowy jak ja m&oacute;gł zajarzyć, w czym rzecz, to i każdy może.</p>
<p style="text-align: justify;">Film przedstawia rozw&oacute;j płodu od momentu poczęcia, czyli zapłodnienia, poprzez pierwsze podziały, aż do porodu. Sam por&oacute;d ukazany jest zresztą niezwykle plastycznie. Przyznaję, kryjąc się pod stołem, że rozumiem piąte przez dziesiąte, ale ufam, że pan prezentujący całość żadnych wywrotowych treści w ucho publiki nie sączy. Zresztą sami zobaczcie:</p>
<p style="text-align: center;"><object width="526" height="374"><param name="movie" value="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="bgColor" value="#ffffff" /><param name="flashvars" value="vu=http://video.ted.com/talk/stream/2010P/Blank/AlexanderTsiaras_2010P-320k.mp4&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/AlexanderTsiaras_2010P-embed.jpg&amp;vw=512&amp;vh=288&amp;ap=0&amp;ti=1270&amp;lang=&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=alexander_tsiaras_conception_to_birth_visualized;year=2010;theme=medicine_without_borders;theme=tales_of_invention;theme=art_unusual;event=INK+Conference;tag=Design;tag=Science;tag=medical+research;tag=visualizations;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="526" height="374" src="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" pluginspace="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" wmode="transparent" bgcolor="#ffffff" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" flashvars="vu=http://video.ted.com/talk/stream/2010P/Blank/AlexanderTsiaras_2010P-320k.mp4&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/AlexanderTsiaras_2010P-embed.jpg&amp;vw=512&amp;vh=288&amp;ap=0&amp;ti=1270&amp;lang=&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=alexander_tsiaras_conception_to_birth_visualized;year=2010;theme=medicine_without_borders;theme=tales_of_invention;theme=art_unusual;event=INK+Conference;tag=Design;tag=Science;tag=medical+research;tag=visualizations;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">I jak? Ciekawe, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">Nie pisałabym o tym, gdyby nie to, że chciałabym wspomnieć o sprawcy moich dw&oacute;ch ciąż <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Małżon napisał bardzo udaną aplikację na smartfony z systemem Android. Aplikacja pozwala cieszyć się przebiegiem ciąży od momentu jej zaistnienia do porodu. Każdy z 40. tygodni jest osobno om&oacute;wiony. Każdy zawiera zdjęcia ilustrujące rozw&oacute;j płodu na danym etapie. W każdym dowiecie się, co konkretnie dzieje się z dzieckiem, ile orientacyjnie waży i mierzy oraz co zmieniło się od poprzedniego tygodnia (np. zaczyna bić serce, rosną paznokcie itp.). W każdym tygodniu możecie prowadzić swoje własne notatki. Opisy każdego tygodnia możecie udostępniać na Facebooku, Google+ i innych serwisach społecznościowych a także wysyłać mailem. Własne notatki też możecie eksportować. Ustawiacie datę ostatniej miesiączki, a aplikacja poda wam termin porodu i od razu ustawi się na odpowiednim ciążowym etapie. Wszystkie tygodnie można też przeglądać wstecz, żeby zobaczyć, co was ominęło, jeśli zorientowałyście się p&oacute;źno, he he <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Aplikacja dostępna jest w trzech językach: po angielsku, po polsku i po rosyjsku. Można ją znaleźć w Android Markecie (jest darmowa) pod nazwą <strong>Pregnancy Assistant</strong> i <strong>Asystent Ciążowy</strong> (autor: zneref). A tak, robię małżonowi reklamę. I nie tylko dlatego, że wszystkie moje dzieci są do niego cholernie podobne, co ewidentnie dowodzi, że on jest ich ojcem <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Rzecz w tym, że to jest naprawdę świetna aplikacja. A angielska wersja ma ponad 380000 pobrań, więc bardzo popularna przy okazji. Co więcej, żeby ją sobie zainstalować, wcale nie trzeba być w ciąży. Ba! Nie trzeba być kobietą! Można po prostu zachwycić się pięknem rozwoju człowieka po tamtej stronie brzucha, niezależnie od tego, jaką płeć się reprezentuje. Niby recydywę rodzicielską zaliczyłam i powinnam się przyzwyczaić, ale jakoś nie mogę przestać się dziwić, że taka ta natura zmyślna.</p>
<p style="text-align: justify;">Ach, dlaczego nie wspomniałam, że polska wersja jest zintegrowana z blogiem i forum &#8222;Dzieciowo mi!&#8221;? Niniejszym wspominam <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozwoj-prenatalny-czlowiek-jest-cudem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mam wcześniaka, mam problem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/mam-wczesniaka-mam-problem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/mam-wczesniaka-mam-problem.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 05:00:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6550</guid>
