<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dzieciowo mi! &#187; roczniak</title>
	<atom:link href="http://www.dzieciowo.pl/tag/roczniak/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dzieciowo.pl</link>
	<description>Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 05:00:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; kotlety z soczewicy i kaszy gryczanej</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-kotlety-z-soczewicy-i-kaszy-gryczanej.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-kotlety-z-soczewicy-i-kaszy-gryczanej.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 05:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[obiad]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=7243</guid>
		<description><![CDATA[Uwaga odsłaniam podbrzusze (choć na wszelki wypadek wyznanie czynię spod stołu). W życiu nie jadłam soczewicy. Uf, powiedziałam to, co za ulga Drugiego wyznania się nie boję i nawet wyzywająco mogę odsłonić zadek w celu zlania pasem. Niezwykle rzadko sięgam w kuchni po kaszę gryczaną.  Ponieważ jedni swój pierwszy raz przeżywają wcześniej, drudzy później, przyszła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Uwaga odsłaniam podbrzusze (choć na wszelki wypadek wyznanie czynię spod stołu). W życiu nie jadłam soczewicy. Uf, powiedziałam to, co za ulga <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Drugiego wyznania się nie boję i nawet wyzywająco mogę odsłonić zadek w celu zlania pasem. Niezwykle rzadko sięgam w kuchni po kaszę gryczaną.  Ponieważ jedni swój pierwszy raz przeżywają wcześniej, drudzy później, przyszła kryska na Matyska razem z przepisem <em>Ma_niusi</em>. Poczułam się zachęcona do kupna soczewicy (rany, nawet nie wiem, jak wygląda &#8211; naprawdę to napisałam?) i zrobienia zacnych kotlecików. Zacnych &#8211; tak podobno mówi dzisiaj młodzież, hy, hy.</p>
<h5 style="text-align: justify;">SKŁADNIKI</h5>
<p style="text-align: justify;">&#8222;(na około 20 średnich kotletów):</p>
<p>20dkg (dwie torebki) kaszy gryczanej</p>
<p style="text-align: justify;">około 20dkg soczewicy (ja użyłam czerwonej, bo taką miałam, ale może być dowolna)</p>
<p>3-4 jajka (w zależności od wielkości)</p>
<p style="text-align: justify;">bułka tarta (do &#8222;zagęszczenia&#8221; masy i do panierki; do panierki można użyć także rozdrobnionych płatków kukurydzianych corn flakes)</p>
<p>sól, pieprz</p>
<p>olej do smażenia</p>
<p style="text-align: justify;">natka pietruszki (ja nie użyłam, bo mój Syn nie jada tego przysmaku)</p>
<h5>CZAS PRZYGOTOWANIA:</h5>
<p>Razem ze smażeniem (w zależności od wielkości patelni) do 1 godziny.</p>
<h5>PRZYGOTOWANIE:</h5>
<p style="text-align: justify;">Kaszę w jednym garnku, soczewicę w drugim, ugotować w lekko osolonej wodzie do miękkości, a nawet bardziej, wszystko musi być mięciutkie nawet trochę rozgotowane.Przestudzić, włożyć do dużej miski, dodać 2-3 jajka, sól, pieprz do smaku (natkę pietruszki można też drobno posiekaną). Panierować w jajku i w bułce tartej lub w rozkruszonych płatkach kukurydzianych corn flakes. Smażyć aż się zarumienią a każdej strony. Gotowe <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Kotlety można podawać z najróżniejszymi sosami. Ja dziś zrobiłam SOS POMIDOROWY (zeszklić drobno posiekaną cebulkę na oliwie, dodać puskę krojonych pomidorów bez skórki, po odparowaniu części wody, dodać łyżkę śmietany dla złagodzenia smaku &#8211; sos gotowy!).</p>
<p style="text-align: justify;">Można zrobić SOS KOPERKOWY (świeży koperek w podgrzanej dla zgęstnienia śmietanie).</p>
<p style="text-align: justify;">Można SOS PIECZARKOWY (zeszklić posiekaną cebulkę, dodać drobno pokrojone lub starte na tarce pieczarki, sól, pieprz, po przesmażeniu pieczarek dodać śmietanę, wymieszać). Można również podawać z GULASZEM &#8211; te kotlety są przecież bezmięsne i do mięska jak najbardziej pasują <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Albo z samym ogóreczkiem kiszonym. Smacznego <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Synek jada kotlety odkąd skończył 1,5 roku.&#8221;</p>
<p><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-kotlety-z-soczewicy-i-kaszy-gryczanej.html/kotlecik" rel="attachment wp-att-7244"><img class="aligncenter size-full wp-image-7244" title="Kotlecik" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kotlecik.jpg" alt="" width="280" height="373" /></a></p>
<p>O, moje też tak jedzą. Głównie tak <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-kotlety-z-soczewicy-i-kaszy-gryczanej.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; ruchy, kluchy leniwe!</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-ruchy-kluchy-leniwe.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-ruchy-kluchy-leniwe.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 05:00:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>
		<category><![CDATA[alergik]]></category>
		<category><![CDATA[bez glutenu]]></category>
		<category><![CDATA[obiad]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=7237</guid>
		<description><![CDATA[Pierogi, już mówiłam, że uwielbiam, prawda? Na drugim miejscu makaron. Nie, odwrotnie, na pierwszym makaron. Niezależnie od wszystkiego na trzecim miejscu są kluski. W wersji wszelakiej, preferowane z serem. Tu westchnę i wspomnę nieodżałowaną reklamę dyskontu, w której było: &#8222;Pierogi do garnka naprzód marsz! Ruchy, kluchy leniwe!&#8221;. Majstersztyk! A tutaj nam Ma_niusia nam z kluskami na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Pierogi, już mówiłam, że uwielbiam, prawda? Na drugim miejscu makaron. Nie, odwrotnie, na pierwszym makaron. Niezależnie od wszystkiego na trzecim miejscu są kluski. W wersji wszelakiej, preferowane z serem. Tu westchnę i wspomnę nieodżałowaną reklamę dyskontu, w której było: &#8222;Pierogi do garnka naprzód marsz! Ruchy, kluchy leniwe!&#8221;. Majstersztyk!</p>
<p style="text-align: justify;">A tutaj nam <em>Ma_niusia</em> nam z kluskami na stół wyjechała. I to takimi, które można zapodać bezglutenowiec. Mniam. Oddaję jej głos.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Jako dziecko czasami na obiadek takie dostawałam. Jednak osobiście za nimi jakoś wyjątkowo nie przepadam. Ale to miła odmiana sporadycznie, po &#8222;zwykłych&#8221; kluchach, kopytkach itp.</p>
<h5>SKŁADNIKI:</h5>
<p>1 serek homogenizowany o smaku naturalnym</p>
<p>1 jajko</p>
<p>kilka łyżek mąki (my używamy bezglutenowej mąki uniwersalnej)</p>
<h5>CZAS:</h5>
<p>Razem z gotowaniem do 15 minut.</p>
<h5>PRZYGOTOWANIE:</h5>
<p style="text-align: justify;">Wymieszać składniki bardzo dokładnie, rozmieszać grudki z mąki na gładko, masa powinna być nie za gęsta, ale też nie lejąca się. Wrzucać małą łyżeczką na wrzątek (może być lekko osolony) i gotować około 3 minuty, wyjąć łyżką cedzakową. U nas jada się polane masłem i posypane cukrem. Ale można też podać z cynamonem (my nie możemy bo Synek ma alergię). Można też z bułką tartą (taką zarumienioną z masełkiem jak do fasolki czy kalafiora się podaje). Podobno można też polać syropem (np. malinowym takim gęstym, słodkim).</p>
