<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dzieciowo mi! &#187; szpital</title>
	<atom:link href="http://www.dzieciowo.pl/tag/szpital/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dzieciowo.pl</link>
	<description>Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 05:00:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Pielęgnacja wcześniaka &#8211; to nie takie trudne</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/pielegnacja-wczesniaka-to-nie-takie-trudne.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/pielegnacja-wczesniaka-to-nie-takie-trudne.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 05:00:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[noworodek]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>
		<category><![CDATA[wcześniak]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6902</guid>
		<description><![CDATA[Zanim zanurkujemy w zagadnienie jak premier Putin po grecką wazę, trzeba sobie jasno powiedzieć, że są wcześniaki i wcześniaki. Dzieciaczka urodzonego w 27. tc właściwie ciężko porównać z tym urodzonym w 36. tc. Z wcześniakami nigdy nic nie wiadomo. Znam wcześniaki urodzone w 32. tc, które doszły do formy piorunująco szybko i takie z 36. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zanim zanurkujemy w zagadnienie jak premier Putin po grecką wazę, trzeba sobie jasno powiedzieć, że są wcześniaki i wcześniaki. <strong>Dzieciaczka urodzonego w 27. tc właściwie ciężko porównać z tym urodzonym w 36. tc</strong>. Z wcześniakami nigdy nic nie wiadomo. Znam wcześniaki urodzone w 32. tc, które doszły do formy piorunująco szybko i takie z 36. tygodnia, które w szpitalu musiały przebywać znacznie dłużej. Krótka piłka: <strong>założenia odgórne zawsze jakieś są, ale i tak każdego wcześniaka należy traktować indywidualnie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Sama jestem matką wcześniaków. Dziewczyny przyszły na świat w 36. tc, wcześniactwo mam wpisane w książeczki zdrowia dziecka. Neurologicznie (zwłaszcza pod względem odruchów) zostały opisane jako dzieci urodzone między 32 a 36 tygodniem ciąży. Przeszliśmy obowiązkową kontrolę wcześniactwa (wiecie, rajzy po okulistach, laryngologach, neurologach, USG mózgu itp.). Obie panny dostały jednak 10 punktów w skali Apgar, żadnych przykrych incydentów nie odnotowano (poza 3 dniami przebywania w inkubatorze), ze szpitala wyszliśmy po tygodniu, a dzieci nigdy nie były rehabilitowane, nie było takiej potrzeby. Cud, miód i orzeszki.</p>
<p style="text-align: justify;">Pielęgnowałam je więc dokładnie tak samo jak pierwsze dziecko urodzone w 40 tc. No, prawie tak samo. Pewne zmiany jednak nastąpiły, bo wcześniaki tego wymagały. Dobra, a teraz &#8211; pamiętając o pierwszym zdaniu z tej notki &#8211; możemy zanurkować i sięgnąć do (se)dna sprawy: <strong>jak pielęgnować wcześniaka?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak naprawdę wcale nie inaczej niż dziecko donoszone. Jakby się uprzeć, to <strong>jedyne, czego wcześniak wymaga, to wzmożona uwaga rodzica, większa cierpliwość i znacznie więcej wyrozumiałości.</strong> Wcześniakowi trzeba dać czas. Musi trochę nadrobić, zanim dogoni peleton.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Własne łóżeczko czy łóżko rodziców? </strong>Zdecydowanie własne łóżeczko. Wcześniak wypisywany ze szpitala waży około 2 kg. Łatwo go przygnieść, łatwo może zaplątać się w kołdrę czy poduszkę (zresztą kołdra waży dla niego tonę!), nie mówiąc już o tym, że sam rodzic się nie wyśpi, bo będzie miał świadomość, że tuż obok leży mikroczłowiek. W moim odczuciu znacznie lepszym rozwiązaniem jest łóżeczko, ALE blisko rodziców. Masz na odległość ręki, zawsze możesz zareagować.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Tropiki czy zimny chów?</strong> Tym między innymi wcześniaki różnią się od dzieci donoszonych, że mają problemy z utrzymaniem właściwej ciepłoty ciała. <strong>Bardzo łatwo się wychładzają z tego prostego powodu, że mają znacznie mniej tkanki tłuszczowej.