		<description><![CDATA[Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Te, którym 40. tydzień ciąży ciągnie się jak gigantyczne spagetti i wydaje im się, że wbrew wszystkiemu będą ciężarne dwa lata jak słonice, marzy się, żeby rodzić JUŻ.  Dosyć tego brzucha, dosyć wtaczania się na pierwsze piętro (nie mówiąc o trzecim czy czwartym), dosyć spania jedynie na boku. Rodzić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Te, którym 40. tydzień ciąży ciągnie się jak gigantyczne spagetti i wydaje im się, że wbrew wszystkiemu będą ciężarne dwa lata jak słonice, marzy się, żeby rodzić JUŻ.  Dosyć tego brzucha, dosyć wtaczania się na pierwsze piętro (nie mówiąc o trzecim czy czwartym), dosyć spania jedynie na boku. Rodzić natychmiast!</p>
<p style="text-align: justify;">Na drugim końcu są kobiety, które dzieci wydały na świat za wcześnie. One wiele by dały, by ciągle jeszcze być w ciąży. Nie są jednak i muszą się pogodzić z rzeczywistością, która napadła na nie jak bandzior z bejzbolem. Są matkami wcześniaków. W związku z tym mają problem. W zależności od skali wcześniactwa może być on bliski zeru, a może też być potężny.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponieważ sama jestem mamą wcześniaków, nie mogę o tym nie napisać. Zwłaszcza gdy uświadomię sobie, jak niesamowity bonus otrzymałam od losu, bo większość z problemów wcześniactwa mnie ominęła.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kiedy dziecko zostaje uznane za wcześniaka?</strong> Wszystko zależy od tego, kiedy jest urodzone i ile waży. Ważne też, czy ciąża była pojedyncza czy mnoga.</p>
<p style="text-align: justify;">W przypadku ciąż bliźniaczych (i w ogóle mnogich) za donoszoną ciąże uważa się taką, która trwa dłużej niż 36 tygodni. <strong>Przyjmuje się, że ciążę bliźniaczą można rozwiązać w 37. tc, ciążę trojaczą w 35. tc.</strong> Mówi się też, że bliźniaki rozwijają się szybciej, dlatego też rodzą się wcześniej. To nie tak. Wcześniejszy poród następuje zazwyczaj wskutek niewydolności szyjki macicy (naciska na nią większy cieżar niż w ciąży pojedynczej), a nie dlatego, że dzieci są jakoś szczególnie dojrzałe. Ciążę pojedynczą (i każdą inną) uznaje się za donoszoną, jeśli trwa dłużej niż 37 tygodni. Poród w 38. tc to poród o czasie. <strong>Bez względu na to, ile płodów dźwiga ciężarna, im później nastąpi poród, tym lepiej dla dzieci.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Czasem się jednak nie udaje i ma miejsce poród przedwczesny. <strong>Miernie przedwczesny</strong>, jeśli zdarzy się między 33. a 36. tygodniem ciąży, <strong>bardzo przedwczesny</strong>, jeśli będzie miał miejsce między 28. a 32 tc, natomiast <strong>skrajnie przedwczesny</strong>, jeśli nastąpi przed 28. tc.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym miejscu dygresyjka, bo trzeba obalić <strong>mit mówiący o tym, że lepiej urodzić dziecko w siódmym miesiącu niż w ósmym.</strong> Ten mit to trzecia z prawd wymienianych przez księdza Tischnera, a on, jak wiadomo mówił, że jest święta prawda, też prawda i <strong>gówno prawda</strong>. A zatem gówno prawda. Każdy dzień się liczy, każdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Ważna jest też waga. Dzieci o ciężarze ciała mniejszym niż 2500 g uznaje się za wcześniaki bez względu na czas narodzin.</p>
<p style="text-align: justify;">W zależności od tego, kiedy następuje poród, różne bywają <strong>problemy wcześniaków</strong>. Im wcześniej dziecko przychodzi na świat, tym mniejsze ma szanse przeżycia. Udaje się uratować jedynie 2% dzieci rodzonych w 22. i 23. tygodniu ciąży (to właściwie na granicy poronienia). Ale na przykład z dzieci urodzonych w 24.-25. tygodniu przeżywa 25%. Fakt, często są one do końca życia obarczone &#8211; nawet znaczną &#8211; niepełnosprawnością, ale żyją.</p>