<p>Smacznego <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Synek jada te kluseczki odkąd skończył 1,5 roku.&#8221;</p>
<p><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-ruchy-kluchy-leniwe.html/kluseczki" rel="attachment wp-att-7238"><img class="aligncenter size-full wp-image-7238" title="Kluseczki" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kluseczki.jpg" alt="" width="324" height="432" /></a></p>
<p>Zrobię panienom. Wszystkożerne są, wsysają jak odkurzacze. I lubią kluseczki <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/02/kuchnia-malucha-ruchy-kluchy-leniwe.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; tort z masą serową na pierwsze urodziny</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-tort-z-masa-serowa-na-pierwsze-urodziny.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-tort-z-masa-serowa-na-pierwsze-urodziny.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 05:01:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[ciasta i ciastka]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=7070</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsze urodziny stoją w rankingu imprez bardzo wysoko. Następna jest dopiero osiemnastka. Do osiemnastek trzech cór jeszcze mi daleko (czy ja to przeżyję?), roczki mamy za sobą, ale jeśli ktoś jest przed i ma w planach kupno konfetti, balonów i jednorazowych talerzyków z Kubusiem Puchatkiem, to przepis na tort pasuje tutaj jak ulał. Przepisem na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Pierwsze urodziny stoją w rankingu imprez bardzo wysoko. Następna jest dopiero osiemnastka. Do osiemnastek trzech cór jeszcze mi daleko (czy ja to przeżyję?), roczki mamy za sobą, ale jeśli ktoś jest przed i ma w planach kupno konfetti, balonów i jednorazowych talerzyków z Kubusiem Puchatkiem, to przepis na tort pasuje tutaj jak ulał. Przepisem na tort podzieliła się <em>Ula</em> (samym tortem nie, pewnie wszystko zjedli <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  )</p>
<h4 style="text-align: justify;">Tort na roczek</h4>
<h6 style="text-align: justify;">Składniki:</h6>
<p style="text-align: justify;"><strong>Biszkopt:</strong></p>
<p>3 jajka<br />
3 łyżki mąki pszennej<br />
3 łyżki mąki ziemniaczanej<br />
5 łyżek cukru</p>
<p><strong>Wykonanie:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Białka ubić na sztywno, pod koniec dodawać partiami cukier i miksować aż masa będzie sztywna i lśniąca. Dodać żółtka &#8211; miksować do połączenia piany. Przesiać mąki i zmieszać delikatnie łyżką. Wylać na wyłożoną papierem do pieczenia tortownicę (moja o średnicy 28cm). Piec 30 minut w 170 stopniach. Bez termoobiegu. Biszkopt wychodzi puszysty, piaskowy, choć z tej ilości składników &#8211; nie wysoki. Idealny jako spód do ciast;)</p>
<p><strong>Masa serowa:</strong></p>
<p>600 g sera śmietankowego &#8211; zmielonego<br />
200 ml śmietanki kremówki<br />
3 łyżki żelatyny<br />
100 ml wrzątku<br />
sok z pomarańczy &#8211; 2 łyżki (opcjonalnie)<br />
100 g cukru pudru</p>
<p style="text-align: justify;">Ser zmiksować z cukrem, śmietankę ubić. Żelatynę rozpuścić we wrzątku i ostudzić, dodać sok z pomarańczy. Dodać do sera &#8211; zmiksować. Na koniec dodać śmietankę i zamieszać &#8211; nie miksujemy już masy, bo śmietanka opadnie i sernik nie będzie puszysty. Masę serową odstawić do stężenia, na gotową wylać galaretkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Mój biszkopt ma &#8222;falkę&#8221;, bo bałam się, ze ser będzie zbyt mokry, więc pędzelkiem posmarowałam biszkopt rozpuszczoną żelatyną, by ten nie &#8221;wchłonął&#8221; wody z masy serowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Tort może spokojnie zjeść roczniak &#8211; oczywiście malutki kawałeczek. Masa serowa jest bez jajek, więc pomijając biszkopt takie &#8222;ciasto&#8221;<br />
nadaje się również dla alergika <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em>Urszulabrg</em></p>
<p><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-tort-z-masa-serowa-na-pierwsze-urodziny.html/tort-ula" rel="attachment wp-att-7071"><img class="aligncenter size-full wp-image-7071" title="tort-ula" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/01/tort-ula.jpg" alt="" width="530" height="347" /></a>.</p>
<p><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-tort-z-masa-serowa-na-pierwsze-urodziny.html/tort-ula2" rel="attachment wp-att-7072"><img class="aligncenter size-full wp-image-7072" title="tort-ula2" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/01/tort-ula2.jpg" alt="" width="530" height="332" /></a> Ula ma swój blog: <em>kuchniamalucha.blox.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-tort-z-masa-serowa-na-pierwsze-urodziny.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; niech żyją pierogi!</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-niech-zyja-pierogi.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-niech-zyja-pierogi.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 05:00:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[obiad]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=7063</guid>
		<description><![CDATA[Pisałam już, że kocham bób, prawda? No to do bobu dochodzą pierogi. Narodzie! Pierogi mogę w każdej postaci, w ilościach hurtowych, rano, wieczór i w południe, kiedy słonko grzeje cudnie (to z kołysanki). Pierogi ruskie, pierogi szwedzkie, pierogi ze szpinakiem, z kaszą gryczaną, z kapustą, z mięsem, z rodzynkami, pierogi leniwe, uszka, małe, duże, ogromne, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Pisałam już, że kocham bób, prawda? No to do bobu dochodzą pierogi. Narodzie! Pierogi mogę w każdej postaci, w ilościach hurtowych, rano, wieczór i w południe, kiedy słonko grzeje cudnie (to z kołysanki). Pierogi ruskie, pierogi szwedzkie, pierogi ze szpinakiem, z kaszą gryczaną, z kapustą, z mięsem, z rodzynkami, pierogi leniwe, uszka, małe, duże, ogromne, koooooooooocham pierogi, Boże drogi!</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego z rozkoszą, zapodając oberaska z przytupami, oj dana dana, witam na blogu przepis na pierogi z suszonymi śliwkami, którym podzieliła się <em>Ula</em>. Przepis poświąteczny (szkoda, że nie trafił wcześniej, ale dobrze, że jest <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), który jest świetnym sposobem na recykling kompotu z suszu. Oddaję Uli głos:</p>
<h4 style="text-align: justify;">Pierogi z suszonymi śliwkami &#8211; dla dziecka gryzącego &#8211; rozdrobnione</h4>
<p style="text-align: justify;">(ok 11 miesiąca)</p>
<h5>Składniki:</h5>
<p>300 g mąki pszennej<br />
250 ml gorącej wody<br />
