<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dzieciowo mi! &#187; żywienie</title>
	<atom:link href="http://www.dzieciowo.pl/tag/zywienie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dzieciowo.pl</link>
	<description>Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 05:00:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Rozszerzanie diety niemowlęcia i kształtowanie nawyków żywieniowych. Oraz&#8230; konkurs nr 4 :-)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 09:08:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6627</guid>
		<description><![CDATA[Łza się w oku kręci, bo to już ostatni z serii juvitowych konkursów na &#8222;Dzieciowo mi&#8221;. O tym, kto wygrał w trzecim podejściu, tradycyjnie na końcu notki, niecierpliwi mogą więc od razu zjechać myszą w dół. Z pewną taką nieśmiałością podchodzę do tematu rozszerzania diety niemowlęcia, bo wzbudza on wśród rodziców emocje nie mniejsze niż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Łza się w oku kręci, bo to już ostatni z serii juvitowych konkursów na &#8222;Dzieciowo mi&#8221;. O tym, kto wygrał w trzecim podejściu, tradycyjnie na końcu notki, niecierpliwi mogą więc od razu zjechać myszą w dół.</p>
<p style="text-align: justify;">Z pewną taką nieśmiałością podchodzę do tematu <strong>rozszerzania diety niemowlęcia</strong>, bo wzbudza on wśród rodziców emocje nie mniejsze niż kwestia karmienia piersią lub butelką, podawania smoczka czy szczepień. Emocje tym silniejsze, że &#8211; jak z większością rodzicielskich zmagań &#8211; o tym, czy robiliśmy dobrze czy źle, dowiadujemy się dopiero po pewnym czasie. Wkurzające, no nie? Człowiek chciałby wiedzieć od razu i od razu skorygować ewentualne odstępstwa od jedynie słusznego kierunku, a tu gucio.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozwólcie cytat ze strony <strong><a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarz maluszka</a></strong>:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html/nawyki_zywieniowe" rel="attachment wp-att-6628"><img class="aligncenter size-full wp-image-6628" title="nawyki_zywieniowe" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/nawyki_zywieniowe.jpg" alt="" width="530" height="139" /></a><strong>Właściwe zbilansowanie i urozmaicenie diety</strong> potomstwa spędza sen z powiek rodzicom. Co dawać? Czego nie dawać? Czy już? Może jeszcze się wstrzymać? Do kiedy wyłącznie na mleku? Kiedy wprowadzać pierwsze nowości? Każdy czyta o tym sporo, ale ponieważ Internet jest przeładowany opiniami niczym placówki przedszkolne dziećmi, to summa summarum wychodzi, że ilu rodziców, tyle sposobów działania.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to było u mnie? Ech, przygodę z macierzyństwem powinno się zacząć od razu od drugiego dziecka, wtedy jest znacznie łatwiej <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Znamy błędy popełnione przy pierwszym i jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski. Po raz kolejny przekonuję się, że każde dziecko jest inne i nie ma uniwersalnego modelu działania.</p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno dietę Jadzi, jak i bliźniaczek zaczęłam rozszerzać, kiedy były w 4. miesiącu życia. Na początek poszły słoiczki owocowe przeznaczone dla tej grupy wiekowej, potem zupki. Póki co kupne. Nieobcy mi jest powiew grozy lecący od strony tych czy owych, którzy stali na stanowisku, że takim działaniem wyrządzam pierworodnej kolosalną krzywdę (przy bliźniaczkach było już spokojnie). Nieważne. Kolejne smaki wprowadzałam pojedynczo, obserwując, czy nie występują niepożądane reakcje. Nie występowały, więc kontynuowałam proceder.</p>
<p style="text-align: justify;">Z Jadzią wypróbowałam jeszcze jeden myk, który polecam innym: robiłam jej kaszkę na&#8230; moim własnym mleku. Kaszka na mleku matczynym w odróżnieniu od modyfikowanego zawsze pozostaje rzadka (ten fenomen jest dla mnie tajemnicą). Żarcie podawałam łyżeczką, żeby przyzwyczaić młodą do cywilizowanego sposobu jedzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego zaczęłam już wtedy? Przede wszystkim dlatego, że zobaczyłam, że dzieci żywo interesują się tym, co jedzą inni, zapodają galopujący ślinotok, jak tylko zobaczą coś na matczynym lub ojcowym talerzu. Uznałam więc, że są gotowe na zetknięcie się z nowościami. Spore znaczenie miały też przyczyny natury, hmmm, społeczno-zawodowej. Po obu porodach dość szybko zaczęłam wybywać z domu w celu zdobycia mamony. Ponieważ nie byłam w stanie odciągnąć odpowiedniej ilości mleka, powstała potrzeba przygotowania dzieci tak, aby osoba, która z nimi zostaje, mogła dać im coś do japy. Co prawda pediatrzy zalecają, by do szóstego miesiąca życia dziecko było karmione wyłącznie mlekiem matki, ale zarówno w przypadku mojego rodzicielskiego debiutu, jak i recydywy to zalecenie było niemożliwe do zrealizowania.</p>
<p style="text-align: justify;">U Jadzi zabawa z wprowadzaniem nowych posiłków była w pewnym stopniu zaburzona z racji długiego braku uzębienia (z uporem maniaka przypomnę &#8211; pierwszy ząbek w 16. miesiącu). Moje zmaganie się z tym faktem a raczej nieumiejętność wypracowania jakiejś skutecznej postawy, jeśli chodzi o żywienie, zaskutkowały prawdopodobnie tym, że Jadzia wyrosła na wzorcowego niejadka.</p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie. Czas powiedzieć sobie otwarcie, jakie błędy popełniłam. A zatem spowiadam się i wam, bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłam.</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">pierworodnej podawałam zbyt często kaszki, co zaskutkowało tym, że teraz nie chce na nie patrzeć.</li>
<li style="text-align: justify;">cykałam się przed wprowadzeniem czegoś, co mogłaby ciumkać i przeżuwać (bo czym żuć, na Boga?!), co prawdopodobnie sprawiło, że potomka, jak zobaczy coś nowego, najpierw stwierdza, że tego nie lubi, choć nie ma pojęcia, jak smakuje.</li>
<li style="text-align: justify;">stawiam tezę, że zbyt długie podawanie &#8222;dzidziowych&#8221; posiłków odbiło się czkawką w postaci niejadkowości.</li>
<li style="text-align: justify;">bałam się wprowadzać nowości, bo naczytałam się, że tego jeszcze nie, a to to dopiero po drugim roku życia, a to może alergizować,a to z kolei grozi śmiercią lub kalectwem. Ciężko było potem jakoś z tego wybrnąć.</li>
<li style="text-align: justify;">mleko krowie z powodzeniem mogłam wprowadzić wcześniej, albo przynajmniej spróbować. Młoda do 2. roku życia jechała na mm.</li>
<li style="text-align: justify;">trzeba było dawać do ciumania marchewkę, &#8222;serce&#8221; kapusty, jabłuszko i inne warzywa żujne bez czekania na pojawienie się pierwszego ząbka. Potem miałam problem z wprowadzaniem warzyw.</li>
<li style="text-align: justify;">ulegałam pokusie kupienia dziecku jajek-niespodzianek i innych czekoladopodobnych. Czekolada w ilościach ROZSĄDNYCH jest jak najbardziej w porządku. W ilościach hurtowych już nie. Wyszło przy okazji, że młoda ma na czekoladę uczulenie. Metodą prób i błędów po prawie roku ostatecznie mogę stwierdzić, że zmiany atopowe na skórze są skutkiem żarcia czekolady (i hurtowej ilości danonków).</li>
</ul>
<div style="text-align: justify;">Mając na uwadze powyższe, w stosunku do bliźniaczek zastosowałam inną metodę działania. Uwaga, zapodaję hardcore. Wrażliwi nie czytać. Jeśli ktoś ma zamiar mnie wychłostać, proszę przygotować pejczyk, a ja łaskawie ściągnę gatki.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Bliźniaczki</strong> mają obecnie skończone 14 miesięcy. I &#8211; jeszcze raz ostrzegam &#8211; <strong>jedzą wszystko to, co ja</strong>. Pisząc wszystko, mam na myśli WSZYSTKO. Jeśli ja jem pierogi, one jedzą pierogi. Jeśli ja jem grochówkę, one jedzą grochówkę. Ja jajecznicę, one jajecznicę. Jeśli ja jem schabowe, one jedzą schabowe (drobno pokrojone). Nie zrobione specjalnie dla nich. Te same. Tak samo przyprawione i (pejczyki w dłoń!) posolone. Jedzą te same zupy i nie zawsze je miksuję (zupy, nie dzieci, ekhm&#8230;). Jeśli warzywa są miękkie, a najczęściej są, po prostu drobię je na małe kawałki. Bliźniaczki piją mleko UHT, jedzą zwykłe jogurty i serki homogenizowane. Czasem daję im parówki, kiełbaski i czekoladę. Jedyne, czego nie daję, to miód. Nie lubią (po mamusi, ja nie znoszę). Aha, i grzyby. Dlaczego tak robię?</div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>chciałam uniknąć błędów popełnionych przy pierwszym dziecku</li>