<p style="text-align: justify;">Czego mogą się spodziewać rodzice wcześniaków?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problemy z oddychaniem.</strong> Płuca są jednym z najpóźniej dojrzewających organów. Mniej więcej w 26. tc wnętrze pęcherzyków płucnych zaczyna wyścielać ustrojstwo zwane substraktantem, które zapobiega zapadaniu się pęcherzyków, kiedy wypełni je powietrze, a nie wody płodowe. Przy ciążach obarczonych ryzykiem porodu przedwczesnego podaje się ciężarnym dożylnie specyfik przyspieszający tworzenie się tej substancji i rozwój płuc dziecka. Bywa jednak, że dziecko ma problem z samodzielnym oddychaniem i musi przez pewien czas przebywać pod respiratorem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wylewy.</strong> To częsta przypadłość wcześniaków. Tak, wylewy krwi do niedojrzałego mózgu. Jeśli wylew jest pierwszego lub drugiego stopnia, to jeszcze pół biedy, bo najczęściej sam się wycofuje i śladu po nim nie ma. Wylewy trzeciego i czwartego stopnia są piętnem na późniejszym rozwoju dziecka.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Retinopatia wcześniacza.</strong> Oczy, obok płuc, również rozwijają się najpóźniej. Dziecko je otwiera dopiero w 27. tygodniu ciąży. Rzecz w tym, że u wcześniaka nie zdążyły się wykształcić jeszcze wszystkie naczynia krwionośne łączące siatkówkę z czymś tam. Może dojść do włóknienia naczyń, co z kolei prowadzi do utraty wzroku. Wzrok wcześniaków jest kontrolowany w szpitalu i po wyjściu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problem z utrzymaniem temperatury.</strong> Wcześniaki rodzą się chudziutkie. Dopiero pod koniec ciąży tłuszcze są magazynowane w organizmie i budują tkankę tłuszczową. Wcześniej wszystko lub prawie wszystko użytkowane jest jako paliwo. Tkanka tłuszczowa odpowiedniej grubości jest nam niezbędna do utrzymania stałej temperatury ciała. To dlatego wcześniaki na początku często muszą przebywać w inkubatorze, a po wyjściu ze szpitala do domu szybciej marzną niż inne dzieci.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problemy z karmieniem</strong>. Ssanie piersi to wysiłek. Wcześniak często nie ma tyle krzepy. Skrajnie wcześnie urodzone dzieci najpierw karmi się dożylnie, potem sondą dożołądkową, potem butelką, a dopiero potem można je przystawić do piersi. Bardzo często z karmienia piersią nic nie wychodzi, co dziwnym nie jest, choć znam matki, które stanęły na uszach i do piersi przyuczyły.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problemy ogólnoustrojowe.</strong> Tak to nazwę. Bardzo wcześnie urodzone dzieci rodzą się z niedorozwojem różnych narządów. Bywa, że przez pewien czas a czasami do końca życia muszą się zmagać z konsekwencjami wcześniactwa. Są słabsze i bardziej podatne na infekcje. Bardzo często muszą być rehabilitowane, czasem poddawane rozmaitym operacjom, które mają za zadanie umożliwić im normalne życie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problem bardzo banalny &#8211; w co ubrać i gdzie zdobyć tak małe pieluchy?</strong> Ubierasz body w rozmiarze 56, a ono sięga dziecku do kostek. Zakładasz na zadek pieluchę 2-5 kg, a ona rozciąga się od kolan do brody. Znam to. Rodzice wcześniaków, których poznałam (ich dzieci ważyły po 800 g) robili zrzutę, a potem jeden z ojców jechał do obczajonego sklepu i hurtowo wykupywał odpowiednie pieluchy (o ile mi wiadomo, produkuje takowe jedynie Bella). Ciuszki dla wcześniaków są o wiele droższe niż te &#8222;normalne&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy wcześniactwo to wyrok?</strong> Absolutnie! Niczego nie da się przewidzieć. Wcale nie jest powiedziane, że rodzic wcześniaka będzie miał przechlapane.</p>
<p style="text-align: justify;">Moje dzieci urodziły się przed czasem. Z miesiączki wychodziło, że jest połowa 37. tc, ale z USG, że początek 36. tc i ten drugi wskaźnik jest prawidłowy. Późna owulacja, dla mnie norma. Miały mały problem z temperaturą ciała i przez trzy dni leżały w inkubatorze. Miały problem ze ssaniem i nigdy nie nauczyły się prawidłowo ssać piersi. Miały odruchy wcześniacze i charakterystyczne drżenie kończyn. Ich mózgi w badaniu USG wykazywały cechy wcześniactwa, ale nie było wylewów. Przeszliśmy klasyczną kontrolę wcześniactwa i&#8230; to tyle. Nigdy nie były rehabilitowane i nie było takiej potrzeby. Nie ma najmniejszych problemów w rozwoju motorycznym i psychicznym. Niczym nie różnią się od innych dzieci. Są zdrowiuteńkie.</p>
<p style="text-align: justify;">Znam dziecko urodzone w 27. tc. Ciążę trzeba było zakończyć, bo zagrożone było życie matki. Mały dostał 1 punkt w skali Apgar. Dziś ma lat bodajże dziesięć. Zupełnie zwykły chłopak, wesoły i inteligentny. Może tylko częściej choruje.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec słowa mamy wcześniaka, które odnalazłam na jednym z forów. Pozwolę sobie przytoczyć niemal w całości.