50 g masła<br />
suszone śliwki z kompotu</p>
<h5>Przygotowanie:</h5>
<p style="text-align: justify;">Śliwki wyjąć z kompotu odsączyć i pozostawić na sicie do obeschnięcia.<br />
Do gorącej wody dodać masło i mieszać aż się rozpuści. Mąkę przesiać, zrobić dołek i zagarniając łyżką do środka wlewać gorącą wodę. Zarobić ciasto, a gdy będzie się już kleiło &#8211; wyrabiać ręką ok 10 minut. Rozwałkować i szklanką wykrawać krążki. Lepić pierogi &#8211; gotować w wodzie z odrobiną soli i łyżką oleju 3 minuty od kiedy wypłyną na powierzchnię. Pierogi wyciągnąć, opłukać zimną wodą. Podawać z<br />
jogurtem naturalnym lub ubitą kremówką. Szybkie danie na fajny, niezbyt słodki, ale za to zdrowy obiad <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Śliwki przegotowane w kompocie są dość miękkie, jeżeli chcemy, by były jeszcze bardziej &#8222;kruche&#8221;, zdejmijmy skórkę przynajmniej z porcji przeznaczonej dla malucha <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><em>Urszulabrg</em></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-niech-zyja-pierogi.html/pierogi_ze_sliwkami" rel="attachment wp-att-7064"><img class="aligncenter size-full wp-image-7064" title="pierogi_ze_sliwkami" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2012/01/pierogi_ze_sliwkami.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><em>Ula</em> prowadzi swój blog: <strong>kuchniamalucha.blox.pl</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/kuchnia-malucha-niech-zyja-pierogi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Domowe sposoby leczenia przeziębień u dzieci</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/domowe-sposoby-leczenia-przeziebien-u-dzieci.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/domowe-sposoby-leczenia-przeziebien-u-dzieci.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 06:29:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6965</guid>
		<description><![CDATA[Na początku jest tak, że kiedy pojawia się katarek, włączamy turbonapęd i lecimy do pediatry tudzież do rodzinnego. Zrozumiałe to jest i sama tak robiłam (tylko na szczęście pierwszy katar zdarzył się, kiedy Jadzisko miało chyba pół roku). Potem nabieramy już pewnego chorobowego doświadczenia, dzieci nam przybywa i z kolejnymi przypadkami nie gnamy już jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Na początku jest tak, że kiedy pojawia się katarek, włączamy turbonapęd i lecimy do pediatry tudzież do rodzinnego. Zrozumiałe to jest i sama tak robiłam (tylko na szczęście pierwszy katar zdarzył się, kiedy Jadzisko miało chyba pół roku). Potem nabieramy już pewnego chorobowego doświadczenia, dzieci nam przybywa i z kolejnymi przypadkami nie gnamy już jak do pożaru. Nie ma takiej potrzeby. Sami wiemy, co robić, żeby potomka przeleczyć. I to jest dobra droga (Ludwiku Dorn i Sabo, idźcie nią!). Czasem wizyta w przychodni i odsiedzenie przepisowej ilości czasu w poczekalni pełnej smarkających i rychających ludzi może więcej zaszkodzić niż pomóc. Zwłaszcza że otrzymujemy potem wskazówki, które i tak byśmy zastosowali. Dziś więc o <strong>domowych sposobach leczenia dziecięcych przeziębień</strong>. Powiedzmy tak: zapodam własne z założeniem, że nie mam monopolu na prawdę, a liczę na rodzicielską burzę mózgów <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Bez dwóch rzeczy nie mogę się obejść: bez <strong>aspiratora i inhalatora</strong>. W roli <strong>aspiratora</strong> występuje u nas ostatnio demoniczny <strong>Katarek podłączany do odkurzacza</strong>. Pierworodna symuluje katar, byle tylko dać sobie włożyć ustrojstwo do nosa, bliźniaczki wręcz przeciwnie. Trzeba łamać prawa człowieka, by cokolwiek odciągnąć. Ale działa i jak dotąd jest to najlepszy &#8211; w sensie odciągania &#8211; z aspiratorów, jaki miałam. <strong>Inhalator</strong> jest z gatunku <strong>nebulizerów</strong>, czyli podłączane do prądu ustrojstwo, które lekarstwo zmienia w coś rodzaju pary, którą się wdycha po założeniu na twarz maseczki. Inhalator jest absolutnie genialnym wynalazkiem. Przetestowałam na sobie. Świetnie udrażnia drogi oddechowe i przynosi wyraźną ulgę. W domowych pieleszach inhaluję solą fizjologiczną (0,9%), która w aptece kosztuje śmieszne grosze. Lekarz może przepisać specjalny preparat do nebulizacji, ale jeśli go nie odwiedzamy (lekarza nie preparat), sól wystarczy spokojnie. Inhalacje należy przeprowadzać trzy razy dziennie, co jest wybitnie upierdliwe już przy jednym dziecku, co dopiero przy trójce, ale daje efekty, więc zgadzam się na ten czyściec <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Kolejność postępowania jest taka: najpierw rozpuszczam wydzielinę w nosie i odsączam gluty aspiratorem, a następnie zapodaję inhalację. No i teraz o rozpuszczaniu właśnie. Kolejnym niezbędnikiem w przypadku przeziębienia jest <strong>woda morska w sprayu</strong>. W aptekach do wyboru, do koloru. Która lepsza? Chyba żadna. W każdej jest dokładnie to samo (woda morska), różnią się tylko producenci, chyba że przegapiłam coś, o czym nie wiem.</p>
<p style="text-align: justify;">To do nosa, a dopyszcznie? Na dopyszczność u mnie wpływa fakt, że żadna siła na tej planecie nie zmusi mnie do wypicia mleka z czosnkiem. Albo soku z cebuli. Never. W związku z tym w ramach przenoszenia uprzedzeń rodzicielskich na dzieci jadę wyłącznie na środkach kupnych.</p>
<p style="text-align: justify;">W zmniejszaniu wydzieliny z nosa i kaszlu pomaga mi syrop Acti-Trin. Dokładnie ten sam medykament występuje pod nazwą Actifed, ale ten pierwszy jest smaczniejszy (smak coli, takiej trochę kulawej, ale jednak) i nie muszę sięgać po przemoc, żeby go zapodać. Wręcz przeciwnie, należy młodzież odganiać, bo zeżarłyby wszystko od razu. Tak, wiem, że Acti-Trin jest dla dzieci od lat 6. Stosowanie u młodszych poradziła mi pediatra. Stosuję po prostu odpowiednio mniejsze dawki (przeliczone na kg masy ciała). Początkowo podanie syropu może powodować senność u dziecka, ale potem to przechodzi. Bardzo sobie chwalę to ustrojstwo. Naprawdę zmniejsza katar i kaszel.</p>
<p style="text-align: justify;">Zawsze mam w domu jakąś witaminę C w kropelkach (teraz akurat Cebion, ale może być coś zupełnie innego). Kropelki dołączam jako gratis do picia w niekapku.</p>
<p style="text-align: justify;">Na stanie mam również wapno w postaci syropu. Mam taką własną świecką tradycję, że kupuję smak bananowy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zawsze mam w domu coś na gorączkę ze stajni zarówno ibuprofenu, jak paracetamolu. Posiadam i syropy, i czopki. Jeśli pojawi się gorączka, podaję jedno lub drugie. I obserwuję. Jeśli gorączka się utrzymuje a objawy chorobowe nasilają, zbieram zad i idę do lekarza.</p>