</strong> A to ona zapewnia ciepło. Największy przyrost tłuszczyku następuje w trzech ostatnich tygodniach ciąży, czyli w czasie, którego wcześniak z definicji nie doczeka. Wcześniaki zatem to chudzielce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Muszą mieć cieplej niż dzieci donoszone.</strong> Piorunem stopy i kark takiego delikwenta staje się zimny, nawet podczas przebierania (dlatego warto kupić ubranka bez wodotrysków, takie, które można jak najszybciej i najprościej założyć). W dzień temperatura w pokoju powinna oscylować wokół 25 stopni, w nocy ma być trochę chłodniej. Na samym początku warto dzieciom na noc nakładać czapeczki (w ciągu dnia nie jest to konieczne).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak kąpać wcześniaka?</strong> Dokładnie tak samo jak każdego innego oseska. Trzeba tylko dbać, żeby po kąpieli nie zrobiło mu się zimno. No i nie trzeba kąpać codziennie. Wcześniaki mają delikatną skórę, ale <strong>najczęściej nie wymagają specyfików pielęgnacyjnych super-hiper z najwyższej półki,</strong> nie muszą to być emolienty. Grunt, żeby smarowidło &#8211; jeśli używamy jakiegoś smarowidła &#8211; było sprawdzone, a nie jakiś no name. Eksperymenty możemy sobie zacząć później, jak podrośnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wcześniak potrzebuje spokoju.</strong> W zależności od tego, ile przed czasem się urodził, przychodzi na świat z różnym stopniem niedorozwoju. U skrajnych wcześniaków jest to niedorozwój narządów wewnętrznych, u wcześniaków &#8222;późnych&#8221; (jak moje) po prostu znacznie większa wrażliwość na bodźce. Najgorsze, co możemy zafundować dziedzicowi, to nieustanne pielgrzymki ciotek i babć gruchających nad łóżeczkiem. Apage. <strong>Wcześniak musi włożyć więcej wysiłku (choć nie jest tego świadomy), żeby przetworzyć sobie bodźce z otaczającego go świata.</strong> Aplikowanie mu ciągłych nowości wprowadzi rozdrażnienie i poczucie dezorientacji. Ciotki jeszcze zdążą przyjść, jeszcze narobią zdjęć (zresztą sami możemy zrobić i wysłać im foty mailem).</p>
<p style="text-align: justify;">Z wizytami krewnych i znajomych Królika wiąże się jeszcze jedno niebezpieczeństwo: <strong>przynoszą ze sobą najróżniejsze zarazki.</strong> Wcześniak ma obniżoną odporność. Dziecko donoszone będzie miało gdzieś dziadkowy katarek a na wcześniaku się odbije. A zatem <strong>jak najmniej wizyt. A już na pewno odizolować obce dzieci</strong>. Przez pierwsze trzy miesiące niech się nie pokazują. Trudno, najwyżej rodzina się obrazi. Zdrowie wcześniaka ważniejsze. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to krzyżyk na drogę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak powinien spać wcześniak?</strong> Jak każde inne dziecko &#8211; głównie na plecach. Na brzuszku można kłaść delikwenta w ciągu dnia, kiedy my nie śpimy i mamy go na oku. Noworodki, zwłaszcza wcześniaki mają problem z obróceniem główki z jednej strony na drugą. W nocy lepiej niech śpi na plecach. Tak będzie bezpieczniej. Uwaga, jeśli dziecko zwykło trzymać główkę w jedną stronę, warto je przekładać raz tak, raz siak. Inaczej czaszka może się nieco odkształcić. Dzieje się tak zwłaszcza jeśli młode nie otrzymuje odpowiedniej dawki witaminy D (często tak jest). Kości są wtedy bardziej miękkie (jeśli można to tak określić). Moja pierworodna ma takie odkształcenie. Albo miała, bo jak mam być szczera, zupełnie ginie to pod włosami. Bliźniaczki przekładałam częściej, nie mają żadnych spłaszczeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując: pielęgnacja moich wcześniaków względem pierwszego dziecka donoszonego różniła się w następujących punktach:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">cieplej w ciągu dnia i staranniejszy, zapobiegający wychłodzeniu ubiór</li>
<li>mniej bodźców</li>
<li style="text-align: justify;">dłuższy czas do pierwszej wizyty dziadków i znacznie dłuższy do pierwszej wizyty dzieci</li>
<li style="text-align: justify;">inny sposób karmienia (niestety miały normalny dla wcześniaków problem ze ssaniem i z różnych względów nigdy nie nauczyły się ssać piersi)</li>