<li>pracuję na etat, dorabiam jako groomer, prowadzę dom, zapierdzielam cały dzień i, kurka wodna, nie mam czasu robić trzech rodzajów obiadów. Cud, że w ogóle coś jest <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>nie kupuję gotowych posiłków dla dzieci, bo poszłabym z torbami.</li>
</ul>
<div>I co? I nic. Nie dzieje się NIC. Nic niepokojącego. Żadnych alergii, żadnych niestrawności. Co więcej, bliźniaczki chętnie wsuwają wszelką paszę z warzywami włącznie. Nie ma śladu niejadkowości. Jeśli już coś gotuję, staram się, by było to urozmaicone. Stosuję w kuchni różne warzywa, ziemniaki, kasze, ryż, różne rodzaje makaronu, różne mięsa (jesteśmy mięsożerni), ryby. Nie stosuję za to kostek rosołowych i gotowych fiksów.</div>
<div>O nie, nie twierdzę, że jestem alfą i omegą. Prawdopodobnie popełniam spore błędy i pewnie niejeden jeszcze zrobię. Dowiem się o tym jak wszyscy inni &#8211; po fakcie. A wtedy wyciągnę wnioski. Po raz kolejny.</div>
<div>No dobrze. Chciałabym, żebyście <strong>podzielili się waszymi wrażeniami z rozszerzania diety waszych dzieci</strong>. Dla zachęty &#8211; już po raz czwarty! &#8211; trzy <strong>komentarze zostaną nagrodzone</strong>. Czym? A takim oto zestawem:</div>
<div><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/pepkowe-czyli-o-pielegnacji-kikuta-pepowiny-i-konkurs.html/nagrody-na-blogu-dzieciowo-juvit" rel="attachment wp-att-6506"><img class="aligncenter size-full wp-image-6506" title="Nagrody na blogu Dzieciowo - Juvit" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/Nagrody-na-blogu-Dzieciowo-Juvit.jpg" alt="" width="478" height="357" /></a>W skład nagrody wchodzą:</div>
<div>
<ol>
<li>Cyfrowa ramka na zdjęcia</li>
<li>BluMag jedyny dla rodzica</li>
<li>Juvit Baby D3 dla dziecka</li>
<li>Plastry Ibum Ice łagodzące objawy gorączki.</li>
<li>Bon Sodexho o wartości 150 zł do zrealizowania w różnych sklepach. Listę sklepów zwycięzcy otrzymają wraz z bonem.</li>
</ol>
<div>Fajne? No ba! Są tacy, co nagrodami już się cieszą <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Do ich grona doszusowują niniejszym kolejne trzy osoby. A są toooooooooo (tutaj wszyscy wtrzymali oddech, ci, co siorbią kawkę, czekają z przełknięciem):</div>
<div>
<ul>
<li><strong>Maduś</strong></li>
<li><strong>paka</strong></li>
<li><strong>Go</strong></li>
</ul>
<div>Laureatom serdecznie gratuluję, a resztę pragnę przekonać, że gdyby nagród było tyle, ile komentarzy, to zaliczyłabym nirwanę, bo tak naprawdę trzeba by było nagrodzić wszystkich <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
<div>Ogłaszam więc rozpoczęcie kolejnych, ostatnich już zmagań. Trzy nagrodzone komentarze zostaną dodatkowo opublikowane na stronie <strong><a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarz maluszka</a></strong> jako porady mam dla mam. W związku z tym konieczne będzie podpisanie oświadczenia o przekazaniu praw autorskich do komentarza, żeby mógł on zostać zamieszczony w miejscu innym niż ten blog. Szczegóły w <strong><a href=" http://www.magazyn.heureka.serwery.pl/fb/RegulaminkonkursowdlaczytelniczekblogaDzieciowo-Juvit.pdf" target="_blank">regulaminie</a></strong>.</div>
<div>To co? To do dzieła <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
</div>
<div><em>PS. Nie wspomniałam o jednej ważnej rzeczy i pominięcie jej byłoby niewdzięczne i nieuczciwe. Przez dłuższy czas żywieniowo wspomaga(ła) mnie moja mama, która robiła zupki dla moich dzieci i zagotowywała je w słoikach, a potem całą baterię takich słoików przywoziła mi. Dzięki temu miały co jeść. Zupy normalne, tylko zmiksowane i z wkładką w postaci jajka i mięsa. Moja mama przywozi mi też wałówę (obecnie mam pierogi) i gdyby nie ona, radziłabym sobie znacznie gorzej. Dzięki, mamo! <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/rozszerzanie-diety-niemowlecia-i-ksztaltowanie-nawykow-zywieniowych-oraz-konkurs-nr-4.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>44</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wprowadzanie mleka modyfikowanego. Drugi konkurs i zwycięzcy pierwszego :-)</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/wprowadzanie-mleka-modyfikowanego-drugi-konkurs-i-zwyciezcy-pierwszego.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/wprowadzanie-mleka-modyfikowanego-drugi-konkurs-i-zwyciezcy-pierwszego.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2011 05:00:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie piersią]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie sztuczne]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6558</guid>
		<description><![CDATA[Karmienie piersią to błogosławieństwo, a pokarm matki jest dla dziecka najlepszy. Truizm, wiadomo. Cudownie, ach, cudownie byłoby, gdyby każda matka miała możliwość karmić dziecko tak długo, jak ono tego potrzebuje i przebywać z nim tyle czasu, ile by chciała. Niestety (lub stety) większość kobiet musi pracować (i zostawmy na razie na boku kwestię, chce czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Karmienie piersią</strong> to błogosławieństwo, a pokarm matki jest dla dziecka najlepszy. Truizm, wiadomo. Cudownie, ach, cudownie byłoby, gdyby każda matka miała możliwość karmić dziecko tak długo, jak ono tego potrzebuje i przebywać z nim tyle czasu, ile by chciała. Niestety (lub stety) większość kobiet musi pracować (i zostawmy na razie na boku kwestię, chce czy nie chce). I niestety najczęściej jest tak, że powrót do pracy oznacza zabójstwo laktacji.  Przeszłam to i ja, stawałam na rzęsach, łaziłam do pracy z laktatorem, termosem i pojemnikami na mleko, i odciągałam pokarm w kiblu. Nadaremno. Produkcja kulała, podaż nie równoważyła popytu i trzeba było uraczyć głodomora mlekiem modyfikowanym. No i dzisiaj właśnie o tym. O wprowadzaniu mleka modyfikowanego.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozwólcie cytacik ze strony <a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarz maluszka</a>:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/wprowadzanie-mleka-modyfikowanego-drugi-konkurs-i-zwyciezcy-pierwszego.html/mleko_modyfikowane-2" rel="attachment wp-att-6560"><img class="aligncenter size-full wp-image-6560" title="mleko_modyfikowane" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/mleko_modyfikowane1.jpg" alt="" width="523" height="131" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">W tym najgorszy jest ambaras, żeby pokarm podać zaraz, że tak sparafrazuję Boya-Żeleńskiego. Jadzisko, kiedy jeszcze całkiem piersiowe było, żarło co dwie godziny. A potem matka hop-siup zaczęła znikać na kilka godzin. Od razu jak Filip z konopii wyskoczyło kilka problemów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po pierwsze &#8211; butelka won.</strong> Dziecko przyzwyczajone do piersi stanowczo odmawiało brania silikonu do japy (wyjątek robiło dla smoczka, ale smoczek to insza inszość). Zanim wypracowaliśmy jaką taką współpracę, zdążyłam włosiem wyrwanym z głowy zaścielić pół mieszkania. Na początku dziecko czekało na mnie (!!!), póki nie wrócę z pracy. Ja z wywalonym ozorem, po siedmiu godzinach nieobecności, robiłam szczupaka już od wycieraczki, w locie ciepałam bluzkę precz, wyjmowałam twardą jak głaz mleczarnię ze stanika i dopiero wtedy młoda łaskawie raczyła się pożywić. Ludzie, co ja przeżywałam w robocie! Wiedziałam, że moje dziecko siedzi w domu głodne!</p>
<p style="text-align: justify;">Głód okazał się zresztą bardzo skuteczną metodą wychowawczą. Dziecko, zobaczywszy, że matka nie zmieni dziwnego zwyczaju znikania z domu, przeprosiło się z butelką. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po drugie &#8211; jakie mleko wybrać?</strong> Po poradę udałam się do naszej lekarzycy rodzinnej. Zaproponowała Enfamil z racji obecności w tymże bodajże kwasów Omega 3 czy jakoś tak. Enfamil nie dość, że drogi jak jasna cholera (do nabycia chyba tylko w aptekach), to jeszcze okazał się zupełnie niejadalny. Właściwie <strong>pierwsze mleko modyfikowane powinien dobrać pediatra.</strong> Zanosimy dzieciaka do serwisu, on je ogląda, maca i takie tam, wiecie, a potem wydaje werdykt. Nie zrobiłam tak i być może był to błąd. Szkód na zdrowiu nie było, alergii żadnych, ale napróbowałam się tego i owego i nie wiem, po co mi to było. Poprzez NAN i Bebiko podryfowaliśmy w stronę Bebilonu i przy nim rzuciliśmy kotwicę. Co ciekawe, przy bliźniaczkach było dokładnie odwrotnie (od Bebilonu przez Bebiko do NAN).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po trzecie &#8211; dziecko</strong> oczarowane łatwością wylatywania mleka z butelki <strong>ostatecznie odrzuciło pierś.</strong> I było po laktacji. Tak więc jak i wcześniej wlatywałam do chałupy (trzeba było zainwestować w miotłę, he he), zrywałam staniczor, kamienie podstawiałam młodzieży pod nos, a tutaj&#8230; foch! No tak, przy ssaniu piersi trzeba się napracować, zwłaszcza jeśli ta jest nabombiona do granic możliwości, bo matka z racji problemów komunikacyjnych wracała do domu całe wieki.</p>