<p style="text-align: justify;">No i własnie, na ile te moje domowe metody są skuteczne. Szczerze? Tak chyba mniej niż w 50%. To znaczy więcej niż w połowie przypadków skończyło się tak czy inaczej wizytą u lekarza i przepisaniem jakiegoś Pulneo lub czegoś w ten deseń. Albo antybiotyku. Może ja działam nieprawidłowo, a może z katarem to jest tak, że leczony trwa tydzień, a nieleczony siedem dni. Liczę na wasze cenne wskazówki (wszystko ku dobru publicznemu <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p style="text-align: justify;"><em>PS. Za inspirację i pomysł na notkę dziękuję Kamisi.</em></p>
<p style="text-align: justify;">I na koniec ogłoszenia parafialne. <strong>Dzisiaj po 15.00 rusza głosowanie na Blog Roku, które potrwa 10 dni</strong>. Czy jesteście zaopatrzeni w przeróżne karty SIM? Czy postraszyliście rodzinę, że jeśli nie zagłosują, to będziecie do nich dzwonić z pierdołami o 5.00 rano w niedzielę i święta? <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pełna mobilizacja się przyda, ponieważ blog decyzją komisji konkursowej został przeniesiony z kategorii <em>Profesjonalne</em> do <em>Moje zainteresowania i pasje</em>. Spodziewałam się tego. To co? To nic. Będzie po prostu cztery razy silniejsza konkurencja. Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda? Sukces nasz tak czy inaczej widzę ogromny, wszystko w smsach i sile perswazji <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/domowe-sposoby-leczenia-przeziebien-u-dzieci.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>49</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; tagiatelle ze szpinakiem i łososiem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-tagiatelle-ze-szpinakiem-i-lososiem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-tagiatelle-ze-szpinakiem-i-lososiem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Dec 2011 19:56:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[obiad]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6850</guid>
		<description><![CDATA[Kocham makaron. Napiszę sobie taki transparent i wywieszę przez balkon. Kocham makaron. UBÓSTWIAM makaron, mogę mieć ksywę &#8222;Makaron&#8221;, makaron wyznacza moje istnienie. Dlatego z rozkoszą przedstawiam przepis na tagiatelle ze szpinakiem i łososiem, które podaje a.maziarz. Oto, co pisze: Składniki &#8222;ok. 250 dkg makaronu tagiatelle pół opakowania mrożonego szpinaku (rozdrobionego) trochę śmietany (12 lub 18%) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kocham makaron. Napiszę sobie taki transparent i wywieszę przez balkon. Kocham makaron. UBÓSTWIAM makaron, mogę mieć ksywę &#8222;Makaron&#8221;, makaron wyznacza moje istnienie. Dlatego z rozkoszą przedstawiam przepis na <strong>tagiatelle ze szpinakiem i łososiem</strong>, które podaje <em>a.maziarz</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Oto, co pisze:</p>
<h4 style="text-align: justify;">Składniki</h4>
<p>&#8222;ok. 250 dkg makaronu tagiatelle</p>
<p>pół opakowania mrożonego szpinaku (rozdrobionego)</p>
<p>trochę śmietany (12 lub 18%)</p>
<p>2 ząbki czosnku polskiego (taki różowy)</p>
<p>trochę łososia (ja używam ekonomicznych &#8222;ścinków&#8221;)</p>
<p>sól, pieprz</p>
<h4>Czas:</h4>
<p>przygotowanie: czas ok 20 minut, łatwość: łatwe</p>
<h4>Przygotowanie:</h4>
<p>Nastawić wodę na makaron, w tym czasie rozmrozić na patelni szpinak, wrzucić makaron, a do szpinaku rozmrożonego dodać wyciśnięty czosnek, pokrojonego łososia, sól, pieprz, i śmietanę. Ja dodaję tyle śmietany, żeby trochę rozrzedzić szpinak ( z pół opakowania malego wychodzi).</p>
<p>Makaron odcedzić, wrzucić na patelnię, wymieszać i gotowe <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>ps. zamiast łososia można dodać ser fetę (wtedy nie dodaję soli, bo feta słona).&#8221;</p>
<p>Potrawę można zapodać półtoraroczniakowi. Zapodam, a jakże <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-tagiatelle-ze-szpinakiem-i-lososiem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuchnia malucha &#8211; najszybsze na świecie ciasto (z rabarbarem)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-najszybsze-na-swiecie-ciasto-z-rabarbarem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-najszybsze-na-swiecie-ciasto-z-rabarbarem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2011 05:01:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchnia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[2-latek]]></category>
		<category><![CDATA[ciasta i ciastka]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6779</guid>
		<description><![CDATA[Ach, dolce vita! Żeby vita było faktycznie dolce, czasem warto zastosować jakiś katalizator pozytywnych emocji. Na przykład w postaci ciasta. Na przykład ciasta z rabarbarem. Na przykład made by Ma_niusia, której oddaję głos: &#8222;Tu akurat w wersji z rabarbarem, ale pasują dowolne owoce. A to najszybciejsze ciasto w świecie (jak sama mówię). SKŁADNIKI: (na dużą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ach, dolce vita! Żeby vita było faktycznie dolce, czasem warto zastosować jakiś katalizator pozytywnych emocji. Na przykład w postaci ciasta. Na przykład ciasta z rabarbarem. Na przykład made by <em>Ma_niusia</em>, której oddaję głos:</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Tu akurat w wersji z rabarbarem, ale pasują dowolne owoce. A to najszybciejsze ciasto w świecie (jak sama mówię).</p>
<h4>SKŁADNIKI:</h4>
<p>(na dużą tortownicę)</p>
<p>6 jajek</p>
<p>pół szklanki oleju</p>
<p>3/4 szklanki cukru</p>
<p>szklanka mąki</p>
<p>łyżeczka proszku do pieczenia</p>
<p>cukier waniliowy (może być aromat waniliowy albo wcale)</p>
<p>rabarbar (ja miałam chyba 7-8 niewielkich łodyg i było mało, ale wedle uznania)</p>
<p>łyżka cukru i 2-3 łyżki masła/margaryny</p>
<h4>CZAS:</h4>
<p>Przygotowanie to około 15 minut, pieczenie około 1 godzina.</p>
<h4>PRZYGOTOWANIE:</h4>
<p style="text-align: justify;">Ubijamy pianę z białek, dodajemy stopniowo cukier, żółtka, cukier (aromat) waniliowy, dalej można mieszać łyżką ale można też wyrabiać mikserem (końcówka do ubijania i tak właśnie zrobiłam). Powoli dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Dodać olej. Delikatnie wymieszać, przelać ciasto do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą tortownicy. Na wierzch wyłożyć (ja to robię po leciutkim wstępnym podpieczeniu, żeby mi się nie zapadało w ciasto) posiekany drobno rabarbar. Posypać cukrem i wiórkami masła/margaryny (tworzy się wtedy taka fajna smaczna &#8222;skorupka&#8221; i rabarbar nie jest taki kwaśny). Pieczemy około 1 godziny w 180 stopniach.</p>
<p>PS: <strong>zamiast rabarbaru można użyć dowolnych owoców!</strong></p>
<p>Smacznego <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Synek je jadł odkąd skończył dwa latka, ale to tylko dlatego, że wczesniej był na diecie bezglutenowej. Nadaje sie już dla dużo mniejszych dzieci <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> &#8221;</p>