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">(&#8230;) w 24 tyg. ciąży trafiłam do szpitala. Stwierdzono infekcję. Leżałam tydzień i kiedy wyniki miałam dobre i powiedziano mi, że za 2 dni będę mogła wyjść do domu dostałam silnych skurczy. Była godzina 20, a o 2.15 siłami natury urodził się nasz syn. Był to 25 tydz. Kubuś ważył tylko 700g (schudł do 580g) i mierzył 29cm. W skali Apgar dostał 1 punkt (biło serce). Od pediatry usłyszeliśmy tylko, że to skrajny wcześniak z dużym niedorozwojem wszystkich narządów. Pojawił się też problem &#8211; tak małych wcześniaków w tym szpitalu nie ratuje się ze względu na brak specjalistycznego sprzętu. Musiano go ustabilizować i przewieźć do drugiego szpitala. Nikt nie dawał mu szans na przeżycie a jednak dał sobie radę. W specjalistycznym szpitalu przeleżał 103 dni z czego 60 dni był na respiratorze. Przez 29 dni miał bierna tlenoterapię. Przeszedł zespół zaburzeń oddychania 4 stopnia, martwicze zapalenie jelit, dysplazję oskrzelowo-płucną, retinopatię 2 stopnia oraz wylewy (na szczęście) tylko 1 stopnia. potem była ciężka praca &#8211; rehabilitacja i konsultacje u różnych lekarzy oraz walka o jakość jego życia.<br />
Dzisiaj to 5 letni chłopak, który od swoich rówieśników różni się tym, że jest drobniejszy. Waży 16kg.<br />
Nie dawano mu wielkich szans na przeżycie, a on żyje. Mówiono, że będzie miał problemy z chodzeniem, a on biega. Mógł nie widzieć, a on nawet nie nosi okularów.<br />
Cuda się zdarzają, a wcześniaki są nieprzewidywalne.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Otóż to. Wcześniaki są nieprzewidywalne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/mam-wczesniaka-mam-problem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poród przedwczesny &#8211; najczęstsze przyczyny</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/porod-przedwczesny-najczestsze-przyczyny.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/porod-przedwczesny-najczestsze-przyczyny.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Oct 2011 06:36:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6384</guid>
		<description><![CDATA[Wyścig jest długi, trwa dziewięć miesięcy. Najgorsza jest chyba końcówka. I bywa, że się do tej mety nie dobiegnie, bo bieg nagle się kończy. Nie każda dotrwa do tego 38. tygodnia ciąży, który uznaje się za granicę ciąży donoszonej. Znakomita większość porodów odbywa się właśnie między 38. a 42. tygodniem ciąży. No ale są tacy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wyścig jest długi, trwa dziewięć miesięcy. Najgorsza jest chyba końcówka. I bywa, że się do tej mety nie dobiegnie, bo bieg nagle się kończy. Nie każda dotrwa do tego 38. tygodnia ciąży, który uznaje się za granicę ciąży donoszonej. Znakomita większość porodów odbywa się właśnie między 38. a 42. tygodniem ciąży. No ale są tacy, którzy rodzą wcześniej, czego ja jestem bardzo dobrym przykładem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Poród przedwczesny</strong> nigdy nie jest zjawiskiem dobrym i pożądanym. Tak już natura to pomyślała, że potrzeba nam co najmniej 38. tygodni (właściwie 36., licząc od zapłodnienia), żebyśmy mogli w miarę bezboleśnie przystosować się do otaczającego nas środowiska. Jasne, zdarza się, że dzieci urodzone przed czasem rozwijają się bez problemów (i moje należą do tej grupy, ale to są &#8222;późne wcześniaki&#8221; &#8211; 36. tc), ale większość wcześniaków ma trudniej niż dzieci donoszone. A są i takie, które mają naprawdę ekstremalnie ciężki start.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego zdarzają się przedwczesne porody</strong>? Co jest najczęstszą przyczyną? Czynników jest w piz&#8230; dobra, nie będę się wyrażać. Czynników jest od piernika i trochę. Na dobrą sprawę co kobieta, to inaczej. Można jednak wyszczególnić ileś tam czynników przyczyniających się do zbyt szybkiego zakończenia ciąży. Zaznaczam, że rozróżniam poród przewczesny i poronienie. Dziś o przyjściu dzieci na świat później niż w 22. tygodniu ciąży.</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Ciąża mnoga</strong>. 75% ciąż bliźniaczych i prawie wszystkie (!) ciąże trojacze (o czworaczkach i innych -aczkach nie wspominając) kończą się przedwczesnym porodem. Ciąża mnoga jest zawsze ciążą wysokiego ryzyka, bo zostaliśmy tak naprawdę pomyślani do wydawania na świat jednego dziecka przy jednym porodzie. Większa ilość płodów stanowi o wiele większe obciążenie dla organizmu matki.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Wiek.</strong> Im kobieta starsza, tym większe ryzyko przedwczesnego porodu większe, zwłaszcza gdy jest to pierwsza ciąża.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Przebyte poronienia</strong>. Przyczyny poronień też bywają najrozmaitsze, ale da się zaobserwować tendencję, że kobietom, które roniły (zwłaszcza więcej niż raz), trudniej jest dowieźć kolejne dziecko do mety.