<p style="text-align: justify;">Uzupełnianie karmienia naturalnego mlekiem modyfikowanym ma, jak widać, swoje wady i zalety. Z jednej strony jest to świetne (i często jedyne, bądźmy szczerzy) rozwiązanie dla kobiet, które po urlopie macierzyńskim wracają do pracy. Z drugiej strony szybko może się okazać, że pierś ostatecznie pójdzie w odstawkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Tyle moich doświadczeń. Tak jak w poprzednim tygodniu, zadam wam jedynie słuszne pytanie: jak to było u was z wprowadzaniem do diety dziecka mleka modyfikowanego? Czy udało wam się pogodzić karmienie naturalne i karmienie sztuczne. Co możecie poradzić tym, które z problemem dopiero się zmierzą?</p>
<p style="text-align: justify;">Na komentujących czekają nagrody. Trzy osoby dostaną zestaw, w skład którego wchodzą:</p>
<ul>
<li>cyfrowa ramka na zdjęcia</li>
<li>witaminy dla mamy i dziecka (BluMag jedyny i Juvit Baby D3)</li>
<li>plastry Ibum Ice przynoszące ulgę podczas gorączki</li>
<li>bon Sodexho o wartości 150 zł do zrealizowania w różnych sklepach (lista sklepów zostanie dostarczona wraz z nagrodą).</li>
</ul>
<div><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/11/pepkowe-czyli-o-pielegnacji-kikuta-pepowiny-i-konkurs.html/nagrody-na-blogu-dzieciowo-juvit" rel="attachment wp-att-6506"><img class="aligncenter size-full wp-image-6506" title="Nagrody na blogu Dzieciowo - Juvit" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/11/Nagrody-na-blogu-Dzieciowo-Juvit.jpg" alt="" width="478" height="357" /></a></div>
<p style="text-align: justify;">To nie wszystko. Zwycięskie komentarze zostaną opublikowane na stronie <a href="http://kalendarzmaluszka.pl" target="_blank">Kalendarza maluszka</a> jako porady matek dla matek. Osoby nagrodzone zostaną więc poproszone (rym-cym-cym) o zgodę na przekazanie praw autorskich w celu publikacji komentarza w innym miejscu niż ten blog. Szczegóły można doczytać w <strong><a href="http://www.magazyn.heureka.serwery.pl/fb/RegulaminkonkursowdlaczytelniczekblogaDzieciowo-Juvit.pdf" target="_blank">regulaminie</a></strong>.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Wyniki konkursu z 02.11.2011.</h4>
<p style="text-align: justify;">Nadejszła wiekopomna chwila <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Było mi STRASZNIE ciężko wybrać trzy komentarze, bo wszystkie były bardzo wartościowe. Chyba się po tym wszystkim leczyć zacznę czy coś <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Najchętniej nagrodziłabym wszystkich, ale nie mogłam. Wyróżnione osoby to:</p>
<ol>
<li><strong>Manga</strong></li>
<li><strong>Wiewi00ra</strong></li>
<li><strong>madzix</strong></li>
</ol>
<div style="text-align: justify;">Wielkie ukłony przesyłam Rogalowi (właściwie tej Rogal <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ). Twoja łacina jest imponująca. I doceniam inwencję twórczą, bo na takie rymy nigdy bym nie wpadła, a z łaciny ze studiów pamiętam tylko początek jednego erotyku (ille mi par esse deo videtur&#8230;) <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />   Czapki z głów!  Jak tak dalej pójdzie, będę się musiała zrujnować na jakieś nagrody dodatkowe <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
<div style="text-align: justify;">Ze zwycięzcami skontaktuję się via e-mail i w liście przekażę szczegóły.</div>
<div style="text-align: justify;">A tymczasem drugi konkurs wziął i ruszył <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/11/wprowadzanie-mleka-modyfikowanego-drugi-konkurs-i-zwyciezcy-pierwszego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>57</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piątek z blogującą mamą &#8211; kuchnia alternatywna</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/piatek-z-blogujaca-mama-kuchnia-alternatywna.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/piatek-z-blogujaca-mama-kuchnia-alternatywna.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Oct 2011 04:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[blog rodzica]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6474</guid>
		<description><![CDATA[Niejadek to problem. Niektórzy mówią, że żeby to zrozumieć, trzeba to poczuć, a poczuć można bardzo boleśnie. Ze szczeciny wyrwanej z głowy można uprząść dywanik, a permanentny wkurw skutecznie zastępuje wszelkie środki odchudzające (a fakt, że to i tak nie działa, staje się przyczyną depresji ). W przypadku żywienia podopiecznych, jak chyba w każdej dziedzinie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Niejadek to problem. Niektórzy mówią, że żeby to zrozumieć, trzeba to poczuć, a poczuć można bardzo boleśnie. Ze szczeciny wyrwanej z głowy można uprząść dywanik, a permanentny wkurw skutecznie zastępuje wszelkie środki odchudzające (a fakt, że to i tak nie działa, staje się przyczyną depresji <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ). W przypadku żywienia podopiecznych, jak chyba w każdej dziedzinie życia, sprawdza się powiedzenie: &#8222;gdy już myślałem, że jestem na samym dnie, usłyszałem pukanie od spodu&#8221;. Zawsze ktoś ma gorzej. A gorzej, w mojej ocenie, od <strong>matek niejadków</strong> mają <strong>matki alergików</strong>. Żywieniowych alergików. Wśród nich szczególnie nie zazdroszczę tym, których dzieci nie mogą jeść nic pochodzenia krowiego. Że tak zacytuję klasyka, jak żyć, panie premierze, jak żyć?</p>
<p style="text-align: justify;">Jedną z matek, które kombinują jak koń pod górę, jest autorka blogu <em><strong>Trochę inna cukiernia</strong></em> (<a href="http://pinkcake.blox.pl/html" target="_blank">http://pinkcake.blox.pl</a>).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/10/piatek-z-blogujaca-mama-kuchnia-alternatywna.html/pinkcake" rel="attachment wp-att-6475"><img class="aligncenter size-full wp-image-6475" title="pinkcake" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/10/pinkcake.jpg" alt="" width="473" height="260" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Powiem tak: z pewnością widziałam ładniejsze zdjęcia i bardziej wypasione blogi kulinarne. Zdjęcia to zresztą jeden z powodów, dla których ja nigdy nie będę takiego blogu prowadzić. Fotograf ze mnie jak z koziej dupy trąba. Blogi więc widziałam ładniejsze, ale, moi drodzy, upieczenie ciasta bez jajek, masła czy śmietany i to w taki sposób, żeby było ono smaczne, to dla mnie mistrzostwo świata. Gosia, autorka blogu, nie dąży zresztą do perfekcji i rzucenia reszty Polski na kolana (i niech klęczą w kuchni, oczywiście). Ona po prostu lubi piec (bo nie musi, hy, hy) i dzieli się swoim bezmleczno-bezjajecznym kombinowaniem.</p>
<p style="text-align: justify;">Na chwilę oddam jej głos:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Okoliczności zmusiły mnie do wymyślania i adaptowania przepisów, żeby spełniały wymagania bezjajeczności i bezmleczności. A że z natury jestem leniwa, nie gotuję osobno dla alergicznego dziecka, osobno dla reszty, ale od razu dla wszystkich. Staram się, żeby jedzenie było smaczne, a nie tylko niealergizujące <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Moja córka nie może jeść jajek ani niczego, co ma związek z krową, nawet jeśli tylko obok krowy leżało. W związku z tym dominują tu przepisy na ciasta bez jajek, bez mleka, bez śmietany, bez masła itd.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja pierniczę, kiepsko mi wychodzi wyrobienie się z normalnym obiadem dla całej zgrai (przy czym bliźniaczkom trzeba paszę przemielić), a jeszcze jakbym miała pamiętać, że tego, tego, tego i jeszcze tamtego nie wolno mi użyć, to padłabym po tygodniu. Niniejszym wyrażam podziw.</p>