</ul>
<div style="text-align: justify;">Poszło gładko. Jednego tylko żałuję, mogłam na samym początku zaopatrzyć się w pieluchy dla wcześniaków. Co prawda przewidziane są one dla dzieci do 2 kg, a moje ważyły odpowiednio 2130 i 2190, ale pielucha sięgająca od kostek po szyję i zapinana naokoło to żaden komfort, wierzcie mi. Łacina leciała wodospadem.</div>
<div style="text-align: justify;"><em>Pisząc notkę korzystała z artykułu zamieszczonego w piśmie &#8222;M jak mama&#8221; (bez ekscytacji, nie jestem w ciąży! <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) nr 1/2012. Artykuł stanowi wywiad z Ewą Helwich, pediatrą neonatologiem, szefową Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka IMiD w Warszawie, krajowym konsultantem w dziedzinie neonatologii.</em></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2012/01/pielegnacja-wczesniaka-to-nie-takie-trudne.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wychodzimy!</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/wychodzimy.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/wychodzimy.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Sep 2010 09:09:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3908</guid>
		<description><![CDATA[Trzynastego wszystko zdarzyć sie moze&#8230; Nie moge uwierzyc, ale wychodzimy! Bilirubina ok, siuski w normie, usg prawidłowe, jeszcze tylko neurolog, ale to już formalnosc. Dziewczyny futruja tak, że podaż kompletnie nie rownowazy popytu i oprócz cycow jade na modyfikowanym, bo nie wyrabiam. Dziękuję wszystkim za wsparcie, nie ma to jak świadomość, że &#8222;dwie trzecie sejmu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzynastego wszystko  zdarzyć sie moze&#8230; Nie moge uwierzyc, ale wychodzimy! Bilirubina ok, siuski w normie, usg prawidłowe, jeszcze tylko neurolog, ale to już formalnosc. Dziewczyny futruja tak, że podaż kompletnie nie rownowazy popytu i oprócz cycow jade na modyfikowanym, bo nie wyrabiam.</p>
<p>Dziękuję wszystkim za wsparcie, nie ma to jak świadomość, że &#8222;dwie trzecie sejmu za panem stoi, panie Waldku&#8221; <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  W domu będę mogła pisać w ludzki sposób, nie na telefonie i będę mogła wrzucić zdjęcia dziewczynek. A teraz spać. Padam na ryj. Tylko jeszcze odciągnąć pokarm. O, wstaly? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/wychodzimy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poporodowe horror story z inkubatorem w tle</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/poporodowe-horror-story-z-inkubatorem-w-tle.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/poporodowe-horror-story-z-inkubatorem-w-tle.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Sep 2010 09:40:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3899</guid>
		<description><![CDATA[Ponieważ dzisiaj mam humor tak morderczy, że lepiej nie spotkać mnie w ciemnej uliczce (raz &#8211; nie wyszliśmy do domu, dwa &#8211; dziękujemy ci, szpitalna zupko,która na matki podzialalas jak najlepsza lewatywa a dzieciom zafundowalas zielone kupy, trzy &#8211; sen dopiero od 3:30 rano) dlatego dzisiaj gatunek z serii horror storry. Kto nie chce, moze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ponieważ dzisiaj mam humor tak morderczy, że lepiej nie spotkać mnie w ciemnej uliczce (raz &#8211; nie wyszliśmy do domu, dwa &#8211; dziękujemy ci, szpitalna zupko,która na matki podzialalas jak najlepsza lewatywa a dzieciom zafundowalas zielone kupy, trzy &#8211; sen dopiero od 3:30 rano) dlatego dzisiaj gatunek z serii horror storry. Kto nie chce, moze z powodzeniem zrobić sobie przerwę i czekać nastepne wiesci z matplanety.</p>
<p>Szpital, w którym leze, moge polecic rodzacym z czystym sumieniem. Pod kilkoma wszakże warunkami.<br />
- rodzisz siłami natury<br />
- w terminie<br />
- dziecko może być od razu z tobą i jest zdrowe<br />
- wychodzisz, jak Pan Bóg przykazał, na trzecia dobe.<br />