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Niewydolność szyjki macicy i samej macicy</strong>. Nie wiem, jak to rozkłada się w skali kraju, ale ogromna większość kobiet, z którymi leżałam na patologii ciąży, rodziła przedwcześnie z powodu niewydolności szyjki macicy. Szyjka zbyt szybko się skracała, zbyt szybko następowało rozwarcie, pęcherz płodowy pękał i po zawodach. W takich przypadkach zakłada się specjalne szwy, które mają za zadanie wzmocnić szyjkę. Najczęściej to pomaga, ale nie zawsze. Poznałam dziewczynę, która urodziła w 28. tc, mimo że szwy zakładano jej trzykrotnie. To i tak dobrze (dziecko przeżyło), bo jej dwie poprzednie ciąże zakończyły się wcześniej i niestety tragicznie.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Łożysko przodujące, odklejanie się łożyska</strong>. Heloł, to ja. Z powodu odklejania się jednego z łożysk miałam prikaz leżenia plackiem. Szczytem szczytów było wyniesienie śmieci lub wyprowadzenie psa na trawnik przed bramą. Miałam też tzw. łożysko nisko schodzące. Nie zasłaniało całkowicie ujścia szyjki macicy jak łożysko przodujące, a jedynie częściowo i na szczęście potem przesunęło się do góry. W trakcie ciąży towarzyszyły mi jednak krwawienia i krwiaki umiejscowione w macicy.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Używki</strong>. Palenie papierosów w ciąży i picie alkoholu nie tylko wpływa na niską wagę urodzeniową i &#8211; co tu kryć &#8211; truje organizm dziecka, ale sprawia, że podnosi się ryzyko porodu przedwczesnego. Jeśli więc chcesz dla swojego dziecka dobrze, odstaw pety i nie pij.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Praca</strong>. Praca jako taka jest dla człowieka błogosławieństwem, ale bywa z nią różnie. Czasy mamy już inne i w mało jest kobiet, które ciężko tyrają fizycznie w czasie ciąży. Pojawiły się jednak inne problemy. Nieobcy nam mobbing, praca pod ogromną presją czasu i wyników. Kobieta jest w ciąży i ma świadomość, że na jej stanowisko czyhają ze cztery inne osoby, które z radością powitają jej porażkę.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Nadciśnienie</strong>. Częsty problem ciężarnych. Nie bez kozery skrupulatnie monitorujemy w ciąży ciśnienie. Z powodu zbyt wysokich wskazań trzeba czasem ciążę zakończyć najszybciej, jak to tylko możliwe.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Choroby w czasie ciąży</strong>. Coś, na co najczęściej nie mamy wpływu. Zdarza się, że przebyta infekcja przyczyni się do wystąpienia wcześniejszych, niż się spodziewaliśmy, skurczów porodowych.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie ciężarówki, które sobie to poczytały, niniejszym uspokajam <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Porody przedwczesne to tylko około 8-10% wszystkich porodów. Inaczej mówiąc <strong>92-90% wszystkich dzieci rodzi się o czasie</strong>, albo nawet po czasie, bo jakoś nie chce im się wychodzić. Leżcie więc i pachnijcie, albo chodźcie do pracy (i też pachnijcie, a co) i spokojnie czekajcie na termin rozwiązania. Acha, jeszcze jedno. <strong>Tylko 5% dzieci przychodzi na świat w wyznaczonym dniu porodu</strong>. Radzę więc mieć przygotowaną torbę, by w z amokiem w oczach nie szukać szlafroka czy pieluszek <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><em>Przy pisaniu notki korzystałam z informacji znalezionych na portalu maluchy.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/porod-przedwczesny-najczestsze-przyczyny.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak urodzić na mecie?</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/jak-urodzic-na-mecie.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/jak-urodzic-na-mecie.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2011 06:59:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[Wstrząśnięta i zmieszana]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6364</guid>
		<description><![CDATA[Sport to zdrowie &#8211; wiadomo. Ciąża zaś nie jest stanem patologicznym, tylko fizjologicznym &#8211; też wiadomo. Jeśli wszystko jest w porządku, to można żyć, jak się żyło, pracować do samego rozwiązania (dlaczego nie?), a leżenie plackiem jest, delikatnie mówiąc, niepożądane. Oczywista oczywistość.  Czasem jednak, kiedy człowiek wzrokowo i słuchowo napotka to i owo (rym cym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Sport to zdrowie &#8211; wiadomo. Ciąża zaś nie jest stanem patologicznym, tylko fizjologicznym &#8211; też wiadomo. Jeśli wszystko jest w porządku, to można żyć, jak się żyło, pracować do samego rozwiązania (dlaczego nie?), a leżenie plackiem jest, delikatnie mówiąc, niepożądane. Oczywista oczywistość.  Czasem jednak, kiedy człowiek wzrokowo i słuchowo napotka to i owo (rym cym cym), to zastanawia się&#8230; nie ogarnia&#8230; nie kuma bazy (młodzież jeszcze tak mówi, czy to już jedzie naftaliną?).</p>