<p><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-najszybsze-na-swiecie-ciasto-z-rabarbarem.html/ciasto" rel="attachment wp-att-6780"><img class="aligncenter size-full wp-image-6780" title="Ciasto" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/12/Ciasto.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Moje, mówiąc bardzo brzydko, z zapałem wpierniczają biszkopt. Ciasto z rabarbarem zeżarłyby pewnie razem z tortownicą <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kuchnia-malucha-najszybsze-na-swiecie-ciasto-z-rabarbarem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupujemy wózek &#8211; top lista największych pomyłek</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kupujemy-wozek-top-lista-najwiekszych-pomylek.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kupujemy-wozek-top-lista-najwiekszych-pomylek.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 08:02:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[noworodek]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[wózek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6753</guid>
		<description><![CDATA[Jest tak: idzie człowiek do sklepu (człowiek ciężarny, oczywiście), wózek chce wybrać. Patrzy dookoła i &#8211; za przeproszeniem &#8211; wózków w pizdu. Od kruczo czarnych po różowe w kwiatki. Mniejsze, większe, na trzech kółkach i na czterech, z bajerami, bez bajerów. Masakra! Człowiek staje i myśli, że jeśli zaraz czegoś nie wybierze, to albo urodzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jest tak: idzie człowiek do sklepu (człowiek ciężarny, oczywiście), wózek chce wybrać. Patrzy dookoła i &#8211; za przeproszeniem &#8211; wózków w pizdu. Od kruczo czarnych po różowe w kwiatki. Mniejsze, większe, na trzech kółkach i na czterech, z bajerami, bez bajerów. Masakra! Człowiek staje i myśli, że jeśli zaraz czegoś nie wybierze, to albo urodzi, albo oszaleje.  Jedno jest pewne: <strong>design to ostatnia rzecz, która powinna decydować o wyborze wózka</strong>. Badziewiasty wózek nawet w najpiękniejszym możliwym kolorze pozostanie po prostu pięknym badziewiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Powiedzmy, że człowiek wybrał. Założę się o skrzynkę mojego ukochanego wermutu, że następnym pytaniem, jakie się pojawia, jest <strong>czy NA PEWNO wybraliśmy DOBRY wózek?</strong> Czy się sprawdzi? Powiem wam coś załamującego. Możecie sobie w sklepie macać wózki do woli, jako i ja macałam, kazać sobie składać i rozkładać, jako i ja kazałam. Prawda jest taka, że to zupełnie nie wystarczy. Wszystkie wady i zalety wózka wychodzą w praniu, czyli w codziennym użytkowaniu (rym-cym-cym). Dziś więc z mojej strony <strong>lista największych &#8211; moim zdaniem &#8211; wózkowych błędów i wypaczeń</strong>. Coś, co boleśnie przetestowałam na sobie i stwierdziłam, że never again. Spojrzenie wybitnie subiektywne, bo przecież coś, co dla mnie jest wadą nie do przejścia dla kogoś może być zaletą i odwrotnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>1. Małe kółeczka z przodu</strong>. To chyba największa pomyłka konstrukcyjna jaka mogła się trafić. W moim wózku jest dość drastyczna różnica między małymi i cieńszymi kółkami z przodu a dużymi z tyłu. Małe są zwrotne, nie powiem, ale kiedy spadnie nawet dość umiarkowana ilość śniegu, o spacerze można zapomnieć. Nie przejedziesz. To samo dotyczy błota. Podjeżdżanie pod wyboiste krawężniki małymi kółeczkami, kiedy w wózku oprócz dziecka (dzieci) mamy tonę zakupów, to naprawdę wyczyn. Do tego opcja przekładanej rączki przy tej różnicy wielkości kółek traci sens. Bo po wuju (za przeproszeniem) ci ten mechanizm, skoro po przełożeniu malutkie kółka masz z tyłu, a duże i nieskrętne z przodu? Próbowałam tak prowadzić wózek i za każdym razem skutecznie wyprowadzało mnie to z równowagi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>2. Małe kółeczka w ogóle</strong>. Małe kółeczka to w ogóle zło. Jeśli ktoś mieszka w świecie, gdzie równe jak stół chodniki to norma, a podjazdy są wszędzie, gdzie się tylko da, to zazdroszczę. U mnie wertepy na wertepach wertepami poganiają, a kiedy zdarzy mi się iść do parku (a zdarza mi się), mam wszelkie szanse, by zakopać się po pachy i tylko czekać, aż mnie wyciągną na wiosnę. Małe kółeczka najczęściej są wąziutkie i cieniutkie. Generują potworną ilość wstrząsów, przeskakują na każdym większym kamieniu i nierówności, grzęzną we wszystkim, co nie jest asfaltem (w rozgrzanym asfalcie też grzęzną). Bardzo niekomfortowo się taki wózek prowadzi. Coś za coś &#8211; spacerówkę z małymi kółeczkami składamy jednym ruchem ręki bez konieczności odkręcania czegokolwiek.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>3. Przekładana rączka przy mniejszych kółeczkach z przodu</strong>. Patrz punkt 1. Katastrofa. Jeśli wybierasz wózek z przekładaną rączką i kółkami różnej wielkości, to to przekładanie w ogóle ci się nie przyda. Już lepiej wybierz taki z przekładanym siedziskiem. To co innego. Zaprawdę powiadam ci, kiedy małe kółeczka po przełożeniu rączki znajdą się po stronie tejże, możesz zapomnieć o stabilnym prowadzeniu wózka.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>4. Stabilność</strong>. To niby takie oczywiste, ale wszystko się zmienia, kiedy gondolkę zmieniamy na siedzisko spacerowe (dotyczy wózków z tą opcją oczywiście). Jakież było moje zdziwienie, kiedy po obróceniu siedziska przodem do kierunku jazdy w moim wózku bliźniaczym (bo było tyłem), okazało się, że wystarczy zawiesić na rączce średnio wypakowaną torbę, by wózek przechylał się do tyłu! Muszę za każdym razem pamiętać, żeby ewentualne zakupy pakować na dół do kosza, a nigdy do torby (bardzo pojemnej zresztą i po prostu genialnej).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>5. Płytki kosz na zakupy</strong>. Tego nigdy nie zrozumiem. Kosz na zakupy ma być funkcjonalny, a często odnoszę wrażenie, że jest zwykłym designerskim uzupełnieniem całości. Jak coś tam pieprznę, to ma to tam być. Nic mnie tak nie wnerwia, jak to, że po najechaniu na jakiś kamień muszę zbierać &#8222;wypadnięte&#8221; zakupy. Zakupów najczęściej mamy sporo. Nikt nie pcha się z wózkiem i dzieciakiem do sklepu po jeden głupi chlebek.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>6. Wielki kosz na zakupy, do którego nie można się dostać</strong>. To mój problem. Kosz na zakupy w moim wózku bliźniaczym ma pojemność &#8211; uwaga &#8211; 45 litrów. Miejsca w&#8230; wiadomo, w co. Co z tego, skoro siedzisko jest tak umocowane, że pod nim znajduje się taki jeden pałąk (służący do regulacji nachylenia), który skutecznie uniemożliwia włożenie czegokolwiek razem z torbą! Mogę wpakować pół tony na spód, ale praktycznie wszystko muszę z toreb wyciągnąć i włożyć tam pojedynczo i położyć na płasko. Nic tak nie wnerwia, jak wypakowywanie wszystkiego przed sklepem, po to, by przed wniesieniem zakupów na górę wpakowywać to z powrotem do siat. Ludzie, dobra rada. Zanim urzeknie was w sklepie mega kosz na zakupy, zobaczcie, jak zamocowane jest siedzisko i ile przestrzeni macie między tymże siedziskiem a koszem. Zaoszczędzicie sporo nerwów, wierzcie mi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>7.Brak kosza na zakupy.