Jeśli jednak masz cesarke, rodzisz wczesniaki, a one laduja w inkubatorze, albo twoje dziecko jest donoszone, ale ma problemy ze zdrowiem,  albo jest jeszcze.coś, co sprawia, ze nie może być z toba, to możesz liczyć na niespodzianki.</p>
<p>Nie mam nic do opieki lekarskiej  kobiet w ciąży i po porodzie &#8211; jest bardzo dobra. Nie mam nic do położnych &#8211; są miłe, uczynne i chętne do pomocy. Ale opieka dziecięca na neonatologii to jakiś zły sen. Nie wsadzam wszystkich do jednego wora, wiele zależy od tego, kto jest na zmianie, wydaje mi się jednak, ze zaraz po porodzie trafiłam na jedną z gorszych opcji.</p>
<p>Moje dziewczyny urodzone w 37 tc zakwalifikowano jako wczesniaki i umieszczono w inkubatorze. Do pierwszej wizyty pediatrycznej, czyli przez 24 godziny, nie wolno mi bylo ich dotykać. Wszystko przy dzieciach  robiły więc inne osoby. Efektem tego  inkubator wyl, a dzieci darly się w srodku. Ryczaly całą noc. Co chwila zwlekalam się.z łóżka &#8211; świeżo po operacji &#8211; i dzierzac wlasny cewnik wloklam sie, zobaczyc, co się dzieje. Zwracalam uwagę babie na zmianie, że cos jest nie tak. Odpowiedziała, ze to dobrze, ze sobie poplacza, bo im sie płuca przewentyluja. </p>
<p>Rano przy wizycie pediatry  okazalo sie, że wyly z głodu. Pierwszej nocy po narodzinach najprawdopodobniej nakarmiono je tylko raz. Poza tym były cale w zaschnietej kupie. Nie zmieniono im pieluchy. I straciły na wadze  po sto gram. A wazyly przeciez lekko ponad dwa.</p>
<p>Cała noc nieprzespana. Wieczorna zmiana zgarnela opierdol od lekarza i czym predzej nakarmiono dzieci glukoza. </p>
<p>Od drugiego dnia mogłam już wszystko przy nich robić, więc  praktycznie nie wychodzilam z pokoju wczesniakow i zacumowalam na stoleczku przy inkubatorze. Na cały dzień i cała noc. Powiedziałam  sobie, że pierdole to wszystko i biorę sprawy we własne rece. </p>
<p>Robiłam koło dzieci wszystko. Efekt &#8211; waga spadła tylko o 10 g. Nie mogłam liczyć na personel. Raz zasnelam w sali pooperacyjnej (bo cały czas tam lezalam)  i obudził mnie ryk. Darla się moja starsza, która przekrecila się wpoprzek inkubatora i głowę miała w takiej dziurze, przez która przekłada się ręce. Myślicie, że ktoś zareagował? Przynioslam też owoc 40-minutowej pracy laktatora, całe 5 ml pokarmu. Każda ilość się liczy, powiedzieli. I nie podali, bo po co.</p>
<p>Teraz mam dzieci przy sobie i jest lepiej. To znaczy bylo, poki nie strulismy sie szpitalnym żarciem.<br />
Na koniec kwiat &#8211; stosunek bab z noworodkowego do dzieci: baba próbuje sie wkluc chlopczykowi z zespołem Downa.<br />
- Cholera, nie moge. Nie moja wina, że masz taką głowę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/poporodowe-horror-story-z-inkubatorem-w-tle.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Karmienie symultaniczne</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/karmienie-symultaniczne.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/karmienie-symultaniczne.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 10:55:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie piersią]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3901</guid>
		<description><![CDATA[Cie choroba, jak mawial sołtys Kierdziolek. Miałam wrzucić dzisiaj mrozaca krew w żyłach opowieść z pierwszego dnia i nocy dzieci w inkubatorze na neonatologii (poważnie, krew mi się zciela w zylach i palalam zadza mordu), ale oto dowiedziałam się dzisiaj z pierwszej ręki, bo od pediatry, ze jesli kontrolne badanie poziomu bilirubiny będzie ok, to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cie choroba, jak mawial sołtys Kierdziolek. Miałam wrzucić dzisiaj mrozaca krew w żyłach opowieść z pierwszego dnia i nocy dzieci w inkubatorze  na neonatologii (poważnie, krew mi się zciela w zylach i palalam zadza mordu), ale oto dowiedziałam się dzisiaj z pierwszej  ręki, bo od pediatry, ze jesli kontrolne badanie poziomu bilirubiny będzie ok, to jutro wychodzimy. W związku z tym zapalalam nagłą miłością do świata i nawet jedna zolza, na która chciałam wiadro pomyj wylac, sprawia na mnie wrażenie mówiącej ludzkim głosem. Wyleje zatem kiedy indziej.</p>