<p style="text-align: justify;">Blog <strong>Trochę inna cukiernia</strong> jest więc Sezamem (nie mówię o ziarenkach <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) dla tych, którym kapryśny los sprezentował wyzwanie w postaci alergicznego dziecka. Zamiast więc pytać, co jeść, panie premierze, co jeść, trzeba zaglądnąć właśnie tam i zaczerpnąć inspiracji. A kiedy już dorwiecie się do garów i wypróbujecie Gosine przepisy, spełnijcie jej prośbę:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Proszę</strong>, jeżeli upieczecie coś korzystając z moich przepisów, zostawcie mi komentarz. Będzie mi miło, kiedy się dowiem, że komuś pomogłam:)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bingo. Chyba nie ma szlachetniejszej motywacji do pisania blogu, jak chęć podzielenia się swoim doświadczeniem po to, żeby okazało się to pomocne dla innych. Bierzcie i pieczcie, a potem komentujcie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><em>PS. Namiary na blog dała mi <strong>madzix</strong>. Dzięki <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/piatek-z-blogujaca-mama-kuchnia-alternatywna.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NAN i Gerber, Bebilon i Bebiko &#8211; mała przygoda z mlekiem modyfikowanym</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Oct 2011 06:08:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oceniamy]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie sztuczne]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6320</guid>
		<description><![CDATA[Samym mlekiem żyje człowiek. Przynajmniej na początku, bo kiedy już może, to sobie coś innego podje. Chcemy jednak czy nie chcemy mleko w przypadku niemowląt i małych dzieci długo uważane jest za normalny posiłek. Uważane przez dziecko, bo z rodzicem to różnie. Jeśli ktoś karmi piersią i karmi długo, to tylko się cieszyć, ale ogromna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Samym mlekiem żyje człowiek. Przynajmniej na początku, bo kiedy już może, to sobie coś innego podje. Chcemy jednak czy nie chcemy mleko w przypadku niemowląt i małych dzieci długo uważane jest za normalny posiłek. Uważane przez dziecko, bo z rodzicem to różnie. Jeśli ktoś karmi piersią i karmi długo, to tylko się cieszyć, ale ogromna większość narodu prędzej czy później przechodzi na mleko modyfikowane (a niektórzy jadą na nim od początku). Ważne jest więc, żeby wiedzieć, jakie mleko modyfikowane najbardziej młodzieży pasuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Mleko to mleko, co tu się zastanawiać? No właśnie. Niby racja, ale jakoś tak dziwnie się dzieje, że jedne marki tolerowane są przez dzieci lepiej inne gorzej. Przy czym nie ma reguły. Przy tym samym produkcie jedni pieją z zachwytu, drudzy plują dalej, niż widzą.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to u mnie było? Dzieci przez prawie rok jechały na Bebilonie Pepti z racji takich czy innych niedomagań natury gastrycznej.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html/pepti" rel="attachment wp-att-6321"><img class="aligncenter size-full wp-image-6321" title="pepti" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/10/pepti.jpg" alt="" width="390" height="500" /></a><em>Zdjęcie z e-apteka.co.uk</em></p>
<p style="text-align: justify;">Do wszystkiego się człowiek przyzwyczai, do Bebilonu Pepti też. Żarły, bo żreć musiały, a jeśli dodatkowo zarzuciłam paszę kaszką, to wciągały zupełnie przyzwoicie. Postanowiłam jednak przejść na zwykłe mleko modyfikowane i sięgnęłam po produkt tej samej firmy. Dlaczego? Ze względu na przypuszczenia, że metodologia produkcji jest podobna, czyli można się spodziewać przybliżonej proporcji składników (Pepti, Bebilon &#8222;zwykły&#8221; i Bebiko są produkowane przez tą samą firmę). Mniej więcej tak też było. Tak jak dość średnio (zważywszy na pieluchowe efekty przemiany materii) służył im Bebilon Pepti, tak samo średnio wychodziło Bebiko i Bebilon.</p>
<p style="text-align: justify;">Postanowiłam więc przesiąść się na konkurencję, czyli na NAN.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html/nan" rel="attachment wp-att-6322"><img class="aligncenter size-full wp-image-6322" title="nan" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/10/nan.jpg" alt="" width="500" height="804" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">I tutaj pełne zdziwo. Mleko tolerują o wiele, wiele lepiej. Co jest dla mnie tym bardziej zadziwiające, że z Jadzią było dokładnie odwrotnie i z NAN przesiadałam się na Bebilon.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziewczyny siorbią NAN nader chętnie, a twarde dowody rzeczywiście prezentują się znacznie lepiej, co świadczy niechybnie o lepszym trawieniu i lepszej tolerancji składników.</p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, w przypadku Nestle (bo Nestle jest producentem mleka NAN) nie działa zasada taka jak wśród produktów Nutricii (producent Bebiko i wszelkich wersji Bebilonu). O ile NAN sprawdza się świetnie, o tyle Gerber, kolejna marka Nestle, to jeden wielki szit.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html/gerber" rel="attachment wp-att-6323"><img class="aligncenter size-full wp-image-6323" title="gerber" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/10/gerber.jpg" alt="" width="178" height="320" /></a><em>Zdjęcie z alejka.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Po zużyciu czterech opakowań <strong>mleka Gerber</strong> (a jedno opakowanie schodzi mi w 3 dni), u bliźniaczek pojawiły się zajady w kącikach ust, przy paznokciach zaczęły odchodzić skórki &#8211; ewidentny dowód na niedobór witamin z grupy B i witaminy A. Przy ŻADNYM innym mleku tego nie zaobserwowałam, a dodam, że nie zmieniłam dziewczynom innego żarełka. Nigdy więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Ot i tak. Co dziecko, to inaczej. Przy pierworodnej psioczyłam na NAN, przy bliźniaczkach psioczę na Bebiko. Byle do osiemnastki <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/10/nan-i-gerber-bebilon-i-bebiko-mala-przygoda-z-mlekiem-modyfikowanym.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ekorodzic, ekożywienie, ekowychowanie</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/ekorodzic-ekozywienie-ekowychowanie.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/ekorodzic-ekozywienie-ekowychowanie.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Aug 2011 06:05:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Poród i po porodzie]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie piersią]]></category>
		<category><![CDATA[pieluszki]]></category>
		<category><![CDATA[rodzic]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=6056</guid>
		<description><![CDATA[Czasy mamy takie, że musimy podjąć działania, które starszym pokoleniom były zupełnie obce a i teraz niejednokrotnie wydają się durne. Jezusicku, ależ mi się truizm na początek trafił. Wybaczta, ludzie, już wyłuszczam, w czym rzecz. Chodzi o ekologię i ekologiczne podejście do życia. Mamy coraz większą świadomość, hmm, środowiskową i na różne sposoby się to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czasy mamy takie, że musimy podjąć działania, które starszym pokoleniom były zupełnie obce a i teraz niejednokrotnie wydają się durne. Jezusicku, ależ mi się truizm na początek trafił. Wybaczta, ludzie, już wyłuszczam, w czym rzecz. Chodzi o ekologię i ekologiczne podejście do życia. Mamy coraz większą świadomość, hmm, środowiskową i na różne sposoby się to objawia.</p>
<p style="text-align: justify;">Od razu powiem, że działania polegające na przypinaniu się łańcuchami do drzew nie mają dla mnie z ekologią nic wspólnego. To po prostu jeszcze jeden oryginalny pomysł marketingowy na wypromowanie własnej osoby, bardzo skuteczny, jak się okazuje. Ci, którzy tak dzielnie trwali przy pniach w dolinie Rospudy, kompletnie olewali to, co ma miejsce w innych rejonach kraju, bo tak się składa, że nie jedna tylko droga powstaje (tfu, zabrzmiało jak ze spotu PO). Jakoś nie słyszałam, by ktoś szczególnie walczył o siedliska myszołowów w okolicach Wrocławia, no ale nic.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, jesteśmy więc bardziej ekologiczni niż nasi rodzice, o dziadkach nie wspominając. Segregujemy śmieci, a są jednostki (ja, ja!), które robią to nawet wtedy, kiedy śmieciara i tak ładuje wszystko na jedną pakę. Zużyte baterie wyrzucamy do specjalnych pojemników i mamy świadomość, co może się stać, kiedy wśród naszych zwykłych śmieci znajdą się przeterminowane lekarstwa. Staramy się kupować samochody, które jak najmniej palą, nie tylko w trosce o własne portfele, ale i o poziom dwutlenku węgla w atmosferze. Freonom mówimy stanowcze nie. Torbom wielokrotnego użytku i biodegradowalnym mówimy stanowcze tak.</p>