</strong> Też takie widziałam. Pod spodem zamiast kosza minimiejsce, do którego przypiąć można minitorebeczkę. Nie wiem, co konstruktor miał na myśli, ale albo dzieci nie ma, albo nigdy z nimi nie szedł na zakupy. Omijać szerokim łukiem. Noszenie wszystkiego w rękach tylko w teorii jest takie łatwe, nieiwazyjne i w ogóle do przyjęcia.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>8. Linka hamulcowa majtająca się gdzieś tam.</strong> Niektóre wózki (np. mój) nie mają hamulca nożnego, tylko ręczny. To dobry patent, bo ręczny hamulec o wiele mocniej trzyma. Trzeba jednak zwrócić uwagę, gdzie ta linka hamulcowa przebiega. W moim wózku jakiś bystrzak pomyślał to tak, żeby leciała POD koszem na zakupy. Efekt jest taki, że zgarniam w parku wszelki chrust, a oprócz tego izolacja linki jest przetarta, bo, jak się okazało, ocierała o kółko. Pysznie. Trzeba było hamulec podwiązać niczym jajowody, co zaskutkowało tym, że&#8230; nie działa. Jak jajowody zresztą.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>9.Trójkołowce.</strong> Ilu posiadaczy takich wózków spotkałam, wszyscy jak jeden mąż mówili, że trójkołowce są niestabilne. Zwłaszcza przy pokonywaniu krawężników. Na sobie nie sprawdzałam, powtarzam obiegową opinię.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>10. Ciężko chodzące pasy bezpieczeństwa.</strong> Dziecko samodzielnie się z nich nie wypnie, to pewne. Ile jednak ściany klatki schodowej przyjęły łaciny, którą miotałam niczym pociskami, kiedy wyciągałam bliźniaczki z wózka, tego nikt nie policzy. Dzieci wyją, kręcą się, wiercą, natężenie decybeli z powodzeniem konkuruje z silnikami wielkiego airbusa, a ja od pół godziny odpinam szeleczki. Szczerze nienawidzę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>11. Ciężar.</strong> Pogratulujecie sobie kupna  LEKKIEGO wózka, nawet jeśli pozbawiony jest bajerów i wodotrysków. Mój jest wybajerzony na maksa, normalnie kombajn do zbierania czereśni, ale co z tego, skoro z miękkimi gondolkami dla noworodków i niemowląt, a bez dzieci w środku waży &#8211; uwaga &#8211; 23 kilo! Wnoszenie czegoś takiego po schodach odpada. Musisz trzymać na klatce schodowej i liczyć na to, że nikt ci go nie rąbnie. Zapakujesz dzieci (9 kg każde), zapakujesz zakupy (jakieś 15 kg, bo liczymy powiedzmy zgrzewkę wody mineralnej &#8211; zgrzewkę musimy rozebrać na części pierwsze &#8211; patrz punkt 6), zawiesisz torbę i&#8230; wychodzi na to, że pchasz pralkę. Około 50 kg przed sobą. To nie jest zabawne, wierzcie mi. Olej bajery, w dzisiejszych czasach takie rzeczy jak parasolki, folie, śpiworki, pokrywy na wózki można dokupić solo. Wybierz coś lekkiego, naprawdę. Poza tym, kiedy zechcesz się pozbyć sprzętu, wózek lekki znacznie łatwiej sprzedać. Wiem, co mówię.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>12. Składanie.</strong> Wózek, który po złożeniu zajmuje niewiele mniej miejsca niż przed złożeniem, nie został właściwie konstrukcyjnie pomyślany. Najprozaiczniejszy problem to taki, że okazuje się, że wózek nie mieści ci się do samochodu nawet po złożeniu. Tragedia. Pozostaje kupić drugi, mniejszy. Albo większy samochód. Wózek, którego składanie trwa pół godziny, to też porażka. Wózek, który, żeby został złożony, musi być rozkręcony na części pierwsze, to też żenua. Ten problem ominęliśmy dość sprytnie, choć zupełnie przypadkowo. Kupiliśmy auto i ku naszej radości okazało się, że jest na tyle wysokie i przestrzenne, że wózek bliźniaczy spokojnie wchodzi z tyłu&#8230; bez składania. Osobnym problemem pozostaje dla mnie parkowanie tą landarą, ale coś za coś.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>13. Brak skrętnych kółek z przodu.</strong> Żyjemy w XXI wieku. Skonstruowanie skrętnych kółek, które można zablokować dyngsem, żeby były nieskrętne, jeśli tego zapragniemy, to naprawdę nie problem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>14. Odkręcany pałąk bezpieczeństwa (a nie na klik/wcisk)</strong>. W spacerówkach to jest. Wiecie, chodzi o to z przodu, taką jakby poręcz, żeby nam dziedzic nie wyleciał do przodu na paszczę. Najczęściej jest tak, że pałąk można swobodnie odpinać i zapinać. Są jednak wózki, w których jest przykręcany na śrubki. Oczywiście ja taki mam. Dziecko tego nie odepnie, ale odkręcanie i przykręcanie tego wynalazku generuje potworne ilości języków obcych niekoniecznie salonowych. Nie mówiąc już o tym, że udało mi się zgubić śrubkę, w związku z czym z jednej strony pałąk zamocowany jest za pomocą sznurówki. Durne to strasznie. Przy pałąku łatwościągalnym o wiele prościej wyciągać dziecko z wózka.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>15. Za wąskie bliźniacze &#8222;ciężarówki&#8221;</strong>. To punkt dla tych, którzy czekają na narodziny dwupaku <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Mamy wózki-tramwaje (siedzenie za siedzeniem) i wózki-czołgi (siedzenie obok siedzenia). Obydwa typy mają swoje wady i zalety, który wybierzecie, do was należy, ale przyjmijcie dobrą radę i <strong>jeśli będziecie się decydować na &#8222;czołg&#8221;, zmierzcie szerokość siedziska</strong>. Wózek sam w sobie nie będzie zapewne szerszy niż 90 cm (inaczej nie zmieści się w standardowe drzwi), ale szerokość wózka to jedno, a szerokość siedziska to drugie. Mój ma, owszem, 89 cm szerokości licząc od kółka do kółka, ale samo siedzisko ma&#8230; 73 cm. Wiecie co to oznacza? To, że pojeździcie tym wózkiem co najwyżej rok, bo wam się zwyczajnie dzieci przestaną mieścić. Ja tak mam. Panny, jak widzą wózek, od razu uderzają w bek (mają 15 miesięcy i nie należą do wielkoludów). Zwłaszcza że teraz z racji okoliczności przyrody mają na sobie grube kurtki i portki. Są ściśnięte jak śledzie w beczce i wcale im się nie dziwię, że protestują. Nie mówiąc już o tym, że zwyczajnie się leją. Na przykład o smoczki. W najbliższym czasie będziemy kupować nowy wózek i tym razem postawimy na typ &#8222;tramwaj&#8221;. Przynajmniej będzie spokój.</p>
<p style="text-align: justify;">No. Możemy wydziwiać, starać się i tak dalej, ale wiecie co? Koniec końców okazuje się, że <strong>człowiek do szczęścia potrzebuje dwóch wózków</strong>. Jednego na co dzień do zwykłych zmagań i&#8230; lekkiej spaceróweczki-parasolki na rozmaite eskapady, wycieczki i wyjazdy. Takiej, co to ją można wyciągnąć z samochodu (gdzie np. leży sobie w nogach pod tylnym siedzeniem), rach-ciach złożyć, zapakować doń dziecia i jechać. Polecam takie rozwiązanie. Spaceróweczki-parasolki są bezcenne i warto taką na stanie mieć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/12/kupujemy-wozek-top-lista-najwiekszych-pomylek.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>86</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szafiarki reaktywacja</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/szafiarki-reaktywacja.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/szafiarki-reaktywacja.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2011 06:31:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6643</guid>