<p>Dziś o tym, że nie jest łatwo karmić bliźniąt, jeśli nie można robić tego jednocześnie. A nie można, bo nie taskalam ze sobą do szpitala poduchy-rogala w rozmiarze xxl. Zresztą ktoby mi podał w nocy druga dziewczynkę? Łatwo nie jest, choć pokarmu jakby więcej i co raz mniej nam schodzi mieszanki. Łatwo nie jest, bo się człowiek po prostu nie wyspi. Dzisiaj  spalam dwie godziny rozłożone na polgodzinne raty, co w połączeniu z poprzednia nocą przesiedziana na stoleczku przy inkubatorze daje imponujący wynik 4 godzin w ciągu dwóch dob. Dziewczyny od wczorajszego dnia są już że mną i możemy uskuteczniac karmienie na zadanie. No i to żądanie właśnie jest nader częste. By nie powiedzieć permanentne. Skończę karmić i przewijac jedną, a juz zglasza się druga. Skończę z drugą i znowu głodna robi sie pierwsza. I tak do rana. W domu dojdzie mi jeszcze dwuletnie Jadzisko (&#8222;poczytamy&#8221;) i tzw kurstwo domowe, poważnie zastanawiam sie więc nad logistyka tego wszystkiego. Wczesniaczki moje raczą żądać co godzina swojej porcji. To zaczyna być TRUDNE.</p>
<p> Jeszcze a propos dziecięcej klasyfikacji &#8211; jeszcze trzy dni i wcześniakami by nie były. Bo zacząłby się 38 tydzień. A tak jeszcze latanie po lekarzach. Cie choroba.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/karmienie-symultaniczne.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A to było tak, czyli krótka piłka</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Sep 2010 11:07:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[bliźniaki]]></category>
		<category><![CDATA[poród]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3894</guid>
		<description><![CDATA[Siała baba mak, nie wiedziala jak&#8230; Różnie się ten wierszyk konczy, np. &#8222;a dziad wiedział, nie powiedzial i za kare w pierdlu siedzial&#8221;. W kazdym razie na koncu dodaje sie &#8222;a to bylo tak&#8221;. Epopeję szpitalna czas zaczac. Na izbę przyjęć zgłosiłam sie jak bozia kazala w poniedziałek. Trzeci dzień 37. tygodnia. Grzecznie wyczekalam swoje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siała baba mak, nie wiedziala jak&#8230; Różnie się ten wierszyk konczy, np. &#8222;a dziad wiedział, nie powiedzial i za kare w pierdlu siedzial&#8221;. W kazdym razie na koncu dodaje sie &#8222;a to bylo tak&#8221;.<br />
Epopeję szpitalna czas zaczac.</p>
<p>Na izbę przyjęć zgłosiłam sie jak bozia kazala w poniedziałek. Trzeci dzień 37. tygodnia. Grzecznie wyczekalam swoje dwie godziny (&#8222;ale jak to szybciej, doktorze, przecież ja komputera muszę używać, nie da się szybciej&#8221;) i powedrowalam na oddział. </p>
<p>Tam wcale nie okazali się moim widokiem zaskoczeni i uprzejmie zapytali, dlaczego zaszczycam ich po raz szósty. Ją im na to, że spokojnie, bez paniki, poleze sobie kilka dni,.łaskawie dam się zbadać razem z dzieciarnia, bo rodzic przyszłam. Acha, skoro rodzic, to zupełnie inna historia, bo myśleli, że znowu muszą mnie  ratować. A tak to po prostu od razu podłącza mi KTG, żeby z głowy mieć.</p>
<p>Podlaczyli zatem. Kurcze, a tam skurcze! Co siedem minut. Niebolesne, ale regularne  jak w zegarku. Obserwować postanowili i w tym celu jeszcze dwa razy zapodali KTG. I zapisała się ewidentna powtórka z rozrywki, skurcze co minut sześć.</p>
<p>Postanowiono czekać. Miałam informować o wszelkich zmianach. Zmiany klarowaly się przez całą  noc (w związku z tym noc była do dupy i nieprzespana, bo cały czas gapilam się na zegarek) a przed szóstą rano stalo się jasne, że skurcze nie dosc, że są co 4 minuty, to jeszcze bolą jak cholera.</p>
<p>Wzięli mnie zatem na obserwacje na porodowke, żeby poobserwowac i po raz kolejny podlaczyli KTG. Raz spojrzeli i stalo się  jasne, że na patologie już nie wrócę. Pięć minut później już zakładano mi cewnik.<br />
Pojawilam sie na porodowce uzbrojona w bieliznę, kolczyki itp, czym wzbudzilam nieklamana wesołość wśród personelu. </p>