<p style="text-align: justify;">Amber Miller (jak usłyszałam niedawno w TVN24), 27-letnia Amerykanka postanowiła wystartować w maratonie, tak jak robiła to wielokrotnie wcześniej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że miała za sobą 38 tygodni i 3 dni&#8230; ciąży. W trzydziestym dziewiątym tygodniu ciąży baba stanęła na starcie i po jakimś tam czasie znalazła się na mecie. Per pedes rzecz jasna. Następnie na tej mecie oficjalnie już dostała skurczów porodowych i siedem godzin później wydała na świat swoje drugie dziecko. Żywe i zdrowe.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Mówiłam rodzicom &#8211; przyznała się w wywiadzie telewizyjnym &#8211; że coś tak czułam, że nie ukończę tego biegu. Biegałam już w maratonie w ciąży, ale nigdy w tak zaawansowanej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Lekarz prowadzący ciążę nie widział przeciwwskazań do startu.</p>
<p style="text-align: justify;">I co wy na to? Zazdroszczę kondycji, ale&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/jak-urodzic-na-mecie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyczyny niepłodności, czyli dlaczego nie mogę mieć dzieci?</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/przyczyny-nieplodnosci-czyli-dlaczego-nie-moge-miec-dzieci.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/przyczyny-nieplodnosci-czyli-dlaczego-nie-moge-miec-dzieci.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 04:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[bocian]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[rodzic]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6287</guid>
		<description><![CDATA[Okazuje się, że wcale nie jestem taka wyjątkowa. Problem z płodnością jest ogólnospołeczny i dotyczy 25% kobiet. Statystycznie co czwarta kobieta w wieku rozrodczym, którą znacie, nie może zajść w ciążę i bardzo prawdopodobne, że o dziecko będzie się starać latami. Najprawdopodobniej o tym nie wiecie, bo na około puszcza ściemę, jak to jej na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Okazuje się, że wcale nie jestem taka wyjątkowa. Problem z płodnością jest ogólnospołeczny i dotyczy 25% kobiet. Statystycznie co czwarta kobieta w wieku rozrodczym, którą znacie, nie może zajść w ciążę i bardzo prawdopodobne, że o dziecko będzie się starać latami. Najprawdopodobniej o tym nie wiecie, bo na około puszcza ściemę, jak to jej na dzieciach średnio zależy i w ogóle to chce się najpierw wyszaleć a nie od razu wskakiwać w pieluchy, ale w domu wyje w poduszkę i się wścieka. Wiem, co mówię.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jakie są przyczyny niepłodności?</strong> Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że <strong>przyczyny są męskie i żeńskie</strong>, dlatego jeśli staramy się o dziecko, a za cholerę nie chce się udać, warto, żeby równocześnie z kobietą przebadał się mężczyzna. Bo coraz częściej okazuje się, że problem leży właśnie po &#8211; pardon &#8211; samczej stronie. Rozumiem męskie obiekcje, bo w ich przypadku badanie nasienia jest dość, hmm, upokarzające. Plemniki trzeba pobrać i to nie jest jak zrobienie siusiu do kubeczka. Skupię się jednak na problemach żeńskich (tych najczęstszych), bo koszula bliższa ciału i te sprawy. Robimy kawkę i lecimy z tym koksem.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Zespół policystycznych jajników (PCO)</h4>
<p style="text-align: justify;">Zaczynam od tego, bo sama to mam. Przyczyny są genetyczne. Chodzi o to, że wadliwie działa enzym produkujący hormony męskie (tak, i mężczyźni, i kobiety mają TEN SAM zestaw hormonów, tylko w różnych stężeniach) i w związku z tym tych hormonów jest za dużo. To wpływa na długość cykli i owulację. Cykle przy PCO bywają potwornie długie. Trwające 50-60 i więcej dni to dla mnie norma, a zdarzały się 100-dniowe i dłuższe.  Bardzo często są również bezowulacyjne. To znaczy jakiś erzac owulacji w końcu się pojawia (bo w końcu do miesiączki dochodzi), ale ciałko żółte ulega wcześniej degeneracji i obumiera. W obrazie USG możemy zobaczyć jajnik, a w nim bardzo dużo na wpół &#8222;rozwiniętych&#8221; jajeczek, z których żadne nie jest gotowe do &#8222;startu&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli ktoś stosuje metodę objawowo-termiczną (a ja się bawiłam przez 10 lat), to w cyklu charakterystycznym dla PCO obserwujemy skoki temperatury, które nie utrzymują się tyle, ile powinny, oraz gwałtowne spadki. Sinusoida. Występuje też często więcej niż jedna faza śluzu płodnego, a od ostatniej fazy do miesiączki upływa mniej niż 12-16 dni albo znacznie więcej, co świadczy o bezowulacyjności cyklu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponieważ przyczyna PCO jest genetyczna, między bajki można włożyć często słyszane powiedzenie, że &#8222;ciąża wszystko wyrówna&#8221;. Nic nie wyrówna. Po dwóch ciążach jest, co było, bez najmniejszych zmian.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Hiperprolaktynemia</h4>