<p style="text-align: justify;">To wszystko jednak jest wspólne całemu narodowi (ho, ho, ho, nie chciałam tej górnolotności), ale kim jest <strong>EKOLOGICZNY RODZIC</strong>? Jakie cechy posiada <strong>ekomama</strong>, które czynią ją eko w grupie innych mam? Na stronie<em> ekomama.pl</em> w artykule &#8222;Jak być Eko Rodzicem&#8221; czytamy:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przejadły nam się sieciówki, firmówki i innego rodzaju wytwory komercyjnego myślenia. Powoli zdajemy sobie sprawę z tego, że prawdziwa wartość znajduje się w gdzie indziej &#8211; w kontaktach międzyludzkich, w byciu fair, w poszanowaniu przyrody i środowiska w jakim żyjemy, w dążeniu do zdrowia i samorealizacji. To wszystko możemy nazwać ekologią. Ekologia nie kończy się jedynie na ochronie środowiska naturalnego. W nowej, współczesnej odsłonie stała się stylem życia, który łączy w sobie wiele zjawisk istotnych dla świadomego człowieka, rodzica, konsumenta.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No OK, brzmi nieźle. Co więc <strong>ekomama</strong> i <strong>ekotata</strong> (ba, są ekobabcie) robią?</p>
<p style="text-align: justify;">Stosują produkty <strong>wielorazowe zamiast jednorazowych</strong>. Ze szczególnym uwzględnieniem pieluch. Pieluchy wielorazowe rządzą, pampersy won. Argumentują to całkowitym kosztem pieluchowania (ponoć 3500 zł w przypadku pieluch jednorazowych, około 600 zł w przypadku wielorazowych, przy czym nie wiem, czy uwzględnia to koszt zużytej energii elektrycznej i wody, ale nie wnikam).</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli w ogóle używają jakichkolwiek kosmetyków &#8211; podstawowy kosmetyk <strong>ekorodzica</strong> to po prostu mleko mamy &#8211; to są to<strong> produkty organiczne</strong> i obowiązuje zasada im mniej, tym lepiej. Krem do pupy stosują wyłącznie w sytuacjach tego wymagających, nigdy profilaktycznie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ekorodzic</strong> <strong>karmi piersią</strong>. Bo zdrowiej i taniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekorodzic stara się, by <strong>chemii</strong> w jego otoczeniu i życiu było<strong> jak najmniej</strong>, dlatego stara się znaleźć sposoby zastąpienia jej przez produkty naturalne. Np. zamiast proszku do prania używa piorących orzechów, zamiast szamponu &#8211; żółtko, zamiast balsamu do ciała &#8211; oliwa z oliwek, zamiast kupnego peelingu &#8211; naturalny na bazie cukru i płatków owsianych, naturalne olejki eteryczne zamiast odświeżaczy powietrza. Papier toaletowy tylko szary i pochodzenia makulaturowego, a nie ten specjalnie wybielany (a już na pewno nie zapachowy).</p>
<p style="text-align: justify;">Ekorodzic preferuje <strong>naturalne sposoby radzenia sobie z chorobami</strong>. Zanim zastosuje jakiś medykament przepisany przez lekarza, sprawdzi, czy coś &#8222;niepigułkowego&#8221; nie ma takiego samego działania. No wiecie, chodzi o np. mleko z miodem i czosnkiem zamiast aspiryny. Zanim zapoda dziecku jakąś formę paracetamolu, zastosuje<strong> refleksologię</strong>, czyli metodę uśmierzania bólu i niwelowania schorzeń za pomocą dotyku (refleksologia pomaga ponoć w zaparciach). Stosunek ekorodzica do szczepień jest ambiwalentny. Jest frakcja, która szczepionkom mówi stanowcze nie, ale są i tacy, którzy szczepienia zalecają i starają się pokonać strach innych rodziców. Ekorodzic lubi jogę i stara się, by ćwiczyła cała rodzina z dziećmi włącznie. Ćwiczy też jogę w czasie ciąży.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ekomama stosuje techniki radzenia sobie z bólem podczas porodu</strong>. Naturalne techniki rzecz jasna. Ekomama ustala<strong> plan</strong> swojego <strong>porodu</strong>, co pomoże jej dochodzić swoich praw w razie czego. Poza tym jeśli najpierw opracuje się strategię działania, łatwiej potem radzić sobie z rzeczywistością, mimo że rzeczywistość ta jest nowa. W planie porodu mogą być zapisane takie rzeczy jak słuchanie ulubionej muzyki lub wdychanie ulubionych zapachów podczas porodu (jeśli to możliwe), słuchanie tętna dziecka tylko co jakiś czas a nie stale (nie mam pojęcia dlaczego), no i oczywiście poród siłami natury, a nie cesarka. <strong>Plan porodu</strong> to być może temat na osobną notkę, ale z przykładowym można zapoznać się w serwisie Ekomama (<a href="http://www.ekomama.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=344:plan-porodu&amp;catid=29:artykuy&amp;Itemid=29" target="_blank">tutaj</a>). Ekomama wywalczy sobie prawo do kontaktu z dzieckiem &#8222;skóra do skóry&#8221;przez dwie godziny zaraz po porodzie (szkoda, że musi o to walczyć, ale takie mamy czasy).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ekorodzic ubiera siebie i dziecko w secondhandach</strong>, bo uważa, że ubranka używane są zdrowsze niż nowe. Dlaczego? Bo dopiero po 16-krotnym wypraniu danej rzeczy znikają szkodliwe substancje, które zostały użyte przy produkcji bawełny i dopiero wtedy nie mają one kontaktu ze skórą dziecka (która jest nota bene cztery razy cieńsza niż skóra dorosłego człowieka). Nie wiem, czy ekorodzic wziął pod uwagę fakt, że wcześniejsi właściciele danego ubrania zapewne prali je w zwykłych chemicznych środkach, nie ekologicznych, z tym zdrowiem to więc tak różnie jest, ale to szczegół. Rodzic zorientowany ekologicznie <strong>kupuje meble i wyposażenie mieszkania z drugiej ręki</strong> (na zasadzie po co produkować nowe, szkoda drzew i energii).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ekorodzic kupuje żywność wyłącznie w sklepach ze zdrową żywnością</strong> lub takie, które mają stosowne atesty i certyfikaty. Wie, że określenie EKO czy BIO na danej rzeczy jeszcze niczego nie oznacza (i tu przyznaję mu rację, bo faktycznie przedrostki te są nadużywane &#8211; artykuły z EKO czy BIO w nazwie o wiele lepiej się sprzedają). Żywność ma być maksymalnie naturalna i nieprzetworzona (jajka od kury, &#8222;która grzebała&#8221; to absolutne minimum). Zauważam dość wyraźne ukierunkowanie w stronę <strong>diety wegetariańskiej i wegańskiej</strong> (artykuły o weganizmie w żywieniu dzieci). Ekorodzic w warzywa i owoce zaopatruje się u sprawdzonych osób, które najczęściej uprawiają coś na własne potrzeby. Jeśli chodzi o mleko, zrobi je sobie sam z migdałów, zamiast sięgnąć po to od krowy.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekorodzic kupuje<strong> zabawki</strong> ekologiczne, a zatem <strong>drewniane</strong>, do produkcji których użyto naturalnych klejów lub innych ekologicznych sposobów łączenia . Albo robi je sam.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko, co napisałam powyżej, wywnioskowałam właśnie z serwisu<em> ekomama.pl</em>. Czy słusznie? Nie wiem, może dokonałam nadinterpretacji. Pewne aspekty ekorodzicielstwa na pewno warto w życiu zastosować a podniesienie świadomości konsumenckiej przyda się każdemu. Obcy jest mi jednak &#8211; przepraszam, jeśli kogoś urażę &#8211; swoisty pierdolec ekologiczny. Staram się stosować metodę złotego środka i wyznaję zasadę, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Ale tak w ogóle to wiem, że nic nie wiem. I tyle <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/ekorodzic-ekozywienie-ekowychowanie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>36</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje dziecko jest niejadkiem, czyli bzdura miesiąca</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/moje-dziecko-jest-niejadkiem-czyli-bzdura-miesiaca.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/moje-dziecko-jest-niejadkiem-czyli-bzdura-miesiaca.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Aug 2011 04:00:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[niejadek]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=5993</guid>