		<description><![CDATA[Odzież należy nosić godnie. Nawet jeśli chodzi o bieliznę osobistą. Jeśli więc ktoś potrzebuje instruktażu, jak wkładać gatki niekoniecznie na najszlachetniejszą część pleców i przy okazji świetnie wyglądać, to voila Moda alternatywna w wykonaniu jednej z bliźniaczek (głos w tle należy do babci). Drodzy rodzice dzieci, które jeszcze nie patroszą profesjonalnie szuflad, was też to czeka. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Odzież należy nosić godnie. Nawet jeśli chodzi o bieliznę osobistą. Jeśli więc ktoś potrzebuje instruktażu, jak wkładać gatki niekoniecznie na najszlachetniejszą część pleców i przy okazji świetnie wyglądać, to voila <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Moda alternatywna w wykonaniu jednej z bliźniaczek (głos w tle należy do babci).</p>
<p style="text-align: center;"><object width="480" height="360" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/K1YkQnG5tqs?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="480" height="360" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/K1YkQnG5tqs?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>Drodzy rodzice dzieci, które jeszcze nie patroszą profesjonalnie szuflad, was też to czeka. Nie znacie dnia ani godziny <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/szafiarki-reaktywacja.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozszerzanie diety niemowlęcia i kształtowanie nawyków żywieniowych. Oraz&#8230; konkurs nr 4 :-)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 09:08:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6627</guid>
		<description><![CDATA[Łza się w oku kręci, bo to już ostatni z serii juvitowych konkursów na &#8222;Dzieciowo mi&#8221;. O tym, kto wygrał w trzecim podejściu, tradycyjnie na końcu notki, niecierpliwi mogą więc od razu zjechać myszą w dół. Z pewną taką nieśmiałością podchodzę do tematu rozszerzania diety niemowlęcia, bo wzbudza on wśród rodziców emocje nie mniejsze niż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Łza się w oku kręci, bo to już ostatni z serii juvitowych konkursów na &#8222;Dzieciowo mi&#8221;. O tym, kto wygrał w trzecim podejściu, tradycyjnie na końcu notki, niecierpliwi mogą więc od razu zjechać myszą w dół.</p>
<p style="text-align: justify;">Z pewną taką nieśmiałością podchodzę do tematu <strong>rozszerzania diety niemowlęcia</strong>, bo wzbudza on wśród rodziców emocje nie mniejsze niż kwestia karmienia piersią lub butelką, podawania smoczka czy szczepień. Emocje tym silniejsze, że &#8211; jak z większością rodzicielskich zmagań &#8211; o tym, czy robiliśmy dobrze czy źle, dowiadujemy się dopiero po pewnym czasie. Wkurzające, no nie? Człowiek chciałby wiedzieć od razu i od razu skorygować ewentualne odstępstwa od jedynie słusznego kierunku, a tu gucio.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozwólcie cytat ze strony <strong><a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarz maluszka</a></strong>:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html/nawyki_zywieniowe" rel="attachment wp-att-6628"><img class="aligncenter size-full wp-image-6628" title="nawyki_zywieniowe" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/nawyki_zywieniowe.jpg" alt="" width="530" height="139" /></a><strong>Właściwe zbilansowanie i urozmaicenie diety</strong> potomstwa spędza sen z powiek rodzicom. Co dawać? Czego nie dawać? Czy już? Może jeszcze się wstrzymać? Do kiedy wyłącznie na mleku? Kiedy wprowadzać pierwsze nowości? Każdy czyta o tym sporo, ale ponieważ Internet jest przeładowany opiniami niczym placówki przedszkolne dziećmi, to summa summarum wychodzi, że ilu rodziców, tyle sposobów działania.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to było u mnie? Ech, przygodę z macierzyństwem powinno się zacząć od razu od drugiego dziecka, wtedy jest znacznie łatwiej <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Znamy błędy popełnione przy pierwszym i jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski. Po raz kolejny przekonuję się, że każde dziecko jest inne i nie ma uniwersalnego modelu działania.</p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno dietę Jadzi, jak i bliźniaczek zaczęłam rozszerzać, kiedy były w 4. miesiącu życia. Na początek poszły słoiczki owocowe przeznaczone dla tej grupy wiekowej, potem zupki. Póki co kupne. Nieobcy mi jest powiew grozy lecący od strony tych czy owych, którzy stali na stanowisku, że takim działaniem wyrządzam pierworodnej kolosalną krzywdę (przy bliźniaczkach było już spokojnie). Nieważne. Kolejne smaki wprowadzałam pojedynczo, obserwując, czy nie występują niepożądane reakcje. Nie występowały, więc kontynuowałam proceder.</p>
<p style="text-align: justify;">Z Jadzią wypróbowałam jeszcze jeden myk, który polecam innym: robiłam jej kaszkę na&#8230; moim własnym mleku. Kaszka na mleku matczynym w odróżnieniu od modyfikowanego zawsze pozostaje rzadka (ten fenomen jest dla mnie tajemnicą). Żarcie podawałam łyżeczką, żeby przyzwyczaić młodą do cywilizowanego sposobu jedzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego zaczęłam już wtedy? Przede wszystkim dlatego, że zobaczyłam, że dzieci żywo interesują się tym, co jedzą inni, zapodają galopujący ślinotok, jak tylko zobaczą coś na matczynym lub ojcowym talerzu. Uznałam więc, że są gotowe na zetknięcie się z nowościami. Spore znaczenie miały też przyczyny natury, hmmm, społeczno-zawodowej. Po obu porodach dość szybko zaczęłam wybywać z domu w celu zdobycia mamony. Ponieważ nie byłam w stanie odciągnąć odpowiedniej ilości mleka, powstała potrzeba przygotowania dzieci tak, aby osoba, która z nimi zostaje, mogła dać im coś do japy. Co prawda pediatrzy zalecają, by do szóstego miesiąca życia dziecko było karmione wyłącznie mlekiem matki, ale zarówno w przypadku mojego rodzicielskiego debiutu, jak i recydywy to zalecenie było niemożliwe do zrealizowania.</p>
<p style="text-align: justify;">U Jadzi zabawa z wprowadzaniem nowych posiłków była w pewnym stopniu zaburzona z racji długiego braku uzębienia (z uporem maniaka przypomnę &#8211; pierwszy ząbek w 16. miesiącu). Moje zmaganie się z tym faktem a raczej nieumiejętność wypracowania jakiejś skutecznej postawy, jeśli chodzi o żywienie, zaskutkowały prawdopodobnie tym, że Jadzia wyrosła na wzorcowego niejadka.</p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie. Czas powiedzieć sobie otwarcie, jakie błędy popełniłam. A zatem spowiadam się i wam, bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłam.</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">pierworodnej podawałam zbyt często kaszki, co zaskutkowało tym, że teraz nie chce na nie patrzeć.</li>