<p>Dziewczyny urodziły się w odstępie minuty. Jedna o 6:54, druga o 6:55.  Zdjęcia wkrótce. Są identyczne, jak się okazało i zgodnie te wersję podtrzymuje cała neonatologia. Widocznie wbrew wszystkiemu są jednojajowe.</p>
<p>Tak oto nagle stalam się matka trójki dzieci. O wieściach z oddziału wkrótce. W skrocie: mogę już karmić piersią, a dziewczynki jutro wyjdą z inkubatora. Czasami jednak łapie mnie niezły wkurw. Na rzeczywistość. O tym potem, idę karmić <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/a-to-bylo-tak-czyli-krotka-pilka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jezdem</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 12:13:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3888</guid>
		<description><![CDATA[Stary kawał z broda: Córka do matki: mamo, jezdem w ciąży. Matka: nie po to cie, ladacznico, wysylalam na studia, zebys mówiła &#8222;jezdem&#8221;. No więc jezdem w szpitalu. Nadciagnelam tam celem planowej cesarki. Trzeci dzien 37. tygodnia to nie w kij dmuchal. I, cholera, kto wie, czy nie trafiłam z terminem, bo mam zupelnie regularne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stary kawał z broda:<br />
Córka do matki: mamo, jezdem w ciąży.<br />
Matka: nie po to cie, ladacznico, wysylalam na studia, zebys mówiła &#8222;jezdem&#8221;.<br />
No więc jezdem w szpitalu. Nadciagnelam tam celem planowej cesarki. Trzeci dzien 37. tygodnia to nie w kij dmuchal. I, cholera, kto wie, czy nie trafiłam z terminem, bo mam zupelnie regularne skurcze. Co 5 minut. A fenoterolek poszedl out. Dlatego wybaczcie brak polskich literek. Poczekam jeszcze troche i chyba to zglosze. Czy sie boję? Teraz to nie. Przybylam, zobaczyłam, moge rodzic <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/09/jezdem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Króciutko &#8211; uzupełnienie</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko-uzupelnienie.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko-uzupelnienie.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 16:26:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3839</guid>
		<description><![CDATA[No, ładowarkę już mam, mogę napisać więcej. Dlaczego tu jestem? Pech, prawdziwy pech. Trzeba mieć niesamowitego pecha połączonego ze zgrabnością mastodonta, żeby wyłożyć się plackiem na równym chodniku. Żeby jeszcze jakaś dziura tam była, skórka od banana lub coś w ten desen, ale nie. Ordynarnie zaplątałam się we własne nogi i pojechałam szczupakiem do przodu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No, ładowarkę już mam, mogę napisać więcej. Dlaczego tu jestem? Pech, prawdziwy pech. Trzeba mieć niesamowitego pecha połączonego ze zgrabnością mastodonta, żeby wyłożyć się plackiem na równym chodniku. Żeby jeszcze jakaś dziura tam była, skórka od banana lub coś w ten desen, ale nie. Ordynarnie zaplątałam się we własne nogi i pojechałam szczupakiem do przodu. To oznacza, że poszorowałam brzuszyskiem po ziemi.<br />
Miłe to nie było. Oj nie. Na domiar złego  nie zdążyłam zamortyzować upadku. Sekundę później wydalam donośny odgłos paszczowy, co momentalnie zmobilizowało czterech facetów do zadzwonienia na pogotowie. Zanim karetka przyjechała, zaczęłam znowu czuć ruchy dzieci i mniej więcej sie uspokoić. Zawieźli mnie tam gdzie zawsze i na izbie przyjęć powitano mnie jak starą znajomą.<br />
Niestety upadek wywołał skurcze, które dały się uprzejmie potwierdzić w badaniu KTG. Zapodano mi więc kroplóweczki i zostawiono na oddziale. Skurcze ustały niemal do  zera. Badanie USG pokazało, że.wszystko jest OK. Nic się nie zaczęło odklejać, z dziećmi wszystko ok, z całą ciążą także, a jedynym śladem po locie koszącym są otarte łokcie, rozwalona bluzka i obolałe całe moje słusznych rozmiarów ciało.<br />
Przy okazji po raz piętnasty potwierdziło się, że na swoje wielkie wyjście smoka czekają dwie dziewczyny. Mniejsza waży 1950 g, większa 2280 g. Będzie dobrze, powinny przekroczyć 2500 g.<br />