		<description><![CDATA[Scena z placu zabaw. Siedziałam i kołysałam wózek z bliźniaczkami, kiedy gdzieś w okolicy czubka mojej głowy rozległo się chrząknięcie. Wzniosłam swe oczy ku wyżynom, a z wyżyn łypały na mnie inne oczy wyraźnie żądne kontaktu. - To pani córeczka? &#8211; spytała kobieta, wskazując na Jadzię, a ja potwierdziłam. &#8211; Przychodzę powiedzieć, że dam jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Scena z placu zabaw. Siedziałam i kołysałam wózek z bliźniaczkami, kiedy gdzieś w okolicy czubka mojej głowy rozległo się chrząknięcie. Wzniosłam swe oczy ku wyżynom, a z wyżyn łypały na mnie inne oczy wyraźnie żądne kontaktu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- To pani córeczka? &#8211; spytała kobieta, wskazując na Jadzię, a ja potwierdziłam. &#8211; Przychodzę powiedzieć, że dam jej kanapeczkę z serkiem. Daję moim dzieciom, a ona do nas podeszła i patrzy. To ja jej dam, bo taka chudziutka.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ekhm, ten tego. Grzeczna Jadziunia wydarła babie z ręki kanapeczkę, a czynem tem pozbawiła kobiecine stado nieletnich istotnej części przydziału żywieniowego. Wzięła kęs, pożuła, pożuła, przewróciła oczami i znów pożuła, po czym ostentacyjnie wypluła i postawiła kropkę nad i.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Nie lubię.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Lajf is brutal end ful of zasadzkas. Zdążyłam spłonąć na stosie wstydu gorliwie podpalonym przez inne matki, zanim dotarło do mnie, że moje dziecko, któremu dotąd pracowicie każdego dnia przyklejałam etykietkę niejadka, wcale niejadkiem nie jest. Dlaczego nie jest? Z jednej prostej przyczyny: <strong>moje dziecko mianowicie nie czuje głodu</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wtf? &#8211; już widzę uprzejme zainteresowanie. Przecież ono prawie nic nie je! Pełna zgoda. PRAWIE. A PRAWIE, jak wiadomo, czyni różnicę. Dokonałam niewyobrażalnego wysiłku intelektualnego, zapodałam sobie samej mentalny riszercz i po przegrzebaniu się przez złogi pamięci doszłam do wniosku, że moje dziecko faktycznie nic nie je oprócz:</p>
<ul>
<li>chrupek kukurydzianych</li>
<li>paluszków</li>
<li>bananów</li>
<li>lodów</li>
<li>serków Danio</li>
<li>ukradkiem wyżebranej od kogoś czekoladki</li>
<li>hektolitrów soczku Kubuś Play</li>
<li>wagonów Mamby</li>
<li>worów lizaków</li>
<li>kruchych ciasteczek, które uparcie wpycha w nie prababcia (przecież NIC nie je, niech zje zatem chociaż ciasteczko!)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Ja więc rwę włosy z głowy, wściekam się, że stałam w garach, a ono nie chce/nie lubi/nie będzie jeść i nawet madejowe łoże niczego nie zmieni w tej materii, a moje dziecko po prostu nie jest głodne. Fundamentalne poczucie głodu jest mu obce za sprawą chrupek, paluszków, bananów, serków Danio, lizaków i wagonów Mamby. Moje dziecko zatem je. Co więcej, ono wpierdziela jak głupie, rzecz tylko w tym, że nie to wpierdziela, co powinno. Owszem, jest szczupłe, ale ma świetne wyniki badań, rośnie i rozwija się bez zarzutu, a to musi być wynikiem dodatniego bilansu energetycznego.</p>
<p style="text-align: justify;">Do czego zmierzam? Do recepty, <strong>jak z niejadka zrobić jadka</strong>. Za sprawą św. Mikołaja wpadła mi w ręce <strong>książka Moniki i Marcina Gajdów pt. &#8222;Rodzice w akcji&#8221;</strong>. Pozwolę sobie przytoczyć obszerny cytacik, z którym, noż w mordę, zgadzam się całą swoją obszerną osobą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Warto tutaj dodać, że tak zwane niejadki są generalnie &#8222;wyprodukowane&#8221; przez ich matki, ciocie i babcie.</strong> [...] Niektóre matki utrzymują, że ich dziecko nie odczuwa głodu i zwyczajnie by umarło, gdyby się go nie zmusiło do jedzenia. Jednak gdy się dokładnie dopytamy, czy na pewno dziecko nic nie jadło, to każe się, że oprócz bananka i jogurcika nic nie jadło, a czasem rzeczywiście nic nie jadło, ale piło (soczek, nie wodę). Robimy badania laboratoryjne, dziecko jest zdrowe jak rydz. [...] Stawiamy zatem ryzykowną tezę: gdy dziecko jest głodne, to zawoła &#8211; noworodek i niemowlę zapłacze, a starsze powie. Stanie się tak niechybnie, jeśli tylko pozwolimy dziecku zgłodnieć (poczuć egzotyczne dla niektórych uczucie głodu). <strong>Nie należy biegać za dzieckiem, aby zjadło, nie wolno karmić w trakcie zabawy lub bajki, nie należy urządzać przedstawień w rodzaju &#8222;leci, leci samolocik&#8230;&#8221;.</strong> Jeśli chcemy, aby dziecko jadło w określonym czasie i to, co ugotujemy, nie podajemy mu nic między posiłkami i pozwalamy mu nie zjeść nic (o zgrozo!) lub zjeść tyle, ile chce. [...] Zadbajmy o to, by jedzenie było pełnowartościowe.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I teraz wisienka na torcie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jeśli nie chce jeść (bo nie jest głodne, bo &#8222;to niedobre&#8221;) wyrażamy swoją obojętność wobec tego faktu (&#8222;twoja sprawa&#8221;), zapowiadając, że następny posiłek będzie za X godzin i że w międzyczasie nie dostanie nic poza wodą.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy to cudowna recepta, która wystarczy? Nie. Potrzeba jeszcze jednego. Tylko i aż. Czego? <strong>KONSEKWENCJI</strong>. W związku z tym od dzisiaj chrupki, paluszki i inne pierdoły idą won. Między posiłkami nie będzie nic. Deser (np. lody) nigdy nie będzie zamiast obiadu, a babci trzeba będzie powiedzieć, żeby nie latała za dzieckiem z kanapeczką. Sama sobie wychowałam niejadka, ale jeszcze jest nadzieja. I uda się. Jeśli tylko nie zabraknie mi konsekwencji. Dość walczenia z niejadkowością. W końcu:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">lepiej, zdrowiej i taniej mieć dziecko niejadka (jeśli rośnie prawidłowo i ma wyniki krwi w normie) niż obżartucha.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Metoda na niejadka jest więc bardzo prosta: należy pozwolić mu zgłodnieć.</p>
<p style="text-align: justify;">No i co wy na to?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/08/moje-dziecko-jest-niejadkiem-czyli-bzdura-miesiaca.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>44</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobre, bo niepolskie</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/dobre-bo-niepolskie.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/dobre-bo-niepolskie.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jun 2011 04:00:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podpatrzone, przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[chusteczki]]></category>
		<category><![CDATA[pieluszki]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=5764</guid>
		<description><![CDATA[Swego czasu popełniłam nocię porównującą dwa kremy Nivea Baby. O tutaj. Rzecz w tym, że chodziło o ten sam produkt, z tym że jeden egzemplarz został przywieziony zza granicy, a drugi można nabyć w Polszcze. I wiecie co? To były dwa zupełnie różne kremy dodupne. Polski gorszy. Rzadko działa na mnie spiskowa teoria dziejów i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Swego czasu popełniłam nocię porównującą dwa kremy Nivea Baby. O <a href="http://www.dzieciowo.pl/2010/04/nivea-baby-dwa-wcielenia-kremu-przeciw-odparzeniom.html">tutaj</a>. Rzecz w tym, że chodziło o ten sam produkt, z tym że jeden egzemplarz został przywieziony zza granicy, a drugi można nabyć w Polszcze. I wiecie co? To były dwa zupełnie różne kremy dodupne. Polski gorszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzadko działa na mnie spiskowa teoria dziejów i przyznaję bez bicia, że na widok kiosków z proszkami i płynami z Niemiec rodem targał mną hieni chichot, względnie końskie rżenie (traktowałam to jako jeszcze jeden sposób na sięgnięcie tanim sposobem do kieszeni klienta i niedanie niczego szczególnego wzamian). Ostatnio jednak  news zasłyszany w tivi (TVN) i sygnały od spotykanych na placu zabaw (i nie tylko) kobiet nakazały mi rewizję betonowych poglądów.</p>
