Trochę o „Ciszy pod sercem”
Wyobraźcie sobie, jedna babka napisała książkę. Ot, taką: Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, bo nie ona pierwsza i nie ostatnia, a jeszcze pewnie nie dwie i nie trzy napisze (zresztą nie wiem, czy to jej pierwsza ), czego jej życzę gorąco, rzecz jednak w tym, że zaraz za okładką znajduje się następująca dedykacja: ...