Strachu się najadłam, od wczoraj tu leżę, ale ponieważ wszystko zakończyło się szczęśliwie, powinnam jutro zwinąć żagle. By ponownie zawinąć do tego portu za niecałe dwa tygodnie. Tym razem wyposażona w pieluszki i ciuszki na dwa maluszki. Będzie dobrze <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko-uzupelnienie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Króciutko&#8230;</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 11:18:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3836</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; bo mi telefon pada. Kuja macć znowu szpital. Wszystko już OK, więcej napisze jutro. Dziewczyny rosną i będą większe niz myslalam. Trzymajcie kciuki!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; bo mi telefon pada. Kuja macć znowu szpital.  Wszystko już OK, więcej napisze jutro. Dziewczyny rosną i będą większe niz myslalam. Trzymajcie kciuki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/08/krociutko.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szpitalna Copacabana</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/puff-jak-goraco.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/puff-jak-goraco.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jul 2010 10:47:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3609</guid>
		<description><![CDATA[Mam coś wspólnego z lokomotywą Tuwima. Już ledwo sapię, już ledwo zipię. Wszelkie kasandryczne wizje lata z temperaturą oscylującą wokół +13 stopni można sobie, brzydko mówiąc, wsadzić. Za oknami ponad 30 stopni, a w szpitalnych korytarzach wcale nie chłodniej. Copacabana lub Costa del Sol (czy jak to zwał), może się schować. Wszystkie pacjentki łącznie ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mam coś wspólnego z lokomotywą Tuwima. Już ledwo sapię, już ledwo zipię. Wszelkie kasandryczne wizje lata z temperaturą oscylującą wokół +13 stopni można sobie, brzydko mówiąc, wsadzić. Za oknami ponad 30 stopni, a w szpitalnych korytarzach wcale nie chłodniej. Copacabana lub Costa del Sol (czy jak to zwał), może się schować. Wszystkie pacjentki łącznie ze mną epatują golizną i prezentują swe brzuchate wdzięki na trasie sala-kibelek. Zaprawdę powiadam wam, nie da się wytrzymać w czymś więcej niż skąpej koszulce ledwie skrywającej kwintesencję kobiecości. Dowodem na to, że mi przygrzało, są pierdoły, które tu wypisuję.</p>
<p style="text-align: justify;">Puff, jak gorąco, uff, jak gorąco. Jutro na porannym obchodzie lekarskim czeka mnie chwila prawdy. Zapadnie decyzja, czy można mój żeński trójpak odesłać do domu bez ryzyka, że za trzy dni stanę znowu w progach tej szacownej placówki z wielkim torbiszczem, z którego oprócz klapek pod prysznic wystaje domowy wentylator. Wszyscy mnie co prawda witają z otwartymi ramionami (niesamowite, jak człowiek potrafi się przywiązać do służby zdrowia i vice versa), ale wolałabym te uprzejmości zachować na poród w terminie. Będzie mi przyjemniej, jeśli ogarną mnie taką skumulowaną falą. Za częsty gość, nawet miły, też może się przejeść.</p>
<p style="text-align: justify;">A propos jeść, to zaraz wjedzie obiadek. Przyjmujemy ze współspaczkami zakłady i w rankingach zwycięża kotlecik mielony. Pyszny jak zawsze.</p>
<p style="text-align: justify;">No, jeśli więc dobrze pójdzie, od jutra będę nadawać spoza szpitalnych murów. Czego sobie niniejszym życzę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/puff-jak-goraco.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pani Wiesia od ściereczki</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/pani-wiesia-od-sciereczki.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/pani-wiesia-od-sciereczki.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 10:58:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=3586</guid>