<p style="text-align: justify;">News dotyczył pieprzu. Pewna polska firma (nie podali jaka) robi przyprawy na rynek polski, na rynki Zachodniej Europy oraz na potrzeby krajów świeżo przyjętych do Unii (Rumunia, Bułgaria). Opakowania w każdym z tych przypadków są identyczne. Natomiast zawartość już nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Okazuje się, że najwyższą jakość ma pieprz wysyłany na Zachód. W opakowaniu jest go więcej, jest bardziej aromatyczny i lepiej spisuje się w potrawach. Ten, który możemy dostać u nas, już tak dobry nie był, ale i tak o niebo lepszy od tego, który trafia na stoły Bułgarów i Rumunów. Wniosek z tego wysnuć można by taki, że zachodniego klienta koncern ceni sobie najbardziej (najwyższy zarobek?), a tam, gdzie najbiedniej, spadają ochłapy. Biednemu zawsze wiatr w oczy?</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie sprawa wyglądała z aferą MOM. Pamiętacie MOM? To skrót od &#8222;mięso oddzielane mechanicznie&#8221;, które można znaleźć w słoiczkach Gerber z kurczakiem i indykiem (SAMO mięsko, bez warzyw). MOM jest po prostu mięsem gorszej jakości. Rzecz w tym, że na Zachód też produkuje się takie same słoiczki, ale MOM w ich składzie nie występuje.</p>
<p style="text-align: justify;">To wszystko sprawia, że zaczynam się zastanawiać, jak to wygląda w kontekście pieluch lub chusteczek nawilżanych. Czy Mustela, do której pieję peany (przywożona wyłącznie zza granicy), różni się od Musteli, którą można nabyć w naszych aptekach? Czy pieluchy Pampers lub Huggies są takie same w Anglii lub Irlandii i w Polsce? Bardzo bym nie chciała, żeby istniała analogia, ale nie mogę się opędzić od natrętnej myśli, że tak właśnie jest. Zupełnie jak w &#8222;Folwarku zwierzęcym&#8221;, gdzie wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są od nich równiejsze. Oby tak nie było, to trochę czasu nam zajmie dołączenie do stada wybranych. Mamy potężne tyły w naszej oborze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/dobre-bo-niepolskie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Milupa &#8211; mi dobrze</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/milupa-mi-dobrze.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/milupa-mi-dobrze.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jun 2011 06:38:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oceniamy]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=5743</guid>
		<description><![CDATA[Purystów językowych przepraszam za to &#8222;mi&#8221; i proponuję &#8211; ponieważ pora poranna (oj&#8230;) &#8211; znieczulenie się kawką z mleczkiem (aj, zdrobnionka&#8230;). Za sprawą nieocenionego wkładu Karoli II w żywienie moich dzieci mogłam się nacieszyć kaszkami Milupa. Milupa to legenda! Słyszałam już o niej dziecięciem będąc, kiedy w latach 80-tych moja mama prowadziła z babcią nocne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Purystów językowych przepraszam za to &#8222;mi&#8221; i proponuję &#8211; ponieważ pora poranna (oj&#8230;) &#8211; znieczulenie się kawką z mleczkiem (aj, zdrobnionka&#8230;). Za sprawą nieocenionego wkładu <em>Karoli II</em> w żywienie moich dzieci mogłam się nacieszyć<strong> kaszkami Milupa</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-5746" href="http://www.dzieciowo.pl/2011/06/milupa-mi-dobrze.html/milupa"><img class="aligncenter size-full wp-image-5746" title="milupa" src="http://www.dzieciowo.pl/wp-content/uploads/2011/06/milupa.jpg" alt="" width="500" height="377" /></a>Milupa to legenda! Słyszałam już o niej dziecięciem będąc, kiedy w latach 80-tych moja mama prowadziła z babcią nocne Polaków rozmowy i wzdychała nad niedostępnością tychże (kaszek, nie Polaków oczywiście). Miałam możliwość zapodać młodzieży mleczno-ryżową kaszkę z bananami (po 4. miesiącu życia) oraz kaszkę typu &#8222;na dobranoc&#8221; z ziarnami zbóż (po 6. miesiącu). Nie przygotowywałam z nich osobnego posiłku, tylko z uporem maniaka dodawałam do serwowanego przez bar mleczny Bebilonu Pepti.</p>
<p style="text-align: justify;">Zalety takiego rozwiązania były dwie. Po pierwsze zmieniał się zmak podłego napoju i młodzież, która już poznała smaki różniste, nie odmawiała konsumpcji. Po drugie kaszki starczały na dłużej. Młode i tak jedzą mniej niż przewidują normy (co ja mam z tymi dziećmi, z Jadzią to samo było) i w przypadku podania kaszki w miseczce nie byłoby możliwości uraczenia obiadkiem. A ponieważ obiadki są made by moja mama (rosołek, warzywa, mięso, jajo, wszystko miksowane i pasteryzowane niejednokrotnie do 3 nad ranem), strata byłaby niepowetowana.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Milupa </strong>to kaszka z Dojczlandu rodem i po zapoznaniu się także z <strong>Humaną</strong> oraz <strong>Babydream</strong> stwierdzam, że kaszki niemieckie mają jedną cechę wspólną: są mało słodkie. To dobrze, bo wydaje mi się, że inne, nie-niemieckie bywają przesłodzone. Zmniejszona ilość słodyczy wcale nie umniejsza smaku. Milupa naprawdę jest smaczna.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieco może zmylic jej wygląd, zwłaszcza kaszki mleczno-zbożowej. I jedna, i druga są dość grubo &#8222;mielone&#8221; i zawierają ciemne elementy. Po dodaniu do mleka (tak w ogóle to do dodawania używam miarki załączanej do mleka modyfikowanego. Na 150 ml płynu dodaję dwie miarki kaszki, czasem z czubkiem) zyskuje ono kolor szarawy! Niech was to nie zmyli, mleko jest oczywiście zdatne do picia, a szarość bierze się właśnie z obecności ciemnych elementów (otręby? banany?).</p>
<p style="text-align: justify;">Do podawania kaszki Milupa z butelki konieczny jest <strong>smoczek trójprzepływowy</strong>. Przez zwykły mogłoby nie przejść z racji grubego &#8222;mielenia&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Smaczna ta kasza nienasza. Germanie wiedzą, co dobre. Jeśli gdzieś spotkacie Milupę, śmiało możecie próbować. Gdyby nie kaloryczność, sama wciągałabym co rano. Ponieważ jednak trwa permanentna akcja odchudzanie, zapodaję sobie właśnie płatki owsiane z Lidla z mleczkiem odtłuszczonym. Mniam <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/06/milupa-mi-dobrze.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeden dzień z życia niejadka</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/jeden-dzien-z-zycia-niejadka.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/jeden-dzien-z-zycia-niejadka.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 May 2011 05:42:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie...]]></category>
		<category><![CDATA[3-latek]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=5569</guid>
		<description><![CDATA[Mama niejadka nie ma łatwo, oj nie. Wielokrotnie wbrew wszelkim konwencjom genewskim czy jakimś innym zmuszona jest do łamania praw człowieka i zapodawania jedzenia z użyciem argumentów innych niż słowne. Codzienny wkurw jedzeniowy (czy raczej niejedzeniowy) sprawia, że z jednej strony jest zahartowana emocjonalnie i nic jej nie zdziwi, a z drugiej jednak myśli sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mama niejadka nie ma łatwo, oj nie. Wielokrotnie wbrew wszelkim konwencjom genewskim czy jakimś innym zmuszona jest do łamania praw człowieka i zapodawania jedzenia z użyciem argumentów innych niż słowne. Codzienny wkurw jedzeniowy (czy raczej niejedzeniowy) sprawia, że z jednej strony jest zahartowana emocjonalnie i nic jej nie zdziwi, a z drugiej jednak myśli sobie często, że jeszcze jeden dzień takich zapasów i coś gdzieś jej pęknie, a ją samą w związku z tym szlag trafi. Zwłaszcza że dziecko do jedzenia podchodzi zupełnie inaczej niż ona.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Coś bym zjadła&#8230; &#8211; mówi na ten przykład dziecko i sprawia, że wiecznie kiełkująca w matce nadzieja strzela w niebo niczym baobab.</p>
<p style="text-align: justify;">- To wspaniale, Jadziuniu, a co zjesz? Może kanapeczkę?</p>
<p style="text-align: justify;">- Nieeee, wody się napiję.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ale woda to nie jest jedzenie, Jadziu, to picie. Oprócz wody trzeba coś jeszcze.</p>
<p style="text-align: justify;">- Nieee, woda wystarczy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I żebyście wiedzieli, że jej wystarczy, mać.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzień był więc jak co dzień. Po karnym wyłączeniu Baby TV, po użyciu gróźb słownych, po zasianiu wątpliwości, czy spacer się odbędzie w obliczu odmowy spożycia czegokolwiek, w dziecko został wmuszony biszkopcik i plasterek wędlinki. Tylko tyle zdołano wywalczyć i po tym zatrważająco obfitym posiłku (mogło się wszak kończyć na biszkopciku), dziecko zostało wywleczone do parku celem przeczołgania w alejkach i na placu zabaw na zasadzie, że jak się zmęczy, to może zgłodnieje.</p>
