Spokojnie, to tylko trzydniówka
Zazwyczaj przebiega to tak: dzieć, zwykle brojący, ile wlezie i wesoły wydaje się osowiały i marudny. Dotykasz go, a on gorący jak łapy kotki na blaszanym dachu lub Rozalka z noweli Prusa, która miała nieszczęście mieć ciotki kretynki. Bierzesz więc termometr i rozpoczynasz mierzenie temperatury szlachetną drogą per rectum. Patrzysz na wynik i czym prędzej ...