<p style="text-align: justify;">To coś, co u mnie nałożyło się na PCO. Schorzenie polega na zbyt dużym stężeniu we krwi prolaktyny, która jednocześnie sprawia, że poniżej normy spada poziom progesteronu. A progesteron jest niezwykle ważny w poczęciu i potem utrzymaniu ciąży. Nadmiar prolaktyny sprawia, że cykle są bezowulacyjne. U mnie prolaktyna 10-krotnie przewyższała dopuszczalną normę, co sprawiło, że miałam wykonany MRI przysadki. Za tak duże wartości często odpowiedzialne są mikrogruczolaki.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Zaburzenia owulacji</h4>
<p style="text-align: justify;">Coś nie tak idzie z jajeczkowaniem. A to nie uwolni się komórka jajowa na czas. A to pęcherzyk jest, ale pusty. Odpowiedzialne za ten stan są hormony.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Chlamydia i spółka</h4>
<p style="text-align: justify;">Chlamydia to wredna bakteria przenoszona drogą płciową. Może powodować stan zapalny jajników i jajowodów. Ponieważ reagujemy zazwyczaj dość późno, jest spora szansa, że w wyniku zapalenia dochodzi do niedrożności jajowodów, bliznowaceń, zrostów itp. No i rzeżączka. Nie taka rzadka jak się okazuje. Z jajowodami robi to samo.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Endometrioza</h4>
<p style="text-align: justify;">Polega to na tym, że endometrium nadmiernie się rozrasta i &#8222;zawłaszcza&#8221; tereny, gdzie nie powinno go być (np. w jajowodzie i jajnikach). Endometrium pozostaje sobą i reaguje na działanie hormonów tak samo, jak w samej macicy, czyli &#8222;puchnie&#8221; co jakiś czas. To prowadzi do stanów zapalnych, a stany zapalne do niedrożności jajowodów. Dalej scenariusz jest oczywisty.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Niewydolność jajników</h4>
<p style="text-align: justify;">My, kobiety rodzimy się już z kompletnym &#8222;arsenałem&#8221; jajeczek. Wszystko, cokolwiek się uwolni w przyszłych owulacjach, mamy już od czasu życia płodowego. Bywa czasem, że zasoby jajników wyczerpują się zbyt szybko (przyczyny są różne) i dobrze rokujących pęcherzyków po prostu zaczyna brakować.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Stres</h4>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, co jest gorsze. Przyczyny medyczne czy ich brak i jednoczesny brak ciąży. Ona zdrowa jak ryba, on ma plemniki jak torpedy, starają się kilka lat i nic. Stopniowo coraz bardziej poddają się frustracji (w znacznie większym stopniu ona). Łatwo mówić &#8222;zluzujcie, to ciąża się pojawi&#8221;. Jak tu zluzować, skoro świat nakręca wyłącznie myślenie o dziecku?</p>
<p style="text-align: justify;">To tylko najczęstsze przyczyny bezpłodności u kobiet, bo w ogóle to jest ich więcej. Niepłodność może być wrodzona i nabyta na skutek np. ciężkiej choroby (choćby nowotworowej).</p>
<p style="text-align: justify;">Jedno jednak zaobserwowałam. Niezależnie od przyczyny kobiety, które nie mogą zajść w ciążę, często czują się gorsze, wybrakowane. Wydają kupę kasy na leczenie, które nie przynosi efektu. W takich małżeństwach jest sporo stresu, napięcia i frustracji. Dlatego nigdy, przenigdy nie mów związkom, które nie mają dzieci, &#8222;coś się kiepsko staracie&#8221; i że &#8222;wszyscy na około mają, a wy co&#8221;. Cios w mordę mniej boli, naprawdę.</p>
<p style="text-align: justify;">Fakt, że mam troje dzieci, niezmiennie codziennie uważam za cud.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Przy pisaniu notki korzystałam z informacji znalezionych na mediweb.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/przyczyny-nieplodnosci-czyli-dlaczego-nie-moge-miec-dzieci.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsza ciąża po trzydziestce</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/pierwsza-ciaza-po-trzydziestce.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/pierwsza-ciaza-po-trzydziestce.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 10:51:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciąża i rozwój płodu]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6275</guid>