<p style="text-align: justify;">Jadzia tryskała energią, jakby na śniadanie wpierniczyła ze czternaście schabowych. Alejki przebiegła w tę i z powrotem, z zapałem rzucając psu kije, a na placu zabaw poświęciła się zacieśnianiu więzi międzyludzkich. Z nową koleżanką czym prędzej dokonała komisyjnej wymiany łopatek i wiaderek. Przyjaźń rozwijała się w najlepsze, kiedy okazało się, że kumpela doświadczyła uczucia obcego niejadkowi, czyli ssania w żołądku i wyrwała do swojej babci świetnie przygotowanej na tę okoliczność.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy niejadku trzeba pamiętać o tym, o czym matka niejadka najczęściej zapomina &#8211; dziecko jest jednostką nieprzewidywalną. W nieprzewidywalnej nieletniej wymęczonej najwidoczniej pielęgnowaniem przyjaźni uruchomiły się nagle nieznane strony osobowości. Jadzia, tak jak jej nowa koleżanka, została poczęstowana przez troskliwą babcię bułką, którą to wpierniczyła w ciągu dwóch sekund, po czym nie omieszkała poprosić o jeszcze. Druga bułka zniknęła w jamie chłonąco-trawiącej w podobnym tempie, a Jadzia wbiła wzrok w obfitą reklamówkę przytroczoną do wózka.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- O, kiełbaska! &#8211; zauważyła zachwycona. &#8211; Czy mogę się poczęstować? &#8211; dodała, ewidentnie dowodząc, że matka wpaja jej zasady savoire vivre&#8217;u.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Baba wbiła żałosny wzrok w pętko góralskiej, ale Jadźka trwała z wyciągniętą ręką twardo jak głaz. Trzeba było zareagować.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Jadziu, tak nie można. Pani kupiła kiełbaskę dla siebie, a ty masz przecież w domu!</p>
<p style="text-align: justify;">- Ach, ale przecież niech je &#8211; odpowiedziała baba. &#8211; Co będę dziecku żałować, skoro jest TAKIE GŁODNE.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Komunikat został wystosowany odpowiednio głośno, połowa placu zabaw wbiła więc w matkę potępieńczy wzrok. Grad wzrokowych pocisków rozszarpał wyrodną na kawałki i nie zostawił najmniejszych szans na obronę.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Tak &#8211; powiedziała Jadzia, wsuwając jedną trzecią pętka góralskiej &#8211; bo ja taka głodna byłam.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dziecko jest świetne w kopaniu leżącego. Trzeba jej przetłumaczyć, że się tego nie robi <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/jeden-dzien-z-zycia-niejadka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Napijmy się! Niekapki, butelki, kubeczki, szklanki&#8230;</title>
		<link>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/napijmy-sie-niekapki-butelki-kubeczki-szklanki.html</link>
		<comments>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/napijmy-sie-niekapki-butelki-kubeczki-szklanki.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 04:50:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ABC rodzica-debiutanta]]></category>
		<category><![CDATA[butelki]]></category>
		<category><![CDATA[niekapek]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[roczniak]]></category>
		<category><![CDATA[żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dzieciowo.pl/?p=5539</guid>
		<description><![CDATA[Wszechobecna rodzicielska rywalizacja rozciągająca się na pieluchy, smoczki, korzystanie z nocnika, chodzenie, mówienie itp. nie może swymi mackami nie ogarnąć pojemników na płyny. Na placu zabaw dowiemy się więc, że czyjeś dziecko od drugiego miesiąca życia ciągnie z niekapka. Zanim wpadniemy w niepotrzebny zachwyt, usłyszymy, że to żadną rewelacją nie jest, bo dziecko sąsiada na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wszechobecna rodzicielska rywalizacja rozciągająca się na pieluchy, smoczki, korzystanie z nocnika, chodzenie, mówienie itp. nie może swymi mackami nie ogarnąć pojemników na płyny. Na placu zabaw dowiemy się więc, że czyjeś dziecko od drugiego miesiąca życia ciągnie z niekapka. Zanim wpadniemy w niepotrzebny zachwyt, usłyszymy, że to żadną rewelacją nie jest, bo dziecko sąsiada na tym samym etapie siorbało już ze szklanki. W takim razie jak to jest? <strong>Czy jest jakiś punkt zero, w którym można/należy dziecku podać niekapek?</strong> I czy niekapek i inne pojemniki prodzieciowe są koniecznym gadżetem w przebiegu ewolucji od noworodka do maturzysty?</p>
<p style="text-align: justify;">Notkę postanowiłam podzielić na dwie w trosce o percepcję czytających. Nawet najbardziej porywająca proza porywa do czasu, bo potem już tylko szarpie <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z czego nasze dzieci piją?</strong> Najczęściej z niekapków. W obiegu są też kubki treningowe, bidony, kubki zwykłe (ale przystosowane dla dzieci, np. z uszkami. To znaczy kubki z uszkami, nie dzieci. To znaczy nie, nie, dzieci też oczywiście), butelki i pewnie jeszcze z piętnaście rodzajów pojemników by się znalazło.</p>
<p style="text-align: justify;">Główny problem można streścić w pytaniu: <strong>kiedy klasyczną butelkę zastąpić czymś innym?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Od kiedy startować z niekapkiem?</strong> Producenci zalecają, by dziecko miało <strong>skończone 6 msc. </strong>Nie jest to takie głupie i moim zdaniem nie należy wybiegać przed szereg. W ogóle staranie się, żeby moje dziecko było najpierwsze we wszystkim, nie jest zdrowe. Dla nikogo, a zwłaszcza dla dziecka. Moje dziewczyny (skończone 8 msc) do tej pory ciągną herbatkę z butelek i jakoś krzywda im się nie dzieje. Mam zamiar oczywiście przejść na niekapki, ale spokojnie, nie pali się.</p>
<p style="text-align: justify;">Potrzeba matką wynalazków, skleroza matką odkryć. Zapomniałam zapakować na spacer picia dla najmłodszych i kiedy nadejszła w końcu ta wiekopomna chwila, musiałam posłużyć się Jadziowym niekapkiem Avent. I tu zdziwo &#8211; pięknie sobie radziły. W te pędy poleciałam więc do apteki, żeby przejść na ten wyższy szczebel rozwoju i&#8230; kupiłam taki badziew, że co nań popatrzę, rzucam &#8222;zakrętami&#8221; na prawo i lewo. Jaki? O tym w następnej notce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Bidony, inne kubki z rurką, czy kubeczki treningowe przeznaczone są dla dzieci starszych</strong>, które nie czują potrzeby traktowania pojemnika jako grzechotki. Cały czas można się jeszcze srogo zdziwić, bo testowanie praw fizyki, zwłaszcza prawa ciążenia (na mleko działa, a czy na soczek też?) wydaje się czynnością fascynującą. Tym nie mniej jakaś tam technika picia jest już opanowana i dziecko wie, że zasadniczo proces ten odbywa się w pozycji spionizowanej. <strong>Kiedy przerzucić się na bidonik?</strong> Ja odczekałabym, aż młode skończy<strong> 1,5 roku</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tego wszystkiego trzeba jednak podejść z bardzo dużym dystansem. <strong>Nie istnieją właściwie sztywne wytyczne</strong>, kiedy dany pojemnik można nieletniemu zapodać. W moim pojęciu nie stanie się krzywda, jeśli coś zaproponujemy później. Gorzej, jeśli upieramy się przy jak najwcześniejszym &#8222;uczeniu samodzielności&#8221;. Ważniejsze bowiem niż to, KIEDY wprowadzamy nowe techniki, jest to, JAK do tego podchodzimy. Każde dziecko ma swoje własne tempo, a do nas należy dopasowanie się do niego i umiejętne &#8222;patronowanie&#8221; rozwojowi. Mówiąc prosto, chodzi o to, żeby <strong>stymulować, a nie zarżnąć</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Na dobrą sprawę całe te hocki-klocki nie są do zbawienia koniecznie potrzebne, ponieważ w naszych czasach (myślę o trzydziestoparoletnich dinozaurach, bo nie wiem, jak młodzież <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) żadnych takich wynalazków nie było i przyzwyczajano nas od razu do picia z kubka czy szklanki. Dało radę? Dało. Jeśli więc omijasz etap niekapkowo-bidonowy, to masz oczywiście prawo tak robić, twoja sprawa. Pamiętaj jednak, że twoje dziecko nie jest ani lepiej, ani gorzej przystosowane do życia niż reszta <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">W następnym odcinku &#8211; niekapki: czy warto w nie zainwestować, a jeśli tak, to co się u mnie sprawdziło, a co wypierniczę zaraz po postawieniu ostatniej kropki <img src='http://www.dzieciowo.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dzieciowo.pl/2011/05/napijmy-sie-niekapki-butelki-kubeczki-szklanki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