		<description><![CDATA[Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, czy nazywa się Wiesia. Może Krysia albo Ania. Imię salowej pozostaje dla mnie tajemnicą. Parę słów jednak na jej temat skrobnę, bo pamięć ludzka ułomna jest &#8211; zwłaszcza moja &#8211; a szkoda byłoby odstawić w szybki niebyt świadomościowy taki uroczy szpitalny folklor. Pani Wiesia &#8211; zostańmy przy Wiesi &#8211; warta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, czy nazywa się Wiesia. Może Krysia albo Ania. Imię salowej pozostaje dla mnie tajemnicą. Parę słów jednak na jej temat skrobnę, bo pamięć ludzka ułomna jest &#8211; zwłaszcza moja &#8211; a szkoda byłoby odstawić w szybki niebyt świadomościowy taki uroczy szpitalny folklor.</p>
<p style="text-align: justify;">Pani Wiesia &#8211; zostańmy przy Wiesi &#8211; warta zapamiętania jest. Z racji optymizmu zupełnie niezależnego od okoliczności przyrody. Bez względu na to, czy Wiesia dzierży ścierę (a potrafi to czynić godnie) czy roznosi śniadanie (a robi to z prawdziwą gracją), jej lico rozjaśnia uśmiech, a oczy rzucają iście diabelskie iskierki. Uwielbiam babę, ot co.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak Wiesia wygląda? Na oko lat siedemdziesiąt, siwy włos ukształtowany przez trwałą ondulację, na nosie lenonki (sic!), figura wskazująca na to, że odchudzanie nie jest jej priorytetem życiowym. Taki &#8211; pardon &#8211; starszy pączuś.</p>
<p style="text-align: justify;">Panią Wiesię doceniam też za naprawdę rzadkie &#8211; przynajmniej wśród salowych &#8211; poczucie humoru.</p>
<p style="text-align: justify;">Wlokę ja się powoli, kierunek &#8211; kibelki, które są drastycznie oddalone od mojej sali. Pani Wiesia myje podłogę na korytarzu, a mopem steruje prawie tak zgrabnie jak Rembrandt pędzlem.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- To może ja przelecę? &#8211; mówię. &#8211; Lotem koszącym na przykład?</p>
<p style="text-align: justify;">- Jeśli tylko pani może, to ja nie mam nic przeciwko temu, żeby taki niecodzienny widok zobaczyć.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jak Boga kocham, dla niej mogłabym się postarać. Inna wersja. Znów do kibla zmierzam, człapu-człap, noga za nogą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Jeśli pani myśli o lataniu &#8211; mówi do mnie Wiesia zgrabnie omijająca ścierą drzwi (ściera większa od niej niemal) &#8211; to obawiam się, że loty wzbronione. Poza tym nie wiem, czy jest pani we właściwym korytarzu powietrznym.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na Swaroga, mało nie zlałam się po drodze. Pani Wiesia w okolicy śniadaniowo-obiadowo-kolacyjnej przedzieżguje (Jezu, ale wyraz) się w inny fartuch i roznosi posiłki. Wchodzi więc do naszej sali i pyta:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Panie sobie życzą?&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- Jeśli o mnie chodzi, to poproszę kawior i szampan &#8211; mówię na to.</p>
<p style="text-align: justify;">- Obawiam się, że służba zdrowia nie jest na tym etapie ewolucji &#8211; odpowiada Wiesia &#8211; ale usilnie pracujemy nad truskawkami w bitej śmietanie. A tym czasem co pani powie na jajko?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jajko jest na śniadanie cztery razy w tygodniu. W pozostałe dni &#8211; biały serek.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Jajko jak najbardziej &#8211; odpowiadam. Czyta pani w moich myślach. Uwielbiam jajka.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pani Wiesia wchodzi na drugi dzień i oznajmia:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Panie wiedzą, że dzisiaj serwujemy ulubiony pań posiłek? Tym razem również nie mamy szampana. Ale mamy jajko.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jak tu nie lubić pani Wiesi? W samą porę ten peanik, bo w szpitalu nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc i właśnie wylądowałam tam, gdzie od samego początku powinnam się znaleźć, czyli na patologii ciąży. Miejsce się zwolniło. Szlag. I jeszcze drastycznie zaniżam średnią wieku na sali. Żegnajcie przyzwoite prysznice. Żegnaj Wiesiu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2010/07/pani-wiesia-od-sciereczki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