<li style="text-align: justify;">cykałam się przed wprowadzeniem czegoś, co mogłaby ciumkać i przeżuwać (bo czym żuć, na Boga?!), co prawdopodobnie sprawiło, że potomka, jak zobaczy coś nowego, najpierw stwierdza, że tego nie lubi, choć nie ma pojęcia, jak smakuje.</li>
<li style="text-align: justify;">stawiam tezę, że zbyt długie podawanie &#8222;dzidziowych&#8221; posiłków odbiło się czkawką w postaci niejadkowości.</li>
<li style="text-align: justify;">bałam się wprowadzać nowości, bo naczytałam się, że tego jeszcze nie, a to to dopiero po drugim roku życia, a to może alergizować,a to z kolei grozi śmiercią lub kalectwem. Ciężko było potem jakoś z tego wybrnąć.</li>
<li style="text-align: justify;">mleko krowie z powodzeniem mogłam wprowadzić wcześniej, albo przynajmniej spróbować. Młoda do 2. roku życia jechała na mm.</li>
<li style="text-align: justify;">trzeba było dawać do ciumania marchewkę, &#8222;serce&#8221; kapusty, jabłuszko i inne warzywa żujne bez czekania na pojawienie się pierwszego ząbka. Potem miałam problem z wprowadzaniem warzyw.</li>
<li style="text-align: justify;">ulegałam pokusie kupienia dziecku jajek-niespodzianek i innych czekoladopodobnych. Czekolada w ilościach ROZSĄDNYCH jest jak najbardziej w porządku. W ilościach hurtowych już nie. Wyszło przy okazji, że młoda ma na czekoladę uczulenie. Metodą prób i błędów po prawie roku ostatecznie mogę stwierdzić, że zmiany atopowe na skórze są skutkiem żarcia czekolady (i hurtowej ilości danonków).</li>
</ul>
<div style="text-align: justify;">Mając na uwadze powyższe, w stosunku do bliźniaczek zastosowałam inną metodę działania. Uwaga, zapodaję hardcore. Wrażliwi nie czytać. Jeśli ktoś ma zamiar mnie wychłostać, proszę przygotować pejczyk, a ja łaskawie ściągnę gatki.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Bliźniaczki</strong> mają obecnie skończone 14 miesięcy. I &#8211; jeszcze raz ostrzegam &#8211; <strong>jedzą wszystko to, co ja</strong>. Pisząc wszystko, mam na myśli WSZYSTKO. Jeśli ja jem pierogi, one jedzą pierogi. Jeśli ja jem grochówkę, one jedzą grochówkę. Ja jajecznicę, one jajecznicę. Jeśli ja jem schabowe, one jedzą schabowe (drobno pokrojone). Nie zrobione specjalnie dla nich. Te same. Tak samo przyprawione i (pejczyki w dłoń!) posolone. Jedzą te same zupy i nie zawsze je miksuję (zupy, nie dzieci, ekhm&#8230;). Jeśli warzywa są miękkie, a najczęściej są, po prostu drobię je na małe kawałki. Bliźniaczki piją mleko UHT, jedzą zwykłe jogurty i serki homogenizowane. Czasem daję im parówki, kiełbaski i czekoladę. Jedyne, czego nie daję, to miód. Nie lubią (po mamusi, ja nie znoszę). Aha, i grzyby. Dlaczego tak robię?</div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>chciałam uniknąć błędów popełnionych przy pierwszym dziecku</li>
<li>pracuję na etat, dorabiam jako groomer, prowadzę dom, zapierdzielam cały dzień i, kurka wodna, nie mam czasu robić trzech rodzajów obiadów. Cud, że w ogóle coś jest <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>nie kupuję gotowych posiłków dla dzieci, bo poszłabym z torbami.</li>
</ul>
<div>I co? I nic. Nie dzieje się NIC. Nic niepokojącego. Żadnych alergii, żadnych niestrawności. Co więcej, bliźniaczki chętnie wsuwają wszelką paszę z warzywami włącznie. Nie ma śladu niejadkowości. Jeśli już coś gotuję, staram się, by było to urozmaicone. Stosuję w kuchni różne warzywa, ziemniaki, kasze, ryż, różne rodzaje makaronu, różne mięsa (jesteśmy mięsożerni), ryby. Nie stosuję za to kostek rosołowych i gotowych fiksów.</div>
<div>O nie, nie twierdzę, że jestem alfą i omegą. Prawdopodobnie popełniam spore błędy i pewnie niejeden jeszcze zrobię. Dowiem się o tym jak wszyscy inni &#8211; po fakcie. A wtedy wyciągnę wnioski. Po raz kolejny.</div>
<div>No dobrze. Chciałabym, żebyście <strong>podzielili się waszymi wrażeniami z rozszerzania diety waszych dzieci</strong>. Dla zachęty &#8211; już po raz czwarty! &#8211; trzy <strong>komentarze zostaną nagrodzone</strong>. Czym? A takim oto zestawem:</div>
<div><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/pepkowe-czyli-o-pielegnacji-kikuta-pepowiny-i-konkurs.html/nagrody-na-blogu-dzieciowo-juvit" rel="attachment wp-att-6506"><img class="aligncenter size-full wp-image-6506" title="Nagrody na blogu Dzieciowo - Juvit" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/Nagrody-na-blogu-Dzieciowo-Juvit.jpg" alt="" width="478" height="357" /></a>W skład nagrody wchodzą:</div>
<div>
<ol>
<li>Cyfrowa ramka na zdjęcia</li>
<li>BluMag jedyny dla rodzica</li>
<li>Juvit Baby D3 dla dziecka</li>
<li>Plastry Ibum Ice łagodzące objawy gorączki.</li>
<li>Bon Sodexho o wartości 150 zł do zrealizowania w różnych sklepach. Listę sklepów zwycięzcy otrzymają wraz z bonem.</li>
</ol>
<div>Fajne? No ba! Są tacy, co nagrodami już się cieszą <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Do ich grona doszusowują niniejszym kolejne trzy osoby. A są toooooooooo (tutaj wszyscy wtrzymali oddech, ci, co siorbią kawkę, czekają z przełknięciem):</div>
<div>
<ul>
<li><strong>Maduś</strong></li>
<li><strong>paka</strong></li>
<li><strong>Go</strong></li>
</ul>
<div>Laureatom serdecznie gratuluję, a resztę pragnę przekonać, że gdyby nagród było tyle, ile komentarzy, to zaliczyłabym nirwanę, bo tak naprawdę trzeba by było nagrodzić wszystkich <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
<div>Ogłaszam więc rozpoczęcie kolejnych, ostatnich już zmagań. Trzy nagrodzone komentarze zostaną dodatkowo opublikowane na stronie <strong><a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarz maluszka</a></strong> jako porady mam dla mam. W związku z tym konieczne będzie podpisanie oświadczenia o przekazaniu praw autorskich do komentarza, żeby mógł on zostać zamieszczony w miejscu innym niż ten blog. Szczegóły w <strong><a href=" http://www.magazyn.heureka.serwery.pl/fb/RegulaminkonkursowdlaczytelniczekblogaDzieciowo-Juvit.pdf" target="_blank">regulaminie</a></strong>.</div>
<div>To co? To do dzieła <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
</div>
<div><em>PS. Nie wspomniałam o jednej ważnej rzeczy i pominięcie jej byłoby niewdzięczne i nieuczciwe. Przez dłuższy czas żywieniowo wspomaga(ła) mnie moja mama, która robiła zupki dla moich dzieci i zagotowywała je w słoikach, a potem całą baterię takich słoików przywoziła mi. Dzięki temu miały co jeść. Zupy normalne, tylko zmiksowane i z wkładką w postaci jajka i mięsa. Moja mama przywozi mi też wałówę (obecnie mam pierogi) i gdyby nie ona, radziłabym sobie znacznie gorzej. Dzięki, mamo! <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>44</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