		<description><![CDATA[W głębokiej prehistorii, czyli w mojej podstawówce, miałam prawdziwe kompleksy, ponieważ moja mama mnie, swoje pierwsze dziecko (pierwsze z trójki), urodziła w wieku 27 lat. I była jedną z najstarszych mam w klasie! Łza się w oku kręci, bo to se ne wrati. A nie wrati se, bo okoliczności przyrody narzucają nam takie a nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W głębokiej prehistorii, czyli w mojej podstawówce, miałam prawdziwe kompleksy, ponieważ moja mama mnie, swoje pierwsze dziecko (pierwsze z trójki), urodziła w wieku 27 lat. I była jedną z najstarszych mam w klasie! Łza się w oku kręci, bo to se ne wrati. A nie wrati se, bo okoliczności przyrody narzucają nam takie a nie inne wymagania. Zdecydowanie więcej kobiet niż 30 lat temu kończy studia, a rzadko kto decyduje się na rozmnożenie w trakcie (ciekawa jestem swoją drogą, czy to przypadkiem nie jest też zależne od wybranego kierunku). Nie ma też jak trzydzieści lat temu &#8211; uwaga! &#8211; skierowania do pracy (tu nastąpił szloch). Za robotą trzeba sobie podeszwy schodzić. No i jeszcze te perspektywy na własne cztery kąty, ech&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Tak czy siak coraz więcej kobiet odkłada decyzję o macierzyństwie na czas późniejszy i często gęsto okazuje się, że czas późniejszy oscyluje w okolicach 35. roku życia. Ponieważ posiadam bogate doświadczenie, jeśli chodzi o pobyty na patologii ciąży, mogę powiedzieć, że w pierwszej ciąży (32 lata) byłam jedną z młodszych pacjentek na oddziale i najmłodszą na mojej sali, a salę zajmowały same zramolałe pierwiastki (i nie mamy nic wspólnego z Mendelejewem). W drugiej ciąży (34 lata) mieściłam się w średniej oddziałowej. I nie był to przypadek, ponieważ ciążę po trzydziestce przechodzi się znacznie trudniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście jak zawsze są chwalebne wyjątki z jednej i drugiej strony, ale biologii oszukać się nie da. <strong>Najlepszy biologicznie czas na przekazanie swojego materiału genetycznego ma miejsce przed skończeniem 25. roku życia</strong>. Amen. Potem musimy liczyć się z możliwością kombinowania jak koń pod górę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co zatem musi wziąć pod uwagę kobieta, która chce mieć dziecko, a używa kremów z półki 35+</strong> (i niekoniecznie te 35. musi mieć skończone, ale powiedzmy, że trądzik młodzieńczy to nie jest już jej problem)?</p>
<ol>
<li style="text-align: justify;">Może mieć w ogóle problem z poczęciem tegoż, ponieważ płodność spada, a im wiek bardziej zaawansowany, tym spada drastyczniej.</li>
<li style="text-align: justify;">Może mieć problem z utrzymaniem ciąży. Bolesne, ale prawdziwe. Znacznie więcej poronień  zdarza się kobietom po trzydziestce niż młodszym (a u kobiet w wieku 45 lat poronienia to 90% wszystkich ciąż).</li>
<li style="text-align: justify;">Częściej dochodzi do porodów przedwczesnych, czyli przed 37 tc.</li>
<li style="text-align: justify;">Występuje większe ryzyko wystąpienia wrodzonych wad u płodu (np. sztandarowy zespół Downa, ale nie tylko)</li>
<li style="text-align: justify;">Kobietom po 30-tce częściej zdarza się niestety urodzić martwe dzieci (i zakładamy, że śmierć nie jest wynikiem medycznego partactwa).</li>
<li style="text-align: justify;">Dzieci kobiet rodzących po raz pierwszy po 30-tym, a zwłaszcza po 35-tym roku życia mają statystycznie mniejszą masę urodzeniową.</li>
<li style="text-align: justify;">Istnieje większe ryzyko cukrzycy ciążowej (co jest niebezpieczne dla płodu), nadciśnienia (co jest również niebezpieczne) i przedwczesnego oddzielania się łożyska (to miałam + krwiaki w macicy z tego powodu).</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Nie wygląda to za ciekawie, prawda? Ano. Wcale nie jest powiedziane, że każda pierwiastka (co za durne słowo) po 30-tce ląduje na patologii, są takie, które ciążę przechodzą jak osiemnastki, ale statystycznie jednak ląduje ich więcej. Dlatego kobieta, która zachodzi w ciążę po raz pierwszy, a już najmłodsza nie jest, powinna na siebie uważać szczególnie, bo wolno jej o wiele mniej niż kobietom od niej młodszym. I rady z pism parentingowych należy traktować wybiórczo, zwłaszcza w kontekście tzw. &#8222;normalnego trybu życia&#8221; w ciąży, bo w końcu jest ona &#8222;stanem fizjologicznym a nie patologicznym&#8221;. Jak dziś pamiętam dziewczynę, gdy leżałam podczas pierwszej ciąży, która w wieku lat 36 swoją pierwszą ciążę poroniła. Wracali z mężem z urlopu w górach. Po drodze się zaczęło, nie zdążyli. Odpuściłaby sobie to łażenie, gdyby wiedziała, jak się to skończy, powiedziała. Ale było za późno.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/pierwsza-ciaza-po-trzydziestce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>59</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

